Właściciel
-Tu jest jeden trup - wskazał na kobietę - A Bezkost jest jeszcze głodny. Powinniśmy zająć się nim najpierw. Czas pokarze co było słuszne. Jesteśmy wiedźminami, nie detyktywami z powieści sir. Antoina Conasa Fotela czy jak mu tam było
Moderator
- Wyruszamy z rana, karczmarzu daj mi jakiś pokój.
Właściciel
Karczmarz mruknał cos o pokojach na piętrze i przyklęknął przy kobiecie. Vaastrad chwycił miecz i ruszył do góry
Moderator
Yartell wypalił fajkę i udał się do pokoju gdzie poszedł spać, obudził się wcześnie i poszedł od razu do konii, nowego konia przytroczył jukami i tak nie nadawał się do jazdy wierzchem.
Właściciel
Vaastrad już tam czekał. Rozmawiał z jakimś nieznajomym
Moderator
- No to wyruszamy czy zostajemy jeszcze na zupę z raków?
Właściciel
Obydwaj odwróciła się do niego. Rozmówca Vaastrada okazał się być owym Liryjczykiem
-Każda minuta może oznaczać kolejnego trupa - powiedział rycerz- powinniśmy ruszać
Moderator
Yartell pociągnął z fajki i wsiadł na konia.
- Dobra jeszcze w swoim życiu najem się tej zupy.
Właściciel
Ruszyli. Słońce dopiero co wstawało
//przenosimy di na szlak
Moderator
//no ale na razie nie będę mógł brać w tym udziału