CzarnyGoniec pisze:
Po prostu myślę, że należy rozdzielić życie prywatne od poglądów na temat rzeczywistości politycznej. Ewentualnie zgodziłbym się z tym, że "jeśli chodzi o politykę to nie jestem optymistą".
Innymi słowy (bo może nie wyraziłem się dość jasno), wydaje mi się że można być optymistą odnośnie siebie, swoich planów, marzeń i ambicji.
I jednocześnie myślę, że można nie być aż takim optymistą w stosunku do światowej polityki będąc optymistą w stosunku do siebie i swojego najbliższego otoczenia. Kłóciłbym się chętnie, że moje podejście do światowej polityki to po prostu realizm, a nie brak optymizmu.
Bo jednocześnie konsekwentnie uważam, że optymizm i pesymizm przejawia się w kwestiach na które mamy wpływ, odnosi się do sensowności i celowości naszych działań i motywacji. I w szczególności tyczy się wydarzeń w których nie wiemy co się stanie, więc śmiało możemy sami arbitralnie uznać co myślimy, że się stanie.
Np. Czy uda mi się w końcu zostać malarzem? Czy znajdę miłość swojego życia? Czy finansowo wszystko będzie ok u mnie w przyszłości?
Natomiast - na zhiperbolizowanym przykładzie - uważam, że optymizm nie ma nic do tego czy zakładam, że po skoczeniu z 11 piętra przeżyje lub czy ludzkość stanie się rasą super-aniołów.
Jeśli ktoś uważa, że jestem po prostu kryptopesymistą, który sobie coś intelektualizuje to zapraszam do dyskusji.
PS. W sumie optymizm i pesymizm gdybyśmy mieli odnosić do polityk to też jakoś bym podzielił na taki odnoszący się do zjawisk o których nie wiemy czy to się stanie i takich w których rozsądek podpowiada, że to głupie i nieuzasadnione nadzieje.
Np. Optymizmam nazwałbym zakładanie, że III wojny światowej nie będzie, że UE przetrwa (lub się rozwali w przeciągu 10 lat jeśli jest się wrogiem UE), że w Polsce będzie żyć się coraz lepiej, że zaczniemy jako świat zwalczać globalne ocieplenie.
A kwestie polityczne o których myślę, że z optymizmem mają wspólnego niewiele i są raczej kwestią rozsądku to:
Czy Polska zostanie wkrótce światowym supernocarstwem? Czy wszystkie państwa wkrótce będą zwalczały wspólnie i jednogłośnie globalne ocieplenie? Czy politycy przestaną być zje**ni?