Właściciel
Ślad urywał się przed jaskinią, do której zapewne powinieneś wejść, aby dobrać się do miśka.
- Jak nie Dekapolis to kto? Może te cesarskie psy?
Niziołek
-Za przeproszeniem, jestem, a raczej byłem Elfem. Pochodzę z Góry, Miasta Imperawes.
Krasnolud
Nie wchodzi się do jaskini niedźwiedzia. Poszukał gałęzi do pochodni.
Właściciel
- Nie znam. - odparł, ale mimo to pozwolił Ci wejść do obozu Nordów.
Wokół była tundra, także ten...
-Mogę ruszyć prosto do prawej ręki Wulfgara?
Zabrał trochę gałęzi.
Właściciel
- Po co Ci to? - zagadnął strażnik, choć prowadził Cię bez żadnych problemów wprost do największego namiotu, gdzie pewnie siedział ten cały Behtrag Śmiały.
///Gałęzie to do Krasnoluda ;-;
Niziołek
Spojrzał z lekka krytycznie na namiot, a następnie lekko pochylony do niego wszedł.
///2 metry. Jak ja się cieszę, że nie wybrałem 3.
Właściciel
//Nie oddzieliłeś i nie pomyślałem o tym. Moja wina.//
Udało Ci się ich nazbierać.
Niewiele musiałeś się pochylać, ale fakt faktem, że musiałeś. W środku pełno było skór na podłodze, stołach i ławach, zaś na drewnianych stołach stały różne napoje i strawa. Zauważyłeś kilka kręcących się w tą i tamtą stronę Nordyjek, zapewne kelnerek, kucharek lub nałożnic, pół tuzina strażników i samego Behtraga Śmiałego, który obecnie jednocześnie pił miód i wpatrywał się w mapę.
- A Ty kto? - spytał, odrywając wzrok od owej mapy i dopijając miód.
//Wiem.
Krasnolud
Spróbował je podpalić.
Niziołek
Zwrócił się bezpośrednio do niego.
-Behtragu Śmiały, jestem posłańcem Profesora Gastera, który wyznaczył mi danie zaproszenia najważniejszym istotom na naszym świecie.
Właściciel
Po kilku próbach miałeś małe, wesoło trzaskające ognisko.
- A kim jest ten... Gaster? - spytał, zapewne nie będąc wyjątkiem od reguły, że nikt pośród Nordów o Profesorze nie wiedział.
Niziołek
Całe szczęście, że nikt nie widział teraz wyrazu zmieszanej larwy. Kim tak właściwie był Gaster? Cholera go wie, nawet on sam wie o nim zaskakująco mało. Postarał się postawić na to, co słyszał i widział.
-Polomon, wielki mag i wojownik. Jak każdy przedstawiciel jego rasy jest geniuszem, ale nie odstawił na bok tradycyjnej broni. Choć ostatnio i tak ją użył wiele lat temu, podczas Wojny o Górę. Obecnie stworzył dwie świetnie działające organizacje związane z odkrywaniem i testowaniem nowych magii i temu podobne, lecz ma na celu utworzenie organizacji, gdzie będą zasiadali tylko najważniejsi. Dwa miejsca są zarezerwowane dla Ciebie, Behtragu i dla Wulfgara.
Krasnolud
Ognisko... postarał się zrobić pochodnię i rzucić ją w głąb jaskini.
Właściciel
Udało się, a dobiegający ze środka ryk potwierdził, że miałeś rację co do mieszkańca jaskini, gdyż ze środka wybiegł spory niedźwiedź brunatny, który bez większych wstępów stanął na czterech łapach i ryknął, chcąc Cię odstraszyć.
- Nie mogę podjąć decyzji za wielkiego Wulfgara, a także żaden z nas nie zdoła opuścić tundry, jeśli wojna z Dekapolis wciąż będzie trwać.
Krasnolud
Na to tylko wymierzył i puścił bełta w jego serce.
Niziołek
-Profesor odnajdzie rozwiązanie tego problemu, jednakże mogę powiadomić go, że obaj jesteście w trakcie zastanawiania się.
Właściciel
Trafiłeś, a on opadł na cztery łapy, aby po chwili z trudem ruszyć w Twoim kierunku, z każdą chwilą zmniejszając dystans i zwiększając prędkość, a Ty musisz szybko przeładować lub dobyć nowej broni.
- Jeśli to wszystko, to możesz odejść, jak zapewne wiesz mam tu wojnę do wygrania.
Niziołek
Lekko się skłonił, a następnie opuścił namiot. Później skierował się w stronę Dekapolis.
Krasnolud
Chwycił za młot i z okrzykiem wściekłości ruszył na niego, by rozwalić mu czaszkę i w razie najgorszego odskoczyć.
Właściciel
Nikt Cię nie zatrzymywał, więc dotarłeś pod bramę, a po przejściu znanej Ci już kontroli wróciłeś do miasta.
Niedźwiedź był równie wściekły co Ty, ale miałeś tę przewagę, jaką był młot, którym skutecznie go pogruchotałeś. Co prawda i tak musiałeś odskoczyć, aby nie zostać zmiażdżonym przez wielkie cielsko, ale i tak wyszedłeś z tej walki zwycięsko.
Deka...Niziołek
Raczej pierwszy raz. Ruszył do siedziby przedstawicieli. Tych jakby władców.
Krasnolud
Zabrał jego skórę i mięso. Powinno być tłuste o tej porze roku, ale może się mylić.
Właściciel
Trafiłeś tam bez problemów. No, prawie, bo strażnikom w końcu za coś płacili, więc Cię zatrzymali.
- Czego?
Owszem, bo najwidoczniej był w niezbyt długo trwającym śnie zimowym, nim do gawry wrzuciłeś mu pochodnię.
Krasnolud
Ruszył dalej, na kolejne poszukiwania drapieżników.
Niziołek
Po prostu ich minął.
-Nie mam czasu, władze Dekapolis muszą zostać powiadomione natychmiast. Nie, nie jestem z Nordami.
Właściciel
Mogłeś wykorzystać w tym celu mięso zabitego niedźwiedzia, jego świeże truchło, błądzić bez celu lub też wrócić do wcześniej znalezionych tropów wilków.
Jak zostało powiedziane, za coś im płacili, więc skrzyżowali bajeranckie halabardy, uprzednie pokonując kilka metrów, aby Cię wyprzedzić.
- Stać! - krzyknął jeden. - Albo powiesz kim jesteś, skąd i po co dokładnie tu idziesz to nie masz prawa wejść do środka, jasne?
Najpierw mięso. Oddalił się jakieś sto, dwieście metrów od siedziby misia i rzucił mięso i się oddalił, by widzieć mięso i okolicę w pobliżu.
-Mówisz synu do Elfa, który walczył w otwartej walce z Lordem Demonów. Mówisz do Baszala Vallohra, byłego Paladyna. A zatrzymywanie posłańców z istotną wiadomością ze strony innego, ważnego przywódcy, nie jest dobrze odbierane na arenie światowej.
Właściciel
Zmarnowałeś w ten sposób kawał tłustego mięsa z niedźwiedzia, bo truchło mogłoby spełnić to zadanie w tym samym stopniu. Niemniej, chyba działa, bo słyszysz nie takie odległe wycie wilków.
Samo wspomnienie takich słów jak "Lord Demonów" i "Paladyn" wystarczyło, aby wpuścili Cię do środka bez dalszych awantur lub pytań.
Ruszył do siedziby tutejszych władców.
Krasnolud
Poszukał jakiegoś drzewa, by się na nie dostać. A truchło by nie wystarczyło, bo w końcu to był teren niedźwiedzia.
Właściciel
Odnalazłeś ją bez problemu, w środku najpewniej trwała narada, sądząc po licznych i podniesionych głosach ze środka.
Tak czy tak, wdrapałeś się na niskie drzewo (jako Krasnolud nie mogłeś liczyć na więcej) i ujrzałeś wtedy pierwszego wilka, a po nim trzy kolejne.
//Znów odlejesz się na pysk któregoś?//
Krasnolud
///A mam?
Postarł się przybrać dobrą pozycję strzelecką.
Niziołek
Wkroczył tam. Najważniejsze jest pierwsze wrażenie.
Właściciel
//Jak tam chcesz.//
Udało się, zwłaszcza że Cię nie zauważyły i były bardziej zainteresowane niedźwiedziem, a właściwie to jego truchłem.
Chyba nie mogłeś wkroczyć w lepszej chwili, gdyż kilku mężczyzn trzymało już dłonie na rękojeściach mieczy, szabel i toporów, a więc tylko i wyłącznie Twoje wejście sprawiło, że nie doszło do rękoczynów, a wszyscy obecni wbili w Ciebie wzrok.
- A Ty to kto? - spytał w końcu jeden z nich, nie tylko najodważniejszy, ale i zarazem najbardziej postawny ze wszystkich, w którym więcej mogło być barbarzyńcy niż zwykłego człowieka.
Krasnolud
Postarał się wymierzyć w serce jednego z nich, a następnie wystrzelił i przeładował.
Niziołek
-Posłaniec.
Właściciel
Padł martwy, ale za to reszta pobiegła w Twoim kierunku i otoczyła drzewo, skacząc w gorę i próbując Cię z niego ściągnąć za pomocą łap, pazurów i kłów.
- Od tych barbarzyńców? - spytał inny, nieco bardziej obyty i właściwie wyglądający na najbardziej eleganckiego i kulturalnego w tej sali.
No to młotem hołotę! Zabić!
-Nie. Od Profesora. Od Maga. Tylko który z was tutaj rządzi?
Przejechał dłonią ostrze topora, by nie rzucili się wszyscy na to stanowisko.
Właściciel
Gdy jednemu przetrząsnąłeś czaszkę reszta zrezygnowała i czekała przez chwilę, a później uciekła, nie widząc większego sensu w staniu tutaj bez celu.
- Wszyscy. - odparł ten sam, co na początku.
Niziołek
-A więc, będziecie musieli wyznaczyć maksymalnie trzech przedstawicieli... Profesor Gaster, twórca IMP, zaprasza was do dołączenia do swojej organizacji. Do tej organizacji mogą należeć tylko władcy i przywódcy najpotężniejszych krain i organizacji. Macie zaproszenie do dołączenia do IMP. Drugiej takowej nie będzie.
Krasnolud
Poczekał z dziesięć minut.
Właściciel
Wilki nie wróciły z kumplami, tak więc możesz zająć się truchłami.
Jak zwykle wypadałoby rozwinąć osobę Gestera i organizację, która stoi za skrótowcem IMP, gdyż patrzą się na Ciebie, jakbyś właśnie wykładał im sposób działania trójstrzałowej balisty elfickiej z magicznym kołowrotkiem.
///NGAHH
-Gaster to Polomon i Profesor. Jeden z trzech wielkich przywódców Góry, czyli trzech ras zamieszkujących górę i jej okolice. IMP z kolei ma rozstrzygać wszystko, co się będzie działona świecie. Być może to wam pomoże, patrząc na waszą sytuację.
Oskórował je i zabrał mięso. Ile czasu do końca polowania?
Właściciel
Jeszcze, mniej więcej, kilka godzin.
- Rozpatrzymy propozycję i odpowiemy później. - rzekł ten najelegantszy ze sporymi pokładami ogłady, nim ktokolwiek inny zdołał się odezwać. Po chwili pozostali pokiwali w milczeniu głowami.
Niziołek
-Wyślijcie posłańca, znajdzie drogę.
Opuścił salę.
-Jednak może być ciekawiej, jeżeli on wyśle po potwierdzenie kogoś jeszcze. Albo zjawi się osobiście.
Krasnolud
Ruszył na dalsze poszukiwania. Skóry wilków i niedźwiedzia. Niezły, lecz trochę nędzny start.
Właściciel
Upolowanie takiego Yeti, to byłoby dopiero coś... W sumie to czemu by nie spróbować?
Nie przeszkadzali Ci w tym, najpewniej chcieli mieć to spotkanie już z głowy, więc opuściłeś salę.
Krasnolud
Polują w grupach większych, nie solo.
Niziołek
Ruszył, a po opuszczeniu miasta sprawdził, kto jeszcze na tym kontynencie został.
Właściciel
Spróbować nie zaszkodzi.
Wedle Twoich danych to nikt znaczący, więc misję tutaj możesz uznać za wykonaną.
Niziołek
No to teraz pora się zastanowić. Nagowie, Pakt Trzech, czy Hammer?
Krasnolud
Za mało czasu, chyba. Ale postarał się wytropić pojedyńczego.
Właściciel
Do Hammer miałeś zdecydowanie najbliżej, później już mniej więcej na jedno wychodziło czy udasz się do Mrocznego Królestwa czy na Trujący Szczyt.
O tropy nie było trudno, w poszukiwaniu pokarmu te bestie wałęsały się wszędzie. Jeden kończył się przy okazałym drzewie iglastym, a do tego wydawał się całkiem świeży.
Jeżeli obaj mają na myśl jedno, to ch*j ci w dupę.
A poważniej to ruszył w stronę Hammer.
Ruszył tym tropem.
Właściciel
//Zmiana tematu. Zacznę, gdy będziesz na miejscu.
I ten, o co niby chodziło, bo nie łapię?//
Jak zostało już powiedziane, urywał się przy okazałym drzewem iglastym i był dość świeży.
//Raczej zgon, a przynajmniej ty to sugerujesz///
Niziołek
Przy drzewie się urwał? Odskoczył i rozejrzał się.
Właściciel
//Sugerowałem to, że jak załatwi sprawy w Hammer to odległość od Trującego Szczytu i Fortecy Paktu Trzech będzie mniej więcej taka sama.//
Nie, nie przy drzewie... Sprytna bestia wyskoczyła z zaspy śnieżnej przed Tobą i odrzuciła Cię kilka metrów jednym ciosem łapy, a później pobiegła w Twoim kierunku, aby dokończyć dzieła.
///Oby.
Krasnolud
Najpierw wystrzał z kuszy, później uderzenie z młota.
Właściciel
Wystrzał z kuszy dał tyle, co nic, ale za to młot złamał mu jakąś kość w lewej łapie, sądząc po zbolałym ryku i zwieszeniu się owej łapy swobodnie wzdłuż tułowia. Nie przeszkodziło to jednak Yeti w zamachnięciu się drugą sprawną kończyną z wielkimi pazurami.
Skontrował młotem, a następnie ponownie uderzył.
Właściciel
Twarda sztuka, bo choć padła z pogruchotanymi łapskami to wciąż żyła i próbowała się podnieść.
Rąbnął teraz z góry w głowę bestii.
Więc pora zabrać wszystko co cenne i wrócić do miasta.