Na to czekał. Starał się ustawić tak, żeby mieć osłonę przed przeciwnikami, ale żeby widzieć kapsułę. Może nie wypada strzelać w plecy, ale no cóż. Cały czas pozostawał w gotowości.
Moderator
Kilka nerwowych minut później usłyszałeś jak pozostali przy życiu krzyczą:
- Dobra! Macie nas. Poddajemy się!
Po wypowiedzeniu tych słów, zauważyłeś jak odrzucili broń, choć nadal kryją się za skrzyniami.
-Macie wstać z rękami podniesionymi do góry, a następnie udać się na otwartą przestrzeń. Na koniec macie się położyć z rękoma na głowie. Inaczej otworzymy ogień.
Moderator
Dwójka ludzi wyszła i wykonała Twoje polecenia.
Powoli do nich podszedł, namierzając ich pistoletami blasterowymi.
Jak daleko byli od najbliższej broni?
Sprawdził, czy któryś z nich nie jest ich celem.
-Marcus? Jak tam stan?
Moderator
- Zajebiście, poza tym, że odstrzelili mi lewą łapę. - odparł tamten. - A co pana, szefie?
Nie, byli to zapewne ochroniarze Waszego celu.
-Trafili w plecak i klatkę piersiową, ale pancerz wytrzymał. Jak wrócimy, to załatwimy tobie jakąś protezę i nowy plecak.
Zwrócił się teraz do swoich jeńców.
-Nazwiska.
Na koniec, do swoich pozostałych Mandalorian, którzy zostali przy działkach.
-Meldujcie, jak sytuacja.
Moderator
- Ciemno, nudno, głodno i do domu daleko. - odparł jeden z zapytanych Mandalorian.
- Brix i Wolly. - odparł schwytany, wskazując kolejno na siebie i swojego towarzysza.
Kontynuował rozmowę z Mandalorianem.
-Co z wrogiem i kapsułami ratunkowymi?
A następnie do jeńców:
-Dobrze Brix, powiedz: Gdzie jest osoba, która was wynajęła?
Moderator
- Z tego co wiem, to facet chciał zostać na statku do końca. - odparł ochroniarz.
- Nic się nie zmieniło, szefie. - dodał jeszcze tamten.
-Zestrzelcie statek wroga. Jeżeli brakuje wam mocy w działach, użyjcie rakiet.
-Dobrze, skoro tam został, to też tam zginie.
Moderator
Korwecie zostało niewiele życia, więc pewnie nie pociągnie długo.
Czekał więc na dobre wieści.
Moderator
Jeśli za dobre wieści uznał wiwaty załogi, to chyba je otrzymał.
-A więc Brix, domyślasz się, kto może być w tej nieotwartej kapsule ratunkowej?
Mówiąc to odwrócił delikatnie głowę Brixa, by mógł zobaczyć kapsułę, która również została odholowana na pokład Siewcy.
Moderator
- Nie wiem. My byliśmy już w naszej, wystrzelonej w kosmos, gdy ktoś włączył tamtą.
-Wolly wstaje i otwiera kapsułę. A ty Brix lepiej się módl, że w środku nie ma kolejnych najemników.
-To znaczy, że twojego Boga nie ma.
-Mam sprawić, że zaczniesz się modlić?
Moderator
- Nie, dzięki. Obejdzie się.
-Yhm.
Czekał, aż en drugi otworzy kapsułę.
Przy okazji celował do obu z pistoletów blasterowych, by w razie niepomyślnego zwrotu wydarzeń mieć jak się bronić.
Moderator
Niepomyślnego zwrotu nie było, a dwójka, którą miałeś na muszce, posłusznie otworzyła kapsułę.
Moderator
- A nie chcesz sam zobaczyć? - zapytał niepewnie jeden z ochroniarzy.
-Mogę od razu wrzucić tam granat i obserwować, co wyleci. No dalej, mów.
-Jeżeli uzbrojeni, broń macie im odebrać. I bez sztuczek.
Moderator
Jakoś się nie ruszyli, a więc broni nie było.
Moderator
Potwierdził skinieniem głowy.
-Niech wyjdą i się ustawią w szeregu.
Moderator
Kapsułę opuściły trzy osoby: Twi'lekanka, Pantorianka i kobieta ludzka. Każda miała na sobie strój z najlepszych i najdelikatniejszych tkanin oraz wiele biżuterii: pierścieni, naszyjników, bransolet i wielu innych. Bez słowa wykonały polecenie.
Moderator
Powiedziałeś to. Gdybyś powiedział o jaki cel chodziło, lub do kogo skierowałeś te słowa, może nawet otrzymałbyś odpowiedź.
-Cario vla Girdi. Powiązania z celem. Mówię do wszystkich.
Moderator
Nikt nic nie mówił.
- Pierwsze słyszę. - mruknął Brix.
-Więc podajcie swoją wersję wydarzeń. Tylko bez "barbarzyński atak ze strony Mandalorian".
Moderator
- Brutalny atak ze strony prymitywnych barbarzyńców zaskoczył nas, gdy chcieliśmy odpocząć wraz z eskortą przed kolejnym skokiem nadprzestrzennym. - wyjaśniła kobieta. Cóż, w końcu nie użyła tego stwierdzenia.
-Albo udajecie głupich, albo nic nie wiecie. Macie wrogów? Finansowych, politycznych? Kogoś, kto chciałby was zabić?
Moderator
- To raczej oczywiste. - odparła znów kobieta.
Moderator
- Na pewno podać wszystkie? Jest ich sporo.
-Yhm.
Przy okazji w myślach starał się przypomnieć nazwisko osoby, która zleciła mu to zadanie.
Moderator
//To chcesz wszystkie, czy nie?//
Wynajął Cię mężczyzna ze Środkowych Rubieży, niejaki Viro Gez.