1. Nie jest o dowodzie na moją arogancje a dowodzie na przedstawionym co do twojej równości.
Celowo starasz się zwrócić dyskusje na tematy ad personum?
Temat edytowany przez MorsZFletem - 6 października 2018, 22:59
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:ewolucja nie ma związku z podziałem ludzi na lepszych i gorszych.
Jakby ludzie nie dzielili się na gorszych i lepszych to ewolucja nie miałaby sensu.
pan_hejter pisze:i powinniśmy uznać tę osobę, która żyje przyjemniej za lepszą bo?
No fajnie jak druga osoba żyje przyjemniej, ma więcej wolnego czasu i lepiej płatną prace, dużo hobby i większą wiedze. No ale jesteś z nim równy bo świetnie murujesz.
pan_hejter pisze:Nie ukrywam, że również mam takie intuicyjne ciągoty.
Chociaż z drugiej strony co z pchaniem rozwoju i myśli fillzoficznej i przyczyniamiem się do postępu ludzkości? Ja takich geniuszy jak Newton Einstain Mendelejew stawial bym wyżej niż siebie czy innych ludzi i uważałbym ich za lepszych.
CzarnyGoniec pisze:
Bo co na przykład z geniuszami, którzy mieli pecha i ich osiągnięcia nie zostały wystarczająco rozsławione, bo urodzili się w złym miejscu, albo złym czasie? Albo spotkali podczas swojego życia gorszych nauczycieli, albo mniej charyzmatycznych promotorów?
Z punktu widzenia utylitaryzmu mniej przyczynili się do rozwoju ludzkości. Ewidentnie.
Ale czy to oznacza, że są gorszymi ludźmi od tych, co się przyczynili?
To_masz___Problem pisze:
A może mieżmy ludzi ilością szczęścia jaką stworzyli dla siebie i dla innych?
ZnawcaLiteraturyPolskiej pisze:A on nie zaznaczał już kilka razy, że rozmawia z poziomu "meta"?
Gdzie Richyard pokazuje jak tego NIE robić
CzarnyGoniec pisze:
A on nie zaznaczał już kilka razy, że rozmawia z poziomu "meta"?
CzarnyGoniec pisze:
Osoba bardziej utalentowana, urodzona w lepszej rodzinie musi się mniej starać żeby osiągnąć to samo, co osoba mniej utalentowana i z rodziny patologicznej.
(...)
Chyba jedyne realnie mierzalne i możliwe do porównywania kryterium to materializm Mijaka. Przy czym uważam go za radykalnie nieprawdziwy i niesprawiedliwy.
Pobozny pisze:To_Masz___Problem pisze:
A może mieżmy ludzi ilością szczęścia jaką stworzyli dla siebie i dla innych?
Niestety jest tu zbyt dużo materialistów
To_masz___Problem pisze:
>nie materialny stan zwany szczęściem
>materializm
Mijak pisze:Nie, absolutnie. Chodziło mi ilości endorfiny, choć to chyba nie jest dobra skala, bo staruszce wpuszczonej na mejsce siędzące ten poziom się raczej nie podniesie. (jak by co to moje domysły bo nie znam się tak dobrze na biologii).
Chodzi tu o przekonanie, że wartość niematerialnych rzeczy, takich jak właśnie szczęście, da się przeliczyć na dobra materialne i w ten sposób zmierzyć.
To_Masz___Problem pisze:Mijak pisze:
Chodzi tu o przekonanie, że wartość niematerialnych rzeczy, takich jak właśnie szczęście, da się przeliczyć na dobra materialne i w ten sposób zmierzyć.
Nie, absolutnie.
Mijak pisze:
Nie, absolutnie.
Mijak pisze:
Ale ma być mierzone. I prawdopodobnie także nagradzane. Więc wprowadzenie tego w praktyce wymagałoby przeliczenia szczęścia na dobra materialne.
Pobozny pisze:
Możesz pracować w takiej pracy, że bedziesz zarabiał 30 tys. miesięcznie po odliczeniu wszystkiego, ale będziesz nienawidził tej pracy oraz będzie Cię męczyła do granicy wytrzymałości.
CzarnyGoniec pisze:
Czemu urodzenie się w USA sprawia, że człowiek ma mieć większą wartość, niż urodzenie w Afryce?
Mi się wydaje, że jeśli już chcielibyśmy porównywać osoby to źródło powinno leżeć w nich, nie w otoczeniu.
A przy kryterium materialnym lwia ilość zmian to czynniki czysto zewnętrzne.
Mijak pisze:o, a to ciekawe.
Bo ludzie żyjący w dawnej Ameryce włożyli mnóstwo wychwalanego przez hejtera wysiłku w to, żeby stworzyć na swoim terenie najlepsze warunki dla ludzi do życia i rozwoju - a nikt nie włożył takiego wysiłku w stworzenie podobnych warunków w Afryce.
Mijak pisze:różne są powody. Jedni odwołają się do rozumu, inni do egoizmu gatunkowego ludzi.
A czemu rodzenie się jako człowiek zapewnia większą wartość, niż rodzenie się jako na przykład krowa?
Mijak pisze:
Bo ludzie żyjący w dawnej Ameryce włożyli mnóstwo wychwalanego przez hejtera wysiłku w to, żeby stworzyć na swoim terenie najlepsze warunki dla ludzi do życia i rozwoju - a nikt nie włożył takiego wysiłku w stworzenie podobnych warunków w Afryce.
Że niesprawiedliwe?
A czemu rodzenie się jako człowiek zapewnia większą wartość, niż rodzenie się jako na przykład krowa?
CzarnyGoniec pisze:Myślę że gdyby takiego człwieka zabić i rozłżyć na części to już by tak nie było.
Jako bonus dodam, że w przeliczeniu na dolary niektóre krowy są warte więcej od niektórych ludzi. Ale myślę, że to nie powód, by te luksusowe krowy traktować jako posiadające większą wartość obiektywną niż ludzie.
CzarnyGoniec pisze:W Afryce jest cały rok ciepło, ludzie nie muszą się przygotowywać do zimy ergo są bardziej leniwi.
o, a to ciekawe.
Skąd założenie, że w Ameryce ludzie byli bardziej pracowicie, niż w Afryce?
To_masz___Problem pisze:
Myślę że gdyby takiego człwieka zabić i rozłżyć na części to już by tak nie było.
CzarnyGoniec pisze:
o, a to ciekawe.
Skąd założenie, że w Ameryce ludzie byli bardziej pracowicie, niż w Afryce?
CzarnyGoniec pisze:
Najważniejsza jest jedna rzecz:
Jeśli uznamy krowę za gorszą to z powodu właściwości krowy, a nie z powodu właściwości otoczenia krowy.
CzarnyGoniec pisze:
Jako bonus dodam, że w przeliczeniu na dolary niektóre krowy są warte więcej od niektórych ludzi. Ale myślę, że to nie powód, by te luksusowe krowy traktować jako posiadające większą wartość obiektywną niż ludzie.
Mijak pisze:Będę musiał się zastanowić, czy się z tym zgadzam.
Obiektywna wartość moich subiektywnych odczuć wynosi tyle, ile jestem gotów dać w ich obronie. Czyli niewiele.
Mijak pisze:Nie przeczę
Właściwości otoczenia bardzo mocno wpływają na właściwości "wewnętrzne"
Mijak pisze:Śmiem twierdzić, że właściwości poszczególnych jednostek były jednym z najmniej istotnych elementów sukcesu.
Bo jednym się te starania udały, a drugim nie. Jest co prawda wiele innych czynników, niż sama pracowitość, ale liczy się efekt.