Właściciel
Planeta pokryta w całości wodą, położna na uboczu układu. Żyją tak najróżniejsze gatunki ryb, a nawet importowane tu Sando z Naboo czy Aihwy z Kamino.
Planeta ma głęboko położone dno, na którym znajdują się różne minerały. W związku z tym planeta byłaby łakomym kąskiem dla KGU lub GNH. Ale żadna z tych organizacja nie zapuszcza się tu. Dlaczego? Powód jest prosty: Imperium.
Imperium stworzyło to swoją bazę, na którą składają się zarówno instalacje unoszące się na repulsorach nad powierzchnią wody, jak i podwodne kompleksy czy orbitalne stacje Cardan V w liczbie czterech. Do tego dziesiątki myśliwców i bombowców, krążowniki Tartan, Gwiezdne Niszczyciele Victory II i kilka innych jednostek.
W kompleksach prowadzi się ściśle tajne badania. Nie odwiedza go nikt z wyjątkiem jednego transportu na miesiąc zawierającego wszystko co potrzebne do życia i pracy załodze.
Od czasu do czasu zaglądają tu lokalni przedstawiciele władz imperialnych.
Właściciel
Transporter Imperium wyskoczył z nadprzestrzeni, blisko planety w całości pokrytej wodą.
//Obiecałem, Zygrade? Obiecałem. I masz.//
-Wow, nie myślałem że trafię do najpilniej strzeżonej planety w układzie
(Pochylone myśli)
Właściciel
//Tak, domyśliłem się, że kursywą piszesz myśli :V//
Transportowiec jak na razie czeka, bo musi otrzymać pozwolenie na lądowanie.
Właściciel
W końcu okręt wleciał w burzową atmosferę planety.
Jeśli jest okno, patrzę na nie.
Właściciel
Widzisz spienione wody targane przez wiatr i krople deszczu nieustannie bombardujące szybę. Do tego widok majestatycznych Aihw wyskakujących czasem z wody.
Patrząc czekam na lądowanie.
Właściciel
Transportowiec osiadł na płycie lądowiska, a rampa odsunęła się byście mogli wyjść.
Właściciel
Wysiadłeś, a deszcz bezlitośnie chłostał Twoją zbroję i hełm, gdyż lądowisko było odsłonięte.
Rozglądam się za miejscem gdzie mam się zgłosić.
Właściciel
Obstawiałbym pierwszy z brzegu budynek z dachem, do którego pobiegła większość szturmowców.
Właściciel
Dobiegłeś do czegoś na kształt hangarów.
Na wysięgnikach i podwieszaniach wisiały różne rodzaje maszyn TIE. Do tego sporo maszyn kroczących AT-AA, AT-DP i AT-ST.
No i wielu szturmowców oraz niesklonowanych oficerów.
Właściciel
Właściwie to nigdzie, bo nie też nie wiedzą co ze sobą zrobić.
Patrzę na TIE, i czekam co robić.
Właściciel
Zwykłe TIE/ln, TIE/fc, TIE/rc i TIE Bombery.
Czekam aż ktoś na przykład podejdzie.
Właściciel
Jakiś starszy oficer kazał Wam ustawić się w szeregu.
Właściciel
- Witamy na Sa Tubi! - krzyknął doniośle. - Tutaj wymaga się od Was więcej i macie dać z siebie więcej! Czy to jasne? - zapytał oczekując od Was odpowiedzi.
Właściciel
//Z uczuciem, Zygrad. Z uczuciem.//
- Odmaszerować. - powiedział i sam odszedł, jednak zdążył wskazać Wam na korytarz, który zapewne prowadził do kwater.
Idę więc normalnym krokiem tymże korytarzem który miał prowadzić do kwater w której to miałem spędzić noc na 100% imperialnej planecie.
Właściciel
I rzeczywiście, trafiłeś do kwatery niemal identycznej jak ta na Azis Prime i byłeś w niej nie sam, a z czwórką garnkogłowych towarzyszy.
Rozglądam się za wolnym łóżkiem.
Właściciel
Łóżek było tyle ilu szturmowców, więc spokojnie znajdziesz miejsce.
Wybrałem dowolne z łóżek i się na nim położyłem .
-Teraz to już nie będzie zwykła kontrola targowiska ani strzelanina w dokach...
Właściciel
- Ciekawe czemu akurat nas tutaj wysłali... - zastanowił się jeden z żołnierzy.
Właściciel
- Przydział tutaj to nagroda, nie kara, więc nikt nie narzeka.
-Nadal nie wierzę że tu się dostałem.
Właściciel
- A w ogóle to czemu się tu dostałeś?
-Mój odział był od kontroli na targu, pewnego razu dostaliśmy wezwanie do doku, był tam już inny odział. W doku był statek, miała być zwykła kontrola towaru. Zaczęli strzelać, odpowiedzieliśmy tym samym. Z mojego udziału jako jedyny przeżyłem.
Właściciel
- Piraci.
- Przemytnicy.
- Rebelianci.
- Albo jeszcze gorzej.
Trzej szturmowcy snuli dość prawdopodobne domysły, ale ostatni wysnuł ten siedzący w cieniu, na jednej z prycz.
Właściciel
- Nie słyszałeś? - zapytał chrapliwe, wyraźnie zdziwiony.
Właściciel
- Rebelianci mają swoją... Specjalną komórkę.
-Czyli to był taki, "odział specjalny"?
Właściciel
- To spece od brudnej roboty. Nie Ci, którzy wyzwalają niewinnych cywili. Nie... Oni do nich strzelają.
-Jedyny dobry rebeliant to martwy rebeliant. Nie ma dobrych i złych rebeliantów.
Właściciel
- Taki punkt widzenia doprowadził mnie do tego. - powiedział i wstał z cienia.
Tobie i pozostałym ukazała się ogorzała od słońca, deszczu i mrozu twarz prawdziwego żołnierza, pokryta wieloma różnymi bliznami i szramami. Brak mu też było oka. Nie zastąpiła go cybernetyczna proteza, ani inna proteza, lecz zwykła opaska. Zbroja była brudna i pokryta wieloma zadrapaniami i śladami po trafieniach z blastera.
-Rebelia cię tak urządziła?
Właściciel
Żołnierz splunął i wyjął z zasobnika przy pasie coś co wyglądało jak żółto-brązowy korzeń. Po chwili wrzucił go sobie do ust i zaczął rzuć.
- Nie. - zaprzeczył, spluwając gęstą wydzieliną. - Nie. To był ktoś inny. To była Czerwona Trójka. - wyjaśnił i choć nazwa nic Ci nie mówiła to powiedział to w taki sposób, że i tak poczułeś ciarki na plecach. Krótki rzut oka na pozostałych szturmowców, stłoczonych teraz w pobliżu starego wiarusa, utwierdziło Cię w myśli, że oni poczuli się podobnie.