Moderator
Blawoj.
-Powiedziałam że idę !
G0
I co zamierza dopuśćić się bratobójstwa?
- To idź
Wyszedł i słońcu to zrobił
Moderator
Blawoj.
Ten zaczął się jakby rozpływać.
- Ta wstała i ruszyła za Tobą..zauważyłeś że jej włosy są czerwone od krwi.
Moderator
Blawoj.
Ten się rozpłynął Całkowicie.
Są czerwone od jej własnej krwi.
- Co wy tu robicie?
Moderator
G0
-Napewno ?
Blawoj.
Zignorowała Cię.
Moderator
Blawoj.
-Coście zrobili z tym rycerzem !?
- Zabili bo chciał mnie zabić
Moderator
Blawoj.
-Aha okej..
Ta poszła po ciuchy ubrała się i złożyła futro i skierowała się w stronę wyjścia.
Moderator
Ta nie odpowiedziała tylko wyszła przed jaskinie.
- Odpowiesz mi
Poszedł za nią
Moderator
Nie odpowiedziała nic, tylko szła dalej.
- Powiedz gdzie idziesz
Szedł ,a nią
Moderator
Ta dalej się nie odzywa.
Tylko rzuciła na Ciebie oślepienie i poszła dalej.
- Co się dzieje! Nigdy nie byłaś taka!
Moderator
Blawo.
Brak odpowiedzi...Ale wzrok wrócił.
Moderator
Cóż jej nie ma nigdzie
//Młody Smok nawet nie widział że widział ją po raz ostatni.//
On nie jest taki młody
Zastanowił się co może robić
Moderator
Cóż znalezienie dziewczyny graniczy z cudem ale jest możliwe...hmmm....Ale z drugiej strony po co się męczyć...przecież jest dorosła...
Moderator
//w porównaniu do świata jest młody //
// każdy jest młodszy od świata
Zobaczę co u ludzi ci przynajmniej mają rozum
Moderator
Blawoj.
Wywołasz panikę.
G0
okazja do ucieczki.
Moderator
Blawoj.
Cóż to już twoja decyzja.
G0
Uciekłeś.
Najlepszym rozwiązaniem będzie sen
Moderator
Blawoj.
Cóż jak uważasz.
G0
//Daj sobie posta teraz przewiniemy czas iśćia//
Nic bardziej mylnego! Poleciał do Ereboru zrobić totalny rozpie**ol
A tak naprawdę to poleciał sobie nad górami
Moderator
Cóż góry jak góry, Ale masz dziwnego smaka zjeść jakiegoś kamienia a może go oswoić.
Kamień! Znalazł jakiś nieduży głaz i nazwał go Marcin. Razem z nim wrócił do jaskini
Moderator
Cóż Marcin to dobry kamień.
Moderator
A co jeśli to nie zwykły kamień?
Moderator
Blawoj.
O nie ! jesteśmy zgubieni.
Marcin! Marcin! Marcin!Marcin! Marcin! Marcin! Marcin! Marcin! Marcin!