[DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Avatar Omeg12
Był już temat o ulubionych bohaterach i złoczyńcach, teraz chciałbym pogadać o najmniej ulubionych. Mówię tu o postaciach ze wszelkich tekstów kultury, których szczerze nienawidzicie. W które bezowocnie strzelaliście podczas misji eskortowych, bo tak bardzo was wkurzały. Na których bolesną śmierć liczyliście w każdym odcinku serialu, na każdej stronie książki. Których samo wspomnienie napełnia wasze serca nienawiścią i pogardą.

No może nie aż tak, ale na pewno są postacie, za którymi nie przepadacie.

Avatar
Konto usunięte
Umbridge.Całe szczęście że centaury najpewniej ją rozszarpały.Nie wyobrażam sobie aby ktoś ją lubił...

Avatar Omeg12
Przeczytaj sobie Insygnia Śmierci, to polubisz ją jeszcze bardziej...

Avatar Chrzaszcz_Trzcinowy
Lewus z Gothica.

Jedyny sku*wysyn do którego nie czułem nawet odrobiny respektu.

Avatar JohnLennon
Kilka się znajdzie: Joffrey Baratheon Pyter Bealish, Ramsay Bolton z Gry o Tron, tak jak pisał Paranormal- Umbridge, Hope z gry Final Fantasy XIII, jak sobie coś jeszcze przypomnę to napiszę.

Avatar
Konto usunięte
Rander pisze:
Żydzi.

Zbanujcie go.

Avatar tombraider100
paranolmal pisze:
Zbanujcie go.

No trochę przegioł kseno fobia.

Avatar Rander
Dlaczego?
Nie znasz się na kappie?

Avatar Rander
tombraider100 pisze:
No trochę przegioł kseno fobia.

Nie no bez przesady, innych ras się nie boje ( <o> , <o> )

Avatar tombraider100
Rander pisze:
Nie no bez przesady, innych ras się nie boje ( <o> , <o> )

A jakiej jesteś rasy?

Avatar FD_God
Ten je**ny mały karakan Teemo w drużynie przeciwnej.

Avatar Rander
tombraider100 pisze:
A jakiej jesteś rasy?

#Słowanin
#Lubię_czarnych

Avatar Rander
FD_God pisze:
Ten je**ny mały karakan Teemo w drużynie przeciwnej.

Bierz na niego katarinę, mały śmieć nie ma wtedy życia.

Avatar tombraider100
Rander pisze:
#Słowanin
#Lubię_czarnych

Słowianin to nie jest rasa kolo skóry jaki masz?

Avatar FD_God
Katarina to też robak, a ja czymś takim co nie wymaga jakichkolwiek umiejętności to nie gram.

Avatar Rander
tombraider100 pisze:
Słowianin to nie jest rasa kolo skóry jaki masz?

Obawiam się że jesteś w błędzie.

Avatar Rander
FD_God pisze:
Katarina to też robak, a ja czymś takim co nie wymaga jakichkolwiek umiejętności to nie gram.

Po prostu nie umiesz nią grać i nie wiesz kiedy wbić w tf.

Avatar tombraider100
Rander pisze:
Obawiam się że jesteś w błędzie.

Nie jestem w błędzie .

Avatar TheBDQJP
ten debil oleander z psychonautów

Avatar
Konto usunięte
Kadir Sulejman

Avatar Rander
tombraider100 pisze:
Nie jestem w błędzie .

Xanthochroi, jeśli chcesz po kolorze.

Avatar tombraider100
Rander pisze:
Xanthochroi, jeśli chcesz po kolorze.

Powiedz to ja też powiem.

Avatar FD_God
Rander pisze:
Po prostu nie umiesz nią grać i nie wiesz kiedy wbić w tf.

Czyli mówisz mi, że Katarina to jest postać wymagająca umiejętności innych niż rzucenia combo z Q>E>W>R i zgarnięcia przez to penty?

Avatar
Konto usunięte
E Q W R skuteczniejsze

Ja tam nie lubię Mundo. Nie zabijesz, no nie zabijesz bo ma tego ulta co sekundę.

Avatar Dark_Dante
tombraider100, ostrzegam cię przed wywoływaniem tego typu spamu.

Avatar Rander
FD_God pisze:
Czyli mówisz mi, że Katarina to jest postać wymagająca umiejętności innych niż rzucenia combo z Q>E>W>R i zgarnięcia przez to penty?

Jeśli myślisz, że sama kombinacja tych klawiszy wystarcza, to jesteś w wielkim błędzie, musisz powtarzać pełną kombinację umiejętności w dobrym momencie i kolejności, kilka małych błędów i papa katarina. Musisz oczywiście robić to bardzo szybko i podejmować decyzje w krótkim czasie, czy kiedy jesteś już w walce, atakować dalej, czy też może szybko uciec przy pomocy warda, albo cofnąć się do sojuszników aby ich wesprzeć, a może dogonić uciekającego gnojka z 5 hp.

P.S jo tysz przepryszam dante :c

Avatar tombraider100
Dark_Dante pisze:
tombraider100, ostrzegam cię przed wywoływaniem tego typu spamu.

Ok spoko przestanę to robić.

Avatar
Konto usunięte
Rander, to co piszesz to kompletny bullshit.


Nigdy w życiu jak Katariną zagrałem z 40 meczy nikt mi nie uciekł na low. Nigdy.
Tak samo na Yasuo albo Riven. Jedyne na czym non stop mi uciekają, to Alistar i LB na midzie XDD

Avatar tombraider100
pawlo55 pisze:
Rander, to co piszesz to kompletny bullshit.

Zgadzam się.

Avatar Rander
pawlo55 pisze:
Rander, to co piszesz to kompletny bullshit.


Nigdy w życiu jak Katariną zagrałem z 40 meczy nikt mi nie uciekł na low. Nigdy.
Tak samo na Yasuo albo Riven. Jedyne na czym non stop mi uciekają, to Alistar i LB na midzie XDD

Widać że moje 1000 meczy katariną to mało ( <o> , <o> )

Avatar FD_God
Dobre brednie. O dobrych momentach to chyba masz na myśli, gdy Kata spami Q na minionach licząc aż jeden odbije się w twoją stronę i zada te pełne 300 obrażeń, zamiast tak jak miała przed tym buffem, że z każdym kolejnym się to zmniejszało. To zwyczajnie postać dla noobów tak jak Illaoi.

Avatar Rander
Heh, po prostu nie umiesz się pogodzić z tym że inne postacie mają inne mechaniki i trudność polega na czymś innym. A teraz powiedz mi, czym ty grasz?

Avatar FD_God
Ja gram wszystkim, nie mainuję jednej postaci. Ale obecnie ze znajomymi gram głównie jako Viktor.

Avatar Rander
Viktor twardy huncfot, jak go widzę to smutno mi odkładać katarine i biere galio.

Avatar FD_God
Galio dobra postać jak ma się team odpowiedni, a przeciwnik nie zrobi sobie QSS'a.

Avatar Rander
Tylko szkoda że galio często sam anuluje ulta kiedy np vi wlatuje z q w tym samym momencie kiedy ja ultuje, takie trochę drewno.

Avatar FD_God
Równie źle jak przeciwnik pokroju Blitza zwyczajnie użyje E kiedy ty próbujesz wskoczyć do tf'a.

Avatar
Konto usunięte
Może napiszę "poważniejszą" wypowiedź w tym temacie... Oczywiście spoilery są nieuniknione. Ten spoiler dotyczy The Walking Dead.

Arvo.

Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Od czego by tu zacząć... sam nie wiem. Arvo jest, mówiąc krótko i dobitnie, śmieciem i ścierwem jakich mało.
Po raz pierwszy spotykamy się z nim w czwartym epizodzie drugiego The Walking Dead od Telltale Games. Ma on zabandażowaną nogę i torbę z lekarstwami. Decyzją Clementine (postaci sterowanej przez gracza) jest to, czy powinna okraść Arvo i dać lekarstwa ciężarnej Rebece z jej grupy, czy też puścić go wolno.

Guess what - niezależnie od tego wyboru, pod koniec epizodu czwartego Arvo powraca z liczebniejszą grupą zaprzyjaźnionych z nim Rosjan, którym wmawia, że został przez gracza okradziony. Clementine może wspomnieć w rozmowie z Arvo, że mają przy sobie niemowlę, oraz że chce uniknąć rozlewu krwi. Arvo oczywiście ma to gdzieś, a strzał w zmienioną w zombie Rebekę uznaje za strzał w grupę Rosjan. W rezultacie epizod czwarty kończy się strzelaniną.

Epizod piąty - sam jego początek - oznajmia, że nic nie stało się grupie gracza, a grupa Arvo zginęła w strzelaninie praktycznie w całości, z wyjątkiem jego samego. Co robi ten dwulicowy gnojek? Udaje ofiarę, opłakuje śmierć siostry z jego grupy i zarzuca Clementine i jej grupie, że to wszystko ich wina. Co więcej, zaskarbia sobie sympatię kilku osób z grupy Clem.

Fast forward, Arvo jest zmuszony zaprowadzić grupę Clem do opuszczonego domu, w którym wcześniej krył się ze swoimi Rosjanami. Najkrótsza droga do domu prowadzi na wprost, przez zamarznięte jezioro. Co robi ten ruski śmieć? Biegnie przez jezioro, gdy widzi zombie w oddali za sobą, na dystansie tak długim, że właściwie nie ma żadnego realnego niebezpieczeństwa, w efekcie krusząc lód i powodując utopienie się jednego - lub dwóch, w zależności od decyzji gracza - z członków grupy Clem.

Jak kończy się historia Arvo? Cóż, on i parę innych osób są zniesmaczone Kennym, który do tej pory regularnie obijał ryj Arvo w zemście za wszystko, co zrzucił na grupę Clem; wspomniana grupka osób decyduje się uciec od Kenny'ego, nie widząc w tym winy Arvo.
Niezależnie od tego, czy Clementine krzyknie by zaalarmować resztę grupy, czy też będzie siedziała cicho, Arvo strzeli w jej ramię z AK-47, pozbywając ją przytomności.

Czy ktokolwiek powstrzymuje ich ucieczkę? Absolutnie nie; udaje się im uciec, kradnąc naprawioną przez Kenny'ego ciężarówkę. Arvo ot tak ucieka sobie bez żadnych konsekwencji po przyczynieniu się do dwóch śmierci i postrzeleniu Clementine.

TL;DR: www.reddit.com/r/FuckArvo

Avatar FD_God
Ruscy to chyba wszędzie są jak jakaś zaraza.

Avatar
Konto usunięte
FD_God pisze:
Ja gram wszystkim, nie mainuję jednej postaci. Ale obecnie ze znajomymi gram głównie jako Viktor.


Syndra i po VIktorze :^)

Avatar
Konto usunięte
Arvo postąpił zle,ale myślę że to przez Kennego,traktował go przez tą całą podróż jak śmiecia,więc nie dziwota że uciekł przy pierwszej lepszej okazji,pozatym można zobaczyć w jego oczach przerażenie po postrzale Clem.

Avatar
Konto usunięte
paranolmal pisze:
Arvo postąpił zle,ale myślę że to przez Kennego,traktował go przez tą całą podróż jak śmiecia,więc nie dziwota że uciekł przy pierwszej lepszej okazji,pozatym można zobaczyć w jego oczach przerażenie po postrzale Clem.


Obrarzajo Kenny'ego?
Obrarzajo Kenny'ego.
Nie pozwolę :^)

Tak, Kenny traktował Arvo jak śmiecia. Zasłużenie.

Przerażenie po postrzale Clem? Czemu więc Arvo nie rzucił broni i nie pomógł Clementine? Gdyby naprawdę żałował swojego czynu, próbowałby naprawić wyrządzone szkody. Prawdopodobnie jego "przerażenie" było spowodowane wizją tego, jakie manto spuściłby mu Kenny, gdyby odkrył, co stało się z Clem.

Wielu graczy, którzy zarzucają Kenny'emu szaleństwo, zdaje się nie zauważać jednego ważnego szczegółu - Kenny to człowiek po przejściach.
Od samego początku do końca znajomości z Kennym, gra daje mu jedną szczególną cechę charakteru - lojalność dla sprzymierzeńców. W każdej swojej chwili na ekranie Kenny stara się bronić swoją rodzinę, jak i każdą grupę, w której jest.

"hurr durr jak sprzeciwisz się kennemu choć raz to jest dupkiem"
No shit, Sherlock. Sam osobiście nie pochwalam tak ekstremalnego pojmowania tego konceptu, ale... tak Kenny rozumiał lojalność. Jeżeli nie jesteś skłonny pomóc jego rodzinie, Kenny też nie jest zobligowany pomóc tobie. A zważając na to, kogo spotykamy w aptece w epizodzie pierwszym sezonu pierwszego... mając wybór między mężczyzną opiekującym się swoją rodziną a neurotyczną kobietą z jej starym rasistowskim ojcem, wybrałem pierwszą opcję bez większego zastanowienia.

Pierwsza gra daje najsilniejszy jednoznaczny sygnał w epizodzie trzecim - Kenny kocha swoją rodzinę nad życie. Ochrona życia Katjii i Ducka jest dla niego najważniejsza. Kiedy Kenny dowiaduje się, że Duck został ugryziony i nie zostało mu już wiele czasu, popada niemalże w szaleństwo; nie przyjmuje tego do wiadomości; do ostatniej chwili ma nadzieję, że będzie w stanie uratować swojego syna i Katję. Samobójstwo Katjii - oraz, jeżeli tak zdecyduje gracz, zmuszenie Kenny'ego do zabicia Ducka przed przemianą w zombie zamiast wyręczenia go w tym obowiązku - dopełnia dzieła zniszczenia na psychice Kenny'ego.

Fast forward do sezonu drugiego. Drugi epizod mówi nam, co stało się z Kennym - udało mu się przeżyć cliffhanger epizodu piątego sezonu pierwszego oraz znalazł drugą grupę, z którą przebywa i której broni. Co więcej, znalazł (prawdopodobnie) miłość w Saricie. Epizod czwarty pokazuje nam dokładnie, jak wiele znaczyła Sarita dla Kenny'ego - jej śmierć wysyła go w kolejny obłęd smutku, nie potrafi opanować swej rozpaczy, naskakuje na każdego dookoła, próbuje załagodzić ból poprzez obwinianie kogokolwiek, w tym przypadku Clem (za co później przeprasza, bodajże w epizodzie piątym). Jego kolejnym celem staje się ochrona AJ'a, dziecka Rebeki, przed niebezpieczeństwem. Kenny traktuje AJ'a jak własnego syna, czego ostateczny dowód jest widoczny w jednym z zakończeń sezonu drugiego, kiedy to jest skłonny pozostawić Clem i AJ'a w obozie Wellington, a samemu odejść i ryzykować swoim życiem, byleby tylko zapewnić im schronienie.

Kenny przewija się od rodziny do rodziny, próbuje znaleźć swoją rodzinę, chroni ich od początku do końca. Lojalność to dla niego najważniejsza wartość.
Kenny jest jedną z bardziej akceptowalnych moralnie postaci w całym telltale'owskim The Walking Dead.

Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Avatar
Konto usunięte
Clem straciła rodzinę?Tak jak również opiekuna którego może albo zastrzelić albo zostawić aby zmienił się w zombie.Jane straciła siostrę i (najprawdopodobniej)rodzinę?Tak.Ale żadna,powtarzam ŻADNA z nich nie zachowuje się tak jak Kenny.Czy Kenny uczy Clem jak przetrwać?Nie.Czy Jane uczy Clem jak przetrwać?Tak.Czy Jane wyzywała by Clem po odcięciu ręki Lukowi?Najpewniej nie.Czy Jane hamuje emocje mimo straty?Tak i jeszcze myśli racjonalnie i to ONA chce jak najlepiej dla grupy.I mimo że jej propozycje są czasami nieludzkie chyba każdy przyzna że słuszne.Kenny był wspaniały ale zmienił się w szaleńca.Jane powiedziała że to był wypadek kiedy oznajmiła o śmierci AJ.Czy Kenny chociaż przez sekundę się zastanawiał?Nie,od razu rzucił się z chęcią zabicia Jane.Jane po prostu jest lepsza od Kennego.Jego umysł był już przepełniony nienawiścią.Pozatym Arvo mogli grozić i kazać mu mówić to co mówił pod grozbą zabicia jego siostry,prawda?Może wcale tego nie chciał?Ale Kenny znęca się nad Arvo psychicznie i fizycznie.Arvo nie różni się niczym od Kennego jeśli uwierzymy że zrobił to z własnej woli.Tak samo zrobiłby Kenny.Więc moim zdaniem wybór Jane jest lepszym rozwiązaniem.

Avatar
Konto usunięte
Obrona Jane?

Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Nie masz zielonego pojęcia, o czym mówisz, co nie?

Rozmontujmy ten post od początku do końca, shall we?

"[...] czy wyzywałaby Clem [...]?"
Niestety, przypuszczenia nie są prawidłowym sposobem prowadzenia dyskusji :^)

"[...] Czy Jane hamuje emocje mimo straty?Tak i jeszcze myśli racjonalnie i to ONA chce jak najlepiej dla grupy. [...]"

>Jane chce jak najlepiej dla grupy
>niejednokrotnie przyznaje, że nie chce się przyzwyczajać do grupy Clem, bo "widziała, jak wiele grup się rozpadło"
>podczas oblężenia na taras widokowy (w którym ginie Sarah) Jane wolała przespać się z Lukiem zamiast pomóc innym.

No tak średnio bym powiedział. Jane WIELOKROTNIE przyznaje, że jest skłonna pozostawić dosłownie kogokolwiek kompletnie samego.

"[...] Pozatym Arvo mogli grozić i kazać mu mówić to co mówił pod grozbą zabicia jego siostry,prawda?Może wcale tego nie chciał?Ale Kenny znęca się nad Arvo psychicznie i fizycznie.Arvo nie różni się niczym od Kennego jeśli uwierzymy że zrobił to z własnej woli.Tak samo zrobiłby Kenny.Więc moim zdaniem wybór Jane jest lepszym rozwiązaniem. [...]"

Arvo postawił grupę Clem w ogniu krzyżowym, okłamał swoją grupę odnośnie tego, czy został przez nich okradziony, jako pierwszy otworzył ogień w kierunku grupy Clem.... mogę wyliczać jeszcze dłużej.
Kenny? Kenny jedynie odpłacał się pięknym za nadobne.

No i najlepszy punkt całego tego posta:

"[...] Jane powiedziała że to był wypadek kiedy oznajmiła o śmierci AJ.Czy Kenny chociaż przez sekundę się zastanawiał?Nie,od razu rzucił się z chęcią zabicia Jane.Jane po prostu jest lepsza od Kennego.Jego umysł był już przepełniony nienawiścią. [...]"

Dziękuję. Dziękuję za to, że wspominasz o zakończeniu sezonu drugiego. Ten argument jest tak dziurawy, że praktycznie oddajesz mi tutaj pałeczkę i przyznajesz swoją porażkę :^)

Jane była z Clem i Kennym od epizodu trzeciego. Trzy epizody, od trzeciego do piątego. Mało tego, w pewnym momencie dochodzi do rozmowy między Clem i Jane odnośnie zachowań Kenny'ego. Jane była w pełni świadoma tego, przez co przeszedł Kenny. Jane była w pełni świadoma tego, że Kenny stracił ludzi których uznawał za rodzinę DWA RAZY i nie zamierza dopuścić do śmierci AJ'a.
Co robi Jane? Udaje, że AJ zginął.
Jane zrobiła to CELOWO. Jane celowo podpuściła Kenny'ego, sprowokowała go do takiej reakcji, tylko po to by udowodnić, że miała rację, że Kenny jest wrakiem człowieka. Bo jest. Dziękuję, Sherlocku, człowiek który dwukrotnie stracił grono najbliższych mu osób jest wrakiem i nie powinno się go prowokować. Sam bym się tego nie domyślił.
Co więcej, co prawda Kenny rzuca się na Jane z pięściami, ale to ona pierwsza wyjmuje nóż i zaczyna go nim ciąć.
Jaki był proces myślowy Jane? "Udowodnię, że Kenny jest psycholem, który zabiłby kogoś kto zabił dziecko, mimo że cała ta farsa mogłaby być uniknięta gdybym powiedziała, że dziecko jest bezpieczne!"
gg no re

Na odchodne zostawię ten obrazek - jeżeli będzie trzeba, mogę przetłumaczyć :^)

Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Avatar
Konto usunięte
Mały bonus: Kenny PYTA Jane parę razy, co się stało z dzieckiem. Ona zamiast konkretnej odpowiedzi po prostu siedzi cicho.
Cała ich walka w ogóle nie miałaby miejsca, gdyby Jane nie próbowała tej idiotycznej sztuczki z udowadnianiem tego, co już wszyscy wiemy.

>sfabrykuj śmierć dziecka
>typo broniący dziecka denerwuje się
>LOLOLOL A NIE MÓWIŁAM ŻE KENNY JEST SZALONY, NORMALNA OSOBA NIE WKURZYŁABY SIĘ NA UDAWANE ZABICIE JEJ DZIECKA, KENNY MA PROBLEMY

Mały bonus numer dwa: Że niby Jane dba o grupę? Pfffthahahahaha-nie. Jane traktuje AJ'a jako bagaż. To, że Clem usłyszała płacz AJ'a po walce Kenny'ego i Jane, to zwykły fart.
Mówiąc teraz o scenariuszu, w którym Kenny zostaje zabity - odkrycie położenia AJ'a to jedyny powód, dla którego Clem i Jane biorą go ze sobą. Gdyby AJ nie zaczął płakać, Jane kompletnie olałaby go i poszła dalej, utrzymując Clem w przeświadczeniu, że AJ zginął i nie ma o czym rozmawiać.
To nawet nie przypuszczenie; to zwykły wniosek, jaki wysuwa się po analizie postaci.

Avatar
Konto usunięte
1. ruscy
2. Rosh Penin z Star Wars jedi Knight Jedi Academy
3. Captain Shepard z Cod Mw2 albo 1 nie pamiętam
4. Cato z igrzysk śmierci
Liste bede aktualizował jeśli sobie przypomne.

Avatar
Konto usunięte
Nie powiem że tekst na końcu rozśmieszył mnie niemiłosiernie ale przejdzmy do rzeczy:
Porównanie jest tutaj jak najbardziej na miejscu ponieważ Clem i Jane straciły coś bardzo bliskiego ale nie stały się wrakami jak Kenny,nie mówię że jest zły i robi wszystko zle.Mówię tylko że wybór między Jane a Kennym jest lepszy dla Clem jeśli wybierze się Jane.Tak w każdej chwili może opuścić grupę ale kiedy z nią jest stara się dla nich.Nie chodzi o to że Jane chciała udowodnić że Kenny jest wrakiem.Chodzi o to że Kenny nie mógł się zająć dzieckiem.Sam to udowodnił Wysyłając Clem i AJ do Wellington.11 letnia dziewczynka musi sama zająć się dzieckiem.Nie sądzę aby w Wellington ktoś się nią przejmował.Jane wyciągnęła nóż po czym powiedziała aby nie podchodził.Co robi Kenny?Czeka aż Jane schowa nóż po czym atakuje ją.Gdyby się na nią nie rzucił ona by go nie zaatakowała.W TWD nie ma ideałów.Jane nie jest aniołem tak samo jak Kenny.
Dodam jeszcze że jeśli ktoś interesuje się AJ powinien zabić Kennyego bo nie sądzę że usłyszeli by dziecko z zamkniętego samochodu,w czasie śnieżycy.

Avatar
Konto usunięte
"[...] Clem i Jane straciły coś bardzo bliskiego ale nie stały się wrakami jak Kenny, [...]"

Wiadomości z ostatniej chwili: każdy człowiek przeżywa straty w inny sposób!
Sherlockowanie największego kalibru, towarzyszko :^)

"[...] Mówię tylko że wybór między Jane a Kennym jest lepszy dla Clem jeśli wybierze się Jane.Tak w każdej chwili może opuścić grupę ale kiedy z nią jest stara się dla nich. [...]"

Zdecydowanie racja; scena, w której Jane i Luke spali ze sobą zamiast pomocy reszcie grupy przy odpieraniu szturmu zombie jest tego najwyraźniejszym dowodem :^)
"Może zostawić nas na śmierć w dowolnej chwili, ale jak na razie nam pomaga" - poprawny sposób patrzenia na tę sytuację to "wykorzystuje nas na chwilę obecną, a jak przestaniemy być dla niej przydatni, to nas pozostawi". Jeżeli naprawdę wierzysz, że jest inaczej - współczuję i wnioskuję, że to prawda, że janefags don't always make sense :^)

"[...] Chodzi o to że Kenny nie mógł się zająć dzieckiem.Sam to udowodnił Wysyłając Clem i AJ do Wellington. [...]"

Wiesz, czemu pozostanie w Wellington jest gorsze od dalszej wędrówki z Kennym?
Crawford.
Crawford też miało być w teorii bezpiecznym azylem. Muszę przypominać, na czym się to skończyło?

Zajęcie się Clem i AJ'em? Nie, Clem dawała sobie z tym radę sama.
Obrona Clem i AJ'a? Tak.

Kenny może być wrakiem człowieka, ale NIGDY nie podniósłby ręki na dziecko - a to właśnie próbuje wmówić graczowi Jane.
Po czym wnioskuję, że Kenny nigdy nie zaatakowałby Clem ani AJ'a celowo? Po tym, że gdy Kenny okłada Arvo pięściami, a Clem spróbuje fizycznie ich rozdzielić i przypadkowo dostaje od Kenny'ego, ten natychmiastowo przestaje i jest w autentycznym szoku co do tego, co zrobił Clem.

Mój argument wciąż silnie stoi. Kenny jest lojalny wobec bliskich mu ludzi oraz sprzymierzeńców; nigdy nie skrzywdziłby Clem ani AJ'a celowo i naumyślnie. Jane zaś celowo podburzała go, ryzykując życiem małego dziecka, tylko by udowodnić, że miała rację; że gdy Kenny jest zdenerwowany, robi się groźny dla swojego wroga.
Jeżeli ktoś z tej dwójki jest socjopatą, to prędzej byłaby to manipulantka Jane aniżeli lojalista Kenny.

"[...] Dodam jeszcze że jeśli ktoś interesuje się AJ powinien zabić Kennyego bo nie sądzę że usłyszeli by dziecko z zamkniętego samochodu,w czasie śnieżycy. [...]"

Ja... nie no, moment, chwila, zaraz... co? Jaki tu jest ciąg przyczynowo-skutkowy? Jeżeli dbasz o to dziecko, zabij jego opiekuna, bo nie usłyszałby go z zamkniętego auta?

Zdjęcie użytkownika Konto usunięte w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Avatar Szymon2727
Martinz_ pisze:
Może napiszę "poważniejszą" wypowiedź w tym temacie... Oczywiście spoilery są nieuniknione. Ten spoiler dotyczy The Walking Dead.

Arvo.

Zdjęcie użytkownika Szymon2727 w temacie [DYSKUSJA] Najbardziej znienawidzone postacie

Od czego by tu zacząć... sam nie wiem. Arvo jest, mówiąc krótko i dobitnie, śmieciem i ścierwem jakich mało.
Po raz pierwszy spotykamy się z nim w czwartym epizodzie drugiego The Walking Dead od Telltale Games. Ma on zabandażowaną nogę i torbę z lekarstwami. Decyzją Clementine (postaci sterowanej przez gracza) jest to, czy powinna okraść Arvo i dać lekarstwa ciężarnej Rebece z jej grupy, czy też puścić go wolno.

Guess what - niezależnie od tego wyboru, pod koniec epizodu czwartego Arvo powraca z liczebniejszą grupą zaprzyjaźnionych z nim Rosjan, którym wmawia, że został przez gracza okradziony. Clementine może wspomnieć w rozmowie z Arvo, że mają przy sobie niemowlę, oraz że chce uniknąć rozlewu krwi. Arvo oczywiście ma to gdzieś, a strzał w zmienioną w zombie Rebekę uznaje za strzał w grupę Rosjan. W rezultacie epizod czwarty kończy się strzelaniną.

Epizod piąty - sam jego początek - oznajmia, że nic nie stało się grupie gracza, a grupa Arvo zginęła w strzelaninie praktycznie w całości, z wyjątkiem jego samego. Co robi ten dwulicowy gnojek? Udaje ofiarę, opłakuje śmierć siostry z jego grupy i zarzuca Clementine i jej grupie, że to wszystko ich wina. Co więcej, zaskarbia sobie sympatię kilku osób z grupy Clem.

Fast forward, Arvo jest zmuszony zaprowadzić grupę Clem do opuszczonego domu, w którym wcześniej krył się ze swoimi Rosjanami. Najkrótsza droga do domu prowadzi na wprost, przez zamarznięte jezioro. Co robi ten ruski śmieć? Biegnie przez jezioro, gdy widzi zombie w oddali za sobą, na dystansie tak długim, że właściwie nie ma żadnego realnego niebezpieczeństwa, w efekcie krusząc lód i powodując utopienie się jednego - lub dwóch, w zależności od decyzji gracza - z członków grupy Clem.

Jak kończy się historia Arvo? Cóż, on i parę innych osób są zniesmaczone Kennym, który do tej pory regularnie obijał ryj Arvo w zemście za wszystko, co zrzucił na grupę Clem; wspomniana grupka osób decyduje się uciec od Kenny'ego, nie widząc w tym winy Arvo.
Niezależnie od tego, czy Clementine krzyknie by zaalarmować resztę grupy, czy też będzie siedziała cicho, Arvo strzeli w jej ramię z AK-47, pozbywając ją przytomności.

Czy ktokolwiek powstrzymuje ich ucieczkę? Absolutnie nie; udaje się im uciec, kradnąc naprawioną przez Kenny'ego ciężarówkę. Arvo ot tak ucieka sobie bez żadnych konsekwencji po przyczynieniu się do dwóch śmierci i postrzeleniu Clementine.

TL;DR: www.reddit.com/r/FuckArvo


No, ale Arvo musiał kierować bandą wściekłych rusków, którzy mogliby go zabić - był pod takim szantażem emocjonalnym.

Czemu ma w dupie niemowlaka? Bo po pierwsze to czasy znieczulicy, gdzie nawet Carver śmieć (on jest najgorszy) uderzył małą dziewczynkę, a po drugie życie jego siostry jest dla niego ważniejsze.

To jest jak ten pierwszy typek z TWD, który dawał zapasy bandytom - niby jest winny i w ogóle zły i najlepiej go puścić jak chce spaść i się zabić, ale tak faktycznie się boi i nie wie co robić - to trochę taki niemowlak jak Avro.


Nie wiem czemu Carver czy taki Larry są niby mniej gorsi od niego i tego typka z TWD 1 -.- To jest zło wcielone, a nie jakiś rusek czy nastolatek. Przy nim on to jakiś pikuś. Pomijając już to jak bardzo ucierpieli przez niego, a ruskiem.


A co do ucieczki w TWD 2 to ta cała grupa jest niczego sobie, a zwłaszcza Bonnie - niby taki członek drużyny, dzień wcześniej piła i dobrze się bawiła z grupą, by potem sobie uciec.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku