Tereny zielone dookoła Akademii

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Wszystko co znajduje się poza murami Akademii, jest niezabudowane oraz prawdopodobnie nie ulegnie to zmianie. Mieszkają tu przeróżne magiczne stwory takie jak Mgielnice, a czasami nawet się znajdzie jakąś wioska goblinów.
Zdjęcie użytkownika Andrzej_Duda w temacie Tereny zielone dookoła Akademii

~~~~~~~~~~
Max:
Gregory na chwilę obecną patroluje tą część
terenów zielonych, którą można by bez problemu nazwać po prostu mokradłami. Wszędzie wilgoć, syf i Bóg wie co jeszcze. Otrzymał jedno, proste (proste jak się okazało tylko w wyjaśnaniu go komuś innemu...) zadanie. Miał mianowicie nawiązać kontakt z jakąś Mgielnicą, a następnie spróbować się z nią w miarę możliwości "zakolegować" aby mieć na bieżąco informacje na temat tego gdzie i jak można znaleźć smoki do wytępienia. Jak na razie jedyne co się Gregowi udało, to wdepnąć kilka razy w lepką niezidentyfikowaną substancję oraz prawie zgubić. A na pewno by się zgubił, gdyby nie to, że posiada kompas, którego igła zawsze wskazuję kierunek Akademii.

Avatar maxmaxi123
Piękny początek pracy, naprawdę. Nie dość, ze obecnie nie poluje na smoki, to i jeszcze łazi po cholernym bagnie. Umieją zachęcić nowych do swojej pracy. No dobrze, teoretycznie to monstrum którego szuka załatwi mu smoczyska do ubicia, ale... i tak nie tego się spodziewał, nie tego oczekiwał. Na co więc liczył? Na przyjemną pracę z dużą ilością czasu wolnego, okraszoną potyczkami z gadami. Brzmi jak marzenie, prawda? Tak to widział, tym dla niego była ta posada - marzeniem, ostatnią deską ratunku przed upokorzeniem, ale ostatecznie... nie skończył jakoś tragicznie. Mokradła zawsze lepsze od upokorzenia przed rodziną.
  Ale nie czas na rozmyślanie, pora się skupić na zadaniu. O ile dobrze pamiętał z zajęć, będzie miał większą szansę na znalezienie jej, jeśli się zgubi... to na cholerę mu ten kompas?! Rzucił go gdzieś obok, byle nie w jakieś błoto, koło drzewa.
   – Pilnuj go – polecił Alojzemu, wskazując przedmiot. – A ty chodź ze mną – nakazał chwilę po tym Ginger.
  Co chciał tym osiągnąć? Ano zgubić się, jak to wcześniej zostało powiedziane. Zaraz potem zaczął błądzić gdzieś po okolicy, bez konkretnego celu. Chodził niby beztrosko wokół pogwizdując. Starał się oddalić od tamtego miejsca, nie wpaść w coś, nie ugrzęznąć po drodze i, najważniejsze, nie trafić pod wrota tej piekielnej szkoły.
   – Znikaj, ale bądź też w okolicy, na wszelki wypadek – szepnął do pozostawionego przy sobie żywiołaka chwilę po tym, jak się oddalił. No, teraz już jest gotowy na poszukiwania. Kontynuował chodzenie czekając na pojawienie się potwora.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
No jeszcze sam fakt, że praca jest na mokradłach to już naprawdę jest pół biedy. Najgorsze jest to, że obecnie głównym elementem zadania jakie zostałe przydzielone Gregoremu jest to, że musi się "zakolegować" z demonicą... Z cholerną demonicą, która się żywi strachem i w skrajnych sytuacjach dosłownie pochłania w całości swoje ofiary! Ciekawe co za geniusz wpadł taki genialny pomysł, bo na pewno nie ktoś, kto uważał na przyzywaniu podczas lekcji o demonach. Ech... No po prostu szkoda gadać co chwilami zwierzchnicy każą robić swoim pracownikom. Ta misja to tylko niepotrzebne narażanie Alojzego i Ginger... Chyba w sumie jedynych osób, jakie naprawdę akceptują Gregorego takim jakim jest. Tylko trudno jest powiedzieć, czy z powodu zaklęcia przywiązania czy raczej ich charakteru... Co do kompasu, to jest chyba będzie bardziej przydatny już po misji aniżeli podczas jej trwania. W każdym razie, Alojzy bez słowa zbliżył się do kompasu i w bezruchu zaczął go czujnie pilnować, przy tym co chwilę rozglądając się dookoła, jakby chciał się upewnić, że nigdzie nie nadchodzi ktokolwiek, kto chciałby ukraść przedmiot, jakiego pilnować kazał mu jego pan. Wziął '"znikaj" chyba trochę zbyt dosłownie, ponieważ wprowadził się w stan pół przeźroczystości, odrzucacając ze swojego ciała większość budulców, ale jednocześnie mając je pod sobą, dzięki czemu w razie nagłej napaści ze strony kogokolwiek będzie mógł dość szybko i sprawnie powrócić do swojej potężnej postaci górnej części ciała mocarnie zbudowanego mężczyzny z kamienia, o czterech rękach, każda równie potężna.
Ginger natomiast lekko ukłoniła swoją zwiewną sylwetkę, którą można opisać jako zgrabna kamienna kobieta lekko zlana ze swoją sukienką. Obu pomocników lekko niedorobionego łowcy smoków jest nie tylko to, że są demonami, ale także to, że ich ciała są zbudowane z kamieni połączonych pół widzialnym polem siłowym, które łaskocze w dotyku.
-Oczywiście, panie Gregory. - odpowiedziała Ginger swoim dość niskim, ale jednocześnie łagodnym głosem, podążając za swoim przyzywaczem, który teraz próbuje zgubić się z własnej woli... Jakkolwiek głupio coś takiego brzmi.

Avatar maxmaxi123
Czy brzmi głupio czy nie, taką wybrał metodę, nie widząc na chwilę obecną lepszej. Szedł cały czas. Czasami stawał w miejscu, kręcił się chwilę, po czym maszerował dalej trochę chwiejnym krokiem. Oczywiście zachowywał umiar i nigdy nie kręcił się na tyle mocno, aby móc stawać w szranki z pijakiem w konkurencji "Kto się pierwszy wywali". Robił to głównie po to, aby stracić orientację. Skręcał też nagle i w losowych momentach, czy to przed czy po obrotach.
  Parszywe zadanie, parszywy demon... On tutaj robi z siebie idiotę i ryzykuje życiem. Po co? Aby nawiązać kontakt z demonem co zabija zbłąkane dusze, by móc ubijać stworzenia, które dla reszty ludzi nie istnieją, na zlecenie magów z ich magicznej akademii. Cholera, chyba właśnie przekroczył poziom absurdu... A nie, jeszcze nie: Nie należy zapomnieć, że sam jest też łowcą tych stworzeń. Dobra, teraz już przekroczył.
   – Pomocy! – krzyczał zrezygnowany i znudzony – zgubiłem się! Nie wiem gdzie iść! Aaależ się boję...! Eh... – Chciał tym zabić nudę i bardziej zachęcić to paskudztwo. Może będzie dla niego smacznym kąskiem? Na to liczył, chociaż coś podświadomie mu mówiło, że to nieodpowiednie myślenie...

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Och, ależ należy jeszcze bardziej sprecyzować absurd tej sytuacji. Niedoszły amatorski Łowca Smoków żółtodziób (w tym przypadku można by go nazwać nawet bezdziobem) został wysłany przez zarząd Akademii czarodziejów do magicznego lasu nie mającego końca, aby mógł zaprzyjaźnić się z demonicą, która żywi się strachem zagubionych podróżników i w tym właśnie celu zachowuje się jak wariat, krzycząc, że się zgubił tuż po tym jak zdecydował "zgubić się z własnej woli". Tak... To brzmi jak surrealizm w czystej postaci. W dodatku taki wyjątkowo w mocny surrealizm. Ale co poradzić? W tym świecie takie dziwactwa mogą tak gruntownie dziać się na porządku dziennym. Tia... Najbliższy czas w pracy to będzie bardzo, ale to bardzo ciekawy czas w pracy.
Po chwili "błądzenia z własnej woli", usłyszał... No cóż, tak jakby jednocześnie z tyłu, prawej i lewej, kobiecy, świszczący jak wiatr głos.
-Hiii... Jesteś zabawny... Zabawnie się gubisz na siłę... Potrafisz coś jeszcze, śmiertelniku?

Avatar maxmaxi123
Jasna cholera! Udało się!... Albo się nad nim zlitowała... Mniejsza. Ważne, że tu jest. Teraz tylko nawiązać kontakt i się zaznajomić. Ale jak może to osiągnąć? Robić z siebie idiotę, aby się przypodobać? Postawić na swoim i zrobić to siłą, a może spróbować perswazji? Żadna z tych opcji nie pasowała mu w pełni...
- Umiem strzelać, walczyć ze smokami, znam się na magii - zaczął, nie próbując nawet rozglądać się za głosem, no bo po co szukać czegoś, co może być wszędzie? - A jak tam u Mgielnicy? Wiesz, co w trawie piszczy?

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Andrzej_Duda
Właściciel: Andrzej_Duda
Grupa posiada 1081 postów, 31 tematów i 14 członków

Opcje grupy Akademia Mag...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Akademia Magów [PBF]