A teraz wystrzelił rakiety.
Moderator
Te sprawiły, że korweta długo nie pociągnie. Załoga zdawała sobie z tego sprawę i pierwsze kapsuły zaczęły ją opuszczać.
Kolejne rakiety miały za zadanie zniszczyć kapsuły.
Moderator
Rakiet nie zostało Ci za wiele, a kapsuły można zniszczyć w inny sposób.
-Zestrzelić kapsuły.
Sam na próbę wystrzelił kilka jonówek.
Moderator
Unieruchomiłeś tak dwie kapsuły, a pozostałe zostały zniszczone ogniem blasterowym.
-Przejmujemy tamte dwie kapsuły.
Moderator
Brak promienia ściągającego mógł być problemem i czynił zadanie trudnym, acz wykonalnym.
Skoro wykonalnym, to warto to zrobić.
Moderator
Skoro warto to zrobić, to wypada pójść do ładowni, otworzyć ją i użyć liny holowniczej, by załadować kapsułę bezpośrednio do ładowni.
-Macus, idź do ładowni. Wiesz co masz robić.
///Marcus, drugi pilot///
Moderator
No i poszedł, teraz możesz już tylko czekać.
Jeszcze za nim zawołał:
-Tylko tym razem zachować odpowiednią czujność!
Moderator
- Jasne! - odkrzyknął. Nie chciał mieć powtórki z misji nad Bestine. Nikt by nie chciał...
Niemniej, trafił chyba do ładowni, a później użył tamtejszego komunikatora:
- Ściągam pierwsza kapsułę liną holowniczą, szefie. - zameldował.
-Zrozumiano, jak w niej będzie nas cel, to go zwiąż i pilnuj. Jak nie- wyeliminuj jej zawartość i wyrzuć w próżnię.
Moderator
- Em... Tam są ludzie, ale jest ich sześciu i... - zaczął niepewnie, ale nagle transmisję przerwało.
- Cholera! - warknął Marcus. - Przeklęte nerfopasy! Smok krayt.... - tu się urwało. - Wasze matki! - zdążył jeszcze krzyknąć i połączenie zostało zerwane na dobre, przy akompaniamencie zniekształconych odgłosów, które mogły być strzałami z blastera.
Starał się uruchomić autopilota, a następnie wstał, podniósł blaster i ruszył pomóc Marcusowi.
Moderator
W ładowni były już dwie kapsuły: jedna otwarta, a druga zamknięta. Z tej pierwszej wystawały nogi jakiegoś człowieka. Pięciu innych rozsypało się po ładowni i ostrzeliwali kilka skrzyń, za którymi pewnie ukrył się twój towarzysz.
Wycelował do najbliższego i posłał w niego serie z blastera, to samo do dwóch innych.
Następnie ukrył się przed ich pociskami.
Moderator
Trafiłeś tylko jednego, bo pozostali byli dobrze ukryci. Ty jednak nie, a osłony w pobliżu brak. A, no tak: Zaczęli do Ciebie strzelać.
Korzystając z faktu, że jego pancerz powinien wytrzymać kilka trafień, wycofał się poza ich zasięg, licząc że Marcus również zastrzeli kolejnego.
Moderator
Sądząc po siarczystych przekleństwach, to raczej oni trafili jego. Teraz dwóch strzela do Ciebie, a pozostali do Marcusa.
Starał się namierzyć obu strzelców i ich zastrzelić, przy okazji wykonując uniki.
///Zastanawiam się, której modyfikacji pancerza użyć :/
Moderator
//Dobre pytanie.//
Niestety, byli dobrze ukryci, a i sami pancerze oraz hełmy posiadali.
Starał się zorientować, za jakimi skrzyniami znajdują się wrogowie, a za jakimi byłby w stanie się przed nimi osłonić.
Moderator
//Mówiąc o skrzyniach, masz na myśli ich zawartość czy wymiary?//
Moderator
Skrzynia zawierała suche racje żywnościowe, a jej wymiary to trzy metry wysokości i pół szerokości. Za tymi skryli się wrogowie. Ty miałeś wybór między pustymi, a wypełnionymi amunicją...
Postanowił skryć się za pustymi, najpierw z jednej z karwasz wystrzelił w najbardziej oddalonego od Marcusa przeciwnika rakietę, a następnie uruchomił plecak odrzutowy i najszybciej jak mógł starał się tam podlecieć, osłaniając plecak i siebie seriami z blastera.
Im szybciej to zrobił, tym lepiej.
Moderator
Wróg nie miał szans. Rakieta trafiła w cel, a wokół posypały się resztki jego ciała, ekwipunku, racji żywnościowych i szczątki skrzyni. Drugi zdawał się paść od strzałów z blastera, ale po chwili wstał, celnie trafiając Cię w plecak.
///ale jestem już za skrzynią, za którą chciałem polecieć?
Moderator
//Z uszkodzonym plecakiem, ale jesteś.//
Sprawdził plecak, jeszcze nie eksplodował, więc nie jest to aż tak poważne uszkodzenie.
Moderator
Poważne nie było, ale już nie polatasz. Znaczy, możesz spróbować, ale masz znacznie większe szanse na śmierć w ognistej eksplozji.
Na chwilę wstał, by wystrzelić kolejną rakietę we wroga, który w tej właśnie chwili stał najdalej od Marcusa.
///Taki Medyk z Battlefield "Lubię pomagać ludziom i ranić ludzi"
Moderator
Niestety, wszyscy trzymali się blisko, więc strzałem w jednego z wrogów, zabijesz i jego, i Marcusa.
Starał się wypatrzeć inne możliwości.
Moderator
Najlepiej zacząć do nich strzelać.
Więc strzelał, samemu się osłaniając za skrzyniami.
Moderator
Trafiłeś jednego, ale prawdopodobnie jeszcze żyje.
Sprawdził, czy może przemieszczać się miedzy skrzyniami jak w sieci okopów, nie pokazując się wrogowi.
Moderator
Pokazywałbyś się, ale przy pełnym biegu, były by to dosłownie sekundy.
Spróbował zrobić ten numer, od jednej skrzyni do drugiej. I przy okazji odpowiadając ogniem, jeżeli taki się pojawi.
Moderator
Obaj wychyliliście się jednocześnie. Obaj wystrzeliliście. I obaj padliście na podłogę. Tyle, że Ciebie chronił napierśnik, na szczęście zablokował on strzał. Twój przeciwnik nie może powiedzieć tego samego.
Czyli zginął? Ile osób zostało?
Dla pewności ukrył się za skrzynką.
Moderator
Ty, dwóch napastników i Marcus.
-Panie, bądź panowie. Możemy załatwić sprawę dobrą dla nas obu. Wy przeżyjecie, a my się was pozbędziemy ze statku.
Moderator
- Raczej pozbędziecie się naszych zwłok! - warknął jeden i posłał do Ciebie serię, lecz na ślepo. Oczywiście nie trafił.
- W mordę, zgadli! - krzyknął Marcus, chyba już mu lepiej.
-Tak właściwie, to i tak nie macie szans.
Moderator
- Chyba Ty! - odparli, ale zaczęli się powoli wycofywać do kapsuły.