Jakku

Avatar antekk5
Jakku to bezludna, pustynna planeta w systemie o tej samie nazwie, który znajduje się na Wewnętrznych Rubieżach. W przeszłości Jakku była planetą bogatą w lasy i rzeki, lecz w wyniku katastrofy z przeszłości, Jakku zmieniła się w pustynną planetę. Planeta ta jest uznawana przez wielu za bezwartościową i odległą.

Avatar antekk5
// To co, Burger, kto zaczyna? :V //

Avatar Burger2004_09
Właściciel
//Ty zacznij//

Avatar antekk5
// No to zaczynamy. //
Bellator wylądował swoim myśliwcem gdzieś na środku pustyni. Nie widział, aby na Jakku znajdowały się jakieś osady, co może okazać się niebezpieczne, bo jego okręt mógłby zostać uszkodzony. To na razie go nie martwiło, bo jego celem jest znalezienie swojego mistrza. Spróbował za pomocą medytacji wyczuć, czy w pobliżu są jakieś źródła Mocy.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Niestety, ale nie wykryłeś żadnego źródła Mocy w swoim pobliżu. Widocznie Twój mistrz musi być gdzieś dalej. Jednak znalezienie go może być małym problemem. Wszędzie pustynia. Pustynia. Pustynia... Jak w Seksmisji. Trudno będzie znaleźć tu cokolwiek idąc tradycyjnie "z buta". Widać będzie trzeba rozpocząć poszukiwania z powietrza.

Avatar antekk5
Tak więc wszedł do swojego myśliwca i zaczął krążyć po całej planecie, aby sprawdzić, czy w pobliżu nie znajduje się statek jego mistrza czy coś podobnego.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
W pierwszych minutach lotu nic nie znalazłeś. Dopiero po długiej chwili minąłeś małą osadę i wyczułeś na niej małe źródło Mocy. Szybko jednak przestałeś je wyczuwać, ponieważ przeleciałeś obok osady. Trzeba zawrócić i sprawdzić co to. Może to będzie mistrz? Albo ktoś inny?

Avatar antekk5
Ruszył swoim myśliwcem w stronę osady. Liczył na to, że w osadzie znajdzie swojego mistrza, a nie jakiegoś Jedi, który spróbuje z nim walczyć, i to najprawdopodobniej bezskutecznie.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
W ciągu kilkusekundowej podróż twój myśliwiec znalazłeś się nad osadą. Tak, teraz wyraźnie czuć. Jest tu ktoś, kto umie korzystać z Mocy.

Avatar antekk5
Wylądował niedaleko osady i skierował się do niej, aby sprawdzić, kto zamieszkuje tą osadę, oprócz osoby wrażliwej na Moc.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Trudno było stwierdzić, kto dokładnie tu mieszka. Wszyscy mieli zasłonięte twarze. Jednakże po samym kształcie ciała dało się odróżnić ludzi od innych ras. Był tam wielki rozgardiasz gatunków, jednak kogo to obchodzi. Nie przyszedłeś tu w celach poznawania obcych kultur. Masz zamiar odnaleźć mistrza.

Avatar antekk5
Spróbował ponownie wyczuć źródło Mocy. Chciał wiedzieć, gdzie te źródło znajduje się w osadzie.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Wyczułeś, że twój prawdopodobny mistrz jest 15 metrów od ciebie. Wystarczy pójść prosto i skręcić w lewo.

Avatar antekk5
Udał się w kierunku źródła Mocy zgodnie ze wskazówkami Burgera.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Na drodze doszło do osuwiska. Ktoś upadł i rozsypał mu się cały sprzęt, jaki miał na plecach. Zrobił to idealnie między skrzyżowaniem straganami. Trzeba iść obwodnicą, albo wykorzystać Moc do przesunięcia przygniecionego razem z jego bibelotami.

Avatar antekk5
Wolał wykorzystać drugą opcję tak więc spróbował przesunąć przygniecionego i jego bibeloty za pomocą Mocy.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Przesunąłeś biedaka razem z jakąś toną jego pierdół. Czułeś, że źródło Mocy jest tuż obok ciebie.

Avatar antekk5
Odwrócił się, aby sprawdzić, czy źródło Mocy jest za nim, chyba, że musiał podejść trochę bliżej.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Tak, jest coś! Przy długim stole siedzi mężczyzna i spożywa mały posiłek. Wyglądał na złomiarza, skoro się tutaj kręcił, ale było w nim też coś z Sitha, coś z Mocy...

- Na co czekasz? Przysiądź się - powiedział surowym, aczkolwiek nawet przyjemnym tonem głosu.

Avatar antekk5
Podszedł do stołu i przysiadł się do Sitha.
- Kim jesteś i dlaczego chciałeś, abym się przysiadł? - zapytał zaintrygowany.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Tajemniczy Sith dokończył spożywanie posiłku.
- Jest tam, gdzie poleciał. Tam, gdzie zaginął.

Avatar antekk5
- Huh? - odparł zdziwiony, choć po chwili zrozumiał, że Sithów chodziło o jego mistrza, który poleciał na Korriban.
- Żyje?

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Żyje i ma się w dobrym stanie, choć często ocierał się o śmierć. Nie mógł się tu osobiście stawić, więc wysłał mnie. Chce, abyś do niego dołączył. Czeka na Świętej Planecie.

Avatar antekk5
- Przybędę tam. - odpowiedział, chwilę później wstając od stołu, aby ukłonić się Sithowi. Chwilę później wrócił do swojego myśliwca, aby wyruszyć tam, gdzie powinien się wcześniej udać. Na Korriban.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Jest jeden mały, hmm... Problem. Tak, problem. Na szczęście łatwy do rozwiązania biorąc pod uwagę korzystanie z Mocy i posiadanie broni.
Jakiś złomiarz-debil próbował właśnie opchnąć twój myśliwiec jakiemuś innemu debilowi.

Avatar antekk5
Przyciągnął złomiarza Mocą, aby następnie wbić mu miecz świetlny w plecy.
- Ten myśliwiec nie jest na sprzedaż. - odparł do drugiego debila.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Złomiarz właśnie spotkał się ze Stwórcą, a debil natychmiast odsunął się, gdy cię zobaczył. Myśliwiec stał w gotowości.

Avatar antekk5
Wszedł do myśliwca, aby następnie odlecieć w stronę Korriban.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Po krótkiej chwili znalazłeś się na orbicie. Wszystko gotowe, współrzędne na Korriban wprowadzone. Czas zobaczyć się z mistrzem.

Avatar Brodacz
Moderator
//Tak tylko powiem, że zebrałem kilka fan artów i też miałem kilku kandydatów na mistrza bańkogłowego//

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Jej myśliwiec akurat teraz znajdował się na bezludnej planecie. Czasem było jej przykro latać samej, lecz wiedziała, że jeśli będzie podróżować z towarzyszami to może skończyć się tym, że dostanie się w ręce inkwizytorów. Unikała starć z nimi gdyż to tylko skończy się tym, że przyjdzie ich cała chmara. Wybrała tą planetę jako postój. Może znajdzie się dla niej jakaś praca, na której zarobi trochę grosza. Zastanawiała się często czy takie życie ma jeszcze sens. By ciągle uciekać i chomikować fundusze. Taka egzystencja była żałosna.... Przygotowywała się do lądowania na powierzchni planety.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Wylądowałaś bez problemu na pustynnych ziemiach Jakku. Rzecz jasna wylądowałaś obok małej osady, przy której zaparkowane były też inne statki kosmiczne. Dookoła rozciągał się pustynia. Pustynia. Pustynia Kierunek - wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja. Zewsząd schodzili się różnoracy handlarze i złomiarze. Nie było ich też bardzo wielu. Czego się w końcu spodziewać po ogromnej pustyni.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Rzuciła okiem czy nie ma prowizorycznego baru bądź jakiegoś straganu, w którym mogłaby zapytać się o jakieś zadanie.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Owszem, bar był, zarówno jak i stragan. Przy jednym jak i drugim masa osób, które może będą miały coś do zaoferowania. Pierwszy obiekt był 25 metrów do Ciebie, drugi - 30.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Bar był o wiele atrakcyjniejszą możliwością. Jeżeli nie barman bądź właściciel nie będą mieli sprawy do załatwienia to zostają jeszcze klienci. Marszobiegiem wkroczyła do knajpki i rozglądnęła się po całym pomieszczeniu

Avatar Burger2004_09
Właściciel
W knajpce siedzieli głównie ludzie, zapewne są tu przejazdem. Było też wielu przedstawicieli Kel Dorów i Foshan. Wszyscy pili i jedli. Barmanem był człowiek.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Podeszła do baru i zapytała się
-Witaj, czy w okolicy są jakieś problemy, które trapią ludność?
Zapytała się prosto z mostu. Nie zamierzała niczego zamawiać by wypić czy zjeść, nie wiadomo jakiej jakości są tutaj trunki.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Barman spojrzał na Ciebie i już otwierał usta, aby zapytać "Co dla pani?", ale wyprzedziłaś go. Odwrócił wzrok na ladę i powiedział:
- Choć na zaplecze. Tu nie ma warunków na takie rozmowy.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Czuła pewien podstęp i nieufność, lecz kiwnęła tylko głową i wstała od lady. Żaden pieniądz nie śmierdzi

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Na zapleczu było multum butelek, beczek i innych szmojówbojów związanych napojami. Na środku był mały stolik z czeterma równie małymi krzesełkami ustawionymi wokół niego. Barman pokazał wolne miejsce, sam jednak nie usiadł.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
-Pan raczej się nie obrazi jeżeli będę stała.
Skwitowała i rzuciła wzrokiem po całym pomieszczeniu trzymając rękę w pogotowiu na swoim mieczu świetlnym

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Barman wziął głęboki wdech.
- Od jakiegoś czasu mamy tu pewien problem. Odkąd zakończyła się wojna między Republiką, a Konfederacją, jakiś tajemniczy gościu przyłazi na tę planetę. Zabija kilku żołnierzy Imperium. Jednak oprócz tego wysyła na tamten świat każdego, kto zauważy, jak popełnia swój dziwny mord. Nie widziałem wielu klientów tego baru... Przez niego - uchylił zasłonę i pokazał na.. Puste miejsce przy stole. Nikogo tam nie było. Nikogo. Null - Szlag! Uciekł!

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
-Ile pan oferuje za niego?
Faktem jest to, że nie jest zbyt wylewna w swoich wypowiedziach. Skrzyżowała ręce na swoich barkach równocześnie przestając dotykać swój miecz świetlny.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Zależy jak szybko go dostarczysz. Na start mogę zaoferować... Hmm... 5.500 kredytów?

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
-Stoi. Niech pan tylko powie gdzie ostatnio ten jegomość zabił i myślę, że mogę ruszać.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
- Zabił na pustyni, jakieś 20 kilometrów stąd, plotki głoszą, że ciał szturmowców jeszcze nic nie zeżarło i mogą Ci wiele powiedzieć o sprawcy. Ja wiem tylko tyle, że ten su**nsyn ma czarną skórę i zielone rany. A raczej chyba rany, bo na takowe wyglądały, ale żadna krew z nich nie ciekła, ani nic. Na pewno nie były to blizny.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
-Podejrzewam, że to są tatuaże, ale odkryję to kiedy dotrę na tamto miejsce. Dobra. Raczej wszystko wiem. Zgłoszę się jak będę potrzebowała więcej informacji albo złapię żywego bądź martwego delikwenta.
Bez pożegnania wyszła spod zaplecza i udała się do wyjścia knajpy

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Barman wyszedł za Tobą i wrócił do obsługiwania klientów. Kolejka zmniejszyła się, najpewniej przez Twą rozmowę z właścicielem tego przybytku.

Avatar
GrandAutismo
Adaatah
Nie widziała by ktokolwiek jej przeszkodził w wyjściu po czym rozglądnęła się na zewnątrz. Jeśli nic się nie stało to podeszła do swojego myśliwca. Zamierza z niego skorzystać by oglądnąć teren do okoła wioski na odległość 20 km.

Avatar Burger2004_09
Właściciel
Myśliwiec był gotowy do startu. Nikogo przy nim nie było, nikt go obrzucał wzrokiem czy jest sprawny.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Burger2004_09
Właściciel: Burger2004_09
Grupa posiada 2836 postów, 26 tematów i 21 członków

Opcje grupy Star Wars - ...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Star Wars - Between History [PBF]