Mój komputer jakoś 2 miesięcy zaczął się sypać. Zaczeło się od tego że przy włączeniu komputera po uruchomieniu biosa ten nie mógł odnaleźć pliku Bootmgr. Spróbowałem naprawy windowsa z USB, nic to nie dało, naprawiałem go komendami, też nic. To poszedłem na łatwizne i odpalałem komputer z USB z zainstalowanym systemem. Działało więc mi to nie przeszkadzało.
Potem po jakichś 2 tygodniach kilka minut po włączeniu wyskakiwał mi BSOD. Z reguły było tak, że po jednym włączeniu bluscreen po drugim już działał. Więc troche wyje**ne. Ale dla pewności walnąłem skan antywirusem, naprawe z USB i sprawdzanie spójności plików. Nic nie dało ale jakoś miałem w to wyrąbane. Bo działał.
Potem posypała się karta graficzna, nie ma to raczej nic wspólnego z poprzednimi dolegliwościami bo karta już raz się posypała, po czym odgrzewałem ją w piekarniku, pół roku pochodziła. Więc wymieniłem na starszą wersje którą miałem w zapasie(Teraz chodzi mi tylko minecraft i liga legend ale ch*j) Problemy nie ustały BSODy to dla mnie codzienność. Żeby się upewnić na 100% że to nie wina systemu zrobilem format i zainstalowałem od niwa.
Potem było już coraz gorzej, raz komputer się włącza raz wiatraczki startują a ekran jest ciemny. Czasem odpali za pierwszym razem, czasem 5 razy pod rząd BSOD. Raz zdarzyło się, że przy odpalaniu biosa na ekranie była mozaika liter(co oznacza że karta graficzna nie ma z tym nic wspólnego). Czasami zamiast krótkiego pisku jest długi. Co ciejawe kiedy uda się już go włączyć, wszystko działa normalnie, a gry (które to znacznie obciążają procek i karte) Nie wywoływały żadnych problemów.
Wiem, że trzeba coś wymienić tylko co? Ja stawiam że to wina płyty głównej, ale może to też być procesor. Więc szukam opini tutaj, żeby się upewnić.

Zaloguj się



