///A no podawaj, ale niech zatrzymają się przy tym Viro Gezie, jeżeli taki oczywiście będzie :P
Moderator
Akurat został wymieniony jako piąty.
-Stop stop stop. Powtórz tego piątego.
Moderator
- Viro Gez - powtórzyła dobitnie. - Przeliterować?
-Opisz mi go. I nie, nie wygląd, tylko jego robotę.
Moderator
- Ma zakłady przemysłowe, małe zakłady przetwórcze i stoczniowe, a także sporą małą armię i flotę. Jest za Republiką.
-Czym sprawiliście, że jest dla was wrogo nastawiony?
Moderator
Kobieta parsknęła śmiechem.
- Konkurencja. - wypowiedziała to jedno, wiele mówiące, słowo.
-I chyba już wiecie, kto zlecił wasze zabójstwo.
Moderator
- I co niby mamy z tym zrobić?
-Zlecić mi jego zabójstwo. Proste.
Moderator
- A więc galaktyczna wieść nie kłamie, mówiąc, że jesteście narodem, dla którego liczą się wyłącznie kredyty?
-Jeszcze honor i w niektórych przypadkach rodzina.
Moderator
- Ile więc kosztuje Twoja zdrada?
-Wymazanie tego spotkania w swojej historii. Napadli was piraci, ale udało wam się przeżyć, poświęcając przy tym statki. To jest teraz prawdziwy przebieg wydarzeń, jasne?
Moderator
Wszystkie trzy skinęły głowami.
-Dobrze. Na pewien czas jednak będziecie musiały się gdzieś ukryć, by wasza konkurencja nie zorientowała się, o co chodzi.
-Zajmujecie się biznesem, a nie macie własnej kryjówki?
Moderator
- Mamy, ale niezbyt pasuje nam podwiezienie tym statkiem, a raczej podwiezienie przez Was.
-Szczerze, macie inny wybór?
Moderator
Wszystkie trzy spojrzały na kapsułę, ale jednak się zawahały.
- A czy obiecujecie nam bezpieczeństwo?
--Broni i tak nie macie, a my mamy honor, więc?
Moderator
- Więc zostajemy. - wyjaśniła po krótkiej naradzie z pozostałymi.
Kiwnął głową, a następnie poszedł do Marcusa, przy okazji zabierając broń niedawnych wrogów ze sobą.
-I jak?
Moderator
- Przeżyję, jeśli o to Ci chodzi.
-Cieszy mnie to bardzo, ale jak oceniasz naszą obecną sytuację?
Moderator
- Weźmiemy zapłatę od typka, skasujemy go i zabierzemy kredyty im. - powiedział i wskazał głową na kobiety. Po chwili dodał konspiracyjnym szeptem: - Z drugiej strony to niezłe dupeczki, nie szefie?
-Jestem żonaty. Co jak co, ale nie twórz sobie zbyt ambitnych planów co do kobiet, których omal nie zabiliśmy. Ale próbować możesz, tylko bez totalnych głupstw.
Moderator
W odpowiedzi jedynie prychnął. Poza opinią moczymordy i szulera, zawsze uważany był za typowego psa na baby.
Mógł jedynie udać się na miejsce pierwszego pilota modląc się, że Marcus niczego nie zje*ie.
Moderator
Gdy tam trafiłeś, nic nie wskazywało na to, że coś zje**ł.
Połączył się ze swoim pracodawcą. Oczywiście w kwestii zapłaty.
Ponowił. Powinien wiedzieć, że musi odebrać, o ile nie chce być podejrzewany o fakt, że nie zapłaci.
Moderator
Na pewno zdaje sobie z tego sprawę, ale problemy z łącznością może powodować coś innego, niż niechęć do rozstania się z kredytami przez Viro Geza.
-Skaczemy w nadprzestrzeń, na Naboo. Cel musi tam być.
Moderator
- A czemu tam? - zapytał jeden z Mandalorian. - Kontaktowaliśmy się z nim na Malastere.
- Idioto, przecież sam kazał nam spotkać się na Naboo! - odparł Marcus.
Wolał przemilczeć tą krótką wymianę zdań.
-Jeżeli to wszystko, co macie do powiedzenia, to lecimy.
Moderator
Gwiazdy rozmyły się w długie smugi, gdy patrolowiec skoczył w nadprzestrzeń.
Moderator
Czekałeś. Mogłeś jakoś jednak zabić nudę w przestrzeni kosmicznej.
Wolał nie, bo mogą być przypadkowe ofiary.
Moderator
Cóż, nikt nie wypominał Ci tego Rodianina przy grze w sabaka.
Moderator
Więc milczysz. Pozostali opuścili swoje stanowiska by jednak zażyć nieco rozrywki.
No i dobrze. Może więc w spokoju przeczekać.
Właściciel
Po chwili na konsoli zapiczało, że za niedługo wyskoczycie z nadprzestrzeni.