(może wybitne umysły i mężowie stanu* umieją być dobrymi kosmopolitami i tylko kosmopolitami, pomijając poprzednie etapy. Ale to już dużo ponad mój poziom)
Chwileczkę. Zostałem właśnie nazwany wybitnym umysłem?
Kosmopatriotyzm zakłada miłość, szacunek do Ojczyzny lub też do szerszej części różnorodności np. kultury Zachodu czy też świata. Niezależnie od wydzielonej partycji, będąc Kosmopatriotą nie można klasyfikować jako gorszych pozostałych.
Chyba dalej nie rozumiem, przynajmniej nie do końca.
Nie uważam, by to było aroganckie. Miłość do matki też jest nam z góry narzucona
Ależ skąd. Kto ci każe kochać matkę, jeżeli jest dla ciebie zła, wyrodna i w ogóle?
A jest bardzo ważna rzecz: miłość, która powstała wymuszona, nie jest gorsza od tej, która nie jest, jeżeli przekształci się w świadome uczucie. Jestem dumny z bycia białym mężczyzną, Polakiem i oczywiście, gdybym był żółtą kobietą z Japonii nie kochałbym Polski i bycia białym mężczyzną. Chodzi jednak o to, że to nie jest, moim zdaniem, gorsza - czy głupsza - miłość od tej, w której, co kochasz. [...] Uważam więc, że niezależnie od tego jaka jest geneza miłości (m.in. do ojczyzny) liczy się jej siła i ona sama jako wartość, dla osoby, która widzi wartość w miłości - tutaj prawdopodobnie ciężko będzie nam się zgodzić.
Do tego, pamiętajmy, że wcale nie trzeba tego Kraju kochać - nie jest to żaden przymus, zawsze można wyjechać, dlatego za moim wolnym wyborem się dzieje to.
Tutaj nie mam jak się z tobą kłócić. Jesteś kolejną z tych osób, które (błędnie) przywiązują znacznie większą wartość do miłości, niż się powinno. Zapewne dla ciebie życie bez miłości jest kompletną udręką, a człowiek bez miłości jest nic nie wart. Czyż się mylę? Bo jeśli się nie mylę, to sprawa jest już praktycznie rozwiązana i naprawdę nie ma się o co kłócić.
Na poparcie tezy z przedostatniego zdania powiem, że gdyby wszystko sprowadzać do: "lubisz to, bo to" mielibyśmy duży problem ze znalezieniem tych rzeczy, które faktycznie zależą wyłącznie od naszej woli, a nie od wychowania, dostępnych rzeczy, wpływu innych ludzi, dojrzewania, nastrojów itp. coś czuję, że zaprzeczysz, acz myślę, że zdajesz sobie sprawę z tego, że na Twoje wolne decyzje mają wpływ powyższe czynniki i gdybyś miał je zupełnie zmienione, uważam, że miałbyś zupełnie różny gust. Myślę na 85%, że nie możesz z pełną pewnością powiedzieć np., że masz 100% pewność, że gdybyś jako Amerykanin zagrał w Gothica spodobałby Ci się on. Myślę, że tu można tylko przypuszczać.
Gdybym jako Amerykanin miał identyczny charakter, gusta i poziom intelektualny, co mam teraz, to oczywistym jest, że fakt bycia Amerykaninem by tego nie zmienił. To byłoby bez sensu i niedorzeczne, gdybym pozwolił takim czynnikom jak dojrzewanie, pochodzenie, wychowanie, czy inni ludzie zmieniać moją osobę.
Jeżeli mam coś, co jest częścią mnie i nie mam jak np. tego zmienić lub zmiana tego nie ma efektu sądzę, że warto pomyśleć, że to na co nie ma się wpływu kształtuje nas samych, ponieważ uważam, że bardzo mocny wpływ na to kim jesteśmy ma to, co nas spotyka i ludzie etc. - domyślam się, że zaprzeczysz, ale często mówisz o tym, że dyskusja pobudza Cie do rozkminiania, a czy przyczyną dyskusji nie jest jakiś inny człowiek i to, że znalazłeś się akurat na tym serwisie? A jeśli to kształtuje nas jest częścią nas, a uważam, że wszystko, co kształtuje mnie na lepsze jest godne miłości (mniejszej lub większej) z mojej strony
Sprawa jest jasna - Rzeczy, na które my nie mamy wpływu, mogą wpływać na nas - Jednakże jeśli pozwalasz, żeby cię kształtowały tak, jak one sobie wymyślą, to jesteś po prostu słaby. Osoba, która pozwala, by każdy, najmniejszy czynnik ją kształtował właściwie już nie jest osobą, bo wszelka osobowość jest stale w tym człowieku odkształcana. Taki człowiek nie ma już własnej osobowości, pozostaje tylko marionetką czynników, które go zmieniają. Patrząc na to od tej strony już widzę, dlaczego jesteś taki dumny z bycia Polakiem i innych czynników, na które nie masz wpływu - Po prostu nie umiesz im się postawić. Nie umiesz być tym, kim sam chcesz być, więc jesteś tym, kim otoczenie chce, żebyś był.

Zaloguj się




