Moderator
Skinął Ci głową.
- O co chodzi? - zapytał, nie stosując tytułu, gdyż nie wiedział jak ma się do Ciebie zwracać.
Moderator
Po raz kolejny pokiwał głową i uśmiechnął się. Co dziwne, miał czarne dziąsła oraz fioletowe zęby i wargi. Można w tym rozpoznać uzależnienie od herbatki z śledziony dianogi.
-Prowadzenie takiej liczby Fregat to zajęcie dla kogoś, kto sam nie boi się stanąć w pierwszym szeregu. A po panu widzę, że woli pan wypić herbatę.
Moderator
- Prowadzenie takiej ilości fregat wymaga geniuszu taktycznego. A po panu widzę, że woli pan machać mieczami. Z resztą, widziałem jak poradził pan sobie z flagowcem tego Jedi. Gratuluję.
-Miałem powierzone zadanie od Hrabiego Dooku. Za to, mogę panu złożyć ofertę.
Moderator
Założył dłonie za plecami i czekał.
-Pan dołączy do mnie wraz z całą swoją flotą, a w zamian ja zajmę się informowaniem Hrabiego Dooku odnośnie porażek i sukcesów i chronieniem pańskiej skóry. W szczególności, że otrzymałem zadanie, które... pana nie pocieszy.
Moderator
- Niech pan mówi dalej i ze... szczegółami. - odparł admirał.
-Hrabia Dooku kazał mi pana zabić, ze względu na to, że jedi uciekł, a pan nic nie zrobił. Już jeden mroczny jedi gryzie piach na tej planecie. I to z mojej ręki. A pana nie chce zabijać.
Moderator
- Możesz być pewien, iż spodziewam się śmierci z rąk hrabiego, ale na pewno nie teraz, ani nie tutaj. - odparł z przekonaniem. - Ale, powiedzmy, że się zgadzam. Jak miałaby wyglądać moja służba u pana?
-Niczym szczególnym, po prostu utrzymuję Hrabiego w przekonaniu, że nie żyjesz. Reszta wygląda podobnie.
Moderator
- Gdyby rzeczywiście, reszta była podobnie, to ja byłbym pańskim zwierzchnikiem, gdyż normalnie admirał przewyższa komandora. Proszę powiedzieć, więc coś więcej o kompetencjach i zadaniach.
Moderator
- Liczę na coś ekscytującego i na miarę mych możliwości, jednak mam nadzieję, że w przypływie frustracji czy z woli Mocy nie wyśle mnie pan na straceńczą misję typu "zlokalizuj i zniszcz."
-Nie zamierzam tracić sojusznika za jakiś mały błąd. Najlepsi się na nich uczą, a Hrabia woli ich skrócić.
Moderator
//Ale wiesz że to na tyle ważna postać, że nie dam jej zabić ani Tobie, ani Dooku, ani nikomu innemu? W związku z tym gadanie o zabiciu przez hrabiego nie ma sensu, zresztą gość sam dobrze wie, że Dooku jest zadowolony z jego pracy. W końcu to on wsparł Was na orbicie, bo na lądzie żeście ssali.//
///A on o tym wie? No właśnie. W najbliższym czasie i tak zamierzam spier*olić od niego z kilkoma fregatami. Powiem, że będzie ich mniej niż 10/7.
Moderator
- Niech więc będzie. - odparł. - Kiedy wyruszam?
-Teraz admirale uzupełniamy oddziały, na koszt Hrabiego. Właśnie załatwiam, jakie.
Moderator
- A więc jakie? - spytał admirał.
- mini-droidy pająki, droidy B1, B2 i niszczyciele, platformy STAP i czołgi GAT.
Moderator
- Zwiad, abordaż i szybkie ataki? - domyślił się.
Moderator
Pokiwał głową, ale nie mówił nic więcej.
-Admirale, ma pan jakieś barki desantowe do szybszego transportu oddziałów, prawda?
Moderator
- Kilka krążowników Diament, ale mogą one przenosić wyłącznie OG-9 i DSD-1. - odparł Muun.
-Te też są tutaj produkowane. Uzupełnimy nimi braki, o ile są, a moimi barkami przetransportujemy resztę oddziałów.
-Krążowniki Diament mogą tutaj przylecieć.
Powiadomił swojego droida, że ma wysłać wszystkie barki desantowe.
Moderator
Ty skontaktowałeś się ze swoim droidem, a on ze swoim. Jednostki desantowe powinny tu niedługo być.
Moderator
I w końcu widzisz szykujące się do lądowania Diamenty.
Właściciel
Spoglądała na to, gwizdnęła z zachwytem i zaczęła sarkastycznie.
-Wiecie, istnieje tyci problem...
Moderator
//A gdyby to tak wszystko usunąć i sensownie edytować...?//
Czekał na swoje, przy okazji badając otoczenie.
Moderator
//Zobaczyliście się i możecie zacząć rozmowę.//
Właściciel
-O, zimny, nie za zimno Ci?-zaśmiała się sarkastycznie. 3 zdobyte na Jedi miecze świetlne były u niej zawieszone.
-Hrabia też cię tutaj przysłał?
Właściciel
-Nie...-przysunęła się dosyć blisko.-po prostu się nudzę na bezrobociu...
-Każdy ma jakiś cel, po co tu jesteś?
Właściciel
-Się zdaję na Moc... A poza tym...-położyła się na ziemi głową do Zimnego-jestem na chwilowym bezrobociu... No chyba że...
-Nie, nie potrzebuje niestabilnego psychicznie wspólnika.
Właściciel
-Oj, no weź... I jaka tam niestabilna... Jestem pozytywnie je**ięta... A poza tym odpowiadam przed Sidiousem...
Właściciel
-No ej... A tak właściwie, są gdzieś tutaj fabryki droidów i jacyś dowódcy floty?
Spojrzał na nią jak na ślepca. Admirał stał jakieś trzy metry na prawo od niego, a fabryka 15 metrów za plecami.
Właściciel
Na admirała się tylko dziwnie spojrzała.
-Chodziło mi o kogoś INNEGO... Nie żebym miał coś do Munnów, ale wiem, że nie ma już niczego...
///miała* ;-;
Nie odpowiedział.