[Lokalizacja: Dziedziniec]

Avatar Historyjka
Właścicielka
Na zewnątrz budynku Akademii znajduje się przestronny, acz nie przesadnie wielki dziedziniec. Jest to podłużna przestrzeń, ciągnąca się od głównego wejścia, aż do samego serca ogrodu. Jego obszar jest wyraźnie widoczny na tle pozostałych terenów ziemnych, gdyż jego podłoże jest wykonane z układających się w piękne, kwieciste wzory, kamieni, a od ogrodów odgradzają go monumentalne, kamienne kolumny w stylu antycznym, które okalane są licznymi pędami winorośli, idącymi nawet po kulistym, również kamiennym sklepieniu dziedzińca. Jest tu też kilka prostych, kamiennych ławek, poustawianych w równych odległościach wzdłuż kolumn. Studenci bardzo lubią tu przebywać, gdyż nawet tutaj dochodzi słodki zapach wiecznie kwitnących kwiatów z ogrodu, jest tu świeże powietrze, miejsca by usiąść, a na dodatek tutaj się nie zmoknie w razie deszczu. Idealne miejsce by wypocząć, jeśli lubisz kontakt z naturą, ale nie chce Ci się zbytnio chodzić żwirowymi ścieżkami ogrodów. Za to miejsce odpowiedzialna jest Profesor Ceresia, która miewa tu często dyżury.

Avatar gulasz88
Wyszedł na dziedziniec prawie się spóźniając. Od razu zaczął się oglądać za swoim "ukochanym" nauczycielem.

Avatar Historyjka
Właścicielka
-Pół minuty i cztery sekundy po czasie, Škele...- rozległ się szorstki głos nauczyciela po prawej stronie dziedzińca. Pan Mitchell spoglądał na srebrny zegarek kieszonkowy, opierając się plecami o jedną z kolumn. Uniósł wzrok na chłopaka i posłał mu lekki, jadowity uśmieszek.
-Podobno znowu sprawiałeś kłopoty, chłopcze. Poprzednia wizyta w szkolnej kozie niczego cię nie nauczyła?- wyprostował się, schował zegarek do kieszeni i podszedł do Artura. Jako iż był osobą raczej wysoką przewyższał ucznia o półtora głowy. -Co znowu przeskrobałeś, Škele? Pani Charms zdawała się mówić coś o jakiejś... Demoralizacji, nieprawdaż?-



//A szkolna koza polega na wrzuceniu ucznia na kilka godzin do pełnej myszy i szczurów piwnicy, w której łatwo niechcący trafić na rozbite szkło, bądź rozkładające się odpadki... Nie polecam. Zwłaszcza, że to tam znajduje się zbiornik do którego uchodzi kanalizacja, którego zawartość jest opróżniana przez specjalistów tak z raz na miesiąc... Naprawdę duży zbiornik.

Avatar gulasz88
Robił dobrą minę do złej gry.
- Demoralizacja to duże słowo, panie Mitchell. Ja po prostu straszyłem pierwszaczków portretami.

Avatar Historyjka
Właścicielka
-A więc nie tylko sam jesteś zdemoralizowany, ale i dzielisz się swoją niepoprawnością z innymi? Trochę odmienna forma uczynności, nie sądzisz?- po tych słowach spojrzał w kierunku ogrodów i zamyślił się lekko. Ponad ramieniem Pana Mitchella Artur mógł dostrzec Profesor Ceresię, dla odmiany jedną z bardziej lubianych i wyrozumiałych nauczycielek, która patrzyła na ucznia współczująco. -W takim razie, skoro tak bardzo interesują cię obrazy, w ramach kary spędzisz dzisiejszy dzień w plenerze, pomagając ogrodnikowi w nawożeniu grządek w ogródku warzywnym. Myślę, że niecałe siedem godzin pracy wystarczy w zupełności...- spojrzał na zegarek, po czym uśmiechnął się jadowicie do Artura -Czyli dokładnie do ciszy nocnej o 22:00, Škele. Zaczynasz natychmiast...- skinął głową w kierunku tej części ogrodu, w której znajdowała się szklarnia i ogródek warzywny. Pani Ceresia niemo wypowiedziała słowa "Spokojnie, jak nie będzie patrzył zwolnię cię wcześniej..." i uśmiechnęła się do Artura.

Avatar gulasz88
- Zawsze lubiłem prace przy warzywach na farmie rodziców. W końcu praca uszlachetnia ,czyż nie?
Powiedział lekceważącym tonem starając się nieco zmniejszyć satysfakcję nauczyciela z zadanej mu kary.
- Milego dnia panie Mitchell. - rzekł wciąż uśmiechnięty i udał się na wskazane przez nauczyciela poletko warzywne.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Nauczyciel jedynie skinął mu głową, po czym wrócił do swojego dyżuru w ogrodzie.

//Nie sądzę, aby zmniejszył jego satysfakcję. To będzie nawożenie łajnem, zdajesz sobie z tego sprawę? Poza tym, zmieniłam wygląd Pani Ceresii...

Avatar Historyjka
Właścicielka
//Ps.: Kontynuujesz w temacie Ogrody...

Avatar
Konto usunięte
Wyszła na dziedziniec po czym powolnym krokiem udała się w stronę ogrodów.

Avatar Historyjka
Właścicielka
Profesor Ceresia odprowadziła dziewczynę spojrzeniem, jednak niczego nie powiedziała, sprawiając wrażenie pogrążonej głęboko we własnych rozmyślaniach...

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku