Tak jak jest w temacie, proszę o podanie swoich ulubionych Daedrycznych Książąt (kto nie odpisuje ten jest potrójnym n'wahem)
Ja muszę podać aż trzech- Sheogoratha, Azurę oraz Jyggalaga.
Sheogoratha nie muszę chyba nikomu objaśniać. Jednocześnie jedna z najpotężniejszych Daedr oraz szaleniec. Dlaczego najpotężniejsza? Potrafił obejść wszystkie zasady związane z Amuletem Królów i swobodnie otworzyć portal do swojego wymiaru. Haczyk tkwił w tym, że nic z niego nie wychodziło, ale można było do niego wchodzić. Dodatkowo postanowił oszukać wszystkie bóstwa oraz pozostałe 15 książąt poprzez zatrzymanie Szarego Marszu z pomocą Czempiona Cyrodill. To już jest naprawdę coś.
Azura- prawdopodobnie najbardziej "ludzka" ze wszystkich Daedr. W przeciwieństwie do Trybunału z którego jedynie Vivec zachował zdrowe zmysły zawsze troszczyła się o Dunmerów i wspierała Nerevaryjczyka we wszystkich trudnych chwilach i wynagradzała go. Dodatkowo była potraktowana najgorzej ze wszystkich- Vivec po prostu ją wygnał do Otchłani uznając, że on, Almalexia i Sotha Sil zdołają zastąpić stary Trybunał.
Jyggalag...To już nie jest takie oczywiste. Jak można lubić kogoś, kto gdy tylko może, to próbuje zniszczyć doszczętnie wszystko? Da się. Akurat Jyggalag jest chyba najbardziej poszkodowaną Daedrą w historii Otchłani. Wykorzystywał swoje moce do zdobywania swoich terenów, a wszyscy pozostali zamiast spróbować doprowadzić do kompromisu zmienili jego domenę z Porządku na Szaleństwo. W dodatku po zostaniu pokonanym przez Czempiona Cyrodill nie przeklął naszej postaci, tylko dodał jej otuchy, zostawił prezent w postaci swojego miecza i odszedł na wieki by już nie dręczyć Drżących Wysp. Jednak nie taki zły, prawda?

Zaloguj się



