Timix pisze:
A względem Rosji to jakby oni chcieli to mogli by z nami zrobić to samo praktycznie kiedy tylko naszła by ich na to ochota (pamiętajmy że Rosja>>>UE pod względem siły militarnej i wpływów na świecie)
Ośmielę się nie zgodzić.
Militarnie UE i Rosja są w zasadzie podobne, z może drobną przewagą UE, która na razie wydaje się zwiększać. Tak, żadne pańśtwo UE nie dorówna Rosji. Ale żadne państwo UE nie musiało by walczyć samo.
A razem UE ma większe siły niż Rosja. W zasadzie jedynie pojazdów opancerzonych Rosja ma więcej. Powietrze - wygrywa UE, morze - wygrywa UE, piechota - chyba też UE.
No, ale oczywiście Rosja ma więcej broni nuklearnej! Ale gdy już zaczną latać atomówki, to problem ma cały świat. Bo nawet ta mniejsza ilość atomówek w UE by spowodowała masę szkód w Rosji.
A do tego warto pamiętać, że Unia jest blisko związana z USA. Wiele jej członków jest przecież w NATO i w zasadzie jest tylko kilka państw w NATO, które nie są w UE: Albania, Kanada, Islandia, Norwegia, Turcja i samo USA (przy czym Norwegia i Islandia są częścią Europejskiego Obszaru Gospodarczego, więc blisko EU.).
Gospodarczo nawet nie ma co porównywać: Rosja co prawda wciąż jest przez swój rozmiar dość silna, ale raczej słabnie. Ale UE jest znacznie silniejsza. 3 państwa UE są samotnie przed Rosją pod względem GDP nominalnego (a samo EU jest drugie na świecie po USA), a pod względem GDP per capita nawet Polska wyprzeda Rosję.
Natomiast wpływy na świecie... Tu też mógłbym dyskutować. Tak - Rosja na pewno ma większy wpływ niż pojedyncze państwa UE, ale jeśli liczymy Unię jako, no... Unię, to już kłóciłbym się, że Rosja byłaby za Europą. UE ma najwięcej stałych członków w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (bo jest to Francja i UK - które jeszcze nie wyszło z Unii i wychodzi chyba tylko "częściowo" - w praktyce, głównie na papierze.), a do tego obecnie ma aż 3 tymczasowych. A to tylko jeden z przykładów. W ONZ największe wpływy ma chyba USA, po nim właśnie UE, a dopiero dalej Rosja i Chiny.
Obecnie trwa wyścig o inwestycje w Afrykę, które zapewnią tanią siłę roboczą... Biorą w nim udział Chiny, EU i USA. Chiny są raczej na czele, ale pozostali też gonią. Ale czegoś tu brakuje: tak, Rosji. Rosji tutaj nie ma. Prawie nie inwestuje w region uważany przez innych za przyszłość (dla EU i USA - uniezależnienie się od Chin i innych państw Azjatyckich, dla Chin - szansa na znalezienie zastępstwa dla własnej taniej siły roboczej, która się powoli kończy).
Tak, Rosja ma na pewno wciąż duże wpływy. Jakoś się znalazła w BRICS (mimo, że ostatnio ma tendencję raczej spadkową ekonomicznie) i na pewno wciąż jest ważna na świecie. Ale powiedziałbym, że obecnie "ranking" pod względem wpływów to byłoby USA, UE, Rosja, Chiny - z Chinami szybko idącymi w górę, a Rosją raczej w dół.
Timix pisze:
Bycie w UE= Niemcy+Belgia>Polska
Tak, nawet jak nie bylibyśmy w EU ich ekonomia, wpływy i wojsko, a także standard życia w tych krajach byłyby znacznie większe niż w Polsce. Będąc w EU łatwiej nam jednak zbliżyć się do ich poziomu :)
Tak, jestem świadomy, że nie to miałeś na myśli...
Może cię to zaskoczy, ale Polska do niedawna miała bardzo duży wpływ w EU. Dostaliśmy olbrzymie pieniądze i do tego Tusk, który jednak chyba choć trochę pomógł w UE. W zasadzie dopiero obecny rząd postanowił zepsuć zupełnie naszą pozycję, ale to nie sprawia, że bycie w EU = niższa pozycja na arenie międzynarodowej, a zły rząd = niższa pozycja na arenie międzynarodowej.
Co do Tuska zresztą: co prawda to przykład anegdotyczny, ale widziałem kiedyś jak w rozmowie na czacie w pewnej grze (serwer europejski, więc różne narodowości) chyba Niemiec narzekał na to, że Tusk jest zbytnio pro-polski (na Tuska zeszło chyba przypadkiem, bo wcześniej było o Merkel głównie). Dopiero w czasie rządów PiS'u chyba wszystko się popsuło. Zresztą 27:1 tutaj powinno wystarczyć by pokazać jak to ogólnie wyglądało...
Jak widać można stracić pozycję w EU, kiedy się odwraca od EU. Kto by pomyślał...
Tu nie chodzi o to, że powinniśmy byli się poddawać wszystkim żądaniom, a że nie powinniśmy byli stawać sami przeciw wszystkim innym - a to zrobiliśmy. Jedynie Węgry mamy "po naszej stronie", a i to nie jest pewne. Powtórzę tutaj chyba 27:1 - sami idziemy pod prąd, nie będąc w stanie przekonać nikogo, że mamy rację, więc ponosimy tego konsekwencje. Miejmy nadzieję, że następny rząd lepiej sobie poradzi z ogarnianiem relacji Polski z Unią...