[Kyralia.: Imardin - Dzielnica Zachodnia.]

Avatar Erotta
Właścicielka
Każda z dzielnic Zewnętrznego Kręgu czymś się charakteryzuje - północna jest zamieszkiwana głównie przez artystów, studentów, służących w Domach, kuglarzy, oraz panienki lekkich obyczajów, południowa to głównie rzemieślnicy, lekarze, pracownicy fizyczni i uboższe mieszczaństwo, a wschodnia należy do Gildii, natomiast zachodnia... Cóż, nie ma w sobie niczego specyficznego. Mieszka tu mieszanina różnych typów ludzi, różnych zawodów i różnych stopni społecznych, a zatem naprawdę trudno nadać temu wszystkiemu jedną i tą samą kategorię, tak, żeby nie zapomnieć o nikim. Można by rzec, że jest to ta najbardziej zwyczajna i nie wyróżniająca się niczym dzielnica w calutkim Imardinie, może nawet w Kyralii.

Avatar Erotta
Właścicielka
Post startowy użytkownika Greku~!

-Gareth! Gareth! Gareth, no obudź się wreszcie! Gareth!- wczesnego ranka mężczyznę obudziło czyjeś natarczywe nawoływanie, a po dłuższej chwili także energiczne potrząsanie jego ramieniem. Jak przez sen rozpoznał głos Amalei, jego współlokatorki, śpiącej na łóżku po dokładnie drugiej stronie pomieszczenia, teraz stojącej nad nim i desperacko próbującej go obudzić. Dziewczyna zawsze była... Cóż, dość emocjonalna, że tak się wyrażę. A przy tym zdawała się być wiecznie pogodna, z uśmiechem nigdy nie schodzącym jej z ust. Rozległo się westchnienie. -Amal, zostaw go już w spokoju! Niech sobie jeszcze pośpi, jeśli go wyrzucą to nie nasz interes...- odezwał się męski głos, który Garethowi udało się rozpoznać jako głos Cassimira, jego drugiego współlokatora, który jednak dość rzadko bywał w ich mieszkaniu - pracował jako służący w Kyraliańskiej Gildii Magów i praca zajmowała mu niemalże całe dnie. Dzisiaj jednak musiał mieć widocznie wolne... Ale o co mu mogło chodzić? Mówił coś o wyrzuceniu go z gościńca... Ach, no tak! Przecież dzisiaj właścicielka gościńca sprawdzała z samego rana pokoje i pozbywała się tych gości, którzy nie potrafili utrzymać porządku! A część należąca do Hernika... Cóż, nie była zbytnio uporządkowana, łagodnie powiedziawszy.

Avatar
Konto usunięte
Gareth już obudzony, lekko otworzył oczy leżąc blisko krańcu łóżka.
Pomrugał i mruknął na znak wyspania się. Chwilę leżał z otwartymi oczami przyswajając je do światła.
- Ymmm... -mruknął - Daj mi moment...że co?! - zerwał się z pozycji leżącej na siedzącej i wytarł oczy jeszcze zaspany
- Zaraz to ogarne! - desperacko postanowił ubrać się aby zdążyć posprzątać pokój... trudno było z początku! Ledwo co się obudził...
-

Avatar Erotta
Właścicielka
Amalei zachichotała, wracając do swojego łóżka i siadając na jego brzegu. Dziewczyna miała około dwadzieścia lat i była naprawdę piękna, ze swoimi śnieżnobiałymi włosami i szmaragdowo-zielonymi, dużymi oczami o gęstych, ciemnych rzęsach. Ubrana była w prostą, czarną sukienkę, brązowe, skórzane buty i bordowy szal narzucony na ramiona, a proste włosy spięła w nieco niezgrabny kok. Zarówno jej część pokoju, jak i ta przynależna Cassimirowi, były wręcz idealnie wysprzątane i na tym tle jego jedna trzecia wyglądała jak pobojowisko! Mężczyzna przewrócił oczami, stojąc pod ścianą z rękami założonymi na klatce piersiowej. Swoje czarne niczym smoła, długie włosy miał spięte w eleganckiego kucyka, podczas gdy jedyny odróżniający się, krwisto-czerwony kosmyk pozostał swobodnie po jednej połowie głowy w charakterze grzywki. Miał na sobie strój służącego Gildii, co wskazywało na to, że jednak wcale nie miał dnia wolnego. -Lepiej się pośpiesz, Ethel będzie tu za jakieś dwie minuty. A teraz wybaczcie, że was opuszczę, ale muszę iść do pracy...- powiedział, po czym ruszył w stronę wyjścia, by po opuszczeniu pomieszczenia cicho zamknąć za sobą drzwi. Ethel była córką właścicieli gościńca, jednakże to ona często przeprowadzała owe kontrole. Większość mówiła jej po nazwisku (Sience), dodając młodsza, jednakże Cassimir zarówno z nią, jak i z właścicielami był już od dawna po imieniu. Podobno zarówno on, jak i Amalei, mieszkali tutaj już dziesięć lat! Białowłosa odprowadziła mężczyznę o krwisto-czerwonych jak to pasemko jego włosów oczach uważnym spojrzeniem, po czym przeniosła je na Garetha i przekrzywiła lekko głowę. -Wyrobisz się na czas? Próbowałam cię obudzić wcześniej, ale nie reagowałeś...- stwierdziła z troską w głosie.

//Z tymi enterami trochę przekombinowałeś, ale nie będę się niepotrzebnie czepiać...

Avatar
Konto usunięte
// Byłem na telefonie! Mam za duże ręce na to!
- Oczywiście! - ubierając spodnie trochę za mocno je podciągnął i jęknął cicho tak że nie słyszała, lecz było widać że dosyć go to zabolało w kroczu. Gdy ubrał się zaścielił łoże i natychmiast postanowił wziąć się za sprzątanie swojej części pokoju w błyskawicznym tempie! W pewnym momencie spodnie mu spadły do kolan... chwycił za pas i postanowił go zapiąć.
- Przepraszam! - zaśmiał się trzymając już pas, lecz po chwili uśmiech zszedł mu z twarzy i znowu zaczął sprzątać...

Avatar Erotta
Właścicielka
Białowłosa zaśmiała się cicho, zasłaniając usta dłonią. -Wiesz, jak tak patrzę na ciebie i na Cassimira, zastanawiam się czasami, czy aby na pewno pochodzicie z tego samego świata. On jest taki spokojny i pedanteryjny, wszystko mu zawsze wychodzi i nawet się nie musi śpieszyć... A ciebie właśnie oglądam naprędce ogarniającego burdel w swojej części pokoju na kilka sekund przed przybyciem Sience młodszej, z opadającymi do kolan spodniami. To z tobą czy z nim jest coś nie tak?- zapytała ze śmiechem, nie będąc jednak przy tym zbytnio poważną. Nigdy nie była i zawsze waliła prosto z mostu, całkowicie szczerze. Czasami aż trudno było z nią wytrzymać, kiedy tak rzucała prawdą między oczy! Wielu mówiło, że ma po prostu niewyparzony język.

Avatar
Konto usunięte
- Ze mną! Wiadomo kto tu jest większym idiotą! Ja! - uśmiechnął się i zaśmiał... dalej sprzątał jak natchniony a gdy skończył... ubrał się zaciskając pas.
- Aaa! - puścił pas i złapał się za krocze. Otworzył usta i przymknął oczy wzdychając i podśmiechując. Poprawił ubrania razem z pasem, o chwycił za sakwę chowając ją jak naszyjnik na szyi pod ubraniami.
- Niedługo pewnie wyprzedam cały asortyment który uzbierałem z podróży i wyruszę w nową podróż jako zbieracz!

Avatar Erotta
Właścicielka
Amalei zrobiła smutną minkę. -Chcesz mnie tak szybko opuścić? Dawno nie mieszkałam z większym idiotą od Cassimira...- powiedziała dość teatralnie, a drgające kąciki ust zdradzały fakt, że z trudem powstrzymywała napływający jej na twarz uśmiech rozbawienia. -Nie rób mi tego!- to powiedziawszy wybuchnęła śmiechem, łapiąc się za brzuch i opadając na swoje łóżko. Gareth nie miał jednak czasu, aby jej cokolwiek odpowiedzieć, gdyż właśnie w tym momencie do pomieszczenia weszła Ethel Sience (młodsza). Była to dość niska, wychudzona brunetka o wąskich, brązowych oczach i pół-pełnych, blado-różanych ustach. Uśmiechnęła się do nich słabo, zamykając za sobą drzwi. Uśmiech ten był jakże złudny, gdyż każdy, kto znał Ethel choć trochę, wiedział z doświadczenia, że dziewczyna aż nadto wdała się w matkę i okazała się surową, mało cierpliwą gospodynią, czepiającą się byle błahostki. -Miłego ranka życzę. Posprzątane?- zapytała, otwierając swój wiśniowej barwy wachlarz i wywołując nim lekki powiew na swoją twarz, który jednak nijak nie poruszył jej sztywno spiętych w niskiego koka włosów. Jej długa do ziemi, brązowa spódnica zafalowała lekko, kiedy ruszyła wgłąb pomieszczenia, rozglądając się po nim okiem prawdziwej znawczyni. -Hm... Niech zgadnę, Gareth. Znów sprzątałeś na ostatnią chwilę?- nadal się uśmiechając posłała mu dość kąśliwe spojrzenie. -Powinieneś brać przykład z Cassimira. On zawsze ma u siebie taki porządek, że nawet nie musi sprzątać, żeby go utrzymać...- powiedziała, szczególną uwagę poświęcając teraz szafie Garetha, której zawartość... Cóż, ułożona była łagodnie powiedziawszy w artystyczny nieład. Mogłaby się doczepić.

//Greku, nie muszę nawet poniżać twojej postaci, sam to świetnie robisz! XD

Avatar
Konto usunięte
Powstrzymywał nabuch śmiechu napływający do ust zakrywając je dłonią.
- No cóż... - spojrzał się na białowłosą śmiejąc się cicho a potem wrócił wzrokiem na surową panią. Poprawił już ostatecznie ubrania aby mu nie przeszkadzały bezboleśnie, nie tak jak przed chwilą!
- Taki jestem i taki już zostanę... może i idiota, ale jaki szybki. - nie mógł już się powstrzymać śmiejąc się z zamkniętymi oczami aby nie widzieć spojrzenia tej znawczyni ładu i składu.

// Mam humorek, ale miałem kiedyś podobną sytuację! Wręcz identyczną jak teraz! //

Avatar Erotta
Właścicielka
-Hm...- Ethel zamknęła szafę i spojrzała surowo na Garetha. -Aż tak ci jest do śmiechu? Jestem ciekawa czy tak samo śmiałbyś się na ulicy, jeślibym cię w końcu wyrzuciła. A pewnie pamiętasz, że nie zwracamy pieniędzy?- powiedziała zdawkowo, po czym przeszła do części należącej do Amalei, co pewnie oznaczało, że mimo wszystko postanowiła nie czepiać się zbytnio Garetha... A może po prostu postanowiła, trzymając go wcześniej w napięciu, powiedzieć mu dopiero pod koniec kontroli, że jednak go wyrzuca na bruk? Nie, przecież nie miałaby powodów... Prawda?

Avatar
Konto usunięte
Wpatrując się w jedno miejsce na ścianie widział kątem oka że sprawdza część współlokatorki.
- Nie było mi by do śmiechu Pani... - próbował trochę przebłagać ją za ten ustępek. W między czasie zajął się poprawiniem szafy.

Avatar Erotta
Właścicielka
-Tak sądziłam...- to powiedziawszy zamknęła szafę Amalei, a na po prostu perfekcyjnie zadbaną i uporządkowaną część Cassimira zerknęła jedynie przelotnie, nim skierowała się w stronę drzwi, ponownie puszczając w ruch swój płócienny wachlarz, mimo, iż w pomieszczeniu nie było ani trochę duszno. -Na razie dam wam spokój, nie jest najgorzej. Powinniście się cieszyć, że porządek u waszego kolegi skutecznie podwyższa średnią ocenę całego pokoju...- dodała, otwierając sobie drzwi i wychodząc na korytarz. Uśmiechnęła się do nich cierpko, dopiero teraz chowając swój wachlarz. -Następna kontrola za dwa tygodnie. Obyście wypadli lepiej, niż tym razem, bo ponownie nie będę taka miła!- rzekła, po czym puściła im oczko i zamknęła za sobą drzwi. Amal odetchnęła z ulgą, uśmiechnęła się szeroko i znów usiadła na brzegu swojego łóżka. -Ale mieliśmy szczęście! Dobrze, że nie zajrzała pod twoje łóżko...- powiedziała, wymownie zerkając we wspomnianym kierunku. I miała rację, pod łóżkiem piętrzyła się taka masa rupieci i brudnej odzieży, że tylko czekać i patrzeć aż zacznie chodzić i skakać wokół pokoju! Wbrew pozorom Ethel może jednak faktycznie była tym razem bardzo, bardzo wyrozumiała...

Avatar
Konto usunięte
Gdy zamknęła za sobą drzwi, Hernik odetchnął z ulgą biorąc charakterystyczny zamach ręką wskazując w sufit z zamknięta ręką.
- Raczej powinienem posprzątać i wziąść się za swój durny charakter, prawda? - jego powieki lekko opadły a twarz zrobiła się ponura przy powolnym sprzątaniu swojej części dokładne i powoli. Gdy skończył postanowił sprawdzić ile pieniędzy mu jeszcze zostało.
- Zamierzam zebrać zestaw na pustynię i wybrać się na jedną z nich. Dawno tam nie byłem a warunki uwielbiam! - kąciki ust lekko uniosły się a potem opuściły. Ponury usiadł na łoże i zaczął poprawiać buty.

Avatar Erotta
Właścicielka
Amalei zamrugała ze zdziwieniem. -Poważnie chcesz się teraz do Lonmaru zabierać? Przecież to prawie dwa tygodnie rejsu statkiem, a trzy razy tyle drogą lądową! Zanim wrócisz odbędzie się kolejna kontrola, na stówę nie będziesz miał dokąd wracać!- powiedziała, robiąc wielkie, pełne niedowierzania oczy. Z wrażenia aż wstała ze swojego łóżka, a skończywszy swoją wypowiedź założyła ręce na piersiach i z gracją obrażonego dziecka (czyli prawie zerową) odwróciła się do niego plecami i tupnęła nogą. -Cassimira w ogóle prawie nie ma, a ty znowu chcesz zostawić mnie samą!- stwierdziła z oburzeniem, robiąc nadąsaną minkę. Cała Amal... Ciało dorosłej kobiety - psychika i emocjonalność małego dziecka! Ech, ona zawsze taka była, niestety...

Avatar
Konto usunięte
- Wiesz, będę jak każdy! Będę szukać jakiegoś wielkiego skarbu czy czegoś tam... - powiedział skończywszy poprawiać
- Nie umiem rozpoznać czy to żart czy naprawdę tęsknota. Mam mętlik w głowie po jej słowach... - mówił ponuro Hernik. Nie wyglądał na żartobliwego, mówił poważnie.
- Nie mam narazie pieniędzy a jedynie jakieś tanie towary... ostrze i jakiś naszyjnik. Nie mam z czego żyć, dlatego tam się wybieram... -

Avatar Erotta
Właścicielka
Prychnęła, jakby z niedowierzaniem, po czym podeszła do jedynego znajdującego się w ich pokoju okna i przysiadła na jego parapecie, zagapiając się w zapętlone uliczki Dzielnicy Zachodniej i ogólnie miasto, budzące się powoli do życia. Znajdowali się na trzecim piętrze. Ludzie z tej wysokości zdawali się tacy mali, jakby mogła ich wszystkich pomieścić w jednej dłoni... -W Lonmarze wszystko jest drogie. To przecież jedyny kraj, w którym jest pełno piasku, ale za jeden jego słoik zdolny kupiec byłby w stanie wyciągnąć od ciebie dwieście sztuk złota. Tam szczęścia, ani bogactwa nie znajdziesz. Nie powinieneś tam jechać...- stwierdziła cicho, po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę poważna i głęboko zamyślona. Otaczała się ramionami w taki sposób, jakby chciała się w nich skryć. Przed całym światem i przed wszystkimi wokół...

Avatar
Konto usunięte
Hernik siedział na łóżku lekko zgarbiony podtrzymując się dłonią za brodę zgoloną kilka dni temu, a łokieć opierał się na udzie. Zapatrzone w nią piwne oczy pobłyskiwały przez światło wbijające się w okno przy którym siedziała - Ale ja kocham pustynie... - siedział tak jeszcze parę chwil i oparł się o ścianę przy dziewczynie. Zapatrzony wstydliwie w podłogę postanowił powoli delikatnie objąć ją ramionami, bał się trochę jej reakcji... Po objęciu jej lekko zawstydzony tego czynu powiedział - Rzeczywiście powinienem zostać. W końcu ktoś się o mnie martwi... - po chwili jednak wstyd go opuścił i pewnie uśmiechnął się.

Avatar Erotta
Właścicielka
Przeniosła wzrok z okna na niego i uśmiechnęła się doń promiennie. -Z-zostałbyś?- zapytała, wyraźnie uszczęśliwiona, a w jej szmaragdowo-zielonych, błyszczących oczach widać było autentyczną radość, choć... Jego odbicie w nich wyglądało dość niepokojąco. Blada, bezbronna kukła tonąca w czerni jej szerokich źrenic... Białowłosa położyła mu dłoń na ramieniu i nieznacznie (zapewne nieświadomie) przysunęła swoją twarz do jego. -To przecież oczywiste, że się o ciebie martwię. Znamy się nie od dziś, mieszkamy razem i... Można powiedzieć, że nie jesteśmy sobie tak dalecy, jak na przykład ja i Ethel, której niby mówię po imieniu, ale o której notabene nic nie wiem... Prawda?- zapytała, znów nieświadomie zbliżając swoją twarz do jego twarzy. Jeśliby się nie odsunął, cała sytuacja mogłaby zmierzać w pewnym dość konkretnym kierunku... A dziewczyna była naprawdę śliczna! Tylko... Czy on tego chciał? Przecież ta zazwyczaj roześmiana, pogodna dziewczyna dotąd zawsze zachowywała się względem niego jak młodsza, nieco uparta siostrzyczka... Dobrze to tak dopuścić do pocałunku z własną siostrą? A może nawet... Czegoś więcej? Kto wie, jak to się mogło dalej potoczyć... Jeśliby na to pozwolił.

//Greku, możliwe, że będziesz pierwszą osobą ze scenką miłosną... Radość?

Avatar
Konto usunięte
// Nic specjalnego. Jeżeli to twoja pierwsza scenka w karierze Jeja. To owszem .
- Prawda - uśmiechnięty tak na prawdę tonął w myślach czy aby na pewno tego chcial. Nie czuł jej teraz jako młodszej siostry mimo jej podobnego zachowania. Odrzucił więc wszelkie myśli i zastanowienia na bok uśmiechając się do niej. Delikatnie poprawił jej włosy aby nie przeszkadzały jej w dalszej sytuacji... nie przypuszczał że dziewczyna woli go niż Cassimra, co wynika z rozmowy. Wydawało mu się ze bardziej pasuje jej Cassimir niż on sam. Ręce trzymał na parapcie po dwóch stronach dziewczyny luźno. Czemu akurat on? Może dlatego ze nie jest ponury? Chyba tak... - Masz rację. I to dobrze?

Avatar Erotta
Właścicielka
-Tak sądzę...- przekrzywiła nieco głowę, nadal patrząc mu głęboko w oczy. -Pewnie zastanawiasz się, czemu tutaj tak stoję, skoro na codzień wyglądam, jakbym leciała na Cassimira?- zapytała prosto z mostu, nieco się do niego przysuwając, lecz tym razem świadomie, opierając mu dłoń na klatce piersiowej, a palcem wskazującym drugiej ręki delikatnie, z wyczuciem przejeżdżając po jego policzku. -On mi się tak naprawdę wcale nie podoba. To... On i ja pochodzimy z podobnych stron, mamy za sobą takie same traumatyczne przeżycia. To właśnie nas łączy. Jest dla mnie jak brat w chwili potrzeby... Ale nic poza tym. Nigdy nie będę widziała go inaczej, niż tego wieczoru, kiedy przybył do mojej sypialni cały roztrzęsiony, z zakrwawionym sztyletem w ręce i oznajmił mi, że jesteśmy bezpieczni. Że zabił tego, który chciał nas skrzywdzić...- oznajmiła głębokim, przesyconym jakąś tęsknotą głosem, po czym nie czekając na jakąkolwiek reakcję pocałowała go. Zdecydowanie. Namiętnie. Głęboko. Jej usta smakowały owocami pachi i winem vare, a skóra pachniała lekko jakimiś drogimi perfumami. Skąd miała na nie pieniądze w ogóle? Przecież w gościńcu zazwyczaj mieszkali biedacy... Wszystkie pytania jednak ulotniły się w miarę postępowania pocałunku, gdy zaczęła działać językiem na jego podniebieniu, zmuszając go tym samym do odwzajemnienia pocałunku. Poczuł, że zaczyna się w niej powoli zatracać, a wszystko, co dotąd powiedziała jakoś tak... Umykało mu z umysłu. Rozmawiali o Cassimirze, ale... Ani słowa już nie pamiętał! Zresztą, czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Absolutnie nie!

//Nie, to nie jest moja pierwsza scenka w karierze. Pisałam już nawet gejowskie i lesbijskie! ^^

Avatar
Konto usunięte
Zakręcony i zamyślony w jej osobie po prostu, oddał się jej. Prawą ręką trzymał jej włosy a lewą dolną część pleców. Z głowy uciekły mu już wstatkie myśli, oprócz jej. Rzeczywiście, zatracił się w niej całkowicie, namiętnie całując się z nią przez dłuższy okres czasu z wielką chęcią. Czuł się pewnie, przy zmrużonym prawym oku, które widziało prawą rękę trzymającą ją delikatnie. Po dłuższej chwili namiętności, postanowił przenieść pocałunek na jej łóżko. Więc owinął jej ręce w okół swojej szyji i podniósł ją blisko niego, stale utrzymując kontakt ust. Powoli przechadzał się tyłem do jej łóżka aby położyć się tam razem z nią. Więc powoli usiadł z nią na skraju łóżka dalej trzymając ją, tym razem już na kolanach. Podobało mu się jej ręce trzymające go, ręce wróciły na miejsce gdzie były wcześniej na jej ciele. Nie obmacywał jej jeszcze, czekał tylko na jej pozwolenie...

Avatar Erotta
Właścicielka
Nagle Amalei przygryzła nieco jego wargę podczas pocałunku. Miała dwa ostre jak u wampira zęby, które bezproblemowo przecięły jego skórę, tak, że metaliczno-mdławy posmak krwi wdarł się mu do ust. Mruknęła niczym kotka, a napięcie w jej mięśniach, ledwo dotąd wyczuwalne, całkowicie zniknęło, gdy zasmakowała w nim, dosłownie spijając mu z warg, lecz nie niebiański eliksir, lecz jego własną krew. Chwyciła go nagle za brzeg koszuli i pociągnęła za sobą na łóżko, tak, że znalazł się nad nią. Jedno udo oparła na jego biodrze, otaczając go resztą nogi, a ramionami wciąż oplatała jego szyję, nie przerywając pocałunku. I widać po niej było, że chciała więcej, płomienniej i mocniej. Coraz więcej. Coraz płomienniej. I coraz mocniej. Namiętniej... Jej skóra była gorąca, a zasłony w oknach nagle same się zasunęły, kąpiąc pomieszczenie w półmroku. Klucz w drzwiach też się tak jakoś sam przekręcił... Byli sami. Ona taka w tym wprawna, a on... Nie mogący jej się oprzeć i w ogóle nie potrafiący dostrzec tych wszystkich dziwnych, oraz zapewne niewytłumaczalnych dla jego umysłu rzeczy, które działy się wokół nich. Byli sami...

//Przenoszę na wiadomości prywatne. Miłej rozrywki! :)

Avatar Erotta
Właścicielka
Gareth ocknął się koło południa na swoim łóżku. Przez nieco rozchylone zasłony do pomieszczenia wdzierały się pojedyncze promienie słoneczne, delikatnie gładząc go po twarzy, z czułością ciepłego kochanka. Dopiero po dłuższej chwili jednak dotarło do niego, że był sam. Jego nagie ciało przykrywała ciepła, choć szorstka w dotyku kołdra, a Amalei nie było nigdzie w pobliżu. Jej ubrania poznikały z podłogi, więc pewnie się ubrała i wyszła... Ano tak! Przecież dzisiaj miała mieć tą rozmowę o pracę jako ogrodnik w Gildii! Ojć... I poszła tam taka obolała, z niezliczoną ilością malinek!? Nie zazdroszczę... Na swoim stoliczku nocnym dostrzegł starannie zapisaną karteczkę od niej: Wrócę pod wieczór, mam coś ważnego do załatwienia na mieście. Nie mogę się doczekać kolejnego razu! Jednak może... Nie dzisiaj. Jeśli zdobędę tę pracę, chciałabym być jutro rano wyspana, kiedy do niej pójdę. Przepraszam, że zniknęłam! - Twoja Amalei. A niżej widniał rysunek serca. Jak uroczo! Cóż, przynajmniej o nim myślała przed wyjściem... Chociaż tyle!

Avatar
Konto usunięte
Mężczyzna leżąc w łóżku czytał karteczkę, trzymając ją w jednej dłoni. - Amalei... - powiedział pod nosem uśmiechając się. Odłożył karteczkę i patrzył w przysłonięte okno - Kolejny dzień, kolejne pomysły... trzeba by znaleźć pracę! - mężczyzna rozciągnął się i odkrył kołdrę... po chwili łapania energii wstał z łóżka, złapał się za krocze. - Amalei... kolejna twoja zasługa? - uśmiechnął się ponownie tym razem już powoli ubierając się. - Jaką pracę by znaleźć? Jestem tylko handlarzem i podróżnikiem... ale jednak chciałbym już zostać w mieście i zapracować na siebie i na nią. - gdy już ubrał się, przeszukał ubrania i swoją część pokoju za pieniędzmi i jego towarami, w końcu nie wiedział ile ma pieniędzy w tym momencie! Gdy już to zrobił, uśmiechnięty pościelił jej łóżko i wyszedł (jeżeli potrzeba to zamykając pokoj) na zewnątrz zabierając ze sobą jej kartkę i chowając ją w kieszeń pod ubraniem na lewą pierś

Avatar Erotta
Właścicielka
Posiadał sześćdziesiąt-dwie złote monety, osiem srebrnych i czternaście miedzianych. Cóż, całkiem nieźle, zważywszy na to, że pokój wynajmował za dwanaście złotych miesięcznie! Ale... Na długo to mu przecież nie starczy, musiał jeszcze coś jeść i pić, chodzić do łaźni... No ciężko. Na korytarzu nie spotkał nikogo, ani żywej duszy. Może wszyscy o tej porze już poszli do pracy, bądź na miasto? Z parteru (a znajdował się na trzecim piętrze) dało się słyszeć tłumiony przez te kilka pięter gwar rozmów i brzęczenie szła, kiedy ktoś wznosił toast i stukał się kuflem z kimś innym. No tak, w końcu na samym dole gościńca znajdowała się spylunka... A jedyne wyjście na zewnątrz prowadziło właśnie przez ten lokal. Ale nie jest źle! Gareth doskonale wiedział, że w Slumsach przejście przez taką właśnie spylunkę wiąże się z ryzykiem utraty sakiewki, natomiast tutaj od czasu wprowadzenia corocznych Czystek taki incydent nie zdarzył się ani razu. Ach, Czystki! Dla mieszkańców Zewnętrznego i Wewnętrznego Kręgu - błogosławieństwo. Co roku, konkretniej zimą, magowie na wyraźny rozkaz króla wyrzucali z miasta wszelkich przestępców, złodziei i osoby o szemranej reputacji. Sami wyrzucani szczerze nienawidzili za to Gildię - wszyscy inni uważali to za szczęście. W końcu dzięki temu można było wyjść spokojnie na ulicę, z pewnością, że nikt nie poderżnie ci gardła i nie skradnie twojej sakiewki. A ciekawe co on uważał na ten temat?

//Wiesz co? Już pisałam dla ciebie odpis, ale dziadkowie zawołali mnie na świętowanie ich dnia. Przecież nie zawsze mam czas, żeby być na Jeja! Jesteś irytujący. Właśnie zapracowałeś sobie na pewien przykry incydent, który wkrótce spotka twoją postać. Już możesz zacząć się bać.

Avatar
Konto usunięte
// G. wchodzi do środka. Jeden z oponetow, pijany w cholerę. Zadaje G. uderzenie w tył głowy... G budzi się nagi w zamkniętym pomieszczeniu z kratami. Witamy w Sztumie...hy, hyyy, hyyyyyyy...gotowy na poniżenie, Mistrzyni... :( //
Mężczyzna już coś podejrzewał, bo przecież gdy coś źle może pójść... Tak i pójdzie. Schował sakiewkę do kieszeni razem z kartką od Amalei. Całe życie tylko pieniądze i pieniądze... rzeczywiście miał ochotę wyjechać, lecz obiecał Amalei że zostanie. Przełożył sztylet do prawej sakwy na udzie, idzie naszyjnik schował do sakiewki. Podszedł do ściany i oparł i nią głowę - Gdy coś może pójść źle, to pójdzie. - mruknął niechętnie pod nosem, ale w końcu musiał iść dalej. G. ruszył dalej do spylunki, wiedział że musi przejść szybko i sprawnie nie zwracając na siebie uwagi. Znając jego nędzny żywot i los, pewnie tak nie będzie. W końcu nie ma już nic do stracenia... chyba..Gdy był już przy spylunce, wziął głęboki oddech poprawiając ubrania i postanowił wejść do środka i szybko wyjść ns ulice.

// Żegnaj drogi G. Żegnaj ulubiony PBF'ie. Jeden plus? Nie umiem się na Ciebie złościć.

Avatar Erotta
Właścicielka
Zastał dość zatłoczoną salę, w której unosił się zapach alkoholu, oraz kobiecej perfumy. Za ladą dostrzegł barmana, starannie polerującego kufle, a przy barze siedziała dwójka napakowanych typów, rozmawiająca z piękną, młodą dziewczyną o kruczoczarnych włosach, która jednak wyraźnie nie była nimi zainteresowana. Gdzieś w kącie sali jakiś pijoczek sobie usnął z nogami na stole... No dzień jak codzień! Prawie udało mu się przejść niezauważenie przez lokal, ale wtem ktoś położył mu dłoń na ramieniu. Jakaś kobieta... -Gareth! Kolego, chcesz nas tak szybko opuścić!?- rozpoznał roześmiany głos Merlin, nieco od niego starszej sąsiadki z pokoju obok, mieszkającej wraz z dwoma równie pięknymi jak ona siostrami. Kiedyś umawiał się z jedną z nich i... Nie skończyło się to dla niego zbyt dobrze. Merlin, Derlin i Kerlin znane były z łamania serc mężczyznom i on dobrze o tym wiedział, a i tak dał się skusić jednej z nich na wspólny podwieczorek przy race. Skończył z prawie pustą sakiewką, oraz wielkim odciskiem dłoni na buzi. Ałć. Wracając, Merlin miała długie niemal do pasa, czerwono-rude włosy i wielkie, niebieskie oczy, a twarz usianą delikatnymi, pomarańczowymi piegami, które nadawały jej tylko uroku. Oszałamiająco piękna. I powabna. A jej ciało... Aż ciężko opisać słowami to, jak bardzo przypominała ideał nawet pod względem figury, smukłości, kształtów, oraz biustu! Błękitna, zwiewna sukienka do ziemi i łososiowej barwy, ręcznie tkany sweterek w formie bolerka za to nadawały jej także niewinnego charakteru. Na twarzy miała lekkie wypieki, co świadczyło o tym, że miała z dwa czy trzy kieliszki wypite... -Kerlin pytała się co u ciebie! Martwi się, bo dawno cię nie widziała. Derlin też jest ciekawa, co u ciebie słychać... Zastanawia się nawet, czy słusznie cię rzuciła?- dodała pogodnie i pokazała mu na stolik, przy którym dostrzegł dwie inne postacie, wspomniane siostry. Kerlin, piękność o drapieżnej urodzie, długich, czarnych włosach, oraz szczerozłotych oczach, ubrana w czarną suknię z kwiecistymi dekoracjami. Z charakteru wyzywająca i ponętna, o skłonnościach flirciarskich. Derlin, nie dość, że nieziemsko ładna, to jeszcze inteligentna i oczytana. Miała równie długie co u jej sióstr, słonecznikowo-blond włosy i bystre, srebrne oczy, którymi chłodno spoglądała na świat. Wyrachowana intelektualistka, znająca się na prawie każdej dziedzinie, jednak tak do bólu perfekcyjna, że nieraz ochrzaniała go o byle gafę, kiedy byli razem. Ach, te dziewczyny... Nic dobrego zadawać się z jedną. Zadawać się z całą trójką zakrawa na balansowanie na granicy przepaści między piekielną otchłanią, a ziemskim rajem. -Dosiądziesz się do nas?- zapytała z uśmiechem, któremu aż żal byłoby odmówić.

//Nie dramatyzuj, to psuje całą akcję. A moja zemsta będzie powolna i przemyślana...
Nie odczujesz jej do czasu, aż pojawią się jej konsekwencje. Ale postaci tak od razu nie zabiję.

Avatar
Konto usunięte
Gareth zdziwiony zaproszeniem wsłuchiwał się w jej słowa i obserwował dziewczyny siedzące z tyłu z zadowoleniem, ale przypomniało mu się że przecież jest na bliższych stosunkach z Amalei i wypadałoby zachować "wierność"... - Mogę usiąść, miałem zamiar wyjść w miasto i poszukać ciekawych ofert pracy. No cóż, ale skoro panie nalegają. Nie wypada odmówić! - odwzajemnił jej uśmiech. W głowie miał jednak zmartwienie aby nie upić się o ile będzie okazja, tylko okazać "wierność" Amalei. Mężczyzna więc postanowił usiąść z towarzystwem. - Witam drogie Panie - uśmiechnął się skromnie i postanowił zająć wolne miejsce przy stoliku. Sprawdził czy ma mieszek przy sobie sztylet dotykając prawe udo w poszukiwaniu sakwy z sztyletem.

Avatar Erotta
Właścicielka
Kerlin uśmiechnęła się do niego zalotnie, podpierając głowę na otwartej dłoni. -No cześć, Gareth. Całkiem dobrze wyglądasz... Używasz jakiegoś kremu nawilżającego?- zapytała i bez ostrzeżenia przejechała palcem wskazującym po jego policzku. Derlin poprawiła z westchnieniem swoje okulary o cienkich, czerwonych oprawkach, które jednak ani trochę nie odejmowały jej urody, a wręcz przeciwnie - podkreślały tylko fakt, że jest to dziewczyna dużo czasu spędzająca przy książkach, a co za tym idzie - inteligentna. Nie wszystkich mieszczan stać było na nauki, więc także - bogata. -Miło cię widzieć, znowu...- spojrzała na niego chłodno, jednak po chwili się uśmiechnęła. -Miałeś jakąś od czasu naszego rozstania?- zapytała pogodnie. Merlin usiadła na ostatnim wolnym krześle zaraz obok niego. Kiedy wszystkie były w jednym miejscu, widać było, że pomimo różnic w kolorach włosów, oczu, oraz drobnych elementach charakteryzujących je, jak na przykład piegi Merlin, pieprzyk na prawym policzku Kerlin czy okulary Derlin, są bardzo podobne. Cóż się dziwić? W końcu były trojaczkami. Wszystkie pachniały drogimi perfumami i wręcz olśniewały swoją urodą... Tak, to zdecydowanie ten typ kobiet, których każdy wie, że należy unikać, a jednocześnie po cichu się w nich podkochuje. Niebezpieczne, ale pociągające. Jak słodka trucizna. Niczym narkotyk, o cudownym działaniu, ale wielu efektach ubocznych. Uzależniające.

Avatar
Konto usunięte
- Nie używam kremu. Owszem, miałem inną i trochę się w niej podkochuje. Właśnie jest w mieście, też miałem wchodzić, ale panje mnie zaprosiły. - uśmiechnął się ściągając z jego twarzy jej dłoń, ale też poklepał się w miejscu z kieszkiem pieniędzy, aby sprawdzić czy jest na miejscu. Uważał na te kobiety, przecież jest normalnym facetem a one zaprosiły go z chęcią. Uśmiechał się oczekując na odpowiedź.

Avatar Erotta
Właścicielka
-I spałeś z tą nową. Jeszcze dzisiaj, na dodatek...- mruknęła Kerlin, po czym znów się uśmiechnęła promiennie. -To po tobie widać, skoro nie używasz kremu...- dodała, po czym spojrzała na Derlin, która znów spoważniała. -Niech zgadnę, Amalei? Niska, szczupła w talii, o dość skąpym biuście i wystających biodrach, blada, unikająca słońca, o śnieżnobiałych włosach, które prawie wyglądają jak siwe, zielonych oczach lśniących w ciemności niczym u bestii z Pieśni Miasta i z tą szpetną blizną na wewnętrznej stronie lewego uda?- opisała dziewczynę z porażającą dokładnością, głównie jak widać wymieniając jej negatywne cechy. I w sumie... Miała rację. Gareth faktycznie przypomniał sobie długą bliznę ciągnącą się przez lewe udo jego ukochanej... Skąd Derlin o tym wiedziała!? Merlin wytrzeszczyła na nią oczy z przerażeniem, po czym przeniosła wzrok na niego. -Żartujesz!? Związałeś się z Pożeraczką!?- ledwo to z siebie wydusiła, a już zasłoniła sobie usta dłońmi, jakby bała się własnych słów. Derlin obserwowała go poważnie znad oprawek swoich okularów, czekając na odpowiedź, a Kerlin zaśmiała się w głos. -I jeszcze się przespał z tą potworzycą! Niewiarygodne!- ponownie z jej ust dobył się serdeczny śmiech, a Derlin tylko skinęła głową. -Też to zauważyłam... Więc jak, Gareth? To o nią chodzi?- zapytała tak śmiertelnie poważnie, jakby oznajmiała mu, że jeszcze tego dnia nastąpi jego zgon.

//Chcę tutaj wytłumaczyć podejrzenia dziewcząt - mówi się, że seks dobrze wpływa na cerę.
Dlatego Kerlin widząc, że twojej postaci się poprawiła cera była przekonana, że używa kremów.

Avatar
Konto usunięte
- Od kiedy mnie zostawiłaś, muszę sobie jakoś radzić złotko... - uśmiechnął się do niej szarmancko. - Czemu potworzyca? Dla mnie jest normalną kochanką z którą można ułożyć życie. Nie rozumiem was... - przeleciał wzrokiem po twarzach sióstr, wyszukując na ich ustach odpowiedzi. - Owszem, podkochuje się w niej... a nawet się z nią dzisiaj przespałem. - mówił z lekkimi obawami do pięknych, aczkolwiek dla niego mniej niż dla innych... lekko przytupywał oczekując odpowiedzi. Chyba NIGDY tak się nie ciekawił jak teraz.

Avatar Erotta
Właścicielka
Kerlin uśmiechnęła się zagadkowo. -I jak? Smakowała twojej krwi i próbowała pozbawić cię sił witalnych czy jak na pierwszy raz udawała łagodną?- zapytała po części żartobliwie, przyglądając mu się uważnie znad pełnego kufla raki. Merlin pokręciła energicznie głową, wciąż zasłaniając usta dłońmi. Widziałeś łzy w jej oczach... Derlin westchnęła. -Posłuchaj mnie uważnie, Gareth. Ta kobieta to absolutnie nic dobrego. Robi okrutne i wzbudzające we mnie odrazę rzeczy, o których jednak ci nie mogę powiedzieć. Prawda jest taka, że przez Amalei wszystkie prawie zginęłyśmy, a Merlin raz na zawsze straciła niewinność. Nie mogę ci powiedzieć, co konkretnie zrobiła nam, albo komukolwiek innemu ta dziewka, ale wiedz jedno - nie chcesz mieć z nią niczego wspólnego, inaczej prędzej czy później możesz skończyć jako...- urwała, gdy Merlin gwałtownie zerwała się z krzesła, uderzając dłońmi o stół. Płakała, widać to było aż nadto wyraźnie. -PRZESTAŃ, DERLIN! NIE CHCĘ, ŻEBY ZNOWU NAS MUSIAŁA UKARAĆ ZA TO, ŻE TY PALNĘŁAŚ COŚ O JEJ PRAWDZIWEJ TOŻSAMOŚCI!- wrzasnęła, a kilka osób w lokalu dojrzało na nią że zdziwieniem, jednak nikt jakaś nie zareagował. -Siadaj!- syknęła gniewnie Kerlin, łapiąc siostrę za ramię. -Teraz to ty ściągasz na nas niepotrzebną uwagę!- dodała, ale rudowłosa ponownie pokręciła głową, tym razem z większym uporem. -Nie! Nie usiądę! Nie zostanę tu ani chwili więcej!- zaszlochała, po czym przeniosła zapłakane oczy na mężczyznę. -Nie zadawaj się z nią, Gareth! Mówię to, jako dobra koleżanka, która nie chce, żeby stało ci się coś złego! UCIEKAJ PÓKI JESZCZE MOŻESZ!- zawołała, po czym zasłoniła twarz i zalała się łzami. Siostry wstały i pomogły utrzymać się rozechwianej dziewczynie na nogach. -Już dobrze, już...- mruknęła Derlin, po czym spojrzała na ciebie kątem oka. -Uważaj na siebie, Gareth...- szepnęła z autentyczną troską w głosie, po czym cała trójka udała się w stronę przejścia do części mieszkalnej, zostawiając cię samego przy stole z ich niedopitymi napojami, za które zapewne nawet nie zapłaciły... Co to miało znaczyć?

Avatar
Konto usunięte
Chwile patrzył się na kufle, zastanawiając się o co może chodzić. Nie mógł uwierzyć w te słowa, mimo że dużo się zgadzało... szybko wzniósł się z siedzenia i postanowił wyjść na zewnątrz. W głowie miał dużo obaw, starał się ich pozbyć, ale nie wychodziło. Pójdzie poszukać pracy i ekwipunku na podróż. Jeżeli zacznie dziać się coś dziwnego, wyruszy w podróż. Najpierw trochę zarobi a potem wyruszy. Miał ochotę wrócić się do nich i porozmawiać, ale tyko tyle mogły mu widocznie powiedzieć. Praca? Byle by nie była marna i można by było trochę zarobić. W głowach myśli nie dawały mu spokoju, lecz dusił je. Zostawił trochę pieniędzy na stole za siostry i wyruszył do wyjścia. Dotknął palcami usta i miejsca z których wydobywała się krew. - Mam nadzieje że nic mi się nie stanie... - powiedział zmartwiony, dalej idąc poszukać tego co chciał i nie zwracał uwagi na gapiów.

Avatar Erotta
Właścicielka
Jak tylko opuścił pomieszczenie, zorientował się, że było już późno po południu, co znaczyło, że niezależnie od tego, jaką ofertę pracy udałoby mu się znaleźć, dzisiaj już raczej nie zarobi, o ile nie zdecyduje się pracować także nocą. Ludzie spokojnie przechadzali się uliczkami, rozmawiali między sobą, a nawet czasem się śmiali. Prawie wpadła na niego grupka dzieciaków, biegająca za sobą podczas zabawy w gonito... Dzień jak codzień, spokojne życie w Zewnętrznym Kręgu! Nagle ktoś zawołał jego imienia. -Gareth! Gareth! GARETH!- dość niska, drobna dziewczyna wpadła wprost w jego ramiona, cała roześmiana. Przytuliła się mocno do niego, wcześniej składając pocałunek na jego policzku. Amalei. -Dostałam tę pracę, Gareth! Będę ogrodnikiem w Gildii Magów! Będę ogrodnikiem w Gildii Magów!- zawołała pogodnie, po czym spojrzała mu w oczy. Wyglądała tak niewinnie... Czy te dziewczyny mogły mieć rację co do niej? A może to była zazdrość z ich strony, że woli ją od nich? -A ty, Gareth? Jak spędziłeś dzisiejsze popołudnie?- zapytała, pewnie nieświadoma, że w istocie dopiero niedawno się obudził... Oraz jaką rozmowę właśnie miał.

Avatar
Konto usunięte
- Na prawdę?! - ucieszył się i też ją przytulil ją od razu ucieszony do piersi. Złe myśli zniknęły z jego głowy, a on natychmiast podniósł ją aby mogła być bliżej... powinna opleść jego szyję rękoma aby nie spaść. Odwzajemnil jej to delikatnym całusem w czoło i wrócił wzrokiem na jej oczy. - Niedawno się obudziłem, poroznawiałem z znajomymi i wychodziłem poszukać pracy! - powiedział szczęśliwy z jej obecności. Zapomniał już o tym co mówiły trzy siostry

Avatar Erotta
Właścicielka
Uśmiechnęła się promiennie, oplatając jego szyję rękoma. -Ach, no tak! Zapomniałam już, że przed południem to ty budzisz się tylko raz na miesiąc i to wtedy, kiedy w dzień wielkiego sprzątania Cassimir wyleje ci wiadro zimnej wody na głowę!- zaśmiała się, po czym raz jeszcze cmoknęła go w policzek. -Powiedz, gdzie będziesz pracował?- nie dając mu czasu na odpowiedź, gwałtownie wciągnęła powietrze z wrażenia i rozpromieniła się jeszcze bardziej, o ile to w ogóle możliwe. -Może zatrudnisz się w Gildii tak jak ja? Pracowalibyśmy blisko siebie, a w chwilach wolnych spędzalibyśmy czas razem! Ponadto, większość prac w Gildii jest bardzo dobrze płatna, więc też dobrze byś na tym wyszedł! Zdaje się, że kilku magów nie ma obecnie służących, oraz jest jedno wolne miejsce w kuchni! Co byś wolał, Gareth? Praca na zmywaku czy służenie jakiemuś magowi? Bo chcesz pracować blisko mnie, prawda Gareth? Prawda!?- wyrzucała z siebie słowa z taką prędkością, że aż trudno było rozumieć co do niego mówiła, jednak ogólny sens i tak jakoś dotarł do niego. Chciała, żeby zatrudnił się na jakimś stanowisku w Gildii... W sumie czemu nie? To dobra praca. A Amalei proponując to wyglądała na taką szczęśliwą samą tą ideą... Miałby serce ją teraz rozczarować? To byłoby z jego strony po prostu okrutne!

Avatar
Konto usunięte
- Taaak... mam nawet mały potencjał do magii, o którym powiedział mi bliski mag mojego ojca. Mogę spróbować prędzej jako pomocnik dla maga. A praca w kuchni nie jest dla mnie... - odparł jej spokojnie, przyglądając się jej ślicznej twarzy. Jednak chyba skusi się na tą pracę... - No dobrze, spróbuję na pozycji służącego! - powiedział uśmiechnięty i poprawił jej włosy delikatnie dłonią - Pójdę jutro, dobrze? - jednocześnie wyciągnął karteczkę z kieszeni, którą zostawiła mu na szafeczce. - Cała w malinkach poszła na rozmowę o pracę! - zaśmiał się - Idziemy coś kupić czy wracamy? - był uszczęśliwiony! Praca - Amalei, powrót do domu - Amalei, zakupy - Amalei. Chyba się od niej uzależnia! W końcu możliwe, że znalazł pracę! Nie da się opisać tego uczucia!

Avatar Erotta
Właścicielka
Zamyśliła się chwilę. -Hm... Jestem trochę głodna. Może zabrałbyś mnie gdzieś na obiad, co?- zasugerowała z uśmiechem. Po chwili dodała. -Tylko postaw mnie na ziemi, ludzie się gapią!- ze śmiechem. I faktycznie, dzieci, które przed chwilą grały w gonito patrzyły na nich z daleka z szeroko otwartymi ustami. Mała dziewczynka pokazała na nich paluszkiem. -Czemu ta ładna pani tuli się do tego brzydkiego pana? Zakochała się w nim za osobowość czy co..?- zapytała, a stojący obok niej chłopczyk trącił ją ramieniem. -Coś ty, nie bądź naiwna! Widzisz tą sakiewkę? To jasne, że leci na jego kasę! To jakiś kupiec!- powiedział, a inny chłopiec pokręcił głową. -Nie, to nie to! Ona mówiła, że pracuje w Gildii, co nie? Więc ma więcej kasy od niego... Pewnie się kochają tylko w łóżku!- dodał ze śmiechem, po czym klepnął dziewczynkę w ramię. -Berek!- zawołał, po czym zaczął przed nią uciekać. -Ej!- koleżanka czym prędzej popędziła za nim, a ostatnie dziecko jeszcze chwilę na nich patrzyło. -Obrzydliwe!- stwierdził w końcu, pokazał im język, po czym dołączył do bawiącej się gromadki... Ale kto by się tam przejmował opinią jakichś bachorów?

Avatar
Konto usunięte
Mimo słów dzieci nadal uśmiechnięty odparł - Masz tu sakiewkę i wybierasz gdzie idziemy! - powiedział do jej ucha. Powoli pozwolił jej stanąć na ziemii. - Te dzieci, są takie trafne! - uśmiechnął się, mówiąc to z ironią. Widocznie dał jej pole wyborów, nie wiedział gdzie może z nią pójść. Wynajmując sakiewkę wypadła mu kartka... ta od niej. Spojrzał na nią z zadowoleniem w jego ciemnych piwnych oczach. - Twoja karteczka, bardzo podobało mi się te serduszko! - chylił się po kartkę i złapał ją w dłoń i wrócił do niej. - Masz jakieś zainteresowania? - zapytał zaciekawiony, może dowie się coś o tym co zrobiła trójce sióstr. Był spokojny, ufa Amalei...

Avatar Erotta
Właścicielka
Uśmiechnęła się promiennie. -Och, przecież mnie znasz! Ogrodnictwo, sztuka, piękno przyrody..!- zakręciła się w kółko, a jej spódnica zafalowała lekko. -Kocham być na świeżym powietrzu!- puściła mu oczko. -Może na obiad udamy się do Dzielnicy Północnej? Jest tam taki świetny lokal Pęd Varerośli, gdzie podają najlepsze wino w całym Zewnętrznym Kręgu! A jedzenie? Mnm! Palce lizać!- złapała go za nadgarstek i z energią, oraz zapałem małej dziewczynki pociągnęła go w stronę głównej ulicy, którą dało się dość także do przejść do innych Dzielnic, między innymi do Północnej. Miejsce pełne artystów, dzieciaków, kuglarzy, tanich prostytutek, oraz ludzi rozrywki... Amalei podobno często tam bywała w czasie wolnym, zwąc to miejsce Dzielnicą Uciech!

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku