Okręt z typu "Łamaczy blokad", który został zmodyfikowany o większą ilość turbolaserów i silniejszy napęd, przez co na statku jest nieco tłoczniej, ale da się jakoś przeżyć. Oficjalnie to zarząda nim jakiś stary zgred. W środku znajduje się trochę broni i innego tego typu towaru, a także zapasy na 3-tygodniowy rejs.
Jeronimo właśnie postanowił zrobić dowcip młodzikom, którym trenuje. Wziął trąbkę, zakradł się do ich kajuty i zagrał im to.
Właściciel
- Co jest?
- Atakują!
- Na stanowiska!
- Je**ć Imperialnych!
Tak zareagowali żołnierze w pośpiechu ubierając się i chwytając za broń.
-Bardzo zabawne. A tak na serio. Żołnierz powinien być zawsze gotowy do walki. Sam mam lepszą sprawność, a mam aż 33 lata.
Właściciel
- Trzydzieści trzy? - zapytał jeden z żołnierzy, najświeższy.
- Em.. To klon, stary. - powiedział inny, a na twarzy młodego zagościł wyraz zrozumienia.
-Jeszcze tej starej generacji. Swoją drogą szturmowcy Imperium to takie organiczne blaszaki. Żadnej specjalnej taktyki, tylko naprzód. Aż mi się przypomniała bitwa o Orto Plutonię...
//Powiedziała probówka na nogach//
//Powiedziały pieczone udka.
Właściciel
- Em... Jaki trening dziś pan dla nas przewidział? - zapytał jeden z żołnierzy. Pozostali wydali westchnienie ulgi. Nie, że nie lubili Twoich historii z czasów wojny, ale ostatnio jakoś często powtarzasz tą jedną.
-Dzisiaj... Zaraz-spojrzał się na swój notes-Poskaramianie rancora za tydzień, pojedynek z Vaderem za kwartał... Dzisiaj walki wręcz.
Właściciel
Wszyscy ustawili się w dwóch rzędach i czekali, aż odprowadzisz ich na salę do ćwiczeń. W końcu nie będą walczyć w kajutach.
-Za mną marsz.-odmaszerował w stronę sali ćwiczeń.
Właściciel
Poszli za Tobą i tak znaleźliście się w sali ćwiczeń.
//A właściwie to gdzie teraz jak statek?//
//Gdzieś w okolicach... Granicy układu. W praktyce to jednostka szkoleniowa.
-Dobra, dobrać się w pary.-*odgłos uderzanych o siebie pięści.
Właściciel
Kilkanaście sekund i wszyscy byli dobrani.
-No dobra młody, pokaż co potrafisz.-przygotował gardę.
Właściciel
Młody Koreliani uniósł pięści.
- To chyba nie fair bić się ze staruszkiem. - powiedział z uśmiechem i nagle zaatakował wykonując szeroki zamach lewą pięścią na Twoją głowę. Jednocześnie uderzył prawicą w Twój prawy bok.
Uchylił się i kopnął go w jaja.
//Wiesz, że dostałeś już chyba w prawy bok?
//Mam pojęcie, ale chodzi o drugi cios.
Właściciel
Uchyliłeś się przed pierwszym ciosem, ale drugi bezbłędnie trafił Cię w żebra. Zabolało. Przez to kopniak nie był tak celny i młodzik oberwał w udo.
Zaszarżował na niego i zaczął przyduszać młodego.
Właściciel
//W sensie, że złapałeś go rękoma za gardło, przystawiłeś łokieć do szyi czy jeszcze inaczej?//
Właściciel
Zrobiłeś to, a młodzik odpowiedział standardowym ciosem "z bani."
Chwilę się wcyfoał, po czym załatwił go sieprowym w podbródek.
-Zwalił się na mnie B2. Prosto na makówkę.
Właściciel
No właśnie nie załatwiłeś, bo młody był dość twardy, a teraz dość wkurzony.
-No dawaj synku...-zaczął pracować nogami. Przyszykował gardę.
Właściciel
Nie chcąc się dłużej bawić podbiegł do Ciebie i posłał kopnięcie w Twoje kolano, a jednocześnie uderzył złączonymi pięściami w głowę.
Z dwojga złego lepiej kolano niż głowę, więc schylił się i łepetyną w jego jajca.
Właściciel
W końcu powaliłeś go na ziemię.
I postanowił go znokautować.
Właściciel
//Po co skoro już padł? Ale jak chcesz.//
Rasowy nokaut. Raczej żołnierze nie będą Cię darzyć większą sympatią po tej akcji.
Stara się ocucić.
-Chłopie, wstawaj. Przepraszam, żę Cię tak załatwiłem ale głównie walczyłem z blaszakami i...
Właściciel
Leżał na ziemi i raczej szybko się nie podniesie. Może przesadziłeś?
-Cholera, dzwinić po medyków... Młody, żyj, żyj!!! Nie bądź jak oddział Domino, nie bądź jak oddział Domino!!!
Właściciel
Po chwili przyszedł jeden z członków załogi będący jednocześnie medykiem.
- Kto go tak urządził? Połatam go, ale trochę to zajmie. - powiedział medyk wzywając dwóch żołnierzy z noszami.
-Niestety ja, poniosło mnie...
Właściciel
Kiwnął głową, ale wiadomo co o Tobie myślał w tej chwili.
-Koniec treningu... Rozejść się...-wyszedł do swojej kajuty.
-A tak nie zostało mi dużo życia...-popatrzył się na swój hełm.
-Nie zasłużyłem na ciebie... Shańbiłem 501 Legion... Co by powiedział Kapitan, jakby mnie zobaczył...
Właściciel
Żołnierze rozeszli się z mieszanymi uczuciami, a Ty mogłeś spokojnie rozmawiać ze sobą w swojej kajucie.
Wyciągnął swój worek treningowy ze swoją podobizną, po czym zaczął ją okładać.
-I JAK SIĘ CZUJESZ IMPERIALNY ŚMIECIU, CO? FAJNE TAK ZABIJAĆ JEDI, CO?!?!?!
Właściciel
Okładałeś i krzyczałeś, ale nikt nie miał zamiaru Ci przerywać.
W końcu nie wytrzymał i strzelił parę razy prosto w głowę kukły.
-Ja nie chciałem młody, jak nie chciałem...
Właściciel
Zmasakrowałeś manekin, a z amoku wyrwało Cię pukanie do drzwi.
-Wejść-rzucił po żołbiersku.
Właściciel
- Sir! - powiedział jeden ze starszych członków załogi korwety, porucznik salutując. Chyba mówili na niego Jazz. - Mamy nowe rozkazy.
Zakładając hełm.
-Słucham poruczniku Jazz.
Właściciel
Jazz uśmiechnął się przelotnie. Jako pierwszy wymyślił sobie pseudonim by okazać pewien szacunek swojemu przełożonemu oraz łatwiej wprowadzić młodych w takie realia.
- Mamy dość rozrywkowe zadanie.
-Wpi***alamy się w imperialne pozycje, rozpi***alamy co się da i spi***alamy, zanim ktoś się połapie? I nie przejmuj się, od Umbary sporo przeklinam.