Opinie o Chrystusie i jego historyczność/dywagacje na temat równości życia ludzkiego

Temat edytowany przez MorsZFletem - 6 października 2018, 22:59

Avatar pan_hejter
1. Nie jest o dowodzie na moją arogancje a dowodzie na przedstawionym co do twojej równości.

Celowo starasz się zwrócić dyskusje na tematy ad personum?

Avatar Richyard
Tam nie ma nic do udowadniania. Nikt nie jest najlepszy we wszystkim i nikt nigdy nie będzie.
Ktoś może być lepszy w czymś, może być pod względem tego czegoś wartościowszym pracownikiem. Ale pod względem człowieczeństwa wszyscy jesteśmy tacy sami. Nieważne czy ktoś jest niepełnosprawny, czy ktoś jest czarny lub jest gejem.
Od niepełnosprawnych też czujesz się lepszy?

Avatar
Konto usunięte
Jak mam się nie czuć lepszym od kogoś od kogo jestem lepszy niż on?

Avatar pan_hejter
W sumoe nieraz tak. Zwłaszcza jak dorównuje osobom zdrowym w aktywnościach które mam utrudnione.


I znowu się powtarzasz. Nie wnosisz nic nowego tylko się powtarzasz.

Avatar Richyard
Muszę się powtarzać, bo ty robisz to samo (i jeszcze mówisz, że tylko ja się powtarzam).

Na przykładzie będzie łatwiej. Jest sobie Tomek, Julia i Marcin. Tomek i Marcin są najlepszymi uczniami w klasie. Julia uczy się słabo. Tomek ma lepsze oceny od Julii i traktuje ją z pogardą, Marcin z kolei pomimo tego, że lepiej radzi sobie od Julii nie uważa się za lepszego od niej pod względem ogólnym, ale ciągle zdaje sobie sprawę, że jest lepszym od niej uczniem.

Avatar pan_hejter
Dlaczego łączysz czucie się od kogoś lepszym z pogardzaniem nim? Czy ja pisałem coś o tym?

Nie powtarzam się, ty nie podajesz żadnych kontrargumentów jedynie krążysz wokół tego jednego.

Avatar Richyard
Co rozumiesz przez czucie się od kogoś lepszym?
Ja łączę to z kompleksem wyższości, gdzie jednostka posiada zawyżone poczucie własnej wartości. Kontrastuje to z kompleksem niższości (zaniżonym poczuciem własnej wartości).

Bez tych dwóch kompleksów, mamy jednostkę, która racjonalnie spogląda na swoje zdolności, umiejętności czy stan materialny.

Przykład osoby z kompleksem wyższości:
- Jestem bogaty, czyli jestem lepszy od tych wszystkich biedaków i nieudaczników, którzy nic nie osiągnęli w życiu i nie mają chęci do ruszenia swojego tyłka z przed telewizora.

Przykład normalnej osoby:
- Jestem bogaty, czyli jestem po prostu bogatszy od znacznej części osób na świecie. Osiągnąłem to poprzez swoją ciężką pracę i determinację, z czego jestem dumny.

Avatar pan_hejter
Że jesteś od kogoś lepszy, wszystkie trudy które poświęciłeś na osiągnięcie tago co teraz stanowią cie jako osobe lepszą. Bo gdy oni mieli taką samą szanse, ty wykorzystałeś ją lepiej.

Nie rozumiem co racjonalnego jest w uważaniu się za równego. Równość jest nieracjonala, gdyż rodzimy się z różnimi uwarunkowaniami fizycznymi jak i inteligencją.

Racjonalna ocena dokonań banalnie doprowadza cię do wniosku że: Wykorzystałem to co miałem lepiej i mądrzej czyli jestem lepszy. Postarałem się bardziej. Nie wyklucza to pracy nad sobą ani uczenia się na błędach jak i akceptacji swoich wad.

Nic z tego co piszesz nie jest dowodem tylko twoim przekonaniem. Bo ty uważasz że jestśmy sobie równi. Sory ale jak dla mnie to jest gadka ludzi którzy nie potrafią poradzić sobie ze swoją przeciętnością bo nie chce im się pracowoać na wzbicie ponad nią. I wolą mówić "mamy taką samą wartość" No fajnie jak druga osoba żyje przyjemniej, ma więcej wolnego czasu i lepiej płatną prace, dużo hobby i większą wiedze. No ale jesteś z nim równy bo świetnie murujesz.

Avatar CzarnyGoniec
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Jakby ludzie nie dzielili się na gorszych i lepszych to ewolucja nie miałaby sensu.
ewolucja nie ma związku z podziałem ludzi na lepszych i gorszych.

Ale jeśli już chcemy uznać kryterium ewolucyjne za najlepsze - to wszyscy mądrzy i produktywni ludzie o których mówił hejter przegrywają starcie z imigrantem z bliskiego wschodu, który posiada szóstkę dzieci.
Bo ewolucja ma jedno kryterium -> skuteczność w rozprzestrzenianiu swoich genów.

I idąc tym tokiem najlepszym człowiekiem w historii był Dżingis-han, masowy gw**ciciel.

Nie ukrywam, że nie jestem przekonany co do słuszności tego kryterium

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Mówiłem o przetrwaniu gatunku, a nie tylko swoich genów.

Jeśli ktoś przyczynił się do tego, że szybciej spierdzielimy z tej rozpadającej się planety, albo nawet napisał coś co potrafi zachować zdrowie psychiczne milionów ludzi przez sam fakt, że od czasu do czasu każdy potrzebuję rozrywki, to nadal będzie on lepszy od kogoś kto siedzi i nic nie robi.

Avatar CzarnyGoniec
pan_hejter pisze:
No fajnie jak druga osoba żyje przyjemniej, ma więcej wolnego czasu i lepiej płatną prace, dużo hobby i większą wiedze. No ale jesteś z nim równy bo świetnie murujesz.
i powinniśmy uznać tę osobę, która żyje przyjemniej za lepszą bo?
Bo chcemy podbudować jej ego? Przecież ona tego nie potrzebuje.


Kto jest lepszy - pracoholik zarabiający 30 tys na miesiąc, co lubi swoją pracę, ale zamęcza się i wyjeżdża na wakacje raz do roku na cztery dni.
Czy ojciec rodziny. Sredniozamożny, ale mający dobre relacje z żoną i córką. Często jeżdżą na tanie wakacje i są zadowoleni. Gość nie przepada za swoją pracą, ale pracuje dla rodziny.


Moim problemem z "lepszością" jest jak już wspominałem niejasność kryteriów.
Rozumiem, że intuicyjnie
Wiedza > brak wiedzy
Pracowitość > brak pracowitości
Płodność > brak płodności
Hobby > brak hobby
Etc.
Ale tak
Po pierwsze to myślę, że co do każdego kryterium, które można tam wymienić mogą pojawić się wątpliwości. Pozwolę sobie jednak je wyrazić dopiero, gdy potwierdzisz, że dobrze Cię zrozumiałem.
Po drugie problem pojawia się, gdy porównujemy dwie różne wartości. Bo nie znamy ich wagi, i wątpię żeby istniała obiektywna wartość tej wagi, oraz bo są to kwestie w większości niemierzalne.
Co ma większą wartość - wiedza, czy pracowitość?
Zadowolenie z życia, czy produktywność?
Posiadanie dobrego hobby, czy pracy?
Samozaparcie, czy naturalny talent?
Wiedza medyczna, czy fizyczna?
Dystans do siebie i dobre kontakty z ludźmi, czy sukces zawodowy?
Osoba rozwinięta duchowo, czy osoba bogata?
Osoba skromna i pokorna, czy przechwalająca się i odnosząca z tego tytułu korzyści?

Nie ułatwia fakt, że istnieje sryliard, jak nie więcej, filozoficznych koncepcji według których można mierzyć powyższe - utylitaryzm, hedonizm, katolicyzm, buddyzm, epikureizm, materializm i ta masa innych, których nazw nie znam, ale mam nadzieję, że jesteś świadomy, że istnieją.

Na pewno nie da się wskazać jednoznacznie na to, która z nich jest najprawdziwsza. A to jest kluczowe w ocenie, bo w zależności od koncepcji filozoficznej jaką stawiamy za fundament inna będzie waga różnych cech. Inne więc będą odpowiedzi na zadane wyżej pytania.

Mi próba uporządkowania ludzi jawi się jako gęste, niejasne i poplątane szuwary subiektywizmu okraszone pozornie trywialnymi zależnościami (wiedza > brak wiedzy).
Z racji tego, że założenie o lepszości uważam za skrajnie niepewne co do konkretów oraz z racji tego, że niesie ono niezwykle donośne konsekwencje dla społeczeństwa, myślę, że lepiej założyć, że jest to kwestia nierozwiązywalna i w znacznej mierze subiektywna.

Avatar pan_hejter
Wow goniec. No ty już przedstawiłeś to w prawidłowy sposób. Musze przyznać że trochę mi dałeś do myślenia w tej kwesti. Plus próbując polemizować znalazłem badania które no nie pozwoliły mi zbytnio polemizować.

scholar.google.pl/scholar?hl=pl&as_sdt=0%2C5&as_vis=1&q=zarobki+a+zadowolenie+życiowe&btnG=#d=gs_qabs&p=&u=%23p%3DttQFX8fjMUcJ

Chociaż z drugiej strony co z pchaniem rozwoju i myśli fillzoficznej i przyczyniamiem się do postępu ludzkości? Ja takich geniuszy jak Newton Einstain Mendelejew stawial bym wyżej niż siebie czy innych ludzi i uważałbym ich za lepszych.

Avatar CzarnyGoniec
pan_hejter pisze:
Chociaż z drugiej strony co z pchaniem rozwoju i myśli fillzoficznej i przyczyniamiem się do postępu ludzkości? Ja takich geniuszy jak Newton Einstain Mendelejew stawial bym wyżej niż siebie czy innych ludzi i uważałbym ich za lepszych.
Nie ukrywam, że również mam takie intuicyjne ciągoty.

Czuję się jednak bezpieczniej, gdy zamiast twierdzić, że są oni "lepszymi ludźmi" mówię "są ludźmi, którzy przyczynili się do rozwoju nauki lepiej od innych", albo "są genialniejsi od innych ludzi". Uważam mimo wszystko, że są to kwestie, którą zbyt trudno zrównywać.
Też kwestia, że znamy największe osiągnięcia tych ludzi, a często nie znamy ich biografii. Nie wiemy jak bardzo byli szczęśliwi, jakie były ich relacje z innymi ludźmi, czy przypadkiem ich współpracownik nie pracował ciężej od nich, ile % z ich teorii opracowali oni, a ile po prostu dobrze spopularyzowali. Hmm... ok, ostatnie to trochę na siłę było.

Może na przykładzie - Erich Fromm był genialnym umysłem, ale miał trzy żony i z dziesięć kochanek. Całkiem możliwe, że mimo, iż pisał fantastyczne teksty o miłości sam miał z tym duże problemy i przynosił przykrość sobie i ludziom w najbliższym otoczeniu.

Ostatecznie - podejrzewam, że my oboje mamy spore ciągoty w kierunku utylitaryzmu i dlatego będziemy wysoko cenić osoby, które mocno przyczyniły się do rozwoju świata. Porównując np. z mistrzami olimpijskimi, którzy być może włożyli w swoje osiągnięcia podobną, jak nie większą ilość pracy i talentu.

Bo co na przykład z geniuszami, którzy mieli pecha i ich osiągnięcia nie zostały wystarczająco rozsławione, bo urodzili się w złym miejscu, albo złym czasie? Albo spotkali podczas swojego życia gorszych nauczycieli, albo mniej charyzmatycznych promotorów?
Z punktu widzenia utylitaryzmu mniej przyczynili się do rozwoju ludzkości. Ewidentnie.
Ale czy to oznacza, że są gorszymi ludźmi od tych, co się przyczynili?

Avatar Mijak
Właściciel
CzarnyGoniec pisze:
Bo co na przykład z geniuszami, którzy mieli pecha i ich osiągnięcia nie zostały wystarczająco rozsławione, bo urodzili się w złym miejscu, albo złym czasie? Albo spotkali podczas swojego życia gorszych nauczycieli, albo mniej charyzmatycznych promotorów?
Z punktu widzenia utylitaryzmu mniej przyczynili się do rozwoju ludzkości. Ewidentnie.
Ale czy to oznacza, że są gorszymi ludźmi od tych, co się przyczynili?

Moim zdaniem tak. Dlatego kapitalizm.

Avatar Mijak
Właściciel
Znaczy się, pod różnymi względami nie są gorsi. Ale w praktyce powinni być traktowani jako gorsi, bo z tych wszystkich filozofii, w praktyce najlepiej jest stosować właśnie utylitaryzm.

Avatar pan_hejter
Przywracam martwą dyskusje. Bo trochę przemyślałem obiekt dyskusji i znalazłem w niej luke.

Otuż problemem zdaniem gońca jest niemożność jasnego określenia wyróżika wartości bo w dużym skrócie "każdy ma swoje cele, i trudno je przewalutować i zsumować dla porównania"

Ale wydaje mi się że jest coś o nieco większej możliwości wymieżalności. A jest tym staranie. O którym od początku mówie.

Jasna każdy ma inny cel i inaczej do niego dąży, ale to właśnie czas i poświęcenie włożone w dążeniu do tego celu uczyniło go lepszym.

Avatar CzarnyGoniec
Jakkolwiek zupełnie zgodzę z tym, że osoba powinna się starać i, że w pewien sposób udoskonala się przez staranie. I, że jeśli weźmiemy dwie wersje tej samej osoby, które różnią się tylko "staraniem się" to ta osoba, która bardziej się stara jest niejako "lepsza".
o tyle jednak "staranie się" nie jest miernikiem efektów. Osoba bardziej utalentowana, urodzona w lepszej rodzinie musi się mniej starać żeby osiągnąć to samo, co osoba mniej utalentowana i z rodziny patologicznej.

No i "staranie się" jest niemierzalne.

Avatar CzarnyGoniec
Chyba jedyne realnie mierzalne i możliwe do porównywania kryterium to materializm Mijaka. Przy czym uważam go za radykalnie nieprawdziwy i niesprawiedliwy.

Avatar
Konto usunięte
A może mieżmy ludzi ilością szczęścia jaką stworzyli dla siebie i dla innych?

Avatar Pobozny
To_masz___Problem pisze:
A może mieżmy ludzi ilością szczęścia jaką stworzyli dla siebie i dla innych?


Niestety jest tu zbyt dużo materialistów

Avatar Richyard
Materializm jest niezwykle pozytywną cechą, pod warunkiem, że potrafisz stworzyć sobie image altruisty.

Avatar ZnawcaLiteraturyPolskiej
Gdzie Richyard pokazuje jak tego NIE robić

Jak już mówiłem bycie altruistą jest prostsze. Nic w życiu nie potrzebujesz i jesteś szczęśliwy.

Opcjonalnie najlepiej być martwy, bo wtedy dosłownie nie masz żadnych zmartwień, co w ogólnym rozrachunku prawdopodobnie wychodzi na plus.

Avatar CzarnyGoniec
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:
Gdzie Richyard pokazuje jak tego NIE robić
A on nie zaznaczał już kilka razy, że rozmawia z poziomu "meta"?

Avatar Richyard
CzarnyGoniec pisze:
A on nie zaznaczał już kilka razy, że rozmawia z poziomu "meta"?

Nie całkiem, Goniec. Gdy jestem całkowicie szczery, to ludzie nazywają mnie trollem, bo zwyczajnie nie wierzą w to, że ktoś może myśleć w ten sposób. Więc ciągle muszę się tonować. Odrobinę.

Avatar Mijak
Właściciel
CzarnyGoniec pisze:
Osoba bardziej utalentowana, urodzona w lepszej rodzinie musi się mniej starać żeby osiągnąć to samo, co osoba mniej utalentowana i z rodziny patologicznej.
(...)
Chyba jedyne realnie mierzalne i możliwe do porównywania kryterium to materializm Mijaka. Przy czym uważam go za radykalnie nieprawdziwy i niesprawiedliwy.

Jeśli chodzi o odziedziczone bogactwo, to nie bierze się ono znikąd, tylko z cudzych starań, by dana osoba miała jak najlepiej.
I nie sprawia ono, że trzeba się mniej starać, tylko pozwala przenieść część tych starań na innych. Dzięki czemu zyskują środki by samemu móc przenieść na innych część starań dla własnych celów.
Pobozny pisze:
To_Masz___Problem pisze:
A może mieżmy ludzi ilością szczęścia jaką stworzyli dla siebie i dla innych?

Niestety jest tu zbyt dużo materialistów

Ale przecież ten tak zwany "materializm" na tym właśnie polega.

Avatar
Konto usunięte
>nie materialny stan zwany szczęściem
>materializm

Co xDD

Avatar pan_hejter
Nie do końca się z tym zgodze Goniec, osoba utalentowana i leniwa będzie tak właściwie nikim, nawet przy lepszych warunkach, albo zmarnuje dane jej szanse. Albo zniszczy przekazywany mu dobytek.

Za to osoba utalentowana w złych warunkach ma ogromną szanse z niej wyjść. Kiedyś podsyłałem dane wskazujące że osoby wysoce inteligentne znacznie szybciej wychodzą z biedy.

Avatar Mijak
Właściciel
To_masz___Problem pisze:
>nie materialny stan zwany szczęściem
>materializm

Chodzi tu o przekonanie, że wartość niematerialnych rzeczy, takich jak właśnie szczęście, da się przeliczyć na dobra materialne i w ten sposób zmierzyć.

Avatar CzarnyGoniec
Ja bym stanowisko Tomasza nazwał utylitaryzmem ale bynajmniej nie materializmem.

Nigdzie nie zaznaczył, że szczęścia ma być mierzone w jednostkach materialnych

Avatar Mijak
Właściciel
Ale ma być mierzone. I prawdopodobnie także nagradzane. Więc wprowadzenie tego w praktyce wymagałoby przeliczenia szczęścia na dobra materialne.

Avatar CzarnyGoniec
Mierzalność nie musi zakładać materializacji.

Z listy fajnych słówek, które myślę, że pasują to "operacjonalizacja". Operacjonalizacja następuje, gdy na potrzeby mierzenia wyrażamy jakąś abstrakcyjną wartość w czymś mierzalnym.
Np. operacjonalizacją inteligencji analitycznej jest test IQ
a operacjonalizacją "zabawności żartu" może być czas w jakim ktoś się z niego śmieje.

Choć faktycznie wątpliwości budzi "nagradzanie". Bo to wymaga przeliczenia na coś materialnego... ale jako, że Tomasz nie wspominał bezpośrednio o nagradzaniu to pozwolę sobie to pominąć. A przynajmniej dopóki nie potwierdzi Twoich przypuszczeń

[edit]Ej, nagrody też mogą być niematerialne. Pochwała, jakiś tytuł, który nic nie znaczy... no ale to chyba szukanie dziury w całym

Avatar
Konto usunięte
Mijak pisze:
Chodzi tu o przekonanie, że wartość niematerialnych rzeczy, takich jak właśnie szczęście, da się przeliczyć na dobra materialne i w ten sposób zmierzyć.
Nie, absolutnie. Chodziło mi ilości endorfiny, choć to chyba nie jest dobra skala, bo staruszce wpuszczonej na mejsce siędzące ten poziom się raczej nie podniesie. (jak by co to moje domysły bo nie znam się tak dobrze na biologii).

Ale też bywa tak, że poziom jej się nie podniesie gdy coś zrobimy dka kogoś, ale drastycznie zmaleje gdy tego nie zrobimy. No i wtedy byśmy wyprodukowali nieszczęście.

Avatar CzarnyGoniec
Ciekawostka - dwie osoby, które mają taką samą ilość wydzielanej endorfiny nie czują takiego samego szczęścia.

Avatar
Konto usunięte
No właśnie, mówie że to chyba nie jest odpowiednia skala.

A po za tym to w badaniu była jej ilość czy ilość na kilogram masy ciała?

Avatar CzarnyGoniec
Nie wiem.
Chyba to była ilość absolutna.

Ale problem nie leżał w masie ciała, a w tym, że systemy nerwowe, które są przez endorfinę aktywowane mają u różnych ludzi różną wrażliwość. I ta "wrażliwość na endorfinę" też może się zmieniać podczas życia

Avatar Mijak
Właściciel
To_Masz___Problem pisze:
Mijak pisze:
Chodzi tu o przekonanie, że wartość niematerialnych rzeczy, takich jak właśnie szczęście, da się przeliczyć na dobra materialne i w ten sposób zmierzyć.

Nie, absolutnie.

W takim wypadku twój pomysł z ocenianiem wartości ludzi po ilości generowanego przez nich szczęścia jest po prostu niedokładny i niepraktyczny.
Nawet gdybyśmy mogli w ten sposób określić kogoś jednoznacznie bardziej wartościowym człowiekiem, nie określa to w żaden sposób, na jakie korzyści taka osoba zasługuje. A moim zdaniem powinno.

Avatar CzarnyGoniec
Mijak pisze:
Nie, absolutnie.

W takim wypadku twój pomysł z ocenianiem wartości ludzi po ilości generowanego przez nich szczęścia jest po prostu niedokładny i niepraktyczny.Jak każdy nie-absurdalny pomysł oceniania wartości ludzi :D

Czemu urodzenie się w USA sprawia, że człowiek ma mieć większą wartość, niż urodzenie w Afryce?
Mi się wydaje, że jeśli już chcielibyśmy porównywać osoby to źródło powinno leżeć w nich, nie w otoczeniu.
A przy kryterium materialnym lwia ilość zmian to czynniki czysto zewnętrzne.

Avatar Pobozny
Mijak pisze:
Ale ma być mierzone. I prawdopodobnie także nagradzane. Więc wprowadzenie tego w praktyce wymagałoby przeliczenia szczęścia na dobra materialne.


Możesz pracować w takiej pracy, że bedziesz zarabiał 30 tys. miesięcznie po odliczeniu wszystkiego, ale będziesz nienawidził tej pracy oraz będzie Cię męczyła do granicy wytrzymałości.

Avatar Mijak
Właściciel
Pobozny pisze:
Możesz pracować w takiej pracy, że bedziesz zarabiał 30 tys. miesięcznie po odliczeniu wszystkiego, ale będziesz nienawidził tej pracy oraz będzie Cię męczyła do granicy wytrzymałości.

Tak, bo dzięki tej pracy generujesz szczęście dla innych, warte co najmniej 30 tysięcy złotych. Przynajmniej jeśli pracujesz uczciwie.

Avatar Mijak
Właściciel
CzarnyGoniec pisze:
Czemu urodzenie się w USA sprawia, że człowiek ma mieć większą wartość, niż urodzenie w Afryce?
Mi się wydaje, że jeśli już chcielibyśmy porównywać osoby to źródło powinno leżeć w nich, nie w otoczeniu.
A przy kryterium materialnym lwia ilość zmian to czynniki czysto zewnętrzne.

Bo ludzie żyjący w dawnej Ameryce włożyli mnóstwo wychwalanego przez hejtera wysiłku w to, żeby stworzyć na swoim terenie najlepsze warunki dla ludzi do życia i rozwoju - a nikt nie włożył takiego wysiłku w stworzenie podobnych warunków w Afryce.
Że niesprawiedliwe?
A czemu rodzenie się jako człowiek zapewnia większą wartość, niż rodzenie się jako na przykład krowa?

Avatar CzarnyGoniec
Mijak pisze:
Bo ludzie żyjący w dawnej Ameryce włożyli mnóstwo wychwalanego przez hejtera wysiłku w to, żeby stworzyć na swoim terenie najlepsze warunki dla ludzi do życia i rozwoju - a nikt nie włożył takiego wysiłku w stworzenie podobnych warunków w Afryce.
o, a to ciekawe.
Skąd założenie, że w Ameryce ludzie byli bardziej pracowicie, niż w Afryce?
Mijak pisze:
A czemu rodzenie się jako człowiek zapewnia większą wartość, niż rodzenie się jako na przykład krowa?
różne są powody. Jedni odwołają się do rozumu, inni do egoizmu gatunkowego ludzi.
Najważniejsza jest jedna rzecz:
Jeśli uznamy krowę za gorszą to z powodu właściwości krowy, a nie z powodu właściwości otoczenia krowy.

Jako bonus dodam, że w przeliczeniu na dolary niektóre krowy są warte więcej od niektórych ludzi. Ale myślę, że to nie powód, by te luksusowe krowy traktować jako posiadające większą wartość obiektywną niż ludzie.

Avatar Pobozny
Mijak pisze:
Bo ludzie żyjący w dawnej Ameryce włożyli mnóstwo wychwalanego przez hejtera wysiłku w to, żeby stworzyć na swoim terenie najlepsze warunki dla ludzi do życia i rozwoju - a nikt nie włożył takiego wysiłku w stworzenie podobnych warunków w Afryce.
Że niesprawiedliwe?
A czemu rodzenie się jako człowiek zapewnia większą wartość, niż rodzenie się jako na przykład krowa?



A może państwa kolonialne były h*jami i nie pozwalały się tak rozwijać Afryce, bo bały się losu USA, tak przynajmniej mówi historia, ale Mijak wie najlepiej.


Mijak, czyli twoim zdaniem człowiek, który rodzi się biedny jest mniej warty od człowieka, który rodzi się w bardzo bardzo bogatej rodzinie ? To w cale nie tak, że często osoby, które właśnie starają się zarabiać dużo pieniedzy i poświęcają swoje życie pracy, najczęściej popełniają samobójstwa

Avatar
Konto usunięte
CzarnyGoniec pisze:
Jako bonus dodam, że w przeliczeniu na dolary niektóre krowy są warte więcej od niektórych ludzi. Ale myślę, że to nie powód, by te luksusowe krowy traktować jako posiadające większą wartość obiektywną niż ludzie.
Myślę że gdyby takiego człwieka zabić i rozłżyć na części to już by tak nie było.

Avatar
Konto usunięte
CzarnyGoniec pisze:
o, a to ciekawe.
Skąd założenie, że w Ameryce ludzie byli bardziej pracowicie, niż w Afryce?
W Afryce jest cały rok ciepło, ludzie nie muszą się przygotowywać do zimy ergo są bardziej leniwi.

Avatar Pobozny
To_masz___Problem pisze:
Myślę że gdyby takiego człwieka zabić i rozłżyć na części to już by tak nie było.


Skóra jest warta chyba 3 miliony dolarów

Avatar CzarnyGoniec
Nawet skóra i reszta ciała umierającego z głodu murzynka?

Avatar Mijak
Właściciel
CzarnyGoniec pisze:
o, a to ciekawe.
Skąd założenie, że w Ameryce ludzie byli bardziej pracowicie, niż w Afryce?

Bo jednym się te starania udały, a drugim nie. Jest co prawda wiele innych czynników, niż sama pracowitość, ale liczy się efekt.

CzarnyGoniec pisze:
Najważniejsza jest jedna rzecz:
Jeśli uznamy krowę za gorszą to z powodu właściwości krowy, a nie z powodu właściwości otoczenia krowy.

Właściwości otoczenia bardzo mocno wpływają na właściwości "wewnętrzne".

CzarnyGoniec pisze:
Jako bonus dodam, że w przeliczeniu na dolary niektóre krowy są warte więcej od niektórych ludzi. Ale myślę, że to nie powód, by te luksusowe krowy traktować jako posiadające większą wartość obiektywną niż ludzie.

Znaczy, ja osobiście nie traktowałbym cennej krowy lepiej niż ubogiego człowieka. Ale to jest właśnie moje SUBIEKTYWNE odczucie.
Obiektywna wartość moich subiektywnych odczuć wynosi tyle, ile jestem gotów dać w ich obronie. Czyli niewiele.

Avatar CzarnyGoniec
Mijak pisze:
Obiektywna wartość moich subiektywnych odczuć wynosi tyle, ile jestem gotów dać w ich obronie. Czyli niewiele.
Będę musiał się zastanowić, czy się z tym zgadzam.

Avatar CzarnyGoniec
Mijak pisze:
Właściwości otoczenia bardzo mocno wpływają na właściwości "wewnętrzne"
Nie przeczę
Ale myślę, że w Twoim modelu mają zbyt wielką wagę.

Dla mnie jest zbyt absurdalne to, że np. Polak wyjeżdżający do Anglii przez sam fakt, że tam wyjeżdża zyskuje na wartości tak bardzo, że przewyższa większość Polaków, którzy zostali w Polsce.
Jasne - bez wątpienia zwiększa się wartość jego pracy, ale on sam jako człowiek przecież nic się nie zmienił.

Avatar CzarnyGoniec
Mijak pisze:
Bo jednym się te starania udały, a drugim nie. Jest co prawda wiele innych czynników, niż sama pracowitość, ale liczy się efekt.
Śmiem twierdzić, że właściwości poszczególnych jednostek były jednym z najmniej istotnych elementów sukcesu.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Mijak
Właściciel: Mijak
Grupa posiada 52097 postów, 1183 tematów i 312 członków

Opcje grupy Wielki Zderz...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Wielki Zderzacz Poglądów