Marequel pisze:
W skrócie argument że scjentyzm jest gorszy bo ma wiedzę a nie wiarę nie ma moim zdanien racji bytu bo wiara w boga wpaja 100% pewności przez co prowokuje do nieuważnego biegu przed siebie, a wiedza z nauki daje tylko ponad 99% i na każdym kroku każe patrzeć pod nogi.
Żebym nie został źle zrozumiany - nie mam nic do nauki, ani naukowców. Uważam wręcz, że to nauka najlepsze metoda do zdobycia wiedzy.
Scjentyści jednak, jakkolwiek często na nauce bazują, przyznają jej nie te 99%, lecz 100%.
Scjentysta z krwi i kości stwierdziłby, że coś albo można wyjaśnić naukowo, albo jest zupełnie bez sensu i nie ma co się tym zajmować.
Wielu z nich wpada w problem przeszacowywania możliwości nauki i opinii naukowców.
Na początku XX wieku scjentyści odrzucili jako "nienaukowe" wszystkie nauki nie-przyrodnicze jako "nienaukowe absurdy". Ich motywacją było właśnie założenie, że jeśli coś nie jest nauką przyrodniczą to po pierwsze nie jest nauką, a po drugie nie można otrzymać z tego sensownej wiedzy.
Mi taki monopol nauki (zwłaszcza nauk przyrodniczych) na wiedzę wydaje się szkodliwy i to miałem na myśli krytykując scjentyzm.