Ciemna strona GMO - droga do broni biologicznej nowej generacji

Avatar opliko95
(tak, wiem, że Litops przed chwilą stworzył temat GMOfobia, ale to dotyczy nie strachu przed GMO, a możliwych konsekwencji rozwoju tej technologii nie będących problemami z bezpieczeństwem takich roślin.
Zresztą jest to w sumie nie tylko o GMO, ale uznałem, że to lepiej brzmi niż "Ciemna biotechnologia - droga do broni biologicznej nowej generacji", nawet jeśli to drugie jest bardziej profesjonalnym terminem. Głównie to wciąż dotyczy GMO, bo modyfikowane wirusy są narzędziami wykorzystywanymi do modyfikacji organizmów, nawet jeśli nie liczyć ich jako żywe, więc się liczy! :)

I - Wstęp

Spodziewam się, że większość osób tutaj zgodzi się z prostą tezą - narzędzia wykorzystywane do tworzenia genetycznie modyfikowanych organizmów są właśnie tym, narzędziami. To, czy modyfikowane rośliny czy zwierzęta będą bezpieczne zależy tylko od podmiotu je tworzącego i może od tego czy państwo reguluje to na tyle, by nie pozwolić na wypuszczenie nieprzebadanego organizmu na rynek. Kwestią dyskusyjną pewnie jest czy obecnie tak jest, czy może powinniśmy o to bardziej dbać.
Jednak tutaj zakładami dobre intencje (albo przynajmniej chęć zarobku), ale narzędzia niestety zwykle nie ograniczają się do dobrego użycia.

Rozwój technologii GM na rynku cywilnym dla wielu jest czymś bardzo dobrym i może bardzo pomóc ludzkości, jednak co ze stroną militarną? Wojska co prawda nieraz nie lubią się dzielić projektami naukowymi z publiką (zależy od rodzaju projektu, bo obecnie państwom zależy na tym, by potencjalny przeciwnik doceniał, a może nawet przeceniał ich możliwości technologiczne, ale to temat na inny... temat :), więc trudno powiedzieć cokolwiek z pewnością, poza tym, że większe państwa przynajmniej uważnie śledzą rozwój tych technologii, a najpewniej biorą w nim udział.

II - Prawo międzynarodowe

Jeśli ktoś kojarzy trochę praw międzynarodowych związanych z wojną, może jednak zacząć się zastanawiać jak to się ma do Konwencji o Broni Biologicznej z 1972. Odpowiedź jest prosta: przez nią po prostu na 100% nic się nie dowiemy. Rosja z pewnością kontynuowała badania przynajmniej do wczesnych lat 90, bo do tego czasu do USA i UK uciekło kilku biorących w nich udział naukowców, ujawniając całą sytuację. Samo USA zresztą sprzeciwiało się powstaniu komitetu mającego weryfikować nie odbywanie się takich badań, zasłaniając się interesem narodu...
No cóż, można mieć nadzieję że nic w tym kierunku się nie dzieje, ale wątpliwe jest by przynajmniej nie badano "możliwości".

Dlatego w tym temacie chciałem trochę napisać o tej możliwej nowej generacji broni biologicznej i rozpocząć dyskusję o niej. Czy rozwijanie jej jest właściwe? Do czego może doprowadzić? Czy czeka nas nowa era terroryzmu?
Ale najpierw trochę informacji (pochodzącej głównie z tego dokumentu USAF):

III - ulepszanie natury

Chyba najbardziej oczywistym sposobem na stworzenie lepszej broni biologicznej jest po prostu wykorzystanie naszej wiedzy do świadomego wyewoluowania superbakterii lub superwirusa.
Nawet do cywilnych zastosowań musimy wiedzieć jak sprawić, by nasz wektor uniknął systemu odpornościowego, więc to nie powinno już być problemem. Zostaje więc uodpornienie patogenu na ludzkie leki - ale i tu mamy dużą przewagę nad naturą. Z konieczności uczymy się o odporności na antybiotyki u bakterii i choć celem takich badań jest z pewnością pokonanie jej, to skopiowanie jej może okazać się nawet łatwiejsze. Aktywacja lub wprowadzenie takich genów do bakterii jest możliwe już od wielu lat.
Jednak musimy pamiętać, że celem twórcy takiej broni jest coś zupełnie innego niż cel ewolucji: patogen ma nie tylko rozmnażać się by przetrwać, ale ma też szkodzić nosicielowi. I niestety, wraz ze zwiększaniem się naszej wiedzy z zakresu mikrobiologii poznajemy coraz więcej sposobów na to. Kilka z pomysłów jakie pojawiają się na możliwe "projektowanie chorób" to choćby powodowanie raka (po prostu powodowanie nagłego namnażania się zainfekowanych komórek), zupełne przeciwieństwo raka (zatrzymanie podziału i przyspieszenie śmierci komórki), albo nawet produkcja toksyn czy jadów.

Możemy więc - przynajmniej w teorii - projektować sobie idealną plagę, zastępując ewolucję w upewnianiu się, że przetrwa i wybierając jakie szkody ma powodować u chorego.

Prostszą drogą może natomiast być modyfikowanie wirusów infekujących inne zwierzęta niż ludzie na takie atakujące nas. Jak się okazuje, zwykle wirusy nie są wcale szkodliwe, ale czasami właśnie dzieje się coś takiego naturalnie i dostajemy np. taką Ebolę od nietoperzy. To jednak będzie ważniejsze trochę dalej :)


Niestety jednak nie jesteśmy nawet blisko końca...

IV - Kontrola nad chorobami

Wszystko o czym przed chwilą pisałem ma jednak jedną bardzo dużą wadę - nie da się tego jakkolwiek kontrolować. Wirusy się rozprzestrzeniają tak jak im się uda i kiedy im się uda, więc nawet przechowywanie ich oznacza duże ryzyko także dla twórcy. Są jak broń atomowa, która jest zawsze uzbrojona i jedna niezdarna osoba może doprowadzić do niemożliwej do opisania katastrofy.
Ale nie musi tak być. Modyfikacje genetyczne mogą pozwolić nam stworzyć coś, co nie jest takie nieprzewidywalne.

Pierwszym, dobrze zbadanym przykładem mogą być patogeny binarne - tj. potrzebujące dwóch elementów by stać się niebezpiecznymi. Zwykle mówi się tu o bakteriach odizolowanych od plazmidów kodujących cechy związane z zaraźliwością.
Normalnie, bakterie były by więc niegroźne, ale przed atakiem wprowadziło by się te plazmidy ponownie, "uzbrajając" broń.
Dlaczego dobrze zbadanym? Bo wygląda na to, że tę technikę opanowano w ramach wspomnianego wcześniej nielegalnego rosyjskiego programu badań nad bronią biologiczną. Nie jest więc to żadna technologia przyszłości, a coś co jak najbardziej istnieje.

Inną opcją są jednak tkz. niewidzialne patogeny. I nie chodzi oczywiście o to, że są zbyt małe by je zobaczyć pod mikroskopem, a o to, że normalnie nie wywołują żadnyżech objawów, wnikając do organizmu zupełnie po cichu. Pod wpływem odpowiedniego bodźca zewnętrznego choroba by się aktywowała.
Wiele ludzi jest zarażonych takim naturalnym śpiącym wirusem - opryszczką.
Jeśli jednak dało by się stworzyć coś niebezpiecznego i aktywować na określonym obszarze... Daje to duże możliwości. Nie tylko zwiększa szkodliwość przez ukrycie problemu do momentu zarażenia dużej ilości osób, ale pozwala także na coś innego - groźby i szantaż. Tak jak każdą broń można tak wykorzystać, tak tu efekt może być jeszcze lepszy, przez fakt, że zarażeni będą czuli znacznie bliższe zagrożenie.

Och, ale można jeszcze iść dalej.

V - choroby etniczne

Jest wyższy poziom kontroli nad chorobą niż to, kiedy zadziała. Jest to kontrola tego, na kogo zadziała.
I wygląda na to, że technologia pozwalająca na to jest coraz bliżej przez rozwój medycyny.

Czym są więc choroby etniczne? No cóż, jak nazwa wskazuje, to patogeny które atakują tylko określoną grupę etniczną, wykorzystując różnice między różnymi grupami ludzi (w teorii głównie chodzi o różnice genetyczne).
Nie trudno sobie wyobrazić jak coś takiego mogło by być wykorzystane - nawet teraz są grupy ludzi, którzy nie są zbyt lubiani przez otaczającą ich większość. I nie mówię tu nawet o żydach, bo oni już mają własne państwo, ale jest kilka mniejszości walczących o niepodległość nawet na bliskim wschodzie.

Ale idąc dalej w spekulacje o możliwej technologii, pojawia się jeszcze bardziej niepokojący obraz - patogeny kierowane przeciw jednej osobie, tak że dopiero docierając do niej będą zabójcze.
Idealne narzędzia do pozbycia się nielubianych prezydentów, czy innych VIP'ów.

Na szczęście, obie te rzeczy są najbardziej teoretyczne z tej listy, z możliwością tego, że tak naprawdę to zwyczajnie nie zadziała - różnice między grupami etnicznymi i ludźmi istnieją, ale mogą okazać się zbyt małe by naprawdę dało się coś zrobić tak, by nie wpływało na niechcianą grupę osób, a do tego obie grupy różnic istnieją jednocześnie, więc nie każda osoba należąca do danej grupy by była dotknięta... (hipotetyczny przykład jaki widziałem to 28% osób z jednej grupy i 18% z nietargetowanej niedalekiej grupy, ale nie wiem na ile to poparte rzeczywistą wiedzą, więc to raczej ciekawostka niż argument na cokolwiek)

VI - bioterroryzm

Ale te wszystkie pomysły na ulepszanie patogenów prowadzą do prostego pytania - jakie zasoby są potrzebne by je rozwinąć? Niestety i tutaj wszystko wskazuje na to, że z czasem będzie coraz gorzej.
Już na początku tego wieku, laboratoryjny szczep bakterii wąglika został wykorzystany jako narzędzie terroru w USA, a różne grupy terrorystyczne wyrażały już zainteresowanie taką bronią...
Wraz z rozwojem technologii modyfikacji genetycznych dążymy do zmniejszania ich ceny i zwiększania dostępności, co niestety może udostępnić też technologię potrzebną do stworzenia niebezpiecznej choroby większej ilości osób...


Jednak patrząc na to trochę bardziej optymistycznie - to samo się stało z bronią chemiczną, a ataki z jej wykorzystaniem nie są rzadkie w związku z niezbyt dobrym rachunkiem śmierci/zaangażowane osoby (dosłownie dźganie ludzi nożem prowadzi do większej ilości śmierci), więc w zasadzie mogą służyć tylko straszeniu ludzi :)

Niestety, broń biologiczna ma prostą przewagę nad chemiczną: może zwykle sama się rozmnażać. Tak długo jak stworzy się wystarczającą ilość by nie wymarła przez problemy po drodze, zatrzymanie patogenów może być trudne...

VII - przyszłość

Przez regulacje międzynarodowe nie da się ocenić jak wygląda sytuacja obecnie, jednak trudno powiedzieć że przyszłość maluje się w jasnych barwach patrząc na możliwości następnej generacji broni biologicznej.
Być może zmieni ona terroryzm na zawsze, znacznie zwiększając ilość śmierci które może spowodować w wciąż krótkim czasie.
Jednak i użycie jej przez państwa może być okropne, w zasadzie oznaczać że mniejszości mogą się bać, ale i najważniejsze osoby w narodzie nie będą mogły spać spokojnie...

A do tego ta przyszłość wydaje się zbliżać wraz z rozwojem jak najbardziej dobrej technologii...

Ale może ktoś tu uważa, że przesadzam i dramatyzuję? Że jestem pesymistą, który zamiast patrzeć na potencjał GM szuka dziury w całym?

Avatar Marequel
Dobra przyznaje szczerze że nie zagłębiałem sie dokładniej w tą wypowiedź, ale rozumiem jej ogólny zarys.
Więc: zastosowanie bioterroryzmu w czasie pokoju będzie nieopłacalne w bogatrzych rejonach. Jeśli ktoś wytworzy taką chorobę i zaatakuje ną cywili to będzie można być pewnym że ataku dokonało państwo, a nie jakiś po*** który zamiast z bombą postanowił wylecieć ze strzykawką. To oznacza bezpośrednie rozpoczęcie wojny ze znacznym minusem do reputacji, a więc trudniej będzie negocjować sojusze i zachęcać swoich obywateli do wstąpienia do wojska. W przypadku wojny cele ataków będą łatwe do przewidzenia, więc instynkt samozachowawczy znacznie ułatwi przetrwanie

Choroby etniczne nie będą miały sensu, bo określenie jednej konkretniej rasy którą ma zaatakować choroba będzie niemożliwe w przypadku atakowania ludzi. Rasy ludzkie z biologicznego punktu widzenia powinny byś raczej "podrasami" bo np taka rasa biała od czarnej potrafi genetycznie różnić sie mniej od osobników 2 stad goryli żyjących po przeciwnych stronach jakiejś dużej rzeki. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko spokrewnieni i każdy z każdym jest rodzeństwem w maksymalnie 70 pokoleniu. To zdecydowanie za mało żeby mówić o różnicach pozwalających wybić jedną rasę bez obiawów u drugiej.

Więcej sensu miało by zrobienie bakterii która w kontakcie z jakimś białkiem staje sie śmiertelnie niebezpieczna, ale po niedługim czasie sama umiera. Dopiero rozpylenie tego białka dawało by impuls do zatruwania. Byłby to bardziej dwufazowy atak chemiczny niż typowo biologiczny, ale czasy między rozpyleniem trucizny a pojawieniem sie obiawów i między pojawieniem sie obiawów a podaniem antidotum byłyby dłuższe.

No a wracając do ogólnego konceptu. Oczywiście że taka broń gdzieś leży i czeka. Prace nad taką bronią musi trwać. Nawet jeśli ty nie masz zamiaru korzystać z takiej broni, nie oznacza że twój przeciwnik nie zrobi tego samego, więc wytworzenie takiej broni w tajemnicy nawet tylko po to żeby móc ją przebadać i dowiedzieć jak się przed nią bronić jest wysoce wskazane

Avatar Ciasteczko_Oreo
Dzięki za wartościowy post, to na początek. Nie ma innej opcji <3

Technologie dające możliwości do rozpie**olenia się raczej będą powstawać już przez cały czas, bo tak działa postęp i dążenie do takich broni jest nawet korzystne. Ja powiem lanie wody - wszystko zależy od dobrej dyplomacji i jak najmniejszej generacji spie**olenia.

Avatar Litops
Moderator
Z drugiej strony technologia idzie do przodu tak, że jak powstanie jakaś broń biologiczna, to w miarę szybko znajdzie się lub wynajdzie na nią lekarstwo w postaci szczepienia, bakteriofaga czy jakiejś substancji. Rynek ten będzie przypominał nieco to, co dzisiaj jest z wirusami i antywirysami komputerowymi.

Avatar opliko95
Marequel pisze:
Dobra przyznaje szczerze że nie zagłębiałem sie dokładniej w tą wypowiedź, ale rozumiem jej ogólny zarys.
Więc: zastosowanie bioterroryzmu w czasie pokoju będzie nieopłacalne w bogatrzych rejonach. Jeśli ktoś wytworzy taką chorobę i zaatakuje ną cywili to będzie można być pewnym że ataku dokonało państwo, a nie jakiś po*** który zamiast z bombą postanowił wylecieć ze strzykawką. To oznacza bezpośrednie rozpoczęcie wojny ze znacznym minusem do reputacji, a więc trudniej będzie negocjować sojusze i zachęcać swoich obywateli do wstąpienia do wojska. W przypadku wojny cele ataków będą łatwe do przewidzenia, więc instynkt samozachowawczy znacznie ułatwi przetrwanie
Pytaniem jest właśnie jak długo jeszcze będzie można być tego pewnym?
Technologia staje się coraz bardziej dostępna, z coraz większą ilością ośrodków badawczych się tym zajmujących.
Już w 2001 w USA kilku biologów spowodowali masową panikę, śmierć 5 osób i poważne problemy zdrowotne u kolejnych 18. Wysłali oni do różnych ludzi listy zawierające laboratoryjną odmianę bakterii wąglika.
Kilka osób które przez swoją pracę miały dostęp do tego typu patogenów użyło ich w ataku bioterrorystycznym.

To nie była żadna duża organizacja terrorystyczna jak Al-Qaeda, ISIS czy Hezbollah. To było tylko kilka osób.

Nie trudno sobie wyobrazić, że nie będą ostatnimi tego typu osobami. Że ktoś kto pracuje w laboratorium mógłby albo sam zdecydować się na coś takiego, albo zostać wciągnięty w którąś z terrorystycznych organizacji.
Jak mówiłem - kilka grup terrorystycznych wyrażało już zainteresowanie zakupem broni biologicznej i choć trudno oczywiście powiedzieć czy dotąd coś im z tego wyszło, to z czasem może je być po prostu stać na rozwinięcie takiej broni samodzielnie.

Więc argument "nikt nie wykorzysta broni biologicznej, bo tylko wojska mają broń biologiczną" może wkrótce stać się zwyczajnie nieprawdziwy. I to jest częścią problemu.

Marequel pisze:
Choroby etniczne nie będą miały sensu, bo określenie jednej konkretniej rasy którą ma zaatakować choroba będzie niemożliwe w przypadku atakowania ludzi. Rasy ludzkie z biologicznego punktu widzenia powinny byś raczej "podrasami" bo np taka rasa biała od czarnej potrafi genetycznie różnić sie mniej od osobników 2 stad goryli żyjących po przeciwnych stronach jakiejś dużej rzeki. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko spokrewnieni i każdy z każdym jest rodzeństwem w maksymalnie 70 pokoleniu. To zdecydowanie za mało żeby mówić o różnicach pozwalających wybić jedną rasę bez obiawów u drugiej.
Dlatego też wielu wątpi w możliwość istnienia takich chorób, ale to niestety wciąż jest coś co ma przynajmniej teoretyczne podstawy. Było by świetnie gdyby nie dało się nic takiego zrobić, na pewno obecnie jest do tego daleko, ale na razie bym nie zakładał że jest niemożliwe.
Plus wiem, że ludzki rasy są dość mało rasami. Mówiłem bardziej o różnicach Żydzi/Palestyńczycy. Technicznie rzecz ujmując to nawet ta sama "rasa" :)
No i to jest bardziej realistyczne użycie niż wybijanie "czarnych" - przykład z Izraela jest tu świetny, bo obie grupy etniczne są sobie dość wrogie.

Marequel pisze:
Więcej sensu miało by zrobienie bakterii która w kontakcie z jakimś białkiem staje sie śmiertelnie niebezpieczna, ale po niedługim czasie sama umiera. Dopiero rozpylenie tego białka dawało by impuls do zatruwania. Byłby to bardziej dwufazowy atak chemiczny niż typowo biologiczny, ale czasy między rozpyleniem trucizny a pojawieniem sie obiawów i między pojawieniem sie obiawów a podaniem antidotum byłyby dłuższe.
To chyba jest pomysł za ukrytymi chorobami - pod wpływem jakiś czynników zewnętrznych (tu są oczywiście różne pomysły :V) patogen staje się niebezpieczny, ale bez nich w zasadzie nie szkodzi.

Avatar opliko95
Litops pisze:
Z drugiej strony technologia idzie do przodu tak, że jak powstanie jakaś broń biologiczna, to w miarę szybko znajdzie się lub wynajdzie na nią lekarstwo w postaci szczepienia, bakteriofaga czy jakiejś substancji. Rynek ten będzie przypominał nieco to, co dzisiaj jest z wirusami i antywirysami komputerowymi.
Problemem jest niestety właśnie to, że szczepionka może pojawić się dopiero po poznaniu patogenu. A więc pierwsza fala ataku będzie udana. To niestety może oznaczać masę śmierci.
Oczywiście, rozwój technologii może zwiększyć naszą ogólną odporność i dać nowe bardziej uniwersalne metody chronienia się przed chorobami - np. lepsze antybiotyki.
Niestety to pierwsze będzie trudniejsze przez to, że modyfikacje genetyczne u ludzi są prawie wszędzie zabronione.

Avatar Litops
Moderator
Najgorsze jest to, że takie patogeny mogą być wycelowane dokładnie w określoną grupę etniczną, narodowość, lub po prostu bz określonymi cechami genetycznymi, zaczynając holokaust 2.0

Avatar
Konto usunięte
Ten temat jest trochę smutny bo opliko ma taką wiedzę i tak się rozpisał, że aż onieśmielił sporą grupkę osób sprawiając że nie wybuchła tu ogromna dyskusja :(

Avatar Litops
Moderator
Dlatego wolę w poście rozpoczynającym dyskusję umieścić podstawowe informacje lub żadne i ujawniać inne w trakcie dyskusji. Mimo to, Opliko, szanuję.

Avatar
Konto usunięte
Żadnych to też słabo bo naczelny kiedyś tak robił i teraz jest mnóstwo tematów tylko z jednym postem jego autorstwa, lub paroma postami "ee, nie znam się" albo "co to? Doprecyzujesz?"

Avatar Mijak
Właściciel
Z dwojga złego wolę śmierć jednej grupy etnicznej, niż wszystkich. Jedynym minusem istnienia takich - w porównaniu do zwykłych - jest to, że niektórzy dysponując taką bronią nie mieliby absolutnie żadnych skrupułów przed jej użyciem. Ale gdyby doszło do wojny totalnej gdzie atakuje się wroga wszystkim czym się dysponuje, to im mniej niezamierzonych ofiar, tym lepiej.

Avatar Litops
Moderator
Mogłyby też istnieć genetyczne zamachy na kogoś. Wystarczy próbka DNA osoby, która ma zginąć, następnie stworzyć wirusa grypy, który u innych ludzi wywołuje takie objawy, jak grypa, ale po zaatakowaniu właściwej osoby, wywołuje śmiertelne objawy.

Avatar Mijak
Właściciel
Lepsze to niż zamachy w których giną tysiące ludzi. Z dwojga złego.

Avatar
Konto usunięte
Max Kolonko i wirus na murzynów.

Avatar The_Dark_Side_of_The_Moon
Mi się wydaje, że coś takiego jest mało prawdopodobne. W XXI wieku człowiek pokonał i wojnę i epidemie. W ostatnich latach więcej osób popełniło samobójstwo niż zgineło w aktach terroryzmu czy działaniach wojennych. Wolimy rozmawiać niż ryzykować, że rozwalimy pół świata. No a co do wirusów czy bakteri. W ciągu "epidemi" eboli zgineło nieporównywalnie mniej osób niż w trakcie epidemi np takiej Hiszpanki. Nagłośniona została głównie ze względu na nieudolność WHO. Więc wydaje mi się, że nawet gdyby ktoś gdzieś wypuścił jakiś "super mega zmutowany wirus" to człowiek szybko by z tym wygrał. Już od dawna w przypadku kataklizmów czy epidemi człowiek nie myśli "los tak chciał" tylko szuka rozwiązań aby w przyszłości to się nie powtórzyło. Więc wirus może sobie powstać, ale jego skutki na 90% nie będą jakoś szczególnie straszne.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Mijak
Właściciel: Mijak
Grupa posiada 52097 postów, 1183 tematów i 312 członków

Opcje grupy Wielki Zderz...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Wielki Zderzacz Poglądów