- Proszę.. Daj mi jeszcze jedną szansę.. Ja muszę wiedzieć, czym jestem... I czemu istnieję. Bez tego nie mogę kroczyć dalej. - Próbowałem się wyrwać drakonidom.
Właściciel
Ich uścisk był silny, wzmocnił się wraz z przybyciem kilku innych strażników oraz ciosami kolejnych, skierowanych w Twoją głowę i brzuch.
- Błagam.. Ja potrzebuję tej odpowiedzi... Muszę odnaleźć ojca. - Powiedziałem to nie do końca świadomie.. Myślałem o wielkim smoku, który zniszczył ten zamek.
Właściciel
Twoje błagania ucichły po ciosie w brzuch tak mocnym, że Twe ciało zwiotczało, a Ty straciłeś dech. Po chwili dopełniło tego uderzenie w głowę, które sprawiło, że osunąłeś się w mrok.
Wybudziłeś się... cóż, nie wiadomo kiedy dokładnie, później, gdzieś na gościńcu, a obudziłeś się z racji padającego Ci na twarz deszczu.
Nie myśląc za długo podnoszę się z ziemi.. Trochę byłem niezadowolony z faktu tego, czego się dowiedziałem.. Wiedziałem też, że nie mogę przebywać wśród ludzi... Nie jestem jednym z nich, może ktoś inny mi pomoże.
Właściciel
Obecnie z tymi rozważaniami byłeś w lesie. Dosłownie, bowiem wokół gościńca rozrasta się okazały las.
Myślę dalej, jednak pozostały mi tylko dwa wyjścia.. Drakonidzi lub elfy.. Te dwie rasy według legend mają dobre stosunki ze smokami.. Muszę ich poszukać, może oni pomogą.. Szkoda tylko, że ten mag niezbyt coś wyjaśnił.
Właściciel
No tak. Szkoda. Jednakże nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem i wziąć sprawy w swoje ręce, a mianowicie poszukać przedstawiciela jednej z wymienionych przez Ciebie ras. Tylko gdzie zacząć?
Pierwszą myślą były te słynne głazogarby, jednak słyszałem, że tam były niedawno jakieś walki, więc to byłby zły wybór.. Lepiej najpierw celować w lasy elfów, na pewno jest tam jakaś wioska ich.
Właściciel
No i fajnie, tylko którędy do tych lasów?
Nie mam pojęcia.. Jednak chyba wystarczyłoby sprawdzić na jakiejś mapie w mieście, więc kierujęsię do najbliższego miasta
Właściciel
Z racji tego, że nie masz bladego pojęcia jakie to, to chyba trzeba wybrać jeden z dwóch możliwych kierunków, jaki oferuje gościniec, i udać się nim w podróż.
Wybieram kierunek przeciwny do tego, gdzie widać posiadłość.. Chociaż sądze, że tego kolesia lub jego posłańców mogę jeszcze spotkać.
Właściciel
Haczyk był w sumie taki, że posiadłości nie widać.
Rozglądam się dookoła.. (Tu muszę trochę tak zrobić) Gdyby nie to, że skrzydła i wszystko mi zniknęło, to spróbowałbym podlecieć w górę, żeby się lepiej rozejrzeć, jednak nie mogę.
Właściciel
No nie możesz, a wokół las lub pozbawione drzew polany. No i gościniec, który daje Ci dwie możliwe drogi.
Nie myśląc zbyt wiele obieram drogę w stronę polan.. Jakoś las nie przemawia do mnie za bardzo.
Właściciel
//Skoro zmierzasz w ostatecznym rozrachunku do jakiegoś miasta to gdzie dokładnie?//
//Nie wiem xD Najbliższego, Heresh odpada na pewno... Może lepiej pozostawię to tobie//
Właściciel
//...
Nienawidzę Cię ._.
Idź Waść do Linest, może być fajnie.//
//okej xD Dzięki, że mnie nienawidzisz.. Już szykuję nowe postacie, bo te pewnie długo nie pożyją xD//