Właściciel
Po chwili podłoże nieco się zatrzęsło, a potem... Ziemie między górami odsunęła się ukazując szyb prowadzący w dół.
-Wy czy ja na początek-powiedział z doświadczonym głosem nie ukazującym żadnych emocji. Zimna krew. I tyle.
Właściciel
W odpowiedzi dwa składaki wleciały jako pierwsze, a reszta została.
- Twoja kolej. - rzekł pilot Z-95.
I zaczął lądować spokojnie, bez pośpiechu.
Właściciel
Zagłębiałeś się pionowym szybem coraz niżej i niżej. W końcu statek osiadł na dużym, okrągłym lądowisku, obok eskortujących go maszyn.
Wysiadł i zabrał ze sobą psa. Zablokował drzwi po wyjściu i wyłączył zaasilanie i silnik.
Właściciel
Lądowisko puste i niezbyt ciekawe. Zdałoby się iść gdzie indziej.
Więc idzie gdzie indziej. Bo co ma robić za przeproszeniem?
Właściciel
Jedyną drogą był pomost prowadzący z lądowiska do jakichś wrót.
Właściciel
Duże, grube wrota na zamek kodowy, pilnowane przez dwa stare droidy B2 i trzech najemników: Człowieka, Durosa i Kel Dora.
-Nie sądziłem zobaczyć tu pamiątki jeszcze z okresu, gdy Jedi kroczyli między nami...
Właściciel
Obie "pamiątki" wycelowały w Ciebie swoje działka w nadgarstkach.
- Czego? - burknął Durosjanin.
-A co może robić tutaj Mandalorianin? Po robotę przyleciałem-Powiedział bez cienia wahania i strachu w głosie.
Właściciel
Kiwnął głową, a człowiek wstukał jakiś kod. Drzwi otworzyły się i mogłeś wejść.
I wlazł tam, bo co mu szkodzi? Instynktownie odbezpieczył blaster.
Właściciel
I trafiłeś do czegoś co przypominało miasto... Sklepy, kantyny, szerokie ulice pełne przechodniów i wózków repulsorowych, najemnicy z GNH pilnujący porządku.
Właściciel
Udało Ci się to powiedzieć.
Szuka jakiegoś miejsca, w którym jego Mandaloriańskie umiejętności się przydadzą.
Właściciel
Nigdzie nie było tabliczki "Szukam najemnika," więc lepiej poszukać w jakiejś kantynie czy coś.
Idzie do kantyny jakiejś najbliższej.
Właściciel
Pierwsza chyba nie miała jakiejś specjalnej nazwy, a pełna była przedstawicieli różnych ras. Nie brakło też barmana z alkoholami, muzyki i stolików do hazardu. No i takich zwykłych z krzesłami.
Usiadł przy zwykłym stoliku i zaczął nasłuchwiać by wyłonić najistotniejsze informacje.
Właściciel
Jak na razie to gównie rozmowy o tutejszych cenach towarów, sytuacji politycznej i miejscowych Twi'lekanakch.
Wzniósł oczy do góry i wyszedł do innej kantyny. Albo w sumie podszedł do barmana.
Właściciel
//Barmana tu czy w innej kantynie?//
Właściciel
- O co chodzi? - zapytał znudzony ludzki barman.
-Jest jakaś robota dla najemnika?
Właściciel
- U mnie nie. Pytaj kogoś z GNH. Im zawsze tacy są potrzebni.
I wyszedł. Zaczął sxukać siedziby GHN.
Właściciel
Ciężko będzie ją znaleźć. Jeśli w ogóle tu jest, a nie w innym miejscu.
Szuka dalej, przy okazji szukając czegoś interesującego.
Właściciel
Lepiej było kogoś zapytać. A tutaj było wiele sklepów i innych miejsc oferujących rozrywkę, więc zależy co uznawał za ciekawe czy interesujące.
POdszedł do jakiego przechodnia.
-Gdzie jest siedziba GHN?
Właściciel
- Ja tu jestem pierwszy raz, ale popytaj jakichś najemników co ich wynajęli. Oni na pewno będą wiedzieć.
-Dziękuję.-i zaczął takowych szukać.
//To, że jest Mandalorianinem nie oznacza, że jest niegrzeczny. Jak mu matka łoiła skórę za niegrzeczne odzywki, brak kultury itd. itp., to miał sińce przez miesiąc.
Właściciel
No i znalazłeś dwóch, a mianowicie Gotala i człowieka.
Podszedł do nich.
-Wiecie, gdzie jest siedziba GHN? Chce dla nich pracować.
Właściciel
- Piechota? Oddziały abordażowe? Lotnictwo? - zapytał człowiek.
-A robót jednorazowych w stylu weź, zastrzel, bpobij, zastrasz, porwij itd. itp. nie ma?
Właściciel
- No są, są. Jak tak to musiałbyś zapisać się jako zakontraktowany łowca nagród, ale praca w ich siłach obronnych też jest ciekawa i dobrze płatna.
Przyrzywił tylko głowę.
-Jasne. Piechota.
Właściciel
- Jak tak patrzę na Twój pancerz to raczej oddziały abordażowe. - powiedział.
-Mandalorianie wszędzie się sprawdzą. Nie było wojny, na której byśmy nie walczyli na wszystkich stanowiskach.
Właściciel
- Czyli w końcu gdzie się zapisujesz?
Właściciel
- To tam. - powiedział wskazując na jakiś budynek.