Kosmos w ogniu

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Kilka rozdziałów napisałem. Dam je:
Dzień 0
Scotete-mieszkaniec planety karłowatej Ceres, która była tak jak mars zdominowana przez piratów. Korporacje, które władały całym układem nic z tym nie robiły.  Pewnego dnia, którego jak zawsze szedł na statek górniczy, by wykopać surowce zauważył spadający statek wojenny Mamba (miał dziesięć armat: 4 jonowe, które niesamowicie szybko niszczyły osłonę statku, 6 plazmowych, które doskonale  niszczyły statek). Zauważył okazję, by wydostać się i uwolnić Ceres spod rządów piratów.
Był problem-statek był rozwalony. Mechanicy z Ceres podejrzewali, że naprawa zajmie z tydzień. Szczególnie, że specjalny napęd atomowy jest dość podniszczony.
Na całe szczęście ocalał pilot, który zaczął szkolić Scotate'a. Gdy statek był naprawiony postanowili go troche ulepszyć: dodać kilka rakiet namierzających, pozmieniać odpowiednio statek, by musiała nim sterować tylko jedna osoba. Lot próbny został przerwany przez 3 statki wojenne piratów. Piraci próbowali z przodu i z boku zaatakować ten statek, lecz z powodu 4 ruchomych armat nie dawali rady. Piraci próbowali uciec, lecz za pomocą rakiet zostali zastrzeleni i pozostałości po nich i ich statkach zostały zniszczone. Na całe szczęście Ceres nie było dokładnie chronione za dobrze i powstańcy mogli szybko ją zdobyć. Scotate wylądował i rozpoczął uzupełnianie wyposażenia na statku. Dostał też lekki transportowiec Alpha.

Dzień 1
Ceres szybko się rozwijała lecz brakło miejsca na nowych mieszkańców i przemysł.  Zaczęto kopać w środku planety lecz i tam nie było miejsca po krótkim czasie. Orbita też była zapełniona.
Scotate otrzymał biały twardy skafander, który na twarzy szedł pionowo w dół. Na ręce miał specjalne rękawice, które pozwalały na schwytanie prawie wszystkiego. Miał też na plecach coś co nazywał "Mały silnik skokowy" pozwalał na wysokie skoki. Za jego broń służyły 2  pistolety o nabojach typu B (były idealnie przygotowane do walk na planetach, stacjach i statkach, ich pociski samoistnie się reagowały i szybko zabijały).
Jego statek bojowy Mamba został lekko ulepszony. Miał inną amunicję, którą trzeba było niż plazmowe i jonowe kupować. Nie musiała przebijać osłon. Trafiała od razu w statek.
Pewien handlowiec, który przybył z korporacji Orion (korporacja miała swe wielkie stacje na orbitach Merkurego i Wenus) powiedział mu o innych korporacjach:
-Hydrogenium; władała nad Ziemią i księżycem.
-Unia Robotnicza; władała nad pasem kuipera, jako jedyna nie chciała władzy nad układem
-Hassium; władała nad Jowiszem i jego księżycami (tylko galeliuszowe były jak narazie zasiedlone)
-Federacja Saturna; władała nad Saturnem i jego księżycami (były zasiedlone tylko największe)
-Syndykat; zależało jej tylko na tym, by zdobyć wszystko, władali nad Uranem i Neptunem
Pluton był niezasiedloną planetą karłowatą.
Rozpoczęto handel zasobami z innymi korporacjami.

Dzień 2
Syndykat wypowiedział wojnę Unii Robotniczej z powodu chęci władzy nad pasem kuipera. Nie wiedzieli o jednej planecie w tym pasie -Ceres. Stała się stacją naprawczą i miejscem uzupełniania amunicji. Pewnego razu do siedziby Scotete'a przybył przywódca Unii Robotniczej.
-Potrzebujemy pomocy -mówił dumnie gość -mamy dla ciebie ofertę: Pomóż nam, wzamian otrzymasz po wojnie jeśli wygramy statki oraz pieniądze i jeszcze więcej.
-Wiesz co, będę dla was walczył lecz potrzebuję tylko pieniądze.- oznajmił Scotete. 
- Dobrze, pamiętaj, że masz u mnie dług
Gość mu  przekazał 34 tyś kredytów (waluta w układzie słonecznym). Za te pieniądze Scotete zamówił 3 bombowce Apokalipsa (były to  statki  o wielkich skrzydłach, 2 działami-ładowane w nie pociski uranowe-najlepsze ze znanych pocisków, 4 działach jonowych oraz 2 plazmowych, które ruszały się wokół własnej osi) oraz myśliwiec przechwytujący -Hornet (szybki statek o 4 działach plazmowych i jonowych, skrzydła były bardzo przesunięte do tyłu). Flota Unii Robotniczej to były zmodyfikowane statki górnicze. Dlatego Scotete nie chciał statków.

Dzień 3
Gdy flota Scotete'a była gotowa ruszył na pomoc stacji Unii Robotniczej Anubis. Przywitali flotę Syndykatu rakietami, które automatycznie namierzały cel. Flota wroga liczyła 70 statków i 3 fregaty (ogromne statki kosmiczne, które posiadały ogromną liczbę dział).
- Do wszystkich jednostek, oszczędźcie jedną fregatę to ją przyjmę- oznajmił przez radio Scotete.
Zadokował na fregacie i wszedł na pokład. Była sztuczna grawitacja. Przywitały go strzały od strony Syndykatu. Odwdzięczył się bombami. Zauważył grupę wrogów podszedł, rzucił bombę dymną i zaczął zabijać. Wrogowie nie wiedzieli gdzie znajdował się Scotete.
Poszedł do mostku i rzucił gaz łzawiący do wrogów i zastrzelił ich. Lecz to nie był koniec. Reszta wrogów chciała go zabić. Wyciągnął karabin maszynowy i czekał. Po kilku minutach podeszła ogromną grupa wrogów. W kilka minut wystrzelał cały zapas amunicji. Wyjął pistolet i dalej strzelał. Po kilku godzinach zdobył statek.
- Do wszystkich jednostek, zdobyłem fregatę.- Powiedział dumnie Scotete przez radio.
Po tej bitwie fregata poleciała do Scotete'a. Zmodyfikował ją trochę. Była w stanie transportować 3 Hornety i posiadała zaawansowane i twarde działa.  Następnym celem miał być Neptun i jego księżyce.

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Oraz mam mały pomysł tylko nie wiem czy go zrealizować. Chcecie wiedzieć jaki?

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Wciąż zastanawiam się nad jednym.
Czy Scotete ma być ofiarą jakiegoś wielkiego wypadku i zmienić się całkowicie. Chodzi mi o ciało, charakter oraz geny.
Planowałem by stał się coś typu lepszy Darth Nithilus oraz połączyć to z Griwiusem.
Co wy na to?

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Lub podczas podrasowania ciała. Coś typu ulepszenia ciała i podczas tej operacji popełniono błąd i ciało się zmieniło nie do poznania.
Wybierzcie

Avatar Iguanka1
Asasyn_Z_Rivii pisze:
Lub podczas podrasowania ciała. Coś typu ulepszenia ciała i podczas tej operacji popełniono błąd i ciało się zmieniło nie do poznania.
Wybierzcie

to lepsze

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Iguanka1 pisze:
to lepsze

operacja nie udała się. Przez co jego ciało totalnie się zmieniło. dała mu możliwość zmieniania kości w ostrza aprzez co mógł robić ukryte ostrze wychodzące z nadgarstka. Kości twarzy wybiły się na zewnątrz ciała. Nosi szaty by ukryć blizny i ślady po operacji.
Spróbuj to lepiej opisać jak możesz.

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Dodaj też jak możesz jakieś zdolności które po operacji dostał.
Możesz to zrobić jurto. Kiedy chcesz. Byle byś wysłała tutaj

Avatar Jejak4627
Moderator
Yyy...ja tylko wpadłem powiedzieć, że zapowiada się bardzo fajnie.

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Jejak4627 pisze:
Yyy...ja tylko wpadłem powiedzieć, że zapowiada się bardzo fajnie.

Dzięki. Tutaj i na twierdzy Lutela mi pomagają

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Historia jak się zmienił: podczas walk na jednym z księżycu Urana wysadził laboratorium Syndykatu. Był w środku laboratorium gdy one wybuchło. Został poddany operacji, która się nie udała i zmieniła go genetycznie. Skóra na twarzy znikła i zastąpiły ją ko ko (coś podobnego do maski Darth Nithilusa). Kości gdy tylko chciał mogły się wysówać i zmieniać kształt. Nawet na broń. Choć sam gdy one przebijały skórę nic nie czuł.

Jak chcecie napiszecie co dodać.

Avatar Jejak4627
Moderator
Ja mam tylko jedną poprawę:
wysówać-wysuwać

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Jejak4627 pisze:
Ja mam tylko jedną poprawę:
wysówać-wysuwać

Ok

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Dzień 4
Uzupełniono przez walką amunicję i zapasy. Scotete wyruszył na Trytona- jednego z księżyców Neptuna. Droga zajęła mu kilka dni i zjawił się że swoją flotą po kilku dniach. Przywitali się gradem rakiet i pocisków. Kolonia Syndykatu posiadała zaawansowane systemy obronne.
- Oberwałem i zaczynam się palić!- Krzyczał pilot ataku Hornet
Kilka minut starczyło, by statek spłonął z pilotem. Sam Scotete dowodził swoim statkiem Mamba. Sam pokonał systemy obronne kolonii wroga.
- Teraz pora na atak z lądu- rozkazał Scotete
Jako jedyny zeskoczył że statku w sam środek grupy wrogów i rozpoczął strzelaninę.
- Widzę laboratorium Syndykatu. Idę je rozwalić- oznajmił przez radio Scotete.
Gdy poszedł pod laboratorium zachował czujność. To okazało się być bardzo ważne, bo zauważył dużą grupę wrogów.
- Panowie, łapcie- oznajmił wrogom Scotete i rzucił im pod nogi kilka granatów.
Wrogowie wybuchli, a sam ruszył do laboratorium Syndykatu.
- No to posmakujcie plazmy- powiedział Scotete i zaczął strzelać w naukowców.
Jeden przeżył i odpalił granat i powiedział:
- To ty też.
Całe laboratorium wybuchło. Wybuch był widoczny z kosmosu. Ludzie Scotete'a udało się na miejsce wybuchu i szukali jego szczątek. Usłyszeli wołanie o pomoc.
To był Scotete pod kupą gruzu. Gdy ujrzano twarz każdy się przeraził- była spopielona jak reszta ciała. Zabrano go do fregaty, gdzie był oddział szpitalny.
-Musimy się udać na stację Nowy Londyn na orbicie Saturna.- Oznajmił lekarz. -My możemy jedynie do tego czasu podtrzymać go przy życiu.
Dotarli na tą stację. Był na niej ogromny ruch. Była ciągle rozbudowywana.
- Potrzebujemy pomocy! On umiera?- Krzyczeli ludzie Scotete'a.
Został zabrany do szpitala na stacji gdzie miała się odbyć ryzykowna operacja. Najlepsi chirurdzy próbowali mu pomóc. Niestety operacja zakończyła się porażką. Wszyscy myśleli że Scotete umarł lecz on zjawił się po kilku minutach. Nie przypominał on już człowieka. Skóra na twarzy znikła i zastąpiły ją Kości. Pod powiekami była krew. Nie były widoczne oczy, lecz widział.
Jeden z lekarzy wziął go do naukowca, który miał go przebadać. Okazało się, że struktura genetyczna w jego ciele się zmieniła. Posiadał zdolności regeneracyjne oraz wiele więcej umiejętności. Mógł np. wysuwać kości na wierzch i zmieniać ich kształt. mógł to wykorzystać do walk wręcz. Jego głos się zmienił drastycznie.
Nie potrzebował tlenu do życia (mógł przez to bez skafandra być w kosmosie) i wytrzymywał wysokie promieniowanie. Mógł też żyć kilka stuleci.
-No cóż, jesteś człowiekiem nowej generacji- powiedział spokojnym głosem naukowiec.
Żeby ukryć blizny i sztuczne części ciała zaczął ubierać czarną w czerwone linie szatę.

Dodać coś lub zmienić?

Avatar Jejak4627
Moderator
,,Droga zajęła mu kilka dni i zjawił się że swoją flotą po kilku dniach ''
Wyrażenie ,, po kilku dniach '' powtarza się nie lepiej byłoby napisać
,, Droga zajęła mu kilka dni, lecz w końcu zjawił się tam ze swoją flotą '' czy coś takiego

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Planuję by Scotete założył coś typu zakon Jedi. Lecz to by się nazywało zakon ras.
Tak, bo w następnej części mają poznawać inne rasy.
Nie będzie mieczy świetlnych.
Zrobić to?

Avatar Jejak4627
Moderator
Świetny pomysł, aby to zrobić

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Następnym celem ataku Scotete'a była kolonia karna Syndykatu- Proteusz.
Musiał uważać na ogromne ilości żołnierzy wroga. Gdy został zrzucony był zdezorientowany. Zlokalizowała go grupa żołnierzy. Pomimo strzelania wrogowie się do niego zbliżali a on był sam. Poczuł coś dziwnego i nagle zauważył swoje kopie. Bez zastanowienia prosił je o pomoc.
-Nie musisz prosić, zawsze pomożemy- oznajmiły chórem.
Kopii było około 40. Gdy połowa strzelała- druga połowa przeładowywała.
I tak na zmianę. Po potyczce kopie znikły, a Scotete nauczył się nowej umiejętności.
Więzienie było ściśle bronione. Nie było szans się przedostać bez karty dostępu. Próbował coś zrobić lecz nic nie mógł. Zauważył, że ci którzy przechodzą są inaczej ubrani. Jeden przechodził obok jego kryjówki i postanowił go pojmać. Przyłożył mu rękę do ust i z ręki wyrastały kości i zrobił z nich grubą pałkę i go ogłuszył. Gdy się obudził zaczął go torturować. Zaczęły wyrastać z jego rąk ogromne ilości białej substancji. Gdy tylko dotykały ciało torturowanego zaczął cierpieć. Po godzinie tortur jeniec zgodził się wpuścić Scotete'a do środka. Oddał mu jego kartę dostępu. Skradał się po całym więzieniu, by zlokalizować szefa tego więzienia. Wiedział, że jak on go zabije więźniowie pomogą Scotete'owi w walce z Syndykatem. Po zlokalizowaniu właściciela tego więzienia wykorzystał swą umiejętność władzy nad swoimi kośćmi (nazwał ją tkanie kości) zabił strażników. Skoczył przed właściciela i zaczął wbijać w niego swoje kości. Przeciwnik bardzo cierpiał lecz Scotete nie przestawał. Na koniec rozwalił szefowi głowę. Zlokalizował pozostałych strażników, którzy się schowali że strachu.  Sprawił im niezły horror. Poszedł do nich i jego teraz zmieniła kształt:
Usta były poziome i zajmowały całą twarz. Pożarł im głowy, przez co jego ból ucichł na chwilę.
Po tym jego teraz przybrała znów normalne kształty u założył maskę.
Udał się z powrotem na tymczasową stację, by zregenerować siły i ruszyć na ostatnią stację na Neptunie.

Dodać coś lub zmienić?

Avatar Jejak4627
Moderator
Jest bardzo fajne

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Po dotarciu na Neptuna Scotete został zrzucony na stację Nowa Moskwa. Była bardzo wielka i znajdowała się w atmosferze Neptuna. Miał kilka granatów, miotacz ognia, karabin oraz mały nóż. Za pomocą swoich zdolności przyczepił się do stacji. Za pomocą granatów wysadził małą część i wszedł do środka. Był w dokach i zauważył ogrom maszyn. Zauważył zaciekłą batalię o stację. Jego flota walczyła z flota Syndykatu.
-Ty! Poddaj się!- krzyknął pilot Syndykatu.
- Urządze ci niezły horror- oznajmił Scotete.
Zrobił to samo co na kolonii karnej. Zauważyli to strażnicy. Wykorzystał tkanie kości i przebił każdego. Postanowił zniszczyć za pomocą tkania kości zniszczyć stację. Gdy to zrobił do każdego zakamarka stacji wpełzła jedna linia kości, która przebiła stację. Z jego miejsc na oczy zaczęła wylatywać dziwna substancja. Była ona czerwona i nie była to krew. Przyczepił się do statki Mamba i powiedział:
- Co ja do cholery zrobiłem, zabiłem tyłu ludzi. Wszedł do środka statku. Jego żołnierz był zajęty walką i nie zwrócił uwagi na Scotete'a.
Następnym celem był Uran.
Wystarczyło zniszczyć ich ostatnią flotę i mieli skapitulować.


Dodać coś lub zmienić?

Avatar Jejak4627
Moderator
- Co ja do cholery zrobiłem, zabiłem tyłu ludzi. Wszedł do środka statku. Jego żołnierz był zajęty walką i nie zwrócił uwagi na Scotete'a.
O tutaj nie ma myślnika i nie wiem gdzie on kończy mówić.uuu

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Niedługo atakują drugą planetę Syndykatu.
Jak ma zostać zniszczona:
Przez umiejętności Scotete'a czy przez flotę?

Avatar Jejak4627
Moderator
Ja dałbym obydwa

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Uran był okrążony stacją Syndykatu. 4 wielkie koła stacji otaczały cały Uran. A ich flota liczyła 60 statków. Scotete'a liczyła zaledwie 40.
Statki miały odciągnąć uwagę, a Scotete rozwalić stację. Podczas gdy statki walczyły Scotete opuścił fregatę i użył swojej zdolności do walki.
Jego kości wbiły się w stację i zaczęły zabijać każdego kogo znajdą. Bez wyjątku. Z otworu na oczy w masce wypływało coraz więcej czerwonej substancji. Scotete zaczął kostnieć lecz to kontrolował. Statki Syndykatu chciały to powstrzymać, lecz Scotete'a chroniła fregata. Kilka godzin wybijał populację stacji i wkońcu się to udało. Na stacji nikt już nie żył. Powrócił na fregatę z powodu  dziwnych drgawek. Po pokonaniu statków Syndykatu nikt z tej korporacji nie żył. Została wyeliminowana. Unia Robotnicza na nic w czasie wojny nie ugrała. Scotete powrócił na Plutona. Jego bractwo się rozwijało i nowi członkowie się szkolili by móc zdobyć resztę układu słonecznego.
Czekał na niego fizyk z pewną sprawą.
- Witaj Scotete, słyszałem o tobie wiele rzeczy i mam pewną sprawę- oznajmił fizyk.
Scotete prosił by mu opowiedział o co chodzi. Dowiedział się, że jest aktualnie budowany tunel czasoprzestrzenny do innego układu gwiezdnego i budowa jest narażona na ataki. Wzamian ludzie Scotete'a mieli być pierwszymi co skolonizują inne układy gwiezdne.
Scotete na to przystał i wysłał część floty do ochrony budowli. Budowa zajęła miesiąc. I coś się stało...

Ostatni rozdział części 1 opowieści Kosmos w ogniu.
Dodać coś lub zmienić?

Avatar Jejak4627
Moderator
Bardzo fajne

Avatar Asasyn_Z_Rivii
Dzień 0
Minęło trochę czasu. Scotete zjednoczył ludzi. Ludzkość przygotowywała się do kolonizowania innych układów planetarnych. Statki jakimi mieli lecieć nazywały się Enterprice. Posiadały 2 ogromne silniki, były w kształcie prostokąta, znajdowało się w nich po 300 wielkich pokoi, w których hibernowało po 1000 ludzi. Sam Scotete dostał własny prywatny pokój. Przód przypominał trójkąt, a sterowały nim zaawansowane roboty.
Inne pokoje to były przede wszystkim: Treningowe (szkoliły wojsko), laboratoryjne oraz było kilka, gdzie można było wypocząć. Zbudowano łącznie 100 Enterprice. W każdym statku hibernował jeden członek Bractwa. Statku były w kolorze czarnym. Były słabo uzbrojone. Gdy tunele czasoprzestrzenne były gotowe ruszono. Scotete jako jedyny zmierzał w kierunku Keplera 22b. Podejrzewano, że żyje tam inna inteligentna rasa.

Dzień 1
Sama podróż zajęła rok a gdy dotarli, kepler był z drugiej strony układu. Scotete dzięki długowieczności jako jedyny nie hibernował, więc ustawił nowy kurs. Podróż do Keplera zajęła im zaledwie kilka dni. Gdy już byli na orbicie przygotowano się:
Obudzono część ludzi oraz przygotowywano statek dla Scotete'a i jego elitarnych żołnierzy.

Gdy dotarli na powierzchnię spodziewali się zaawansowanej cywilizacji, lecz napotkali ogromny kanion pełen niebieskiej roślinności.
Wszyscy byli uzbrojeni w karabiny z kalibrem 40 mm. Podczas drogi badali najróżniejsze rośliny. I były też mięsożerne.
-Ej coś mnie liże- powiedział przerażony z żołnierzy.
Scotete odwrócił się i spojrzał na niego. Roślina za nim  miała 5  metrów i przypominała muchołówkę.  Lizała go czymś co przypominało język. Gdy ta już chciała pożreć żołnierza, Scotete za pomocą tkania kości przeciął roślinę na pół i żołnierz ocalał.
- Dzięki Scotete- oznajmił uratowany.
- Nie ma za co, uważaj następnym razem.- powiedział Scotete. 
- Coś się tam porusza- powiedział zaniepokojony inny żołnierz.
Dostrzeżono coś co przypominało ludzi, lecz było zielone i bardziej kościste. Zauważyli później więcej takich kosmitów. Próbowano się z nimi  porozumieć, lecz nikt nie rozumiał mowy drugiego. Kepleracy (tak nazwał ich Scotete) wykonywali ruchy, jakby chcieli, by ludzie poszli z nimi. Dla pewności, że przeżyją Scotete był gotowy zaatakować. Gdy dotarli na miejsce zauważyli domy przypominające wyglądem domy koczownicze. Scotete został zaprowadzony do wodza plemienia. Okazało się, że wódz znał dobrze język migowy i mogli się porozumieć. Scotete oznajmił w tym języku, że jest z innego układu planetarnego i czy część ludzi (planował tutaj osiedlić 10 tysięcy osób) mogą zamieszkać. Wódz pozwolił pod warunkiem, że pomoże on zniszczyć ogromne legowisko zwierząt, które przypominały smoki. Zgodził się na to i powiedział, że zrobią to tylko ludzie. Zwiadowcy przekazali że te smoki są bardzo inteligentne i prawdopodobnie da się je oswoić. Było tych zwierząt ok 100.  Następnego dnia o godzinie 5 rano Scotete udał się w te miejsce. Dwa smoki zabił za pomocą tkania kości przebijając im głowy na wylot. Gdy został później okrążony przez inne stworzył kokon, który wybuchł po kilku minutach zabijając odłamkami zwierzęta. Umiejętność tą nazwał odłamkowy kokon. Scotete wrócił do wodza w krwi smoków, które zabił. Starszyzna wioki opowiedziała mu o historii ich rasy w języku migowym:
- My nie byliśmy zawsze plemieniem. Władaliśmy całą planetą lecz część mieszkańców o czarnym kolorze skóry się zbuntowała niszcząc większość nas. Mieszkają z drugiej strony planety i chcą nas powybijać. Czy nam pomożesz?

Scotete przytaknął i powiedział, że czas, by mówiono w jednym normalnym języku: Stworzono w ten sposób język Drogi Mlecznej. Wrócił na statek i za jego pomocą dostał się na drugą stronę planety. Chciał się porozumieć z przedstawicielami czarnej rasy Kepleraków. Gdy dotarł zastał miasto, które wyglądem przypominało Waszyngton w XI wieku. Ćwiczyli loty w kosmos lecz nic z tego nie wychodziło. Gdy dotarł  na przedmieścia zrobił wielką furorę swoim przybyciem. Był innej rasy.  Zrozumieli, że chce się udać do przedstawicieli.  Oni również władali bardzo dobrze językiem migowym. Chciał złączyć rasy, lecz został wyproszony i wyśmiany. Podczas powrotu zdał sobie sprawę, że  przedstawiciele czarniejszej odmiany zachowują się niczym Naziści. Jego nowym celem było zabicie ich i zjednoczenie tych dwóch rozbitych ras.



Dodać coś lub zmienić?

Avatar Zacmiony
Moderator
Asasyn_Z_Rivii pisze:
Halo?

Nie trzeba nic zmieniać

Avatar Asasyn_Z_Rivii
A jak będzie ruszał na inną planetę to ma wziąść Kepleraków ze sobą by z nimi kolonizować. Jak tak to jak nazwać jednego, co będzie mi towarzyszył: Raszidoksun czy Genhaskikarodo?

Avatar Jejak4627
Moderator
Ja bym nazwał Raszidoksun

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Alfa7
Właściciel: Alfa7
Grupa posiada 12730 postów, 159 tematów i 65 członków

Opcje grupy Liga jejowyc...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Liga jejowych pisarzy wattpadowych