ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Zawsze mnie to bawiło w religii. Zamiast się skupić na filozoficznej części większość ludzi idzie 100% w mistycyzm i nawet się zbytnio nie zastanawiają jaki jest tego sens.
Wiesz co, wydaje mi się że nie doceniasz mocy indoktrynacji.
a) Jeśli od małego wpajany ci jest strach przed piekłem za różne dziwne rzeczy, często nawet za te niegłoszone przez Kościół (np. ateizm), to potencjalny strach jest jednym z argumentów. Możliwość niekończonego palenia się żywcem dla dziecaka który uważa rodziców za największy autorytet i sceptycyzm wpojony mu nie jest to jest hekatomba w psychice, sygnał że. To może prowadzić do np. zaburzeń nerwicowych.
b) Rzekome cuda, które wpajane są dzieciakowi poprzez:
|Nieoficjalne, nie potwierdzane przez nikogo informacje o prawdziwości tych cudów za pomocą katolickich "naukowców", ale pamiętajmy że to dzieciak który może nie wiedzieć co to sceptycyzm. Kłamstwo powtarzane tysiąc razy prawdą się staje, tak nasz mózg działa.|
|Rzekome tłumaczenie dzieciakom że te zjawiska są niewytłumaczalne naukowo, gdzie:
*Dla dzieciaka ludzie którzy to mówią to autorytety i często działają na zasadzie "Ci ludzie nie mogą kłamać" z powodu przywiązań, indoktrynacji.
*Dzieciak nie odróżni "niewytłumaczalne naukowo" od jeszcze nie wytłumaczone przez naukę, albo wpoją mu wyjaśnienie że wszystko co niewyjaśnione to Bóg.|
|Wpajanie podejścia że wszystko co zobaczył niesamowite niezgadzające się z obserwacjami naukowymi to nie wynik działalności jego np. zmysłów, tylko Bóg. Nieznający naukowych wyjaśnień dzieciak jest indoktrynowany|
c) Dawanie wiary argumentowi z ilości, tj. "Większość ludzi na planecie nie może być takimi idiotami, żeby wierzyć w to czego nie ma", co potęguje jeszcze wspieranie takich instytucji przez państwo właśnie.
Pod wpływem tej indoktrynacji ludzie zdają sobie sprawę że wiara jest tak prawdopodobna, że nie potrzeba już do tego teologii. Po prostu Bóg jest i tyle.
Co jest błędem.