Pewnego dnia, kiedy zabrakło mi pamięci na dalsze ściąganie pornoli, tfu, gier musiałem wyczyścić komputer z tych niepotrzebnych zdjęć. Bo powiedzcie mi- na ch*j komu milion zdjęć swojej kamienicy? Albo milion ku*wa zdjęć psa? Tylko pamięć zabiera. Kiedy usuwałem jakże urocze zdjęcia raczkującego bezzębnego bachora przyszła moja żona. I od razu pojechała
-A CO TY TUTAJ ZDJĘCIA NASZEGO KUZYNA KOLEGI KOLEGI USUWASZ?!?!
-Ja tylko je na pendrive zgrywam, bo mi brakuje pamięci...
-A to usiądę i pooglądamy.
ku*wa, tylko nie to!
Musiałem przejść przez ''mężulku, pamiętasz ten wyjazd? BYŁO TAK PIĘKNIE'' nie ku*wa nie pamiętam wyjazdu na który wyrzuciłem 2500 tysiąca!
''Och pamiętasz tego pana? Pokazał nam całe miasto!'' Oczywiście że pamiętam, bo tak od niego je**ło że miałem odruch wymiotny.
Po przekopaniu się przez te ociekające cukrem zdjęcia mogłem w końcu odetchnąć. I zrelaksować się dobrym filmem, bo pamięci starczyło na kilka lat.
Ale poszedłem jeszcze dalej. Chciałem zobaczyć moje pierwsze screenshoty, prace w Gimpie i pierwsze zmontowane filmiki.
Bynajmniej nie wyszło tak jak chciałem.
Cholernie nie wyszło.
Kiedy znalazłem plik .iso( ''wirtualna płyta'') i ściągnąłem program Daemon Tools( służy do otwierania tych plików) żeby zobaczyć co na niej jest to dosłownie się zesrałem. Była tam chmara folderów.
LOST ostatnia modyfikacja -
Fallen
Kill
Jeff the Killer
Normalne pornole dla normalnych ludzi( ucieszyłem się!)
smile.jpg
Chciałem wyłączyć komputer. Ale nie mogłem tego zrobić. Kiedy klikałem ''Zamknij''( tak się wyłącza komputer w systemie Win7) wszystko znikało. Oprócz tej je**nej płyty! Ile bym dał, żeby zaje**ć tego je**nego żartownisia!
Żona, która nie czytała creepypast kazała mi pokazać te foldery.
-Pokaż to, może tam są kolejne piękne zdjęcia?
-Nie! -wrzasnąłem.
Pokaż to!-odpowiedziała wyrywając mi myszkę z rąk.
Byłem bezradny. Już nic nie mogłem zrobić. Nie potrafiłem się ruszyć i uciec z dala od tego je**nego komputera. Strach mnie paraliżował. Nie wiedziałem co robić.
W folderze LOST nic nie było oprócz lost.txt. Treść brzmiała następująco:
''Tu nic nie ma, bo wszystko zaginęło.''
Paraliż ustąpił. Roześmiałem się nawet. Już nie chciałem nic robić, ba, chciałem obejrzeć nowe foldery. Pośpieszałem nawet żonę żeby jak najszybciej włączyła Fallen!
Dobry Boże, po jakiego ch*ja ja to robiłem?
W folderze Fallen były jeden plik:
Fallen.wmv
Filmik był nakręcony przez jakiegoś amatora. Nagrywał byle jaką kamerą, trzymając ją w ręce, która trzęsła się tak jakby kamerzysta miał chorobę Parkinsona.
Przedstawiał szeregi brudnych łóżek. Przez godzinę nic się nie działo. Przewinąłem więc do 06 minuty filmu.
Do pokoju weszli ludzie. Kobiety, mężczyzny i dzieci. Weszli na łóżka. Po chwili do pokoiku wtargnęli żołnierze. Z karabinami. Znam się trochę na uzbrojeniu, więc rozpoznałem bronie. W latach 38-45 służyły one armii Trzeciej Rzeszy jako broń do zabijania( nie pomyliłem się z rocznikiem 38'. Wtedy Hitler dokonał mordu na Żydach. Rzeź nazywała się 'Kryształowa Noc'')
Strzelała cholernie wolno, ale jak strzeliła to można było ogłuchnąć. Masowo produkowały ją zakłady Hein Westrich A.G. Szef, Hackerman Westrich, do dziś jest owiany legendą. Kiedy Polacy uszkadzali broń jeszcze na taśmie produkcyjnej, on zawsze nagle stawał w drzwiach. Mimo że tak naprawdę był gdzie indziej. Wszystkim robiło się wtedy przeraźliwie zimno. Kiedy naprawiali poprzednio uszkodzoną broń, widmo znikało.( istnieje taka legenda, niestety nie pamiętam szczegółów:()
Wracając do wątku filmu, żołnierze nabili karabiny. Ale to nie było SS czy Gestapo. To byli...amerykańscy alianci. Po chwili broń wypaliła. Ekran pokrył się czerwienią, a w głośnikach rozbrzmiewały modlitwy o życie. Niestety, nie wysłuchane.
Filmik się skończył kiedy oberwał kamerzysta.
Folder Jeff the Killer przedstawiał kolejny filmik. Tym razem normalniejszy, nagrywany prawdopodobnie w mieście Jeffa. Młody chłopak pytał się, co sądzą o tej legendzie, czy mieszkał tu ktoś taki itp. Ludzie odpowiadali różnie-tak lub nie. Ale kiedy spytał się o to, czy potrafili by wskazać miejsce jego zamieszkania lub pochówku, każdy przybierał kamienną twarz i odchodził pospiesznie. Dopiero jakaś młoda dziewczyna opowiedziała całą historie. Bez banalnych odpowiedzi tak, tylko z prawdziwymi zdaniami. Aż w końcu uciekła, bo zobaczyła białą postać śmigającą w koronach drzew. Białą postacią był Jeff. Zatrzymał się przed kamerzystą. Na sekundę, może dwie. Potem wypowiedział znane słowa ''go to sleep''. I sprawił, że reporter poszedł spać już na zawsze.
Historia nie została rozwikłana.
Następny folder był pusty, a potem znalazłem autentyczne smile.jpg.
Jak dotąd moja najlepsza pasta.

Zaloguj się



![Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie Wirus[pasta zawierająca przekleństwa]](http://fotozrzut.pl/zdjecia/ed78bba0d5.png)
