Właściciel
Ale czy to najlepsze miejsce na spędzenie go?
I tak lepsze niż kopalnie.
Właściciel
W sumie racja, choć piwka tu nie serwują.
Wczoraj bił, dzisiaj kac, jutro picie.
Właściciel
No nie, bo zapewne dzieje się coś ciekawego, w końcu dźwięk trąb, rogów i kotłów usłyszałeś po raz pierwszy, odkąd tu jesteś.
-Eh, kretyni. Jeżeli wywołają wojnę, Dekapolis upadnie...
Wstał i ruszył ku wyjściu.
Właściciel
Opuściłeś budynek bez problemów, zastając biegających we wszystkie strony cywili, strażników i najemników, z czego tych ostatnich było zdecydowanie najwięcej.
-Co tutaj się do ku*wy jednej dzieje?!
Właściciel
- Atakują! - rzucił przez ramię jeden najemnik, aby potem przystanąć i zdjąć dwuręczną kuszę z pleców. - Nordowie atakują miasto!
-I kto wam to powiedział?
Właściciel
- Straż przy bramie, a kto inny? Nie wierzysz to choć się przekonać! - powiedział i uciął dyskusję, aby podjąć przerwany bieg.
W sumie, to wrócił do siebie.
-Nie mój problem, je**ć
Właściciel
//Vader, nie tędy droga.//
Udało się, choć było ciężko iść w głównej mierze pod prąd.
///W skali od 1do 10, jak ważne to jest?
Właściciel
I trafiłeś pod główną bramę, widoki stąd słabe, ale możesz spokojnie wdrapać się na mur.
A więc spróbował się tam dostać.
Właściciel
Trafiłeś tam bez problemów, dzięki czemu widziałeś może i odległe, ale widoczne sylwetki jakichś postaci, zapewne tych Nordów, o których wszyscy tak trąbią.
No. Ale ani nie stoją pod murami, ani nie przeprowadzają ostrzału. Ludzie to jednak debile.
Właściciel
Nie do końca, bo jakby zaczęli strzelać to trafiliby swoich, gdyż Nordowie zatrzymali się kilkadziesiąt metrów od bramy, a ruszyli ku nim miejscy strażnicy oraz jakiś urzędnik. Ten ostatni wystąpił naprzód i zaczął rozmowy z wodzem Nordów, którym z całą pewnością był najwierniejszy i najbardziej zaufany człowiek Wulfgara z Doliny Lodowego Wichru, niejaki Behtrag Śmiały. Trzeba im przyznać, że rozmowy trwały nader krótko, bo po kilku chwilach Nord uderzył oficjela pięścią w brzuch. Niby nic, ale biorąc pod uwagę fakt, że miał na dłoni rękawicę z parą sporych ostrzy zmieniał sprawę. Gdy ten osunął się na kolana, Behtrag wyszarpnął zza pasa topór i jednym cięciem dobił umierającego wroga, pozbawiając go głowy. Chwilę potem rzucił się na strażników, a po nim ruszyli jego wojownicy, dosłownie w kilka chwil roznosząc w perzynę wysłanników Dekapolis. Tuż po dokonanej rzezi, gdyż zginęli wszyscy strażnicy, a pośród Nordów ofiar brak, wojownicy tundry rzucili się do biegu w kierunku bramy.
Mieszkańcy Dekapolis mogą teraz obserwować najbardziej przerażający wyścig w ich życiu: Między grupą kilkudziesięciu Nordów, którzy są w stanie dogonić karibu w galopie, a strażnikami kręcącymi kołowrotem, który zamknie bramę i zastąpi im dostęp do miasta.
No cóż, niezbyt ciekawy zwrot wydarzeń. Oparł się o mur i zwrócił się do najbliższych.
-To moment, w którym powinniście uciekać.
Właściciel
- My? - spytał jakiś mieszczanin po lewej, kiedy kobieta po prawej rzeczywiście rzuciła się do ucieczki.
-Wy. Tylko nie w domach, bo je podpalą.
Jeżeli nie ruszył, dodał:
-To rozkaz, spi***alaj.
Właściciel
I spie**olił, choć niepotrzebnie, gdyż chyba Nordom się nie uda.
Być może, w sumie to pozostał przy widowisku.
Właściciel
Brama zatrzasnęła im się dosłownie przed nosem, lecz to nie musi być koniec, gdyż większość z nich miała topory, którymi to zaczęli rąbać bramę.
Przynajmniej nie strzelają do cywili. Jeszcze.
Właściciel
Nie mają łuków lub kusz, a rzucanie toporami jest nieopłacalne. Ponadto to do nich strzelają, a konkretniej strażnicy i najemnicy.
Ouh, wesołe i niezbyt równe widowisko. Choć zawsze to może być odwrócenie uwagi od głównego ataku.
Właściciel
Raczej nie, bo ostatecznie Nordowie wycofali się, uszczupleni o jedną piątą zostawiając za sobą kilkunastu martwych oraz zabierając niemalże tyle samo rannych.
Właściciel
Wychodzi na to, że tak. Prawie wszyscy się rozeszli, poza najciekawszymi z gapiów, najemnikami, strażnikami i rodziną wyciętych wcześniej w pień strażników miejskich.
A czy kranolud może chodu chodu do domu?
Właściciel
Właściwie to do pokoju w karczmie. Ale tak, może.
Właściciel
Wróciłeś, Twoi dwaj kompani też tam byli i nie spali, lecz grali w kości. Byli tym na tyle pochłonięci, żeby nie zwrócić większej uwagi na Twoje wejście do pokoju.
Właściciel
- Po kiego? - spytał, wskazując na ciepły kominek, zapas piwa i mięsa, grube futra, kości i karty, a więc to, co do szczęścia jest potrzebne każdemu Krasnoludowi żyjącemu w takich warunkach.
-A, nic poważnego. Była bitwa o bramę miasta z Nordami.
Właściciel
- Jak żeś przeżył to pewnie im nie poszło, nie? - spytał Drollo.
- Ku*wa, jak zaatakowali, to przecież wojna będzie. - dodał Grollo, marszcząc brew. - Niby ch*jnia, ale i może nam zapłacą za obronę tego zadupia.
-Przeżyłem, bo to nie moja wojna. Tylko obserwowałem i zastanawiałem się, kiedy Nordowie wygrają. Przegrali, kurna ich mać...
Właściciel
- To są twarde skurczybyki, wrócą, zobaczysz.
Właściciel
- Skoro wiesz to co? Wypi***alasz? Do nich idziesz? Będziesz im pomagał?
Właściciel
- No raczej nie, jak żeś z nimi ucztował i w ogóle.
-Taka sytuacja, jednakże nie będę wybierał stron.