Jak kreujecie swoje poglądy?

Avatar ElonMusk
Czym się kierujecie jeśli spotkacie jakiś nowy problem polityczny? Na przykład załóżmy że dopiero teraz dowedzieliscie się o istnieniu lgbt/feminizmu/in vitro. Wcześniej nie mieliście pojęcia o istnieniu wymienionych rzeczy. Zapoznajecie się z tematem i kreujecie swoją postawę względem niego. Co będzie miało decydujący wpływ na waszą opinię? Zgodność z waszą wiarą religijną? Zdanie środowiska naukowego? Konkretny system filozoficzny?  Może jakieś pojedyncze idee, które wyznajecie (jakie?) ?

Avatar CzarnyGoniec
Krok 1:
Co nauka mówi na ten temat?

Jeśli coś mówi to stanowisko nauki jest najlepsze.
I dlatego kwestie edukacji seksualnej czy lgbt wydają mi się oczywiste.

Również poniekąd z tego punkty wychodzi niechęć do łączenia państwa i Kościoła. Bo Kościół nie opiera się na nauce i bywa z nią sprzeczny.

Krok 2:
Jakie stanowisko jest bliższe z szeroko rozumianym humanizmem. Ważne jest dla mnie poszanowaniem przede wszystkim człowieka i założenie, że ustrój ma być sługą w służbie człowieka, a nie odwrotnie.

I tu odpadają nacjonalizmy, totalitatyzmy, faszyzmy i takie tam. Odpada stawianie "patriotyzmu" czy "tradycji" przed człowiekiem. Odpada przywiązanie do monarchii dziedzicznej i arystokracji.
I również wchodzi tutaj akceptacja dla in vitro, aborcji, wolności słowa i innych liberalnych rzeczy.

Stąd również wynika kolejna cegiełka przeciw łączeniu się państwa i Kościoła. Kościół nie jest ani humanistyczny, ani liberalny. To konserwatywny twór stawiający na abstrakcyjne "zasady" przed człowiekiem.

Krok 3:
W sumie nie wiem jak wygląda dalej mój proces decyzyjny. Wydaje mi się, że mimo wszystko w wielu kwestiach, które nie są do rozstrzygnięcia przez konsensus naukowy, ani przez odwołanie się do humanizmu nie mam poglądów do których jestem przywiązany.
Tak, raczej popieram gospodarkę rynkową w modelu skandynawskim i jestem raczej przeciwny leseferyzmowi czy nadmiernemu interwencjonizmowi - ale to dlatego, że z mojej obecnej wiedzy wynika, że nie są to optymalne ustroje do zapewnienia wzrostu gospodarczego i dobrobytu.
Gdybym dostał przekonywujące argumenty, że jest inaczej to zmieniłbym to stanowisko. Nie widzę również problemu w argumentowaniu dla sportu słuszności różnych dziwnych doktryn gospodarczych.
Podczas gdy jednocześnie nie potrafiłbym "dla sportu" argumentować przeciw lgbt... bo to po prostu głupie i antynaukowe.

Mogę wyobrazić sobie samego siebie za miesiąc będącego komunistą lub leseferystą. Bo czemu nie? Ostatecznie uważam, że nie da się jednoznacznie rozwiązać dyskusji o najlepszym systemie gospodarczym

Avatar Kobza
Moderator
CzarnyGoniec pisze:


Krok 2:
Jakie stanowisko jest bliższe z szeroko rozumianym humanizmem. Ważne jest dla mnie poszanowaniem przede wszystkim człowieka i założenie, że ustrój ma być sługą w służbie człowieka, a nie odwrotnie.

I tu odpadają nacjonalizmy, totalitatyzmy, faszyzmy i takie tam. Odpada stawianie "patriotyzmu" czy "tradycji" przed człowiekiem. Odpada przywiązanie do monarchii dziedzicznej i arystokracji.
I również wchodzi tutaj akceptacja dla in vitro, aborcji, wolności słowa i innych liberalnych rzeczy.

A nacjonalizm to nie jest przypadkiem ten ruch, który powstał dzięki humanizmowi i racjonalizmowi


Stąd również wynika kolejna cegiełka przeciw łączeniu się państwa i Kościoła. Kościół nie jest ani humanistyczny, ani liberalny. To konserwatywny twór stawiający na abstrakcyjne "zasady" przed człowiekiem.


Uważasz, że jednostka ma znacznie większe prawa niż społeczność?

Avatar CzarnyGoniec
Kobza pisze:
A nacjonalizm to nie jest przypadkiem ten ruch, który powstał dzięki humanizmowi i racjonalizmowi
Dokładnie tak było.
Ale to, co wtedy było rewolucyjne dziś jest już przestarzałe.

Koncept żeby ludzie mieli prawa dlatego, że są "obywatelami danego kraju", a nie dlatego, że są wysoko urodzeni jest rewolucyjny.
Ale współcześnie myśli się już raczej o człowieczeństwie ogólnym. Nie o tym, że należą nam się prawa "bo jesteśmy Polakami", tylko dlatego, że należą nam się prawa "bo jesteśmy ludźmi".

I czy uważam, że jednostka ma znacznie większe prawa, niż społeczność...
Nie wiem czy tak jest. Ale nie sądzę by tak powinno być. Powinno się zachować jakiś balans pomiędzy tymi dwiema opcjami.
Myślę, że domyślnie należy dążyć do jak największych praw jednostki, ale należy je zmniejszać gdy zacznie tracić na tym społeczność. Ale człowiek jest zarówno istotą społeczną, jak i istotą indywidualną.
Wydaje mi się, że punkt balansu jest mniej więcej w miejscu, gdzie jednostka ma większe prawa, niż społeczność, ale nie dużo większe.

Avatar Jastrzab03
Jak aborcja jest "pro ludzka" to jestem św. Franciszek =D

Avatar CzarnyGoniec
A widzisz.
Zakaz aborcji podchodzi pod praktyki związane z torturowaniem. Nawet według ONZ

Avatar maxmaxi123
Jastrzab03 pisze:
Jak aborcja jest "pro ludzka" to jestem św. Franciszek =D

Dla mnie nie jest ani pro ludzka, ani nie pro ludzka. W sensie, jest to jedna z rzeczy, co do których moralność bardzo zależy od osoby i nie da się tak łatwo, jak przy zabijaniu, stwierdzić że jest zła.

Avatar Jastrzab03
CzarnyGoniec pisze:
A widzisz.
Zakaz aborcji podchodzi pod praktyki związane z torturowaniem. Nawet według ONZ

Gówno mnie lbchodzi cjerpienie feministek. Czy Bibliw zakazuje bycia torturowanym? Zakazune za to zabójstw, szczególnie na bezbronnych.

Avatar maxmaxi123
Proszę, wytrzeźwiej nim zaczniesz pisać. Chyba, że to jakaś nowa moda na vapen i aquoza...

Avatar Jastrzab03
To moda na lisanke na klawie PSVITY.

Avatar ElonMusk
Jastrzab03 pisze:
Gówno mnie lbchodzi cjerpienie feministek.

Wiesz o tym, że nie trzeba być feministką, żeby:
-zostać zgw*łcona
-narazić się na utratę zdrowia lub życia w wypadku powikłań w czasie ciąży
-być zmuszoną do urodzenia dziecka z poważną wadą, które zaraz i tak umrze lub stanie się warzywem

Właśnie po to jest możliwość aborcji, żeby nie stracić człowieczeństwa.

Avatar CzarnyGoniec
A na poważnie- kwestia rozchodzi się o to, czy świeżo zamienioną komórkę jajową można nazwać "człowiekiem".
I wychodzę z założenia, że skoro nauka i filozofia nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie to należy kierować się utylitaryzmem i humanizmem.

Czyli zadać sobie pytanie: czy ludzie będą szczęśliwsi przy zakazie aborcji, czy nie.

I jeśli będą szczęśliwsi przy zakazie aborcji, a nie ma żadnych przeciwwskazań natury naukowej czy filozoficznej do założenia, że płód to pełnoprawny człowiek to bardziejutylitarny jest zakaz aborcji.

W sumie w tej mojej wiadomości to w "kroku drugim" powinienem wrzucić utylitaryzm i humanizm.

Avatar Jastrzab03
Dzieci na pewno będą szczęśliwsze po zqkazie aborcji.
No chyba że uważasz że dziecko to nie człowiek.

Avatar ElonMusk
Byłbym szczęśliwszy gdybym został abortowany niż gdybym musiał do końca życia być zależny od maszyn podtrzymujących moje procesy życiowe. Tak więc tak, będą szczęśliwsze, bo brak uczuć > cierpienie
Poza tym nie tylko uczucia dziecka powinny mieć tu znaczenie, ale matki też.

Avatar Jastrzab03
Myę, że nie wszyscy wyznają nihilizm elon.

Avatar ElonMusk
I tak jest ich więcej niż tych wyznających kult cierpienia

Avatar um_ok
maxmaxi123 pisze:
Proszę, wytrzeźwiej nim zaczniesz pisać. Chyba, że to jakaś nowa moda na vapen i aquoza...

Daj mi spokój maximaxi123 😔

Avatar um_ok
Jastrzab03 pisze:
Dzieci na pewno będą szczęśliwsze po zqkazie aborcji.
No chyba że uważasz że dziecko to nie człowiek.

Kochanie, ale świat nie jest czarno biały.
Zarodki, na których aborcja jest przeprowadzana najszczesciej (chyba że wierzysz tym plakatom prooagandowym o wyrywaniu nóżek i raczek) dziećmi raczej nie są. Więc dla nich to raczej bez różnicy czy żyją czy nie.
A niekiedy lepiej zostać abortowanym, niż urodzić się w rodzinie pełnej dysfunkcji (brak miłości to także dysfunkcja), albo w ciele które pozwala ci tylko na cierpienie i fizyczne i psychiczne.
Przynajmniej ja bym tak wolała idk

Avatar maxmaxi123
um_ok pisze:
Daj mi spokój maximaxi123 😔

Nie miało to tak zabrzmieć. Już się przyzwyczaiłem, że czasami tak piszesz i podałem cię jako przykład, bo akurat mi się jego sposób pisania z twoim skojarzył.

Avatar CzarnyGoniec
Dobra, mały offtop się zrobił.
Gdzieś tam jest temat o aborcji.
Można się tam przenieść albo założyć o tym nowy temat.

Tymczasem zapraszam do kontynuowania starego, bo jest bardzo fajny.

Avatar MrChleb48
Ja swoją opinię staram się opierać na zdaniu osób mądrzejszych ode mnie z obu stron barykady by samemu nie zamknąć się w jakieś komorze echa.
Np. Jeśli chce sobie wyrobić opinię o LGBT to zawsze staram się wysłuchać obu kandydatów (nawet jeśli jeden z nich mówi coś co jest sprzeczne z moją ideologią/wiarą)
Nie podchodzę do dyskusji z świadomością że "jest jedna racja i jest to moja racja która jest najmojsza"
Staram się zachować perfekcyjny balans.
Tak jak Pan Thanos powiedział

Avatar samex
Niestety nie. moja historiozofia jest kulawa poza Konecznym nie jestem w stanie wymienić żadnego prawidziwego historiozofa a poza oogólnieniami w pełni go nie znam. Jak mówiłem jestem złym przykładem jeśli chodzi o poszukiwanie poglądów :(
Jednak jak rozumiem Pan Jasienica to bardzo ważna postać z którą powinnem się zapoznać co postaram się zrobić jak wkręcę się ponownie w czytanie książek...

Avatar samex
Moja historiozofia raczej jest w fundamencie polityczna muszę przyznać. Najczęściej w fundamencie stańczykowskim.

Avatar CzarnyGoniec
samex pisze:
Jednak jak rozumiem Pan Jasienica to bardzo ważna postać z którą powinnem się zapoznać co postaram się zrobić jak wkręcę się ponownie w czytanie książek...
Och, "ważna" to może lekka przesada. Na uniwersytetach mogliby cię potraktować z politowaniem gdybyś się na niego powoływał.
Ale z pewnością polecam jego książki o historii Polski. To dobry popularyzator. Ja od niego zaczynałem moją (nie do końca udaną) historię z historiozofią

Avatar Kobza
Moderator
Jakby się tak zastanowić to ja swoje poglądy w największym stopniu kreuję na podstawie własnego życia codziennego, nigdy nie lubiłem żadnych zideologizowanych mediów

Avatar Kobza
Moderator
Oprócz lewicowo. Lewicowo było zajebiste

Avatar
Konto usunięte
Ja swoje poglądy kreuje na podstawie 1 aksjomatu filozoficznego i grupy aksjomatów fizycznych.
Grupa aksjomatów fizycznych to wszystko to co jest potrzebne fizyce i matematyce do poprawnego funcjonowania, ponieważ aby móc wychodzić to głębszych wniosków na temat natury rzeczywistości i ludzi należy uznawać naukę.
Za to ten aksjomat filozoficzny to uznawanie szczęścia za najwyższą wartość. Od tego można wszystko udowadniać, ponieważ wiadomo czym się kierować wybierając która opcja jest lepsza.
W sumie to uznawanie szczęścia jako najwyższą wartość wydaje mi się do tego stopnia intuaicyjne że przez bardzo długi czas uznawałem to za coś co wręcz nie jest aksjomatem, tylko czymś co da się udowodnić.
Jednak dyskusje z gońcem skutecznie udowodniły mi że albo tego nie da się udowodnić, albo nie potrafię tego zrobić

Avatar Embar
U mnie kolejność jest taka:
1. Wiara.
2. Nauka.
3. Moje autorytety (przykładowo twórcy na yt, filozofowie, rzadziej politycy).
4. Znajomi o podobnych poglądach.
5. Media "z dwóch stron".

Avatar Marequel
Embar pisze:
U mnie kolejność jest taka:
1. Wiara.
2. Nauka.
3. Moje autorytety (przykładowo twórcy na yt, filozofowie, rzadziej politycy).
4. Znajomi o podobnych poglądach.
5. Media "z dwóch stron".
no lista taka średnia moim zdaniem

Avatar CWIRRED
Moje poglądy wzięły się dokładnie z:
1. Dyskusji.
2. Prac i manifestów ideologicznych.
3. Czytanie i oglądanie filozofów, bloggerów i polityków.
4. Wiara.
5. Nauka.

Avatar Czekola
Krok pierwszy: Dowiaduję się o rzeczy
Drugu krok: Myślę o niej
Myślę dalej
Myślę aż mi się znudzi granie adwokata diabła dla obu stron

I efektem jest mój pogląd

Avatar Embar
Marequel pisze:
no lista taka średnia moim zdaniem

1. Postawienie wiary na pierwszym miejscu jest dość logiczne, z racji że to właśnie wiara jest najważniejszym czynnikiem kształtującym światopogląd człowieka, czymś w rodzaju "konstytucji światopoglądowej".
2. Nauka na drugim miejscu ma sens, gdyż jak prawdziwa nauka coś twierdzi, to z dużym prawdopodobieństwem jest to prawda (o ile oczywiście wiara nie dokonuję przysłonięcia).
3. Autorytety o podobnych poglądach. Logicznym jest, aby przed skonfrontowaniem poglądu ze światem (i często ośmieszenia się z tego powodu) dopracować go. Dobre autorytety nie tylko mogą pokazać naiwności w myśleniu, ale także przedstawić punkt widzenia drugiej strony konfliktu.
4. Część moich znajomych to na prawdę mądre osoby i uważam, że warto zapoznać się z ich opinią.
5. Tu chyba odrobinę źle się wyraziłem. Jako "media z dwóch stron", rozumiałem cały ten medialno/polityczny dyskurs. Na tym etapie chodzi o to, by jeszcze bliżej zapoznać się z samą stroną przeciwną (co nie oznacza, że wcześniej nie mam o niej pojęcia).

Watro także dodać, że:
Na każdym etapie następuje wewnętrzna dyskusja. Jedynym absolutnym autorytetem jaki uznaję, jest moja wiara, reszta wymienionych tylko podsuwa sugestie i wskazówki, a nie gotowe rozwiązania do podążania na ślepo. O ile można powiedzieć, że uznaję w tym miejscu mój pogląd za ustanowiony, nie jest on w żadnej mierze dojrzały ani wyrobiony. Poglądy wyrabiają sięcałe życie i zakończenie tej ścieżki jest tylko początkiem. Po tym nadchodzi czas na konfrontację z twórcami/mediami/osobami o innych poglądach i tak na prawdę dopiero po takiej konfrontacji przez dłuższy czas, mogę być swojego poglądu bardziej pewny (jest on wtedy bardziej wyrobiony).

Avatar Marequel
Dla mnie postawienie wiary jako pierwszego miejsca nie brzmi logicznie bo to zakłada że ludzki umysł jest nie omylny. Nawet nie podważając samej wiary chrześcijańskiej dalej można tego bronić bo człowiek może być dalej kuszony przez szatana i wierzyć w fałsz, ale to akurat nie jest wielki problem
Do nauki się nie czepiam bo o bardziej obiektywne źródło ciężko
Problem jest ze wszystkim co potem
Opieranie swoich poglądów o osoby o podobnych poglądach nie ma zbytnio wartości. Wtedy zamiast sprawdzić dlaczego miałbyś być w błędzie, żeby zastanowić się czy dany pogląd jest wartościowy i prawdziwy czy może trzeba go porzucić i zacząć wierzyć w coś zupełnie przeciwnego, idzie się tam gdzie będzie się klepanym po plecach i każdy ci przyzna że masz rację nawet jeśli cała ta grupa jest w błędzie

Avatar RhobarIV
1. Nauka Kościoła Katolickiego - oficjalna, nie dywagacje jakichśtam księży-indywidualistów, a nawet i pojedynczych świętych.
2. Zgodność ze starym, przedmasońskim porządkiem społeczno-politycznym cywilizacji łacińskiej.
3. Kwestia wolnościowości oraz pragmatyki.
4. Kwestia interesu osobistego i interesu ojczyzny - rozumianej jako naprawdę ojczysta ojczyzna, a nie jakaś hurra-husarsko-ciołkowato-kościuszkowsko-mickiewiczowsko-piłsudsko-wałęsowato-pisowska Polska.

Jeśli pierwszy punkt odpada, to odpada z automatu cała reszta. Przynajmniej tak się staram.

Avatar Embar
Marequel pisze:
Dla mnie postawienie wiary jako pierwszego miejsca nie brzmi logicznie bo to zakłada że ludzki umysł jest nie omylny. Nawet nie podważając samej wiary chrześcijańskiej dalej można tego bronić bo człowiek może być dalej kuszony przez szatana i wierzyć w fałsz, ale to akurat nie jest wielki problem
Do nauki się nie czepiam bo o bardziej obiektywne źródło ciężko
Problem jest ze wszystkim co potem
Opieranie swoich poglądów o osoby o podobnych poglądach nie ma zbytnio wartości. Wtedy zamiast sprawdzić dlaczego miałbyś być w błędzie, żeby zastanowić się czy dany pogląd jest wartościowy i prawdziwy czy może trzeba go porzucić i zacząć wierzyć w coś zupełnie przeciwnego, idzie się tam gdzie będzie się klepanym po plecach i każdy ci przyzna że masz rację nawet jeśli cała ta grupa jest w błędzie

Jak wierzysz prawdziwie, to zdajesz sobie sprawę, że Bóg wie lepiej od ciebie. Co do opierania swojego poglądu na osobach o poglądach podobnych, to jak już mówiłem, to dopiero początek - praktycznie wszystkie moje poglądy (za wyjątkiem tych wynikających z religii) zmieniły się po dyskusji z osobami o poglądach przeciwnych, zatem o żadnym zamykaniu się nie ma mowy. Poza tym, jak już mówiłem, nie traktuję autorytetów jak wyroczni i nie ma nikogo, z kim się zgadzam w 100%.

Avatar Marequel
Okej, rozumiem, chociaż branie czegokolwiek tak bardzo za pewnik jak to wymaga "prawdziwa wiara" wydaje mi się głupie

Avatar Mijak
Właściciel
Embar pisze:
Jak wierzysz prawdziwie, to zdajesz sobie sprawę, że Bóg wie lepiej od ciebie.

Twierdzić że Bóg wie lepiej od ciebie to jedno, ale twierdzić że jakaś organizacja religijna lepiej zna wolę Boga niż inni - to już coś innego.

Avatar Embar
Mijak pisze:
Twierdzić że Bóg wie lepiej od ciebie to jedno, ale twierdzić że jakaś organizacja religijna lepiej zna wolę Boga niż inni - to już coś innego.

Kościół katolicki przedstawia swoje stanowisko nie na podstawie swojego widzimisię, lecz na podstawie Pisma Świętego. Jednak pełnię prawdy można znaleźć u Boga (i co za tym idzie, w Piśmie). Jak interesuję się bardziej jakąś kwestią, na którą pogląd wywodzę głównie z wiary, staram się pogrzebać nieco w dokumentach kościoła, by się nieco więcej dowiedzieć dlaczego kościół przyjmuje takie stanowisko, a nie inne.
Poza tym, sprawdziłem stanowisko kościoła w niektórych pomniejszych kwestiach dopiero niedawno i w większości wypadków pasuje do moich poglądów (co nie jest dziwne, z racji że i ja i kościół bazujemy na tym samym). A co jak nie? Wtedy jak już mówiłem, staram się dowiedzieć z jakiego powodu kościół przyjmuje takie stanowisko. A jak wciąż nie gra? To się nie zgadzam z kościołem. Nie sądzę, by było to coś złego, wszak praktycznie nie ma możliwości, by kościół miał w 100% rację. Niemniej, dotyczy to kilku drobnych kwestii. Gdyby było to częstsze, to zacząłbym się (słusznie) bać o moją wiarę.

Avatar Mijak
Właściciel
To nic nie zmienia, że Kościół bazuje na Piśmie Świętym zamiast swoim widzimisię. Bo nadal nie ma dobrego powodu uważać, że akurat to pismo jest lepszym źródłem wiedzy na temat Boga niż cokolwiek innego.

Avatar JuliuszCezar12_
1 Nauka 2 religia 3 własna opinia 4 opinia mądrych

Avatar Embar
Mijak pisze:
To nic nie zmienia, że Kościół bazuje na Piśmie Świętym zamiast swoim widzimisię. Bo nadal nie ma dobrego powodu uważać, że akurat to pismo jest lepszym źródłem wiedzy na temat Boga niż cokolwiek innego.

Zgodnie z moją wiarą (tak zwany katolicyzm, chyba coś o nim słyszałeś), Pismo Święte jest natchnione przez Boga, zatem logicznym jest, że to tam mogę znaleźć to, co Bóg chce mi przekazać.

Avatar Czekola
Embar pisze:
Kościół katolicki przedstawia swoje stanowisko nie na podstawie swojego widzimisię, lecz na podstawie Pisma Świętego.


...Poza tymi rzeczami które nie są zawarte w piśmie, wtedy już tak.

Dlatego uważam że z tymi problemami kk to ma zero autorytetu.

Jest wiele rzeczy, i więcej, będzie jeszcze ich więcej gdzie opinia kk będzie wyglądać jak wyciągnięta z ciemnogrodu.
Znajdujemy sposób na ocalenie ludzkiego życia? BAWIENIE SIĘ W BOGA NIE WOLNO.0
Naprawdę niedaleko trzeba spojrzeć w historię aby zobaczyć takie kwiatki jak zakazy przeszczepów czy komórki macierzyste złe, bo nie mamy księży lekarzy

Avatar Embar
Czekola pisze:
...Poza tymi rzeczami które nie są zawarte w piśmie, wtedy już tak.

Dlatego uważam że z tymi problemami kk to ma zero autorytetu.

Jest wiele rzeczy, i więcej, będzie jeszcze ich więcej gdzie opinia kk będzie wyglądać jak wyciągnięta z ciemnogrodu.
Znajdujemy sposób na ocalenie ludzkiego życia? BAWIENIE SIĘ W BOGA NIE WOLNO.0
Naprawdę niedaleko trzeba spojrzeć w historię aby zobaczyć takie kwiatki jak zakazy przeszczepów czy komórki macierzyste złe, bo nie mamy księży lekarzy

I z tego powodu, jak pisałem wyżej - myślę samodzielnie i nie zgadzam się z kk w niektórych kwestiach. Robię to jednak z ostrożnością i po przestudiowaniu skąd kk wziął daną tezę.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku