Ten, który ocalił

Temat edytowany przez Rosse303 - 31 marca 2021, 22:05

Avatar Rosse303
Prolog
~~~~~~~
Miut próbował otworzyć oczy, jednak przeszkadzał mu w tym pył który znajdował się z każdej strony. Nie mógł też praktycznie oddychać. Nie wiedział, gdzie jest i co się z nim dzieje. Jedyne co czuł to strasznie gorące powietrze oraz płomienie, które zbliżały się coraz bliżej niego. Chłopak nie mógł nic zrobić. Nie miał juz sił nawet wołac o pomoc. Czuł, że zaraz zginie. Gdy był już na skraju przytomności Miut poczuł, że ktoś go podnosi. Czy to ratunek? Czy może tak wygląda śmierć? Chciał zobaczyć co się dzieje jednak stracił przytomność

Chłopak obudził się w szpitalu. Był podłaczony do jakiś urządzeń oraz do kroplówki. Większość jego ciała pokrywały bandaże. Chłopak chciał zawołać lekarza, jednak zobaczył, że drzwi się otwierają. Do środka wszedł jego najlepszy przyjaciel- Tasiemiec. Gdy zobaczył, przytomnego Miuta zawołał pielęgniarki, ktore się nim zajęły. Po godzinie pozwoliły wejść Tasiemcowi do pokoju.
- C-co się stało?- zapytał ledwo kontaktujący Miut.
- Stary, nawet nie wiesz jakie masz szczęście!- Tasiemiec wziął kilka głębokich wdechów- ledwo cie uratowali z tego pożaru!
- Jakiego... Pożaru?
- Postanowiłeś coś ugotować, a twoje umiejętności i kac nie pomogły. Wywołałeś pożar!- mówił nerwowo, przegarniając swoje blond włosy z twarzy- masz szczęście, że jakis chłopak cię uratował- Miut spojrzał na niego pytająco. O jakim chłopaku mógł mówić?
- Nie znam go i ty pewnie też nie. Ale chyba jest na korytarzu. Zawołać go?- Tasiemiec wskazał na drzwi. Miut po chwili zastanawienia, zgodził się.
Po chwili do sali wszedł wysoki, dobrze zbudowany chłopak, na oko 20 lat. Miał gęste kasztanowe włosy, a jego oczy były piwne. Czarna bluza oraz granatowe jeansy tylko podkreślały całą jego urodę. Od razu wpadł Miutowi w oko.
- Obudziłeś się w końcu!- uśmiechnął się chłopak. Miut patrzył tylko z maślanymi oczami. Nie był w stanie nic przy nim powiedzieć. Chłopak go onieśmielał.
- A no tak nie znasz mnie. Mam na imię Cristofer- chłopak podszedł bliżej do łóżka, na którym leżał Miut. Chłopak na wskutek bliższego kontaktu z nowopoznanym chłopakiem nagle się zaczerwienił. Chciał sie przywitać ale nie był w stanie.
- K-krzyś?- wymamrotał Miut, patrząc na przystojnego chłopaka .

Przez to niewinne spotkanie, życie obydwu miało się zmienić. Historia uratowania nieznanego chłopaka z pożaru, miała przerodzić się w śmiertelnie niebezpieczny romans, w którym nie liczy się miłość tylko przetrwanie.
********
Trzeba jakis tytuł dać temu czemuś

Avatar
Tasiemiiec
Przez kroplówkę...

Avatar
Konto usunięte
Fajne jest
A pomysłu na tytuł tez nie mam :/

Avatar Glisda
Mój Krzyś. Nie oddam unu

Avatar
Tasiemiiec
Inny tytuł? Hmm. "Ten który ocalił"

Avatar
Konto usunięte
Glisda pisze:
Mój Krzyś. Nie oddam unu

Kto powiedział że Twój?
A tytuł to może "Od pożaru po miłość przetrwania"? Czy coś podobnego.

Avatar Rosse303
Glisda pisze:
Mój Krzyś. Nie oddam unu

Sam się oddał unu

Avatar Rosse303
Tasiemiiec pisze:
Inny tytuł? Hmm. "Ten który ocalił"

Ten jest git bo taki bardzo pasujacy do yandere

Avatar Glisda
cristofer6 pisze:
Kto powiedział że Twój?
A tytuł to może "Od pożaru po miłość przetrwania"? Czy coś podobnego.

Ja powiedziałam uwu

Avatar
Konto usunięte
Glisda pisze:
Ja powiedziałam uwu

Ale ja nie uwu

Avatar Glisda
cristofer6 pisze:
Ale ja nie uwu

Ale JA już tak uwu

Avatar
Konto usunięte
Ale JA już nie uwu
Musi być zgodność przecież :3

Avatar
Konto usunięte
Krzyś należy tylko do Zakonu Czasu uwu

Avatar
Konto usunięte
I to się zgadza
Chociaż nie tylko

Avatar
Tasiemiiec
Zacznijcie się o niego bić nożyczkami!

Avatar
Konto usunięte
Dobra, stop
Dziwnie się robi

Avatar Planktoniarz
Według mnie słabe :c







Prima Aprilis!
Na razie zapowiada się fajnie <3

Avatar Rosse303
Rozdział 1

Miut został wypisany ze szpitala, a po tygodniu leżenia w domu wrócił do szkoły. Pierwszy dzień minął mu normalnie. Próbował się skupić na lekcjach, rozmawiał z znajomymi. Nawet kilka dziewczyn próbowało zagadać do chłopaka, który pomimo że nie był przystojny był bardzo uroczy. Miut jednak nie był nimi zainteresowany, w jego głowie był tylko jeden chłopak, Cristofer. Nie mógł go zapomnieć. Pamiętał jego wygląd, uśmiech, każdy detal. Chciał go bliżej poznać. Nie był jednak w stanie znieść tego uczucia, więc postanowił wygadać się Tasiemcowi. Zaprosił go do ich ulubionego baru. Bar znajdował się w kamienicy, na starówce ich miasta. Weszli do ciemnej sali i zajeli miejsce w końcie. Usiedli na czerwonych skórzanych kanapach i zamówili sobie po napoju.
- Tasiemczyku, bo sprawa jest- powiedział nieśmiało Miut poprawiając swoje białe włosy. Przyjaciel spojrzał na niego pytającym wzrokiem. Miut lekko się zaczerwienił i odwrócił wzrok.
- B-bo ten chłopak co mi uratował życie... on mi się tak jakby... podoba...- chłopak po powiedzeniu tego zaczerwienił się przez co wyglądał jak pomidor. Tasiemiec z początku zaniemówił i wpatrywał sie w przyjaciela. Miut czuł na sobie jego osądzający wzrok.
- To trochę dziwne. W końcu tyle lasek się Tobą interesuje a ty jednak wolisz jakiegoś chłopaka którego nawet nie znasz za dobrze- białowłosy lekko się zmartwił na te słowa. Bał się, że jego przyjaciel go nie zaakceptuje- ale akceptuje to. Życzę szczęscia- uśmiechnął się Tasiemiec. Miut z początku był w lekkim szoku, jednak szybko zaczął dziękować przyjacielowi za jego wyrozumiałość i akceptacje.
- Mam się spytać mojej starszej siostry o niego? Może go zna- zaproponował Tasiemiec. Białowłosy patrzył na przyjaciela jak na anioła.
- Mógłbyś to zrobić?
-Jasne. Chodźmy do mnie to jej go opiszesz. Ja tak bardzo nie patrzyłem na tego całego Cristofera- zaproponował Tasiemiec gdy odchodził od stołu. Miut ucieszony poszedł za starszym chłopakiem.
Chłopcy byli już pod domem Tasiemca. Miut patrzył na nieduży, miętowy domek z zaciekawieniem. Nie bywał ty często, ponieważ to raczej Tasiemiec odwiedzał jego dom.
- Wchodźmy, Glisda powinna już być- westchnął chłopak. Miał z nią typowe relacje między rodzeństwem. Niby się nie lubili, ale jednak to rodzina. Jednak przez to, że dziewczyna była teraz w tym wieku, gdy myśli się że jest się najdojrzalszą osobą, wkurzała Tasiemca. Zachowywała się jak druga mama.
Chłopacy weszli do domu, w którym jeszcze nie było rodziców, więc skierowali się bezpośrednio do pokoju Glisdy. Tasiemiec wszedł bez ostrzeżenia do małego, ciemnofioletowego pokoju w której siedziały trzy dziewczyny. Była to jego siostra i jej dwie przyjaciółki, Fanka i Odkurzacz.
- Tasiemiec, mógłbyś pukać gdy wchodzisz do czyjegoś pokoju- powiedziała lekko zirytowana Glisda.
- Mógłbym, ale sprawa jest ważna. Znasz Cristofera?
- Nie wydaje mi się- powiedziała zrezygnowana dziewczyna. Miut momentalnie zbladł. Mógł już więcej nie zobaczyć swojego ukochanego, a to była myśl nie do zniesienia.
- A możesz go opisać?- wtrąciła się Fanka. Chłopak spojrzał na nią z nadzieją. Może to ona by wskazała mu gdzie jest jego Krzyś.
- Kasztanowe, gęste włosy których kosmyki nachodzą mu na twarz. Piwne, wąskie oczy. Brak zarostu. Lekko ciemna cera. I idealna twarz. Dobrze zbudowany - wyliczał Miut z pasją. Umysłem już był przy jego możliwe, że przyszłym chłopaku. Fanka chwile się skupiła i nagle dostała jakiegoś olśnienia.
- Tak kojarzę go. Koleguję się z jego najlepszym przyjacielem. Chodzi do czwartej klasy liceum, które jest niedaleko waszego- powiedział dziewczyna. Miut był wniebowzięty. Wie już jak może się z nim skontaktować. Miał już plan jak wszystko rozegrać. Gdy pomyślał, że już niedługo się spotka z Cristoferem, odpłynął kompletnie i robił tylko maślane oczy.
- Oh~ widzę, że ktoś ma crucha- zanuciła Glisda rumieniąc się- życzę wam powodzenia.
- No to ja nie mam dobrej wiadomości- Odkurzacz odwróciła wzrok. Miut spojrzał na nią z strachem i zapytaniem, a Tasiemiec i dziewczyny tylko spojrzały na nią z zaciekawieniem. Rudowłosa widząc to powiedziała tylko cicho.
- on ma dziewczynę- zamilkła, a w pokoju nastała grobowa atmosfera. Glisda wzięła głęboki wdech, Fanka i Tasiemiec siedziała z poczuciem żalu, Miut natomiast nic nie mówił. Na początku jakby nic do niego nie dotarło jednak z chwili na chwilę wydawał się coraz bardziej załamany. A sekundy na sekundę jego twarz wykazywała więcej smutku, a po minucie pojedyńcze łzy popłynęły mu po policzkach.
- Imie- powiedział Miut patrząc, na Odkurzacz. Dziewczyna siedziała i tylko patrzyła po kontach pokoju. Nie chciała dobijać chłopaka. Miut gdy nie usłyszał odpowiedzi wpadł w szał i odwrócił się w stronę Przyczajonej.
- JAKIE JEST JEJ IMIE!?- krzyknął.
-plankcia- Odkurzacz ledwo wydusiła to z siebie. Bała się w tej chwili Miuta bo nie wyglądał na stabilnego emocjonalnie. W jego oczach było widać wściekłość, jednak czasami było widać rozpacz. Chłopak natychmiastowo wyszedł z pokoju, a Tasiemiec pobiegł za nim. Dziewczyny przez chwile siedziały w szoku. Nie rozumiały za bardzo czemu Miut tak bardzo się tym przejął skoro przed chwilą znał tylko imię Cristofera.
******
Bruh

Avatar mkiuytfdsxcvbnk
Całkiem fajno jest
Co prawda parę szczegółów jak to "bardzo uroczy" niezbyt pokrywa się z prawdą ale wciąż je git

Avatar Rosse303
Ale masz uroczego kota na avku więc troche rel

Avatar
Konto usunięte
Dobrze ci to wyszło, czekam na kontynuację

Avatar Rosse303
Rozdział 2
- Ej! Miut zaczekaj!- krzyczał w bieg u Tasiemiec. Chłopakowi brakowało już sił, a drugi nadal biegł, mówiąc coś pod nosem.
-Gdzie ty w ogóle chcesz iść!?- krzyknął ostatni raz Tasiemiec zanim upadł. Nie miał zbyt dobrej kondycji, a przebiegnięcie pół kilometra było dla niego czymś szalonym. Miut na szybko podbiegł do leżącego przyjaciela.
- Idę do Krzysia. Ale jeszcze pójdę po jakieś czekoladki czy coś- uśmiechnął się chłopak. Wyglądał jakby cała jego złość z niego uciekła, pomimo, że przed chwilą prawie wyrwał drzwi z zawiasów w domu przyjaciela.
- No i co zamierzasz zrobić jak już tam będziesz?- zapytał ledwo żyjący, lecz zirytowany Tasiemiec. Chciał przywalić koledze, za to, że musiał tyle biec.
- Noo... powiem, że jestem tym chłopakiem którego uratował i dam mu czekoladę. Może też da się zaprosić na kawę... Kiedyś zaproszę go do kina... Do jakiejś restauracji... Do wesołego miasteczka... A pewnego dnia zaprosze go do domu a tam!-
- DOBRA, NIE WCHODŹ JUŻ W SZCZEGÓŁY. PROSZĘ- krzyknął Tasiemiec. Bał się, że jego koledze odbiło i zaraz będzie musiał słuchać wiadomo o czym.
- Dobrze Tasiemczyku, ale ja już muszę iść. Krzyś nie będzie czekał- pomachał mu na pożegnanie po czym biegł dalej. Ale teraz nie wyglądał na wk...ionego lecz na szczęśliwego. Tasiemiec sam już nie wiedział co siedzi w głowie jego przyjaciela.
~~~~~~~
Miut stał przy pobliskim liceum. Była to dość duża szkoła. Dwa piętra, ogródek, boisko do piłki nożnej oraz basen. Chłopakowi spodobała się ta szkoła. Duże okna, białe ściany oraz granatowy dach.
- Może bym tak się tu przepisał? Byłbym bliżej niego- zastanawiał się blondyn. Z jego rozmyślań wyrwał go dzwonek.
- Dobra, teraz Krzyś powinien kończyć lekcje. Dobrze że na stronie jego szkoły są plany lekcji- powiedział sam do siebie. Po 5 minutach, ze szkoły zaczęli wychodzić uczniowie. Miut wypatrywał swojego ukochanego. W końcu go zobaczył. Chłopak wyszedł ze szkoły. Miał na sobie czerwoną bluzę, krótkie, czarne spodenki oraz szare trampki, a kosmyki brązowych włosów wychodziły spod szarej czapki. Miut zaczął mu się przyglądać, rumieniąc się. Chciał już podejść, jednak zauważył, że chłopak ewidentnie na kogoś czeka, więc sam postanowił posiedzieć chwilę dłużej czekając na odpowiedni moment. Po chwili do chłopaka dołączyły dwie osoby. Byli to chłopak i dziewczyna. Nieznajomy miał na sobie brązową bluzę oraz spodnie w nieco ciemniejszym odcieniu. Pod bluzą miał białą koszulkę.Miał też jasnobrązowe włosy sięgające do ramion. Do chłopaka jednak podbiegł inny po czym odeszli razem. Dziewczyna miała różowe włosy sięgające do ramion co natychmiastowo przykuło uwagę Miuta. Była ubrana w czarną sukienkę z białą koronką oraz w czarne glany.
- To pewnie ta dzi*ka- szepnął Miut. Widział jak dziewczyna go przytuliła, na co szarowłosy zareagował wkur*ieniem. Para zaczęła iść w stronę bramy. Chłopak postanowił w końcu podejść.
- Cześć, Krzy- znaczy Cristof- pomachał do niego Miut. Para na początku patrzyła na niego ze zdziwieniem, ale Crisrofer w końcu się uśmięchnął.
- O, hej to ty! Jak się masz... em...
- Miut- uśmięchnął się słodko.
- A no tak, przepraszam, że zapomniałem- chłopak podrapał się po karku.
- Nic nie szkodzi. W końcu minął jakiś miesiąc od naszego spotkania- uspokoił go Miut. Dziewczyna w tym czasie patrzyła pytająco na swojego chłopaka. Gdy Cristofer to zauważył, przedstawił sobie tę dwójkę:
- A przepraszam, zapomniałem was przedstawić. Plankcia, to jest Miut, chłopak którego uratowałem z pożaru. Miucie, to jest Planktoniarka, moja dziewczyna- uśmięchnął się miło chłopak. Miut przez chwilę patrzył osądzającym wzrokiem na dziewczynę.
- Miło mu cię poznać, możesz mówić na mnie Plankcia- powiedziała, wyciągając rękę do chłopaka. Miut zrobił to samo.
- Generalnie, to przyszedłem tu aby ci jeszcze raz serdecznie podziękować- zarumienił się lekko- przyniosłem ci czekoladę, proszę.
- O naprawdę nie trzeba.
- Przecież uratowałeś mi życie!
- Tak i patrzenie na ciebie kiedy jesteś w pełni zdrowy daje mi satysfakcję- uśmiechnął się Cristofer. Te słowa wzbudziły w Miucie poczucie szczęścia oraz lekko go zawstydziły.
- Ch-chciałem cię j-jeszcze zaprosić na kawę l-lub coś innego. Jeśli oczywiście będziesz chciał!
- Z przyjem- Cristofer nie mógł dokończyć, ponieważ przerwała mu Plankcia:
- Masz 18 lat?
- Mam 19.
- To świetnie się składa, bo nasza wspólna przyjaciółka robi niedługo imprezę. Może chciałbyś przyjść?- zaproponowała Plankcia.
- Właśnie, zapomniałem o tym! To chcesz przyjść?- zapytał Krzyś.
- Jasne!
- Okej, to daj mi swój numer. Wyślę Ci wszystkie szczegóły- uśmiechnął się Cristof. Wszyscy wymienili się numerami telefonów po czym Miut zaczął iść w stronę domu.
- Wow, ta tępa dzida sama mi pomaga- powiedział wkurzony do siebie. Samo myślenie o Plankci wkur*iało go niemiłosiernie.

Avatar
Tasiemiiec
Skąd wiesz o mojej kondycji?

Avatar Glisda
Ty do jakiej oni koleżanki lezą?

Avatar
Konto usunięte
Świetne

Avatar Rosse303
Glisda pisze:
Ty do jakiej oni koleżanki lezą?

Nwm a co?

Avatar Glisda
Rosse303 pisze:
Nwm a co?

Ale Ty to piszesz i chyba powinnaś wiedzieć-

Avatar Planktoniarz
Krzysiu jest bardzo całytrochę w tej historii <3

Avatar Zacmiony
Moderator
Planktoniarz pisze:
Krzysiu jest bardzo całytrochę w tej historii <3

C a ł y t r o c h ę

Avatar
Konto usunięte
Roziiii
Choć to dokończyć

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku