Ulice

Avatar maxmaxi123
30 maja, 14:19
Nazwa mówi sama za siebie. Są to ulice tegoż miasta. Wszystkie, te w centrum, na obrzeżach, obwodnica, drobne uliczki... długo by wymieniać.

Avatar maxmaxi123
30 maja, 14:22
Emily, odpowiednio przygotowana do szkoły, szła właśnie do niej chodnikiem. Miała do niej 1,3km, a to nie mała odległość, tym bardziej jeżeli chce się ją pokonać na nogach. Ulice obecnie rano prezentowały się przyzwoicie, były czyste, wysprzątane. Nawet pogoda była ładna. Słońce oświetlało swym jeszcze pomarańczowym blaskiem ulice między budowlami. Było nieco chłodnawo, nawet w słońcu, ale takie już uroki chodzenia rano po ulicach.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 maja, 14:27
Nieco pożałowała, że ubrała sam bezrękawnik, mogła zabrać ze sobą jeszcze przynajmniej bluzę. Zapisze sobie na przyszłość. Niemniej, teraz postarała się zignorować lekki chłód i dalej szła do szkoły.

Avatar maxmaxi123
30 maja, 15:48
W drodze do szkoły, im bardziej się zbliżała, tym więcej ludzi mijała. Niektórzy wpatrzeni w telefony, inii rozmawiający. Czasami przed domami siedziała para emerytów, wskazując ją palcem, a dokładniej brzuch, szepcąc coś pod nosem, patrząc na nią z ukosa krzywym wzrokiem. Innym razem, jakiś malec bawiący się przed domem, zapytał się mamusi "Mamo! A czemu ta Pani jest taka duża?", ale widziała go zawsze i zawsze zadawał to samo pytanie, więc nie trzeba się tym zbytnio przejmować. No, chyba że będzie miała zły dzień, ale to co innego. W końcu jednak dotarła pod szkołę, a z zegara nad głównym wejściem mogła wywnioskować, że miała jeszcze dziesięć minut! Niezwykły czas, czyż nie?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 maja, 16:52
Całkiem nieźle, rzeczywiście. Z wciąż całkiem dobrym humorem, poszła do swojej szafki. Miała tam złożone jeszcze parę książek, wymaganych na dzisiejsze lekcje.

Avatar maxmaxi123
30 maja, 17:32
Dotarła tam bezproblemowo, a przy samych szafkach czekała na nią znajoma z klasy, Rachel. Kiedy tylko ją ujrzała, pomachała jej, po czym podeszła, kiedy Emily zajęta była wyciąganiem potrzebnych przedmiotów.
- Witaj.- Zaczęła wesoło, pochylając się nad nią nieco z boku.- Wiesz może, czemu policja zabrała tego gościa z Neckellson Ave?- Neckellson Ave znajdowało się niedaleko Arrow Street, gdzie mieszkała Emily. Sama ta sprawa mogła jej niewiele mówić, acz na pewno usłyszała narzekania od ojca wieczorem, że kolejnego stamtąd biorą. Ogólnie ojciec mówił tak zawsze, jak policja zjawiała się na Neckellson Ave, uważał ją za złą część miasta i zabraniał Emily się tam zapuszczać, aby nie wpadła w złe towarzystwo. Co ciekawe, Rachel też tam mieszka, a wydaje się w miarę normalna. W miarę, bo jak wiadomo każdy ma czasami jakieś dziwne sytuacje, ale na ogół wyglądała na dziewczynę z dobrego domu.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 maja, 17:38, edytowano 30 maja, 17:39
- O, cześć Rachel. - Uśmiechnęła się do znajomej i zastanowiła moment nad jej słowami, opierając się o szafkę. - Nie wiem czemu go zabrali, wiem tylko, że kogoś zabrali. Opowiesz mi coś więcej o tej sprawie? -

Avatar maxmaxi123
30 maja, 17:46
- Właśnie sądziłam, że ty wiesz. U mnie w domu się nie wspomina o takich rzeczach...- Powiedziała nieco ciszej i mniej pewnie, patrząc się przy tym jednocześnie w podłogę. Trwało to chwilę. Niezbyt długą. Uniosła głowę do góry, już z uśmiechem na ustach, po czym powiedziała:
- Dobra, to ja idę się zapytać Drake'a. Jeżeli przyszedł...- Powiedziała, po czym odeszła. Drake był jej starszym bratem, który trzymał "z tym złem", jakby to określił ojciec pulchnej dziewczyny. Miał na koncie parę mniejszych wykroczeń, był też w miarę na bieżąco z wydarzeniami w mieście, częściej wiedział nawet przed ogłoszeniem w gazetach o ważnych dla miasta wydarzeniach. Udało jej się w końcu wydobyć wszystkie potrzebne rzeczy. Mogła pomyślnie ruszać na zajęcia.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 maja, 18:21
Nieco zastanowiła ją ta sprawa z policją, zmartwiła się o Rachel. Czyżby jej znajoma chciała coś ukryć? Niemniej, poszła do klasy, w której miała lekcje.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
31 maja, 22:18, edytowano 31 maja, 22:19
Vapen


Zaraz jak Thomas wybiegł na ulicę, zderzył się z pewnym jegmościem, boleśnie obijając sobie nos. Był to staruszek, szczerbaty, z dziką brodą, zalatujący alkoholem. Miał przy sobie dwie łopaty. Zaraz się podniósł i podał dłoń Thomasowi, wyszczerzając się z dziwną iskrą w oczach:
- Jak dobrze, że na Ciebie wpadłem! Chodź za mną, pomożesz mi! Będziemy bogaci! -

Avatar um_ok
31 maja, 22:23
-C-o...?- Chłopak spojrzał zdezorientowany na mężczyznę, po czym oddał mu łopate. -Nie, dziękuję, spiesze się.- Dodał pod nosem i zaczął, szybkim krokiem, iść wymijajac staruszka.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
31 maja, 22:30
- Ale...Ale...! Młody, fortuna! - Krzyczał za Tobą dziadyga, jednak za zakrętem szybko straciłeś go z oczu. Dzień był ładny, miasteczko budziło się do życia, słońce świeciło, pomimo tego, że było nieco chłodno.

Avatar um_ok
31 maja, 22:34
//Ustalmy, że Thomas także chodzi do tej szkoły Lincolna, ok?
Chłopak lekko zwolnił i rozejrzał się. Już i tak był spóźniony, więc obecność na lekcji, czy też jej brak, nie sprawiały mu problemów. Na rodziców i tak miał wywalone. Kontynuuowal więc wolnym krokiem.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
31 maja, 23:30
//Jasne//

Jako, że szedł wolnym krokiem, do szkoły nie zajdzie zbyt prędko. Za to mógł przyjrzeć się życiu ulicy, które o tej godzinie raczej gnieździło się w samochodach, które zasuwały do pracy. Niemniej, chodnikiem też poruszali się przechodnie. Szła matka z dzieckiem, po drugiej stronie brodaty hipster nie prędko kroczył, siorbiąc kawę.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
2 czerwca, 11:30
//Papen, jak nie podoba Ci się moje adminostwo, to do gry zmuszać Cię nie będę, ale weź proszę powiedz, co robię źle, bym mógł się poprawić. //

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
28 czerwca, 23:29
Victoria dotarła na ulice miasta. Rodzeństwo, którym miała się zaopiekować nie mieszkało daleko, ale nie mieszkało też blisko. Co do pogody, był to jeden z tych dni, kiedy temperatura nie rozpieszczała, a popłudniowe słońce znęcało się nad dziewczyną, opierając promienie na jej plecach.

Avatar maxmaxi123
28 czerwca, 23:35
Emily wyszła na ulicę wczesnym popołudniem. Było już cieplej niż rano, ale wiało mocniej ciepłym wiatrem. Widziała też, jak co niektóre idą na autobus, innych odwożą rodzice do innego miasta, a część idzie wspólnie na zakupy. No, ale że Emily wybrała dom, to tam się udała.

Avatar
Fisto
28 czerwca, 23:43
Ruszyła szybkim marszem, starając się wybierać drogę w cieniu budynków. Jak z komunikacją miejską?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 00:05
Emily

Poszła prosto do domu, ale nie ma jej się co dziwić. Była cholernie zmęczona i marzyła o zimnym prysznicu, więc nie marnowała czasu na postronne czynności.

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 00:11
Emily ma dziś szczęście, jak było wspominane kilka razy. Tym razem dlatego, że koło niej zatrzymał się samochód jej ojca. Zaraz po tym uchylił okno.
- Widzę, że nieźle cię tam tyrają. Aż mi się młodość przypomniała.- Zapatrzył się chwile w niebo, acz nie na długo.- Dziś wypuścili mnie wcześniej, bo jakiś pracownik ma odbyć karę za coś tam, i siedzieć o dwie godziny dłużej. Szkoda mi człowieka... podwieźć Cię?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 00:11
Victoria

Akurat nic nie przejeżdżało, oprócz autobusów, wyjeżdżającyh z innej szkoły. Chyba, że za komunikację miejską można uznać rowery do wypożyczenia za skromną sumę.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 00:19
Emily

Szczęście, i to jakie!
- Jeszcze pytasz. - Powiedziała bardziej żartobliwie, niż uszczypliwie w stronę ojca. Od razu otwarła drzwi i wyskoczyła na tylną kanapę, bo za nic nie chciało jej się obchodzić samochodu, by zająć siedzenie pasażera.

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 11:54
Ojciec ruszył więc z miejsca w stronę domu.
- Jak w szkole?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 11:58
Emily

- A, zwyczajnie...Tylko czwórka z historii. - Odpowiedziała.

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 12:00
- Dla ciebie "Tylko", dla mnie "aż" czwórka. A... za co tak dokładniej?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 12:14
- Byłam pytana, ogólnie z wojny o niepodległość. -

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 12:26
- To dobrze. Historię swego kraju trzeba znać. A... uczyłaś się coś na to?

Avatar
Fisto
29 czerwca, 12:29
Nie ma po co, pójdzie piechotą. Ruszyła dziarskim krokiem w stronę pracy

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 12:35
Emily

- Eee...Szczerze, to tylko powtórzyłam na przerwie...-

Fistoszek

I po chwili dotarła pod rzeczony dom.

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 15:38
- I na cztery? To albo były łatwe pytania, albo uzdolniona jesteś.

Avatar
Fisto
29 czerwca, 15:47
Po czym weszła do środka

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 16:55
Fistoszek

//Zmiana tematu na dom Ellen Northwest//

Emily

- Raczej to pierwsze, bo na pewno historia to nie moja działka. -

Avatar
Fisto
29 czerwca, 20:36
//nie ma takiego

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
29 czerwca, 20:39
//Zapomniałem zrobić...Później się tym zajmę, dobrze? //

Avatar
Fisto
29 czerwca, 20:41
//jasne

Avatar maxmaxi123
29 czerwca, 23:41
- A tak poza tym... jak na treningu?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 czerwca, 00:54
- Treningu? No, dostałam funkcję na występ za dwa dni! - Odpowiedziała z lekkim podekscytowaniem.

Avatar maxmaxi123
30 czerwca, 16:04
- Ooooo. A jakaż to funkcja? Jakaś ważna, jak rozumiem?

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 czerwca, 16:08
- Ważna, tak.mi się wydaję. Będę podrzucała inne dziewczyny do góry, tak, by te mogły robić w powietrzu akrobacje. Czyli w sumie będę katapultą. -

Avatar maxmaxi123
30 czerwca, 16:55
- No, to naprawdę ważne. O, już jesteśmy. Powiedział, po czym wysiadł z pojazdu. Zaparkował akurat na podjeździe do garażu.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
30 czerwca, 16:58
- Dzięki za podwózkę. - Emily uśmiechnęła się do Ojca, wysiadając z samochodu. Poszła za nim do drzwi frontowych, ale jeżeli jej Ojciec zmierzał gdzie indziej, to sama wyciągnęła klucze i weszła do domu.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
5 lipca, 23:54
C4

Mike wyszedł na ulicę. Było już nieco późno, lecz słońce wciąż oświetlało okolicę zachodzącym blaskiem.

Avatar MrCC4
6 lipca, 08:15
//Ey no, za co porównujesz mnie do wybuchowego plastiku?//
Mike jest człowiekiem czynu, nie duszy. Idzie do sklepu i tyle.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
6 lipca, 21:53
Zmiana tematu.

Avatar wiewiur500kuba
23 lipca, 12:40
Freddy zamknął swoje mieszkanie na klucz i wolnym krokiem udał się w stronę sklepu. Nie spieszyło mu się, bo w zasadzie i tak nie ma nic lepszego do roboty, a podczas spaceru może sobie podziwiać okolicę.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
8 sierpnia, 12:29, edytowano 8 sierpnia, 12:36
To był ładny dzień, otoczenie było spokojne. Słoneczko przygrzewało, dzieci bawiły się na dworze, klikały zraszacze trawników, a Ciebie właśnie mijała jakaś spocona oraz zadyszana fanka joggingu, fast foodów i farbowanych włosów.

Avatar wiewiur500kuba
9 sierpnia, 13:53
Widząc kobietę zrobił skwaszoną minę i starał się ją ominąć jak najdalej się da. Powstrzymywał się by nie zwyzywać kobiety za jej stan. Jak można tak zranić swoje ciało? Żałował że nie wziął ze sobą broni, zaprowadziły dzisiaj trochę porządku na ulicy, zaczynając od odchudzenia tej panny, jednym, celnym strzałem...

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
10 sierpnia, 00:11
Wyglądało na to, że już sama nad tym pracowała. Nie zważając na Ciebie, pobiegł wolno w swoim kierunku, mijając Ciebie bez zbędnych zdarzeń. Chwilę później jednak, na chwilę twoją uwagę przykuł transwesyta po drugiej stronie chodnika i to wystarczyło, byś zderzył się z czarnoskórym młodzieńcem. Oboje upadliście, tak samo przyczyna zdarzenia - teraz już roztrzaskana komórka. Po ulicy potoczyła się też piłka nożna.
- Ała...Przepraszam Pana. - Zaczął młodzieniec, z żalem spoglądając na rozdarcie materiału spodenek i rozbite kolano.

Avatar wiewiur500kuba
10 sierpnia, 00:40
Freddy ma od dzisiaj nowe postanowienie - od dzisiaj zawsze będzie opuszczał dom ze swoją bronią. Obok niego przeszła właśnie żywa tarcza na kule, po drugiej stronie ulicy widział chorego psychicznie człowieka, dla którego jedyny ratunek to śmierć, a zderzył się z niewolnikiem... Dlaczego w tym kraju pozwalają na takie rzeczy?! Będzie musiał zrobić z tym porządek, ale to później, bez broni nic nie wskóra...
- Uważaj jak chodzisz niewolniku! - Wychrypiał staruszek i zaczął podnosić się z ziemi. - Dobrze że Ci telefon rozbiło Ty hultaju! - Wypluł Freddy i po wstaniu z ziemi, na wszelki wypadek dobił telefon i ruszył dalej w stronę sklepu.

Avatar Radiotelegrafista
Właściciel
11 sierpnia, 12:23
- Dziadku, co z Tobą nie tak?! To był tylko wypadek! - Murzyn odgroził się na odchodne, widząc jak załatwiłeś jego telefon. Znałeś go z widzenia, chyba mieszkał niedaleko. Niemniej, poszłeś w swoją stronę.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku