[Pasaż Niedokończonych Snów]

Avatar Historyjka
Właścicielka
Śnij słodko, królewiczu
Piękny, bystry, baśniowy
A gdy rano się obudzisz
Pozbawion będziesz głowy


Avatar Historyjka
Właścicielka
Niemamnietu:

Jego stopy dotknęły czegoś miękkiego i... Puszystego. Znajdowali się na jakimś... Obłoku. On i osoba, która go tu wciągnęła. On i... AMANDA?! Dziewczyna uśmiechnęła się do brata smutno, puszczając jego rękę. Czy to... Naprawdę była ona? To niemożliwe, żeby... Żeby odnalazł ją tak szybko! Prawda..?
- Tęskniłeś, braciszku? - zapytała cichutko.

Avatar niemamnietu
Tak, bardzo... odpowiedział również cicho. Co to za miejsce? zapytał, choć nie sądził, że Amanda mu odpowie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Wzruszyła ramionami.
- Nie mam pojęcia. Przez długi czas myślałam, że to sen. Ale... Żaden sen nie trwa tak długo - miała z lekka pochmurne, zamyślone spojrzenie - I żaden sen nie kończy się twoim pogrzebem w prawdziwym świecie. Żaden.

Avatar niemamnietu
Lukas zaszurał nogą o powierzchnie. Możemy spróbować stąd wyjść. Uciec, co ty na to? Jestem na to gotów. Może nam się udać. I tak nie mamy nic do stracenia.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Zawahała się chwilę.
- ...to miejsce lubi oszukiwać... - powiedziała w końcu - ...nie damy rady wrócić tą samą drogą, którą tu przyszedłeś. Będziemy musieli iść w zupełnie przeciwną stronę, a i tak nie mamy pewności czy drzwi będą otwarte, jak tam dotrzemy.

Avatar niemamnietu
Tak, ale to na pewno nie było po nic. Na pewno. Ten sen nie może być od tak po prostu... Może to nasza szansa... Lukas miał łzy w oczach.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Szansa na co?

Avatar niemamnietu
Na ratunek dla ciebie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Uśmiechnęła się ponuro.
- Może i masz ra-- UWAŻAJ! - pokazała na coś za plecami Lukasa. Nim jednak zdążył dostrzec kreaturę za jego plecami... Niewidzialna siła zepchnęła go z chmury i poszybował w dół, z zawrotną prędkością w stronę ziemii kilometry pod nimi.
- LUKAS! - przerażona Amanda chciała złapać go za rękę, ale nie zdążyła. Nim wysokość na jakiej spadał sprawiła, że nie był już w stanie jej dostrzec... Poczuł jej wilgotne, słone łzy na swojej twarzy.

Avatar niemamnietu
AAAAAAAAARRRRRGGGGGHHHHHHH!!!!!!!!!!!111111212222444 wydarł się w czystej furii.

Avatar Historyjka
Właścicielka
CZY TO PTAK!? CZY TO SAMOLOT!?
NIE! TO SPADAJĄCY Z NIEBA SZCZENIAK! ZARAZ ROZTRZASKA SIĘ O-- Ocean. Wodę. Czyli w sumie ma szansę przeżyć, choć z tej wysokości jest naprawdę niewielka szansa na cud.

Avatar niemamnietu
Lukas wciągnął tyle powietrza ile tylko mógł i zacisnął mocno oczy. Jeśli tylko dam rade przeżyć upadek to mam szanse gdzieś dopłynąć. pomyślał i już nikt nie robił, żeby oszczędzać siły.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Oczekiwał uderzenia... Które nie nastąpiło. Woda ugięła się pod nim, niczym miękka siatka... Czy raczej pajęczyna, do której się przylepił. Tysiące małych pajączków zaczęło wyłazić "spod wody" i obłazić go gromadami ze wszystkich stron. Ale co to dla kogoś, kto lubi pająki, czyż nie? Co z tego, że wchodziły mu pod ubrania, na twarz... Do uszu. Do nosa. Wszędzie gdzie tylko się dało. Ich cichutkie piski rozbrzmiewały mu w głowie... Poczuł ból, kiedy jeden z pajączków przebił się przez jego lewą błonę bębenkową, wdzierając się przemocą do wnętrza jego czaszki.

Avatar niemamnietu
Lukas już nie wiedział co robić. Zrobił co tylko mógł, ale skąd miał wiedzieć, że pająki pływają!? Właśnie. Pająki nie pływają. Uczepił się tej myśli. Pająki nie pływają pająki nie pływają pająki nie pływają... powtarzał to jak mantrę. Jeśli jest to tylko sen to odrobina logiki może mu pomóc. Zapewne to Dante chce mu przeszkodzić. I tak leżał na plecach, żywiąc bezkresną nadzieje, że pająki znikną. Że jego umysł pokona tą wizję. Pająki nie pływają pająki nie pływają pająki nie pływają...

Avatar Historyjka
Właścicielka
Nagle pajęczyna się pod nim zerwała i wpadł prosto w lodowate odmęty morskiej toni. Pająki zaczęły go kąsić, desperacko próbując się go utrzymać. Były ich tysiące, a może i nawet dziesiątki tysięcy!

Avatar niemamnietu
Lukas zaczął myśleć intensywnie. Co jeszcze mogę zrobić!? pytał sam siebie. Zaczął myśleć o swoim dotychczasowym życiu i o tym czy kiedyś zrobił coś co może teraz odbić się na tej sytuacji. Wkońcu coś mu wpadło do głowy. Wypłynął na powierzchnie. Wszedł na sieć. Sprawdził czy jest stabilnie. Stanął prosto. Sięgnął po kwas. I spryskał się nim. Odejdźcie! krzynął, ale przez wodę zabrzmiało jak bulkot. Nie chce was krzywdzić! To ja! Lukas! Zawsze karmiłem pająki! Jesteśmy przyjaciółmi! krzyczał tak, mając nadzieje, że tutejsze pająki o nim słyszały i go zostawią, kiedy okaże się co robił dla ich gatunku. Lukas Smith! krzyknął.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Niczego się nie nauczyłeś, kiedy ten sam kwas wypalił ci skórę dłoni? Kwas palił żywym ogniem, jednak pomimo agonialnego wręcz bólu, poprzez załzawione oczy, Lukas był w stanie dojrzeć pająki, odpadające z jego ciała. Część z nich była martwa... Część uciekała w panice przed silnie żrącą substancją, która teraz sprawiała, że z wszystkich odsłoniętych części ciała Lukasa odchodziła skóra w towarzystwie ulatniającego się, nieprzyjemnego w zapachu odoru palonego ciała. Co więcej - chłopak był cały mokry od słonej wody morskiej, co tylko potęgowało jego cierpienia. Po pająkach nie pozostało ani śladu... Nie licząc unoszących się na powierzchni wody tych stworzeń, które nie zdążyły się uchronić przed kwasem.

Avatar niemamnietu
Cóż, przynajmniej przeżył! Lukas poszedł powoli po sieci, szukając cywilizacji i pomocy, a każdy krok sprawiał mu jeszcze większy ból. Myśl, że robi to dla Amandy bardzo jednak pomagała.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Nagle, pomimo łez nagromadzonych w oczach, dostrzegł na horyzoncie wyspę. Nic wielkiego - ot mała tropikalna wysepka pełna palm kokosowych, z niewielką, wykonaną z tyczek bambusowych chatką po środku. A w chatce... Ah, widział to nawet z tej odległości! W chatce paliło się światełko, przyjazne, zachęcające do podejścia bliżej. Kto by się oparł pokusie, nosząc na sobie tyle bolesnych ran?

Avatar niemamnietu
Lukas poszedł do wyspy, cały czas zachowując ostrożność. Kto wie co go tu jeszcze spotka, prawda?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Na wyspie było tak... cicho i spokojnie. Drzwi chatki otworzyły się i zobaczył w nich Amandę. Siostra dostrzegła go i ze łzami w oczach podbiegła doń - NIC CI NIE JEST!? Boże, tak się ba-- Co ci się stało?! - cofnęła się o krok, widząc jego wypaloną skórę, wyraźnie zaniepokojona stanem, w jakim się obecnie znajdował - Dante ci to zrobił?! O mój... Chodź, w domku powinna być apteczka. Spokojnie, tu jest bezpiecznie, przychodzę tu od czasu do czasu i... - najdelikatniej jak mogła wzięła brata za rękę i poprowadziła w stronę chatki.

Avatar niemamnietu
...pająki... tylko tyle zdołał wykrztusić.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Ale przecież ty się dobrze dogadujesz z pająkami... - powiedziała jakby nieco niepewnie, zamykając za nimi drzwi i sadzając go na brzegu łóżka. Wnętrze chatki wyglądało... Zupełnie jak pokój Amandy w prawdziwym świecie, łącznie z wszystkimi plakatami zespołów heavy metalowych i wiecznie pozbawioną pary skarpetką leżącą na podłodze koło biurka. Różnica polegała jednak na tym, że na stoliczku nocnym stało kilka bombonierek, z czego dwie odpakowane, a łóżko, biurko i komoda wręcz zawalone były czekoladami, chrupkami, chipsami, butelkami Coca Coli i innymi ulubionymi produktami żywieniowymi Amandy. Z kosza wystawało z kilkadziesiąt opakowań po żelkach, biszkoptach i waflach ryżowych (prawdopodobnie smarowanych Nutellą, bo słoik po niej też tam był). Oprócz tego na łóżku i podłodze znajdowało się... Pełno pluszowych miśków. Mniejsze były różowe, niebieskie, żółte i w wielu pastelowych barwach. Te misie sprawiały wrażenia starych... Zaś te, co zdawały się być nowe, miały futra czarne, białe i brązowe. Naturalna barwa. Bez przesadniej bajkowości. Amanda skrzywiła się nieco na widok własnego bałaganu - Wybacz, że nie posprzątałam, nie miałam pojęcia, że się tu zjawisz... Poszukam apteczki.

Avatar niemamnietu
Lukas stara się pozbierać myśli i mentalnie ogarnąć. Nie wiedział jak bardzo z nim źle, ale wiedział, że najprawdopodobniej ma poparzoną większą powierzchnie skóry, zniszczone ubrania, a o odrastaniu włosów już sobie może pomarzyć. Chciałby powiedzieć, że nie może być gorzej, ale nie chciał wykrakać. Więc siedział cicho.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Amanda zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu za apteczką.
- Hm... Zamknij proszę oczy - poprosiła nagle, nie uzasadniając dlaczego.

Avatar niemamnietu
Lukas zrobił to. Był bardzo zmęczony i nie myślał jak on.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Poczuł chłodne, ale zarazem delikatne dłonie siostry na swoim czole. Usłyszał jej głos. Nie wiedział, co powiedziała, ale... Poczuł nagle ulgę. Rany w jednej chwili zagoiły się, co do jednej, oparzenia przestały piec, włosy poodrastały, a po chwili znów był w takim stanie fizycznym, w jakim był, zanim rozpoczął się ten cały zwariowany sen. Dziewczyna zabrała ręce od niego i odetchnęła z wyraźną ulgą.
- Dobrze, możesz już otworzyć oczy.

Avatar niemamnietu
Otworzył. Sen snem, ale skąd ty tak umiesz?

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Ja... - odwróciła wzrok, siadając na łóżku obok niego - Nie umiem. Jego o to poprosiłam... - powiedziała cichutko.

Avatar niemamnietu
Dantego? Rozumiem, że to on ma tutaj władze? Ale czemu ty tu jesteś? Co on ma do tego? Chłopak zdawał sobie sprawę, że to może za dużo pytań na raz, ale musiał się w końcu dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. To było zbyt dziwne na zwykły sen. Ból jest zbyt rzeczywisty, ludzie są zbyt rzeczywiści, a ten cały Dante jest... podejrzany. W dodatku w jakiś "tajemniczy sposób", kiedy Lukas mówił o ucieczce z tego świata coś go zrzuciło w... no właśnie. W PAJĄKI. Cokolwiek pociąga tu za sznurki zna nas na wylot. pomyślał Lukas. I wtedy przypomniał sobie o kobiecie, która przeszła przez drzwi razem z nim. I, że najprawdopodobniej jest tu więcej ludzi. Oni też są w niebiespieczeństwie. Założę się, że Dante wcale nie jest taki miły na jakiego wygląda.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Tak. Jego... - Amanda westchnęła ciężko - On... Stworzył ten świat. Jest demonem odpowiedzialnym za ludzkie sny. Konkretniej - to on zsyła na ludzi koszmary. Ja... Od dawna przychodziłam do tego świata. Odwiedzałam go od dziecka. Wydawał mi się miły, ofiarowywał mi same dobre sny. Ale... Z czasem zaczynał... Robić się zaborczy. Zawsze przeciągał moment, zanim pozwoli mi się obudzić. Dlatego od początku podstawówki byłam takim śpiochem! - zaśmiała się z lekka nerwowo - No i... W końcu, jakiś czas temu... Zebrałam się na odwagę i powiedziałam mu, że jestem prawie dorosła i nie chcę już odwiedzać jego krainy snów, która po prostu wydawała mi się zbyt... Dziecinna. Tego dnia, kiedy mu to powiedziałam, zamknął posiadłość na klucz. Nie pozwolił mi wyjść. Sprawił, że umarłam we śnie. Że... zostałam tu na zawsze. A skoro tak byłam niezadowolona z dziecinnych marzeń, zamienił każdą część tej krainy w istne Piekło! Dopiero wówczas, zdecydowanie za późno, zdałam sobie sprawę, że wcale nie jest dobrą osobą. Nigdy nią nie był. On czerpie moc z ludzkich snów, wykorzystywał naiwność dziecka, żeby rosnąć w siłę. A gdy chciałam odejść... Nie pozwolił mi. Zatrzymał mnie tutaj. Na zawsze - dotknęła dłoni Lukasa - Więc... Proszę, uciekaj sam lub zostań tu ze mną, ale nie próbuj mnie stąd wyciągnąć. On by się wściekł. Już umarłam, więc mi by krzywdy nie zrobił, ale ty... - przytuliła brata - Ty masz jeszcze całe życie przed sobą, Lukas! Uciekaj z tego gówna, zanim i ciebie postanowi zatrzymać. Zanim będzie za późno.

Avatar niemamnietu
Lukas przytulił siostrę. Dobrze. Ucieknę. Nie wiem jeszcze jak, ale dam radę. Dla ciebie.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Milczała, wtulona w niego. Wtem jednak... Ponad jej plecami, Lukas dostrzegł w lustrze jakąś zjawę. Z twarzy odchodziła jej skóra i miała wykolone czymś ostrym oboje oczu, a jednak i tak zdawała się patrzeć wprost na niego. Otworzyła usta, z których pociekła wąska stróżka krwi. Oddech istoty po drugiej stronie lustra zaparował jego powierzchnię w nieznacznym stopniu. Postać uniosła palec wskazujący i napisała na zaparowanym szkle koślawe litery:
O n A c I E o K Ł a M u j E

Avatar niemamnietu
Lukas wstał gwałtownie. Chwycił jakieś krzesło i rozbił lustro. Co prawda już raz próbował co tutaj zniszczyć i udało się średnio, ale co tam. To nieważne. Musi się stąd wydostać, a ta szkarada tylko tu przeszkadza.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Zanim rozbił lustro, dostrzegł autentyczne przerażenie na twarzy istoty... I TRACH! Lustro rozbiło się na miliony kawałeczków!

...a z pustej ramy zaczęła z wolna wypływać krew dziewczyny z odbicia...

- Lukas, co się stało? - zaniepokoiła się Amanda, wstając i kładąc mu dłoń na ramieniu. Kompletnie nie przejęła się krwią wyciekającą z resztek tego, co kiedyś było lustrem. Lustrem, w którym coś żyło.

Avatar niemamnietu
Nie wiem, ale w lustrze było coś, co pewnie miało być straszne, ale nie było. w skrócie: Dante pewnie znowu coś kombinuje. Lukas spojrzał na krew wokół. Nie przeszkadza ci to? wskazał na krew.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Hm? - dotknęła krwi palcem wskazującym. Była lodowata... Podsunęła palec do ust i zlizała z niego substancję - ABRh minus... - mruknęła, po czym spojrzała na Lukasa nieco upiornie... I zaśmiała się, tym razem całkowicie normalnie - Nie no, żartuję, nie umiem rozpoznawać grupy krwi po smaku, nie jestem wampirem. I... Hm, nie, nie przeszkadza mi - wzruszyła ramionami. Zawsze lubiła oglądać horrory, ale... Że tak na żywo też się nie bała ani trochę?

Avatar niemamnietu
Hmmmm... no. Cóż. To ja chyba już pójdę. Muszę uciekać zanim mnie Dante dorwie. poszedł w kierunku wyjścia.

Avatar Historyjka
Właścicielka
- Zaczekaj! - podbiegła do niego i... Przytuliła go ciepło - Trzymaj się, dobrze? Powiedz rodzicom, że ich kocham. Powiedz dziadkom, że ich kocham. Powiedz moim przyjaciołom, że ich też kochałam... - pocałowała go w policzek. Miała wilgotne usta... Od łez, spływających jej teraz z oczu - Żegnaj, braciszku! Kocham cię! - puściła go i uśmiechnęła się poprzez płacz. Ostatni raz, na pożegnanie.

Avatar niemamnietu
Lukas wyszedł ze smutną twarzą.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Drzwi zamknęły się za nim i... Rozległ się odgłos pękającego szkła. Krzyk jego siostry. Odgłos łamania mebli... I wszystko ucichło. Jak gdyby nigdy nigdy nic.

Avatar niemamnietu
Lukas odwrócił się. Po chwili jednak przypomniał sobie, co obiecał siostrze. Znów się odwrócił i pobiegł, gdzieś, nie wiadomo, gdzie. Nie miał planu. Musiał się zorientować w sytuacji i ogarnąć, gdzie tu może być wyjście. To dla Amandy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Pajęczynami szły pająki. Tysiące, może nawet miliony pająków zmierzało ku niemu ze wszystkich stron. Mógł albo się wycofać albo spróbować się przez nie przebić.

Avatar niemamnietu
Lukas pomyślał przez chwile, dosłownie chwile. On chce mnie zaciągnąć z powrotem pomyślał. Po czym zaczął przebijać się przez pająki, częstując je kwasem. Nie był t tego zadowolony, ale nie miał większego wyboru. Albo one albo on.

Avatar Historyjka
Właścicielka
A te zaczęły... Rosnąć. Z każdym psiknięciem stawały się coraz większe i większe i większe... Jeden był już wielkości samochodu. Run. For. Your. Life.

Avatar niemamnietu
Lukas zrobił t a k t y c z n y o d w r ó d. Uciekł w drugą stronę.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Wielkie pająki ścigały go... Plując kwasem. ONE PLUŁY KWASEM DO CHOLERY! Czuł oparzenia na skórze, ale był już blisko domku, w którym żegnał się z Amandą...

Avatar niemamnietu
Tak szybko jak tylko mógł wszedł do domu i zamknął drzwi. Spróbował je czymś zabarykadować.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Hm... Miał do wyboru między połamanym krzesłem, roztrzaskanym biurkiem, a zakrwawionym dywanem.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Historyjka
Właściciel: Historyjka
Grupa posiada 1713 postów, 13 tematów i 23 członków

Opcje grupy The World of...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie The World of Dante [PBF]