Właściciel
Księżyc poruszający się po orbicie planety Iman.
Może i wydaje się duży, ale to pozory gdy porówna się go z wielką planetą w pobliżu. Na powierzchni samego księżyca nie można znaleźć praktycznie nic. No właśnie: Na powierzchni. Niemal wszystko co ważne ukryto pod powierzchnią księżyca.
W podziemnych kompleksach mieszczą się hangary i doki dla jednostek kalibru nawet ciężkiego frachtowca. Poza nimi znajdują się tu też warsztaty naprawiające i budujące statki. Wszystko łączy system turbowind i kolejek repulsorowych.
To główna baza GNH gdzie serwisują oni swoje jednostki, werbują najemników i zawierają kolejne inwestycje czy transakcje.
Zbudowano go z myślą o ukryciu się przed siłami Imperium, które co prawda tolerują GNH, ale może się to szybko zmienić.
A co z budową statków? Przywódca tej organizacji, Neimodianin o nazwisku Set Kunay, zawarł umowę z lokalnymi zbieraczami złomu. Dostarczają oni zarówno części jak i nadających się jeszcze do odrestaurowania maszyn. Ale główną specjalizacją tych warsztatów jest produkcja myśliwców kosmicznych. Owe myśliwce są nazywane składakami lub brzydalami. Buduje się je z części maszyn pojawiających się najczęściej na polach walki - myśliwców typu Y oraz TIE.
W ten sposób powstają dwa typy maszyn: Lekkie i słabe myśliwce nadające się do walki z nieuzbrojonymi jednostkami nazywane TIE - Wing, TYE lub po prostu DIE - Wing. DIE oczywiście od umierania.
Drugi typ to maszyny typu Y - TIE. Są o wiele wytrzymalsze od wyżej wymienionego myśliwca i mogą stawać w szranki z innymi maszynami bojowymi.
Maszyny te sprzedaje się piratom lub najemnikom. I tutaj pojawia się ciekawy paradoks: Myśliwce tych typów często bronią konwojów przed piratami, którzy... Też nawykli latać składkami.
To tak zwane błędne koło, ale kręci się tak długo jak biznes GNH polegający na sprzedaży tych myśliwców.
Właściciel
Korobov:
Po krótkiej podróży trafiłeś w pobliże planety.
POtanoił wylądować w jednym z hangarów.
Właściciel
Trzeba najpierw takie znaleźć. Są pod powierzchnią planety, a nikt nie postawił neonu z napisem: "Ląduj tutaj! Mamy ale i tancerki!"
Postanowił połączyć się z rodziną.
Właściciel
Tym razem powinno się udać.
//Zacznij rozmowę.//
-Tutaj Jamert, jak tam na Mandalore?
Właściciel
- Jak zwykle. Planeta nas nie rozpieszcza, ale w końcu Mandalorianom wiele do szczęścia nie potrzeba. - odpowiedział ktoś z planety. - Poza tym Imperium chyba szykuje coś w Kadalbe.
-Żadna forma wolności Mandalorian nie zadowoli nikogo... A dzieło pozytywne księżnej idzie w diabły... A jak dzieciaki?
Właściciel
- Świetnie. Z blasterów strzelają już jak zawodowcy.
-Powiedz, że jak wrócę zrobimy mały konkurs. A poza tym ucz ich Manda'o, szermierki i pilotażu, choćby w symulatorach. I niech się nie denerwują, wiesz, że są wyjątkowe... Śpią?
Właściciel
- Tak. Padli po kilkudniowym polowaniu. Śpią już dziesięć godzin.
-Przekaż im, że tata pozdrawia. A gdzie polowali? Mam nadzieję, że nia na Shili na akule. Od tego są togrutanie.
Właściciel
- Nie. W puszczy, jakieś dwadzieścia pięć kilometrów od stolicy.
Zaśmiał się serdecznie.
-Eh... I jakby co, nie ma emocji, jest spokój...
Właściciel
- Taa... A co słychać u Ciebie?
-Kontroe, kontrole, kontrole... Ku*wa mć, zanim przeleciałem przez sektor koreliański miałem 20-30 kontroli samych papierów.
Właściciel
- Aha. Chyba powinnam już kończyć. Niedługo muszę wziąć się za obrządek.
-Racja. No to niech Manda będzie z wami.
//Manda=Moc.
Właściciel
- Z Tobą też. - po tych słowach przekaz został zakończony.
Wstał i doszedłwszy do malutkiego ołtarzyka zaczął się modlić do przodków o pomyślność i brak pecha.
Właściciel
Jeśli jacyś bogowie byli to pewnie wysłuchali. O ile nie mieli Cię w dupie.
//Mandalorianie około 5000 lat BBY odeszli od dosłownego czczenia swych bogów.
-Błgam was tylko o brak pecha dla mojej rodziny.-zaczął odprawiać obrządki końcowe, skończył je i zaczął medytować.
Właściciel
No i medytowałeś. Mogłeś zrobić to po co przyleciałeś, ale medytacja zawsze spoko.
-No racja, Jediowanie jediowaniem, ale robota gunganin na sterydach. Ucieknie i tyle ją widziałeś-zaczął nawoływać stacje odbiorcze.
Właściciel
Szukałeś, ale nic nie wykryłeś.
Szuka jeszcze intesywniej.
Właściciel
Udało Ci się wykryć słaby sygnał, jakieś dwieście kilometrów na północ od Twojej obecnej pozycji.
Właściciel
Jedno, wielkie i za**biste... Nic. Zero. Pustka. Przynajmniej na to wygląda.
Skanuje pod powierzchnią.
Właściciel
Jedyne co wykryłeś to pusta przestrzeń pod ziemią.
-Tutaj YT-1300 "Gniew Mandalory". Proszę o pozwolenie na lądowanie-wysyła w eter na otwartej częstotliwości.
Właściciel
Brak odpowiedzi. Jak na razie.
CZeka i się nudzi. Nuda nigdy nie jest dobra dla najemnika, gdyżgo osłabia, a jak się nudzisz, tak się nudzisz, żę samo nudzenie się staje się nudne.
Właściciel
Nudną nudę przerwał radar, który oznajmił, że do statku zbliża się pięć jednostek.
Przyszykował się na ewentualny konflikt.
Właściciel
Nie wiem jak się przyszykował, ale przyszykował. Maszyny zbliżają się dość szybko i za chwilę powinny być widoczne.
Ustawił rakiety i działka. Zaczął szykować ewentualny skok w nadprzestrzeń.
Właściciel
Zobaczyłeś... No cóż, coś dość osobliwego. Klasyczny Z-95 Łowca Głów leciał w środku formacji pięciu maszyn. Po bokach miał dobrze znane piratom i najemnikom myśliwce Zebra. Natomiast ostatnie dwie maszyny były składkami typu Y - TIE. Maszyny zacieśniły szereg. Otrzymałeś powiadomienie, że ktoś chce się z Tobą połączyć.
Właściciel
- Masz trzydzieści sekund na poinformowanie nas kim jesteś i czego tu szukasz nim rozpylimy to latające gówienko na atomy.
-Jamert Grinto, Mandalorianin, pracy szukam.
Właściciel
- Jak Mandaloianin to już wiem czym się zajmujesz. - powiedział i szybko dodał: - Leć za na nami. - w chwili wypowiedzenia tych słów eskadra zmieniła kurs.
Krew go zalała, jak ktoś pominoł 'r', ale poleciał za nimi.
Właściciel
//Błąd podczas pisania, ale mogę to wykorzystać w trakcie rozgrywki :V//
I tym sposobem zbliżyliście się do południowego bieguna planety, a dokładnie między dwiema sporymi górami. I czekaliście.
No to czeka, a co ma robić, naleśniki robićz ciasta z dodtakiem owocu jor-gan i mejuranu?