Kiedyś zapytano mnie, "jak to jest być Pochyloną, dobrze?" A dziś na to odpowiadam...
A, wie pan, moim zdaniem to nie ma tak, że prosto, albo że krzywo. Gdybym miała powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ludzi, którzy pochylili się nade mną, kiedy sobie nie radziłam, kiedy byłam sama, i co ciekawe, to właśnie przypadkowe pochylenia wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne pochyłości, nawet pozornie proste, bywa, że nie znajduje się skrzywienia, które by tak rzec, które pomaga się nam pochylać. Ja miałam szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłam, i dziękuję życiu! Dziękuję mu; życie to pochylenie, życie to krzywość, życie to schylanie! Wielu ludzi pyta mnie o to samo: ale jak ty to robisz, skąd czerpiesz tę pochyłość? A ja odpowiadam, że to krzywe! To umiłowanie Pochylonej. To właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję krzywe wieże, a jutro – kto wie? Dlaczego by nie – oddam się pracy społecznej i będę, ot, choćby, leczyć... doć ludzi ze skoliozą...

Zaloguj się




