-Głównie mówią o obecności różnych bohaterów rebelii - szczególnie tych uczestniczących w zniszczeniu gwiazdy śmierci, którzy aktualnie pewnie chowają się po drugiej stronie galaktyki. Oczywiście także o chowających się w cieniu flotach, które mogły by zniszczyć wszystkie siły imperialne i tym podobne rzeczy. Najbardziej realistyczne wydają się plotki o wysłaniu tu jakiegoś oficera, małej floty, czy przemycaniu żołnierzy na planety układu.
-Przez miesąc brak przepustek, przez dwa myjecie codziennie maszynę, a poza tym wpis do akt "działalność wywrotowa"... Kadetka Haire Geri, do mnie.
Właściciel
Oplko:
- Plotki. - stwierdził oficer. - Żałosne plotki. Rebelia nie pociągnie długo. Ani tu, ani w żadnym innym miejscu galaktyki.
Korobov:
Wystąpiła młoda Korelianka z długimi, choć przepisowej długości, blond włosami.
- Sir! - powiedziała salutując.
Zygrade:
Młody imperialny porucznik sprawdzał coś w notatniku komputerowym stojąc pod ścianą.
-Spocznij.-pokazał, by szturmowcy i pancerniacy przypilnowali roboty.
-Do mojego gabinetu. Chodzi o twoje egzaminy...
Właściciel
Kadeci zabrali się do pracy pod czujnym nadzorem żołnierzy starszych stopniem. Natomiast kadetka poszła za Tobą.
-Co się tak właściwie dzieje?
Wszedł do gabinetu i wyciągnął... Trzy, różnie ocenione wersje jej testu. Jeden z komwntarzem "idiota", drugi z czwórką, a trzeci z oceną maksymalną i komentarzem "dlaczego nie jest jeszcze generałem?".
-Który był gdzie oceniany? Zgadniesz?
Właściciel
Korobov:
- Ten drugi. - powiedziała spokojnie.
Zygrade:
- Mobilizacja. - odparł nie spuszczając wzroku z notatnika. - Nie widać?
-Ten drugi sam oceniałem, tamten pierwzzy dałem mojemu zwierzchnikowi informując, kogo to. Ostatni wysłałem do akademii na Coruscant, nie informując kogo to. Jesteś perłą.
-Tyle to ślepa Bantha zauważy. Z jakiego powodu?
-Przecież mówię, że to plotki sir. Chyba nikt nie spodziewa się dłuviego życia tego sojuszu buntowników, szczególnie, że ponoć wielu gubernatorów i moffów by przypodobać się zwierzchnikom robi wszystko by zabijać rebeliantów...
Właściciel
Zygrade:
- Nie wydarzyło się tu dziś nic niezwykłego? Coś co odbiega lekko od normy? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Opliko:
- To prawda. - przytaknął. - Zapomniałem jednak zapytać: Jakie doświadczenie bojowe ma pańska eskadra?
Korobov:
Pokiwała głową, ale jakoś nie pali się do jakiegoś komentarza.
-Wiesz, że służyłem w 212 Batalionie szturmowym, a potem na oficera- byłem w rezerwach 501?
Właściciel
Kiwnęła głową, ale raczej jej to nie obchodzi. Chyba jest zbyt młoda by pamiętać lub interesować się Wojnami Klonów.
-Młoda, słuchasz mnie?-pstryknął palcami.
Lunaaax
Weszli do środka. Raczej nie było to mega trudnym uczyniłem.
- To co, mały? Przydałoby ci się w końcu wymienić części. Wtedy będziesz mniej więcej jak nowy.
-Z powodu strat przy walce z rebalianckim frachtowcem to raczej doświadczenie nowoprzydzielonych będzie przerażać. Ją sam poza masą patroli uczestniczyłem w kilku walkach myśliwskich i podobną ilość z większymi jednostkami typu frachtowców - głównie walki z piratami i przemytnikami. Jeden z pozostałej dwójki ocalałych ma podobne doświadczenie, a drugi trafił do nas dość niedawno.
Właściciel
Lunaaax:
Droid pokręcił kopułką i zaświergotał entuzjastycznie.
Korobov:
- Tak, tak. - odparła szybko. - Tu już wszystko?
Opliko:
- Okazji na zdobycie doświadczenia będziecie mieć mnóstwo. Odmaszerować. W hangarze powinien czekać jakiś oficer, który pokaże wam kwatery.
-Za kilka tyodbi jest ostateczny test. Wtedy dokładnie was przydzielą.-wstał.
-Odmaszerować.
-Tak jest, sir.
Oddalam się więc do hangaru.
Lunaaax
Poklepała droida po blaszanej kopułce i udała się szukać skrzynki z narzędziami, którą zostawiła gdzieś w hangarze.
Właściciel
Opliko:
W hangarze pozostali piloci Delty byli zajęci rozmową z młodą panią oficer.
Lunaaax:
I rzeczywiście - skrzynka była tam gdzie ją zostawiła.
Korobov:
Zasalutowała bez większego entuzjazmu i szybko się oddaliła.
-Młodzi, niech korzystają, póki mogą...-zaśmiał się i zaczął sprawdzać papiery werbunkowe.
Kieruję się w ich stronę i przy okazji staram się zobaczyć rangę pani oficer
Właściciel
Korobov:
Nic ciekawego, ani wymagającego większej uwagi.
-Cholera, a mogłem tego nie krzyczeć. Zabawne, jak pozornie decyzje bez znaczenia wpływają na twoje losy-jakoś tak jego ręka poszła po materiały z Wojen Klonów i włączył bitwę o Arenę.
Właściciel
Korobov:
I tym sposobem oglądałeś walkę, która rozpoczęła jeden z najbardziej krwawych konfliktów w galaktyce.
-Generałowie Unduli, Tii i Mundi wyrobili dobrą taktykę. I styl walki. Jutro zrobię im wykład z tego. Gdzieś powinienem mieć notatki z Akademii-i zaczął ryć, szukać i robić nowe notatki.
Właściciel
Korobov:
Notatek nie było, a promowanie strategii zdrajców Imperium chyba nie jest zbyt dobrym pomysłem.
Opliko:
Całkiem ładna pani porucznik o długich, rudych włosach i zielonych oczach śmiała się razem z pilotami.
- ... I wtedy poleciałem w górę i zacząłem ich ostrzeliwać. Mówię... Było ich z dwudziestu. Ale dałem radę zestrzelić połowę, a później odciąć im drogę ucieczki. - powiedział jeden z nich.
- A ja dobiłem gnojków i tym sposobem ocaliliśmy Umvu od Rebeliantów. - dodał drugi.
- Przecież nigdy nie byliście na Umvu. - przerwała porucznik i wszyscy znów ryknęli gromkim śmiechem.
Korobov
-Ku*wa mać, oni byli geniuszami strategii... Zobaczmy, strategia Anakina Skywalkera... Nagrania używania wojsk...
Właściciel
Korobov:
O dziwo, tych nagrań też brak.
*Mina tybetańskiego lisa*
I tak wychodzi. POprawia mundur i idzie zobaczyć, co i jak z czyszczeniem AT-ET.
Kiedy podejdę zwracam się do pilotów z mojej eskadry:
-Znaleźliście kogoś by mnie zastąpić, czy to z innej eskadry?
Po czym mówię do kobiety:
-Pozwoli pani, że się przedstawię? Jestem porucznik Davin Vigil - dowódca eskadry Delta.
I dodaję trochę ciszej:
-A raczej tego, co z niej zostało...
Właściciel
Korobov:
Maszyna jest myta i niedługo zacznie lśnić.
Opliko:
- Tak, słyszałam o panu. Od nich. - powiedziała wskazując na pilotów. - Byliśmy dobrymi znajomymi zanim zaciągnęliśmy się do Floty.
-Żwiawiej, żwawiej! Ja w Akademi sam jeden ten cud techniki musiałem szorować!!! I to szczoteczką do zębów!!!
-Kto by się spodziewał, że znajomi trafią na siebie na niszczycielu gwiezdnym...
Zwracam się teraz do pilotów z Delty:
-W każdym razie chciałem wam przekazać, że mamy wkrótce wyruszyć na łowy na rebeliantów. I jakiś oficer powinien nam wskazać kwatery.
Właściciel
Korobov:
Jakoś się tym nie przejęli i nadal szorują w zwykłym tempie.
Opliko:
- Ja jestem tym oficerem, poruczniku. - powiedziała kobieta.
-Najlepszy żołnierz to taki, który wie, kiedy słuchać dowódcy, a kiedy ordynarnie go olać... Będą z nich ludzie.
Właściciel
Uwagę puścili mimo uszu, ale nadal pracują.
-Ale czasem to mogliby posłuchać. Co nie Kevin?-szturchając jednego szturmowca łokciem.
Lunaaax
Zabrała ją i wróciła do droida.
- Czas się zabrać za twoją naprawę - wyłączyła go i zaczęła sprawdzać, od czego najlepiej zacząć.
Właściciel
Lunaaax:
Najlepiej od środka i wymienić to co nie nadaje się już do użytku.
Korobov:
- Oczywiście, sir. - odparł szturmowiec.
-Matko... Ty mówisz tak tylko dlatego, że masz wyprany mózg, prawda?
Lunaaax
Z pomocą odpowiednich narzędzi rozpoczęła proces dostawania się do wnętrza blaszanego towarzysza.
Właściciel
Korobov:
Spojrzał na Ciebie. Może z wyrzutem, a może z obrazą, ale nie widziałeś tego pod jego hemem.
Lunaaax:
Nie znam się zbytnio na mechanice droidów astromechanicznych, więc możemy uznać, że po kilku próbach w końcu naprawiłaś maszynę.
-Wybacz, po prostu miałem kolegę z Akademii... Kiedy doszło do ostatniego etapu szkolenia... Z rocznika tylko ja zachowałem jakiś rozum...
Lunaaax
Zadowolona, włączyła droida by sprawdzić wynik końcowy roboty.
Właściciel
Lunaaax:
Jako "Złota rączka" za wiele nie zdziałasz, ale astromecha naprawiłaś.
Korobov:
Pokiwał głową, ale nie raczył odpowiedzieć. Natomiast kadeci skończyli mycie pojazdu.