Zaprzeczanie globalnemu ociepleniu

Avatar
Lutherek
koteczku, dlaczego zaprzeczasz?

Avatar
Lutherek
halo koteczek

Avatar
niemamnietu
Koteczek prędzej zamknie ten temat i da ci bana. Tak zwany argument siły.

Avatar Burger2004_09
No tak. Ta grupa funkcjonuje jak państwo. To jest taka Rzesza Wielkokocia.

Znaczy się.

Kocia Rzeczpospolita.

Avatar Kobza
Kotecki Imperatyw nie zezwala na kocie mięso

Avatar Burger2004_09
No ja bym się prędzej opowiadał za tytułem der Katzenführer.

Avatar kulujulu
Moderator
Koteczek w niewygodnych tematach po prostu odwraca kota ogonem i przestaje odpisywać.

od maja czekam na jakąś nową wiadomość w temacie o lgbt

Avatar Sangiovani
Naprawdę są jeszcze ludzie, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie?
...o Boże...
może jednak opuszczę tę grupę zanim się do niej przyzwyczaję...

Avatar
niemamnietu
No widzisz, taki właściciel.

Avatar kulujulu
Moderator
Sangiovani pisze:
Naprawdę są jeszcze ludzie, którzy nie wierzą w globalne ocieplenie?
...o Boże...
może jednak opuszczę tę grupę zanim się do niej przyzwyczaję...
Nie no, jest źle, ale nie aż tak. Tzn są ludzie którzy negują fakt globalnego ocieplenia, ale Koteczek nie neguje samych zmian klimatycznych, tylko wpływu człowieka na nie.

wgl serdecznie polecam nie używać słowa "wiara" co do globalnego ocieplenia, to tylko daje większą siłę przebicia ludziom którzy je negują
to nie jest coś w co się wierzy
to konsensus naukowy
albo się akceptuje ten fakt, albo się neguje rzeczywistość, tutaj nie ma nic z wiary

Avatar Marequel
Wierzyć oznacza uznawać za prawdziwe, więc zdanie "nie wierze w globalne ocieplenie" znaczy to samo co "nie uznaje globalnego ocieplenia za fakt". Czemu akceptowanie lub negowanie rzeczywistości miałoby nie mieć coś wspólnego z wiarą

Avatar darcus
Bo ludzie to robią. Kuluj ma rację.

Avatar kulujulu
Moderator
Kiedy mówimy o wierze, mówimy na ogół o czymś czego nie da się udowodnić. Oczywiście, że "wierzyć" może po prostu oznaczać "uznawać za prawdę", to słowo ma dwa znaczenia. Ta dwuznaczność nie jest szkodliwa, kiedy mówimy o czymś, co jest powszechnie uznawane za fakt. Ale kiedy mówimy o faktach które są często negowane powinniśmy pozbyć się takiej dwuznaczności i wyrażać się jasno, żeby nie tworzyć iluzji, jakoby ta kwestia była czymś, co bierze się na wiarę. Kiedy mówisz "on nie wierzy w globalne ocieplenie" ludzie negujący globalne ocieplenie, ci ludzie, których powinno się przekonywać, że jest ono faktem nie usłyszą wcale "on nie uznaje konsensusu naukowego za prawdę". Tacy ludzie usłyszą "on nie wierzy w globalne ocieplenie, ponieważ jest to kwestia wiary i samemu mogę zdecydować, czy globalne ocieplenie to prawda, czy nie".

tl;dr wiara to dwuznaczne słowo i ludzie którzy negują globalne ocieplenie wybiorą to znaczenie które jest dla nich wygodniejsze

Avatar darcus
No a teraz już gucio nie racja.

Avatar kulujulu
Moderator
Z czym się nie zgadzasz? Uważasz, że wiara nie jest dwuznacznym słowem? Miałem na myśli raczej potoczny język.

Avatar darcus
No ja właśnie walczę z takim potocznym językiem w kategorii wprowadzania w błąd. Jeśli się nie rozumiemy, to z językiem jest coś nie tak.

Avatar kulujulu
Moderator
zrozumiable
ja walczę tylko z dwuznacznościami/potocznościami w miejscach, gdzie są one naprawdę szkodliwe

imo ulepszanie języka jest raczej skazane na porażkę, powinniśmy po prostu uświadamiać ludzi jak lepiej wykorzystywać to nieidealne narzędzie

Avatar
Konto usunięte
Najlepiej to jest przesiąść się z tego zje**nego języka na jakiś normalny gdzie nie ma 20 słów na r*chanie i picie, a tylko 1 na tak dwuznaczne słowa

Avatar kulujulu
Moderator
każdy język ma tego typu wady
cieszmy się że przynajmniej w najbardziej podstawowych słowach nie mamy takiego burdelu, anglojęzyczni muszą się użerać z jednym słowem na "ty" i "wy"

tbh nawet podoba mi się to że w polskim mogę skonstruować w pełni sensowne zdanie składające się z samych przekleństw, w którym żadne przekleństwo nie będzie powtórzone

Avatar opliko95
I tym samym słowem na osobę której płci nie znamy w 3 osobie i grupę osób w 2 osobie (they)

Avatar Litops
kulujulu pisze:
anglojęzyczni muszą się użerać z jednym słowem na "ty" i "wy"

W Stanach mówi się you do jednego człowieka i you guys do grupy.

Avatar kulujulu
Moderator
Tylko potocznie. Poza tym to zależy od stanu, w wielu mówi się np yall

Avatar Marequel
To_masz___Problem pisze:
Najlepiej to jest przesiąść się z tego zje**nego języka na jakiś normalny gdzie nie ma 20 słów na r*chanie i picie, a tylko 1 na tak dwuznaczne słowa

Właściwie to jest wręcz przeciwnie. Polski język ma po kilka określeń na tego typu rzeczy, problem w tym że jest aż zbyt rozbudowany gramatycznie. Z tego powodu dosyć rzadko zdarza sie sytuacja w której do sprawnej komunikacji potrzeba czegoś więcej niż kilkudziesięciu słów i poprawnej gramatyki. Kiedy do utworzenia treściwego, poprawnego gramatycznie, wielokrotnie złożonego zdania które ma logiczny sens, wystarczą 3 wulgaryzmy oraz kilka przedrostków i końcówek, większość ludzi nie zastanawia sie zbytnio nad synonimami konkretnych słów.
No i jeśli ma sie problem ze zdaniami typu
Wierzę w boga
Wierzę w ewolucję
W tym kontekście że słowo jest to samo ale znaczenie inne to zawsze można używać zdań
Wyznaję boga
Uznaję kult boga
Moja religia zakłada istnienie boga
Czczę boga
Uznaję ewolucję za fakt
Jestem przekonany o prawdziwości ewolucji
W moim mniemaniu ewolucja jest faktem
Utrzymuje stanowisko o prawdziwości ewolucji

Więcej myśleć mi sie nie chce, ale nie widzę żadnego problemu z wywaleniem z dyskusji sformuowania "wierzę że..." i stosowaniem słowa "wyznaję" w przypadku wiary w kontekście religijnej wiary bez dowodu, oraz słowa "uznaję" w przypadku wiary w kontekście naukowej wiary popartej dowodami

Avatar Marequel
Swoją drogą 20 określeń na seks i picie to troche przegięcie.
.
.
.
.
.
Na seks jest ich około 60 a te odnoszące sie do picia idą już w grube setki

Avatar
Konto usunięte
Marequel pisze:
Właściwie to jest wręcz przeciwnie. Polski język ma po kilka określeń na tego typu rzeczy, problem w tym że jest aż zbyt rozbudowany gramatycznie. Z tego powodu dosyć rzadko zdarza sie sytuacja w której do sprawnej komunikacji potrzeba czegoś więcej niż kilkudziesięciu słów i poprawnej gramatyki. Kiedy do utworzenia treściwego, poprawnego gramatycznie, wielokrotnie złożonego zdania które ma logiczny sens, wystarczą 3 wulgaryzmy oraz kilka przedrostków i końcówek, większość ludzi nie zastanawia sie zbytnio nad synonimami konkretnych słów.
No i jeśli ma sie problem ze zdaniami typu
Wierzę w boga
Wierzę w ewolucję
W tym kontekście że słowo jest to samo ale znaczenie inne to zawsze można używać zdań
Wyznaję boga
Uznaję kult boga
Moja religia zakłada istnienie boga
Czczę boga
Uznaję ewolucję za fakt
Jestem przekonany o prawdziwości ewolucji
W moim mniemaniu ewolucja jest faktem
Utrzymuje stanowisko o prawdziwości ewolucji

Więcej myśleć mi sie nie chce, ale nie widzę żadnego problemu z wywaleniem z dyskusji sformuowania "wierzę że..." i stosowaniem słowa "wyznaję" w przypadku wiary w kontekście religijnej wiary bez dowodu, oraz słowa "uznaję" w przypadku wiary w kontekście naukowej wiary popartej dowodami
Tylko że ktoś da cytat kogoś mówiącego o wierzeniu w globalne ocieplenie i pół dyskusji stracone ma tłumaczenie dlaczego język polski jest zje**ny

Avatar Julian_
U mnie jakoś zimno, nie wiem o czym mówicie.

Avatar Kobza
Przecież jest susza

Avatar
GrandAutismo
no co ty kobza u mnie zimno Pieseczek_69 na pewno się nie myli to naukowy fakt nienaukowy snuże 😎🤣😂😎

Avatar Julian_
Kobza pisze:
Przecież jest susza


Nieprawda.

Avatar Sangiovani
Zgodzę się, że nie powinno mówić się na globalne ocieplenie "wiara".
Bo "wiara" w religii katolickiej to przyjęcie prawdziwości istnienia Boga bez dowodów, ale i tak z całą pewnością, że tak jest.
A globalne ocieplenie to okrycie naukowe i po prostu argumenty i dowody mówią, że tak jest i nie ma dyskusji.

"Wiara" ma element wolnej woli, a fakty nie. Fakty to fakty i jak ktoś się z nimi nie zgadza to jest w błędzie.

Ktoś powiedział taki cytat kiedyś, że "prawda jest ze swojej natury zniewalająca". I ja myślę, że to prawda.

Avatar Litops
W fakty też się wierzy :V

Avatar
Lutherek
koteczek i tak ci powie, że to nie wina człowieka, tylko sobie słoneczko mocniej grzeje

Avatar Litops
A aktywność Słońca spada xD

Avatar Sangiovani
Litops pisze:
W fakty też się wierzy :V
Nawet jeśli efekt końcowy jest taki sam i jest to "uznanie czegoś za prawdę" to inna jest droga dochodzenia do tego efektu końcowego.
I dlatego myślę, że warto to rozróżnić

Avatar
GrandAutismo
No ja tam nie wiem, którzy naukowcy mają rację, więc dbam o środowisko by mieć ładnie koło domu i Polsce, Europie i na świecie a w tych tematach po prostu jestem neutralny i nie mam opinii. A we fakty też się wierzy :v

Avatar Kobza
No w sumie w latach 70 naukowcy wszem i wobec oznajmiali, że mamy globalne ochłodzenie, zaraz będzie druga epoka lodowcowa i zamarzamy i czy wtedy był to fakt, bo naukowcy powszechnie uznawali go za prawdę?

Avatar Sangiovani
Ale właściwie wszyscy naukowcy potwierdzają, że globalne ocieplenie to fakt. 97%

A naukowcy nie bazują na swoich widzi-musie tylko na dowodach i badaniach. Więc to nie może być przypadek, że tak to wygląda.

A co jeżeli jakiś naukowiec wierzyłby w płaską ziemie? Też by można było powiedzieć, że "nie wiem który naukowiec ma racje, więc jestem neutralny"?

Avatar Sangiovani
Kobza pisze:
No w sumie w latach 70 naukowcy wszem i wobec oznajmiali, że mamy globalne ochłodzenie, zaraz będzie druga epoka lodowcowa i zamarzamy i czy wtedy był to fakt, bo naukowcy powszechnie uznawali go za prawdę?
Na globalne ochłodzenie nie było takich dowodów, to była tylko hipoteza. I nie była taka popularna

I okazało się, że przesłanki które prowadziły do wniosku o globalnym oziębieniu były prawdziwe, ale niepełne. I teraz przesłanki są uzupełnione o nową wiedzę, więc są bliższe prawdy

Avatar
GrandAutismo
To 97% jest mocno naciągane. Ludzie chcący nakłonić ludzi do opinii o tym, że jest globalne ocieplenie często nad interpretowali specjalnie bądź nie te prace naukowe. Najczęściej także te środowiska próbowały zrobić z przeciwników bądź ludzi zauważających ten przekręt nienaukowych szurów. Wiele naukowców, których pracę zostały użyte często składali zażalenie, że ich praca była źle zrozumiana.Plus tak. Pewnie byłbym neutralny zakładając, że cała nauka byłaby Na tym wzorowana. Bo dbanie o środowisko i globalne ocieplenie oraz globalne ozięblenie to tak naprawdę świeży temat w nauce. Po za tym.. Czy mógłbyś nazwać kogoś naukowcem jeśli twierdzi, że Ziemia jest płaska?

Avatar Sangiovani
Idąc tym tropem rozumowania:
Czy można nazwać kogoś naukowcem jeśli twierdzi, że globalne ocieplenie nie istnieje?

I myślę, że tu i tu tak. Bo naukowcy to też ludzie i są omylni i mają prawo do pomyłek. Dlatego należy kierować się dowodami, które jasno i jednoznacznie wskazują, że globalne ocieplenie ma miejsce.

Avatar
GrandAutismo
Tylko teraz pytanie. Czemu ten, który twierdzi, że globalne ocieplenie nie istnieje jest tym mylnym. Proszę nie zrozumieć mnie źle bo jestem nadal neutralny w tym temacie, ale skąd masz dokładną wiedzę kto się myli. Nawet przy tych jasnych faktach są gigantyczne rozbieżności.. Niektórzy naukowcy twierdzą, że poziom oceanów podniesie się tylko o 20 cm... A niektórzy, że o 2 metry... Nauka to twór ludzki i jak inne twory nie jest idealny.

Avatar Sangiovani
Ale co innego rozbieżność w temacie: jak bardzo szkodliwe jest globalne ocieplenie i jakie są jego dokładne konsekwencje
a co innego rozbieżność w temacie: czy globalne ocieplenie istnieje

W teorii ewolucji też codziennie są odkrywane nowe fakty, a teorie są zmieniane i modyfikowane. Ale nikt nie uważa, że teoria ewolucji jest nieprawdziwa. Mimo, że w kwestii szczegółów tego jak działa ta teoria można wskazać dużo różnych szkół

Avatar kulujulu
Moderator
Kobza pisze:
No w sumie w latach 70 naukowcy wszem i wobec oznajmiali, że mamy globalne ochłodzenie, zaraz będzie druga epoka lodowcowa i zamarzamy i czy wtedy był to fakt, bo naukowcy powszechnie uznawali go za prawdę?
To mit. Faktycznie, byli naukowcy którzy twierdzili, że nadchodzi epoka lodowcowa, ale kiedy pada to sformułowanie, zazwyczaj w domyśle jest, że była to taka sama sytuacja jak jest teraz. A nie była nawet odrobinkę podobna.

Na teorię o globalnym oziębieniu było 6 razy mniej prac naukowych niż na ocieplenie i popierała je mała część środowiska. Po prostu takie stwierdzenie było sensacyjne, więc było bardziej nagłaśniane od faktycznego stanowiska środowiska naukowego.

Globalne ocieplenie jest konsensusem naukowym. To nie jest coś o czym w kręgu naukowym się dyskutuje. Dyskutuje się na temat jak duże zmiany przyniesie globalne ocieplenie, w jakim stopniu spowodowane jest przez człowieka, ale nie dyskutuje się, czy ono zachodzi. W tamtych czasach faktycznie nie było to jeszcze konsensusem, ale nie było też konsensusem ochłodzenie klimatu. Większość naukowców popierało teorię globalnego ocieplenia.

Avatar Kobza
A to nie wiedziałem

Avatar kulujulu
Moderator
GrandAutismo pisze:
Tylko teraz pytanie. Czemu ten, który twierdzi, że globalne ocieplenie nie istnieje jest tym mylnym. Proszę nie zrozumieć mnie źle bo jestem nadal neutralny w tym temacie, ale skąd masz dokładną wiedzę kto się myli. Nawet przy tych jasnych faktach są gigantyczne rozbieżności.. Niektórzy naukowcy twierdzą, że poziom oceanów podniesie się tylko o 20 cm... A niektórzy, że o 2 metry... Nauka to twór ludzki i jak inne twory nie jest idealny.
W tej kwestii masz dwie opcje.
1. Możesz samemu zrobić research. Przekopać się przez dziesiątki prac naukowych wyposażony w umiejętności fact-checkingu których większość z nas nie posiada i w znajomość nauki o klimacie której większość z nas nie posiada.
2. Oprzeć swoją opinię na autorytetach. Wszyscy to robimy dzień w dzień, ponieważ gdybyśmy musieli fact-checkować wszystkie informacje jakie do nas docierają, nie starczyłoby nam czasu na faktyczny odbiór tych informacji.

W pełni rozumiem bycie ostrożnym co do opinii naukowców. Naukowcy mogą się mylić. Ale my mówimy o konsensusie naukowym. To nie jest coś, w czym błędny człowiek mógł się pomylić. To tysiące ludzi, każdy z nich posiadający większą wiedzę na temat klimatu niż wszyscy ludzie wypowiadający się w tym temacie razem wzięci, to setki badań i tysiące eksperymentów. I tak, naukowcy nie są zgodni co do tego jak duże będą skutki globalnego ocieplenia, ale to już kwestia drugorzędna. Są zgodni co do tego, że ono zachodzi i człowiek odgrywa w nim znaczącą rolę.

Avatar kulujulu
Moderator
Kobza pisze:
A to nie wiedziałem
nic dziwnego, też do niedawna wierzyłem w ten mit

ehh upadek autorytetów i wgl jest smutny
większość z nas jest w stanie sformułować zdanie "naukowcy uważają, że..." będąc w pełni przekonanym, że mówi całkowitą prawdę, podczas gdy będą tylko powielać mity rozprowadzane przez media dla hajsu

no bo wiadomo, że kontrowersyjne badanie zawsze lepiej się sprzeda w gazetach i kliknie na fejsie od tego prawdziwego
je**c kapitalizm

Avatar Julian_
Lutherek pisze:
koteczek i tak ci powie, że to nie wina człowieka, tylko sobie słoneczko mocniej grzeje

I tu się z koteczkiem zgadzam

Avatar Julian_
Co w tym śmiesznego?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku