Alfa_A3 / Beta_A3

Temat edytowany przez Historyjka - 27 października, 12:33

Avatar Historyjka
Właścicielka
Chłodne pomieszczenie tonące w nieskazitelnej bieli, pozbawione okien i oświetlane jedynie przez białą lampę ledową zamontowaną pod wysokim sufitem. Nie ma tu praktycznie żadnych mebli oprócz dwóch równolegle ustawionych pod przeciwnymi ścianami łóżek szpitalnych ze średnio wygodnymi materacami. Jedyne wyjście z owego pomieszczenia stanowią metalowe, pozbawione klamki drzwi z zamontowanym swego rodzaju czytnikiem na jej miejscu.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Ocknął się z głębokiego snu, mając wrażenie, jakby... Utracił coś naprawdę dlań ważnego. Przez dłuższą chwilę po przebudzeniu przejmowała go głęboka rozpacz na myśl o czymś, czego nawet nie był sobie w stanie przypomnieć. Znajdował się w pustym pomieszczeniu. No... Prawie pustym. Były tu dwa łóżka szpitalne. Na jednym leżał on, na drugim siedział jakiś chłopak, rysujący świecowymi kredkami po kartce papieru, którą położył sobie na poduszce, nucący coś przy okazji pod nosem. Salo nie znał tej osoby. Był to drobny, niski chłopak, na oko siedemnastoletni, o wielkich, brązowych oczach i farbowanych na morską zieleń, krótkich włosach. Oboje ubrani byli identycznie. Białe koszule, białe spodnie z lekkiego materiału i białe buty na cienkiej podeszwie. Różnica polegała tylko na tym, że Salo miał na nadgarstku czerwoną opaskę identyfikacyjną z napisem "Alfa_A3" zaś opaska chłopaka była niebieska i chyba miała inny napis.

Avatar Creepy_Family
Podniósł się do siadu, masując swoje skronie i łapiąc głębokie oddechy. Po krótkiej chwili, gdy w końcu się uspokoił, spojrzał ponownie na chłopaka. - Kim jestes? - zapytał ostrożnie, wciąż niepewny swojego głosu; czy nie zabrzmi na zestresowanego. - Co to za miejsce ? - dodał, nim ten zdążył mu odpowiedzieć. Zadając to pytanie, podniósł się na równe nogi i poprawił koszulę. Nie podobał mu się kolor 'nowych ubrań'. Zbyt odcinają się barwą od jego skóry.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Hm? - spojrzał na niego - Ah. Witaj, nowy. Nie zauważyłem, że się obudziłeś! - uśmiechnął się pogodnie - Jesteśmy w szpitalu. Nazywam się Mike, w tutejszym systemie Omega_A5. Ale nie zawracaj sobie mną zbytnio głowy, jutro mnie już tu nie będzie - stwierdził z niemal przesadną wesołością, po czym wrócił do rysowania.

Avatar Creepy_Family
- Jak to w... Szpitalu? Czemu jutro cię tutaj nie będzie? Czemu tutaj trafiłem? Przecież dobrze się czuję... - uważnie obejrzał swoje cialo, czy nie ma żadnych ran, po czym podszedł do niego i spojrzał na kartkę, na której rysował. - Wyjaśnij mi proszę, o co tutaj chodzi.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Rysunek przedstawiał postać bez twarzy oraz kończyn. Szara skóra zdawała się niemal trupia, a w miejscu, gdzie powinno znajdować się serce, postać z obrazka miała krwawiącą dziurę na wylot w kształcie walentynkowego serca. Czymś nietypowym był jednak fakt, że krew na obrazku była różowa i pływały w niej błękitne płatki kwiatów. Chłopak oderwał się od rysunku i spojrzał na rozmówcę z uśmiechem - Szpitalu. Nie będzie mnie, ponieważ jestem zdrów jak ryba i lekarze uznali, że moje serce będzie idealne do przeszczepu! - zachichotał jak gdyby... miał z czego - Nie wiem, czemu tu jesteś, ale nie masz się o co bać - pokazał na opaskę, którą Salo miał na ręku - Jesteś Alfą. Tylko Omegi są trzymane dla organów. Tobie nic nie wytną, no chyba, że w ramach eksperymentu. Przez krótki okres czasu sam byłem Alfą, ale potem wycięli mi ciało migdałowate i po kilku tygodniach obserwacji uznali, że nie jestem już potrzebny i można przepisać mnie na Omegę. Omegi żyją krótko, ale ja żyję szczęśliwie! Pomyśl tylko, jutro moje serce będzie biło w czyjejś piersi - mówił z podekscytowaniem wariata, ale... Jeśli mówił prawdę, to by tłumaczyło jego wesołość. Ciało migdałowate odpowiada za negatywne emocje oraz reakcje obronne.

Avatar Creepy_Family
- Dobrze. Rozumiem. Tylko... Czy to nie jest nielegalne? To jakby trzymanie ludzi dla eksperymentu, z twoich słów to wynika. Nie wyraziłem na to zgody. Przynajmniej sobie tego nie przypominam. - nie dał po sobie poznać niepokoju na widok jakże pięknego rysunku. - Chcę porozmawiać z osobą, która rządzi tym miejscem. Czy jest to możliwe?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Jasne. W końcu jesteś Alfą. Na Alfach dyrektor szpitala czasami eksperymentuje osobiście. O ile większość pracowników szpitala robi co robi z zawodu i tylko tyle ile trzeba, dla niego to po prostu pasja. Jeszcze wczoraj na twoim miejscu leżał taki tam dziesięciolatek. Dyrektor zabrał go przed południem, a wieczorem zwrócił... Ich. Sztucznie wytworzone bliźnięta syjamskie. Złączył ich ciała i niektóre organy, przysięgam, dwóch chłopców jako jeden! - powiedział z zachwytem, spoglądając mężczyźnie w oczy - Ale chyba coś było nie tak z płucami, bo po dwóch godzinach zaczęli się dusić, a po trzech wyniesiono ich ciało i położono ciebie na ich miejscu. No i kilka godzin później, czyli przed chwilą, się obudziłeś! - pstryknął go lekko w nos, uśmiechnął się i wrócił do cieniowania wygolonej głowy postaci - Także tak, na pewno spotkasz dyrektora. I pewnie zrobi z ciebie coś wspaniałego! Zobaczysz. Na pewno.

Avatar Creepy_Family
Wytrwał jego wzrok. - To całkowicie nieetyczne. - wyzwolił wzdrygnięcie, dopiero wtedy, gdy chłopak odwrócił głowę do rysunku. Spojrzał na łóżko za sobą. - Jak można coś takiego robić? Nie chcę się z nim spotkać twarzą w twarz, leżąc na operacyjnym stole. Chcę poważnej rozmowy. Przy biurku, w fotelach. Najlepiej z kawą. Chcę zobaczyć papiery z podpisami pacjentów, że zgadzają się na operacje na nich.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Ze mną dyrektor rozmawiał w takich okolicznościach raz. Pokazał mi nagranie, na którym zgodziłem się wziąć udział w projekcie "Insomnia" czy jakoś tak. Ale wtedy nie chciałem w to wierzyć. Nie umiałem się cieszyć tą wspaniałą okazją, jaką dostałem! Pamiętam, że byłem przywiązany do fotela skórzanymi pasami, szarpałem się i krzyczałem, że to niehumanitarne. Żeby oddali mi moją siostrzyczkę... A teraz? Teraz już wiem, że to było głupie podejście! Powinienem docenić to, że moja siostra miała wspaniałą okazję wziąć udział w eksperymencie ze snem w ramach nauki! - odłożył kredkę i spojrzał na niego z szerokim uśmiechem - Chcesz zobaczyć inne moje rysunki?

Avatar Creepy_Family
Westchnął ciężko. - Jeśli to jakoś Ci pomoże, uszczęśliwi Cię, to tak, możesz mi pokazać resztę swoich rysunków. - coraz mniej podobało mu się to miejsce. Był pewny, że musi znaleźć z tego wariatkowa jakieś wyjście. Najpierw należałoby zacząć od wydostania się z tego pokoju, ale to później. Musiał wyciągnąć jak najwięcej informacji od tego chłopaka. Może jego rysunki coś więcej mu powiedzą.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Wyjął spod poduszki zieloną teczkę na gumkę. Otworzył ją i wyciągnął z niej kartkę z innym rysunkiem. Przedstawiał... Kobietę, przyciskającą dłoń do szyby. Z tym, że była miejscami odarta ze skóry, a nienaturalnie wyszczerzone oczy były tak zaczerwienione i podrażnione, że aż wątpliwe było to, czy na nie widzi. Miała rzadkie i podniszczone blond włosy i wyglądała na wyczerpaną, ale trzymającą się jakoś na nogach. Jakby nie ważne jak chciała, nie była w stanie odpocząć. Na jej chudym, poranionym ciele, wisiały białe ubrania podobne do tych jakie mieli na sobie Salo i Mike, a na jej nadgarstku widniała czerwona opaska identyfikacyjna - To moja siostrzyczka ostatnim razem, jak ją widziałem - uśmiechnął się chłopak, podając rozmówcy rysunek do obejrzenia. Także na nim krew była różowa.

Avatar Creepy_Family
Wziął kartkę. Przyglądał się kobiecie przez dłuższą chwilę, po czym oddał mu jego dzieło. - Nie wygląda na szczęśliwą. - odparł. Zaczął ukradkiem dotykać opaski na nadgarstku. Czy da się ją jakoś zdjąć? Powinno się dać...

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Owszem. Zeszła bez problemu.
- Sonia zawsze była przeciwko takim rzeczom. Dlatego nie spodobało jej się, że wzięli ją do tego eksperymentu... Ale teraz pewnie jest szczęśliwa! Gdziekolwiek tam sobie teraz siedzi - uśmiechnął się i wyjął kolejny rysunek z teczki - O! A to mapa budynku! Narysowałem to jeszcze zanim sprawili, że stałem się szczęśliwy. Chciałem uciec i za każdym razem jak mnie gdzieś zabierali, zaznaczałem później w pokoju na tej mapce gdzie co było, rysowałem rozkład pomieszczeń... Ale potem dałem sobie spokój. Bo dlaczego mam uciekać kiedy mnie tu dobrze? - zachichotał i podał mu "rysunek". Mapa była całkiem starannie wykonana i przedstawiała cztery poziomy budynku. Wiele pomieszczeń oznaczonych zostało jednak znakiem zapytania, a całe piętro z oznaczeniem "pierwsze" ogólnie zostało wypełnione jednym wielkim zielonym znakiem zapytania - Znaki zapytania to tam gdzie mnie nie było i nie wiem co tam jest - poinformował wesolutko i zajrzał do teczki po kolejną pracę do pokazania rozmówcy.

Avatar Creepy_Family
- Może to zabrzmieć, jakbym chciał stąd uciec, ale czy mógłbym zatrzymać tę mapkę? Bardzo mi się podoba. Chciałbym ją kiedyś dokończyć, gdybym miał przyjemność zwiedzić pokoje, w których Ciebie nie było. Co ty na to?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Jasne! - zgodził się z entuzjazmem - Mi się i tak już na nic nie przyda, pamiętasz? Dzisiaj wieczorem mnie zabierają! - zachichotał w dość niepokojący sposób.

Avatar Creepy_Family
Uważnie przyjrzał się mapce. Czy są tu w jakiś sposób zaznaczone okna? - Tak, tak. Pamiętam. - zgiął kartkę i włożył ją do kieszeni. Do drugiej schował czerwoną opaskę, tak na wszelki wypadek, gdyby kiedyś miała mu się jeszcze przydać. - Coś jeszcze chcesz mi pokazać, albo powiedzieć? Jak wygląda ten cały dyrektor? Oprócz Alf i Omeg, są tu jeszcze jakieś inne "szczeble"?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Nie dostrzegł zaznaczenia jakichkolwiek okien. Albo ich nie było albo Mike nie naniósł och na mapę, gdy ją rysował.

- Aha! Chcę ci powiedzieć, że jesteś ładny. Nie dałbym za to głowy... no dobrze, może i bym dał. W końcu i tak już mi nie będzie potrzebna! - zachichotał - W każdym razie jestem prawie pewien, że oni też zwrócą na to uwagę. Pamiętam jak umarła podczas testów piękna Alfa... Dyrektor innej, brzydkiej Alfie, przyszył twarz tej zmarłej ładnej. To wyglądało ładnie, dopóki nowa twarz nie zaczęła gnić! - teraz chichot przerodził się na moment w histeryczny śmiech - To było naprawdę interesujące. Brzydka Alfa jednak nie doceniła pięknej twarzy i gdy ta gniła, brzydka Alfa krzyczała, żeby zabrać to od niej i zdrapywała sobie piękną twarz paznokciami. Ignorantka! - machnął ręką i ponownie się pogodnie uśmiechnął - Co do dyrektora to ma chyba koło czterdziestki dopiero. Przystojny. Ma czarne włosy do ramion, prawie zawsze spięte, a do tego takie śliczne, ciemne oczy... Gdyby umarł, ktoś powinien jemu też uciąć twarz i dać ją komuś brzydkiemu! Pytałeś też o... Podział pacjentów, tak? No to Alfy, Bety, Gammy i Omegi tylko są. Cztery grupy.

Avatar Creepy_Family
- Dziękuję za... Komplement. - usiadł na 'swoim' łóżku. - Po twoich opisach, Alfy są do tych najgorszych eksperymentów, Omegi do organów. A Bety i Gammy? Wiesz coś więcej na ten temat?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Aha! - pokiwał głową - Na betach testują lekarstwa, środki psychoaktywne i inne fajne substancje, a gammy są do... - urwał, gdy drzwi się otworzyły i weszło troje mężczyzn. Dwoje ubranych było w czarne, jednolite kombinezony wyróżniające się na tle tej całej bieli i jeden niższy, chuderlawszy, z prostokątnymi okularami na nosie, ubrany w typowy kitel lekarski - Omega_A2. Twój wypis został przesunięty o kilka godzin, ponieważ mamy już chłopca na twoje miejsce i nie możemy dłużej zwlekać. Czas już na ciebie - powiedział po czym dwoje mężczyzn w czerni podeszło do Mike'a ciężkim krokiem. Chłopak wstał rozpogodzony - Już? Ah! Tak bardzo się cieszę! - przytulił entuzjastycznie Salo na pożegnanie, po czym wesołymi podskokami ruszył w stronę wyjścia.

Avatar niemamnietu
//Żegnaj, Omega_A2. Szybkiej i bezbolesnej śmierci!//

Avatar kosmiczny_kamien
//Najpewniej najmilsza postać w całym PBF'ie właśnie idzie na rzeź
F [*]//

Avatar Creepy_Family
- Żegnaj. - odparł cicho i podniósł się, nieufnie spoglądając na ludzi, którzy tu weszli. Głównie na tego gościa, który przypominał lekarza. Może naprawdę nim był? Nie chciał teraz kwestionować tego, czy personel w tym miejscu ma jakieś "normalne" doświadczenie, ze zwyczajnego szpitala. - Czy mógłbym zadać kilka pytań, czy bardzo się panom spieszy? Jestem tutaj nowy, chciałbym się czegoś dowiedzieć. - poprawił koszulę, bardzo w tej chwili żałując, że nie może mieć na sobie jakiegoś czarnego garnituru. Ta wszechobecna biel z pewnością, w którejś chwili, zacznie mu działać na nerwy.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Mężczyzna wyglądający na lekarza spojrzał na niego zmęczonym, zbolałym wzrokiem. Jakby... Sam nie chciał tego, co miało nadejść? Powoli skinął głową. Jego czoło pokryte było zmarszczkami zmartwienia, zaś ciemne włosy przyprószone były siwizną - Naturalnie. Moment - podszedł do Mike'a, chwycił go za ramię i powiedział mu coś do ucha, a chłopak spojrzał na niego wielkimi oczami, z równie wielkim uśmiechem na buzi - ...ale dlaczego, proszę pana? - przekrzywił lekko głowę, ale ten tylko puścił go i poklepał po ramieniu - Po prostu to zrób, proszę - gdy to powiedział, mężczyźni w czerni wyprowadzili Omegę_A2 i zamknęli za sobą drzwi. Salo został sam z gościem w kitlu, który westchnął ciężko, mamrocząc coś o tym, że "oby dobry Bóg mu wybaczył to co właśnie uczynił". Po chwili przeniósł wzrok na Alfę_A3 - O co chciałeś zapytać?

Avatar Creepy_Family
- Teraz nasunęło mi się nowe pytanie. Co się z nim stanie? Proszę odpowiedzieć szczerze. Po za tym, mam kilka pytań dotyczących tego miejsca. Chłopak coś mi tam naopowiadał i dał podstawy do tego, by obawiać się tego miejsca. Czy rzeczywiście wykonuje się tutaj eksperymenty na ludziach? Jak zostałem tutaj ściągnięty? Nie przypominam sobie, bym zgadzał się na jakiekolwiek leczenie, zwłaszcza w takiej placówce.

Avatar niemamnietu
//Koleś, masz amnezję. To oczywiste, że nie pamiętasz zapisu, BO NICZEGO NIE PAMIĘTASZ!//

Avatar Creepy_Family
//Ale może chce zgrywać takiego, co jednak ma jakieś prześwity pamięci?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Niestety nie mam upoważnienia by odpowiedzieć ci na którekolwiek z tych pytań - poprawił okulary i spojrzał w stronę lamp na suficie - Takie zasady. Mógłbym cię okłamać, do tego jak najbardziej mam upoważnienie. Ale nie mam prawa powiedzieć ci prawdy - spojrzał na mężczyznę bezradnym wzrokiem. W kontraście z tamtymi facetami w czerni ten koleś wydawał się... Empatyczny. A może tylko sprawiał takie pozory? - Przykro mi z tego powodu, młodzieńcze. Naprawdę.

Avatar Creepy_Family
Zmarszczył brwi. - W takim razie może pan skłamać, powiedzieć wszystko na opak. Postaram się wyłapać i zrozumieć prawdę. To chyba nie będzie problemem?

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Uśmiechnął się gorzko.
- Niestety taka opcja jest wykluczona. W końcu zaproponowałeś to na głos, a pamiętaj, że ściany mają uszy - poprawił znowu okulary. Może to był jakiś jego nawyk, ujawniający się w sytuacjach stresowych? - Zaraz przywiozą tu chłopca na miejsce Omegi_A2. Podobno ma trochę trudny charakter, ale proszę, bądź dla niego miły - skierował się w stronę wyjścia.

Avatar Creepy_Family
- Dobrze, postaram się... I dziękuję. Proszę zadbać o innych pacjentów, do widzenia.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

- Do widzenia - chwilę po tym jak wyszedł drzwi otworzyły się ponownie i jakaś podstarzała pielęgniarka (z dziwną blizną tuż pod lewym okiem) wprowadziła do pokoju wózek inwalidzki, w którym siedział nieprzytomny chłopiec, ubrany tak samo jak Salo czy Mike. Bez słowa podjechała z nim do łóżka po Omedze_A2 i ułożyła go na nim, po czym wyszła. Opaska chłopca była żółta i oznaczona podpisem "Beta_A3".

Avatar Creepy_Family
Uważnie obserwował kobietę i spojrzał na chłopaka dopiero wtedy, gdy ta wyszła. Usiadł na swoim łóżku, w milczeniu się w niego wpatrując. Na takich dzieciach też wykonują eksperymenty? Doprawdy nieludzkie. Oparł się o ścianę, zakładając ręce na klatce piersiowej. Trudny charakter... Może jednak się dogadają? Czas pokaże, ale lepiej poczekać, aż obudzi się sam. Nie wiadomo jak zareaguje.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Salo

Minął kwadrans nim chłopiec nareszcie zaczął się wybudzać. W tym czasie nie wydarzyło się absolutnie nic. Nawet dźwięków (innych niż oddechy obu osobników płci męskiej i ledwie słyszalny szelest ubrań przy każdym ruchu) nie było za wiele, przez co cała atmosfera zdawała się dość napięta. Dzieciak wyglądał na średnio rozbudzonego, ale i tak można było stwierdzić, że odzyskuje przytomność.

Adrian

Zaczął się powoli budzić. Czuł się co prawda nieco ociężały, ale świadomość powracała do niego bez wątpienia. Znajdował się w jakimś pomieszczeniu bez okien, o ścianach i podłodze w barwie bieli, leżąc na typowym łóżku szpitalnym. Jedyne wyjście z pokoju stanowiły pancerne drzwi po jego jednej stronie, z jakimś czytnikiem zamiast klamki. Nie znał tego miejsca, wydawało mu się obce. Tak samo jednolicie białe ubrania, które miał na sobie i żółta opaska z napisem "Beta_A3" na jego nadgarstku. Nic mu to nie mówiło i... w ogóle - mógł zdać sobie sprawę - niewiele rzeczy mówiło mu cokolwiek. Jakby miał pustkę w głowie. Wielką dziurę w pamięci.

Avatar kosmiczny_kamien
Przymrużył oczy, dziwnie się czuł, jakby chiał zwymiotować ale nie do końca.
Minęła chwila zanim w ogóle był w stanie skupić na czymś wzrok, wszystko się rozmazywało.
Poczucie pustki nie pomagało, dezorientacja pewnie by go dobijała gdyby nie fakt, że kontaktuje pół na pół.
Rozejrzał się wokół, ale spojrzenie zatrzymał na osobie siedzącej na drugim łóżku.
Nie wykonał żadnego gestu, nic, tylko patrzył lekko przymrużonymi oczami, samemu nie wiedząc co zrobić.

Avatar Creepy_Family
- Jak się czujesz? - zapytał spokojnym, lekko ściszonym glosem, powoli, by całe pytanie dotarło do chłopaka.

Avatar kosmiczny_kamien
Nie wiedział jak odpowiedzieć, nie wiedział czy w ogóle odpowiedzieć.
Czy znał wcześniej tego człowieka? Kim on jest? Gdzie się znajdują? W końcu zaczął jakoś bardziej kontaktować.
- Nie wiem... - W końcu odpowiedział, lekko ochrypniętym głosem

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Na razie możecie troszkę jeszcze polecieć z interakcją między sobą, beze mnie.

Avatar Creepy_Family
- A coś konkretniej? Boli Cię coś, źle się czujesz? - przesunął się na krawędź łóżka.

Avatar kosmiczny_kamien
- Nie - Odpowiedział krótko i spojrzał na niego, w końcu mogąc skupić się bardziej na jego twarzy - Kim jesteś? - Odpowiedział niezbyt przyjaźnie, ale też nie agresywnie

Avatar Creepy_Family
Wzruszył ramionami. - Aktualnie tylko twoim współlokatorem. Na tym poprzestaje moja wiedza, na własny temat.

Avatar kosmiczny_kamien
Odwrócił wzrok nie mówiąc nic więcej.
Spojrzał na swoją opaskę, co to niby miało być?
Znowu rozejrzał się po pokoju szukając w nim jakiejkolwiek odpowiedzi, ale to tylko nudne ściany, drzwi i łóżko.
Jedynym źródłem informacji zdawał się być jedynie człowiek na przeciw niego.
- Co ja tu robię?

Avatar Creepy_Family
- Jesteśmy w szpitalu. - czy też raczej w psychiatryku dodał w myślach. - Twoja opaska oznacza, iż jesteś Betą. Ja jestem Alfą.

Avatar kosmiczny_kamien
- Co to znaczy? - On był betą? Czyli? Co to znaczyło? Zaczęło go to wszystko powoli drażnić.

Avatar Creepy_Family
- Działa tutaj bardzo dziwny podział, podział na Alfy, Bety, Omegi i Gammy. Bycie Betą oznacza, że będą testowali na tobie różne lekarstwa, środki psychotropowe. - starał się powiedzieć to jak najdelikatniej, żeby chłopak czasem nie spanikował. Z jednej strony chcial wyrzucić z siebie wszystko co wiedział, na temat tego miejsca, ale miał przed sobą dziecko, niczego nieświadome, przed chwilą wybudzone, a więc jeszcze pewnie nie do końca kontaktujące z rzeczywistością. Z pewnością nie najlepiej zareagowałoby na te przykre wieści.

Avatar kosmiczny_kamien
- Co? - Tylko tyle był w stanie powiedzieć, niepewne pytanie.
Kiedy on się na to zgodził?
- Gdzie jest ktokolwiek?! - Był zły, nie wiedział co się dzieje i nawet nie mógł rozmawiać z kimś, kto wiedział dokładnie.

Avatar Creepy_Family
- Gdzieś na pewno. Musisz zachować spokój, panika niczego tutaj nie wskóra.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku