Dziedziniec Akademii

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Wiecznie słoneczny, zielony dziedziniec znajdujący się na środku Akademii. Można tu dojść każdym ogólnodostępnym korytarzem. Na środku stoi fontanna, a przy niej lawki do których magicznie przyklejone są małe poduszeczki. Warto wspomnieć jest, że to tutaj trafiają nowi uczniowie, którzy dopiero co przybyli do Akademii. Zazwyczaj w świat szkoły wprowadza ich najbliższy nauczyciel stojący tutaj.
Zazwyczaj rolę nauczyciela dyżurującego pełni tu doradczyni Arcy Maga, Adriana z Rodu Daringów.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Podczas gdy słońce świeci w ten piękny, majowy dzień, uczniowie przechadzają się po dziedzińcu rozkoszując piękną pogodą pod czujnym okiem doradczyni Adriany. Jest ona w wyjątkowo dobrym humorze, chociaż tego nie okazuje. Czyta książkę bliżej nieokreślonej treści, siedząc spokojnie na brzegu cicho szumiącej i kojącej nerwy fontanny zaklętej, aby nigdy nie kończyła się w niej woda. Nagle powietrze zaczęło lekko drgać, a do uszu pobliskich uczniów dotarł charakterystyczny świst. Przed drzwiami naprzeciwko wcześniej wspomnianej fontanny pojawił się na kilka sekund promień teleportera, z którego po chwili wyłonił się najnowszy uczeń Akademii - Voytus Resdayn, Mroczny Elf. W dłoni trzyma bagaż z przyborami szkolnymi, a w kieszeni ma mały notatnik, natomiast na szyi naszyjnik z lazurytu. Widok ogrodów Akademii sprawił, że Voytus się lekko zachwycił. Całokształt Akademii jest naprawdę piękny, a to dopiero początek. Ciekawe, co mama powiedziała by o tym miejscu? Uczniowie wyglądają na miłych... A ta Elfka Wysokiego Rodu co siedzi na fontannie to chyba nauczycielka. Młody Resdayn czuje się trochę zagubiony, jeszcze nigdy nie był w takim miejscu. Zawsze w pobliżu byli rodzice, żeby mu pomóc. A tutaj jest... Sam.

Avatar Woj2000
Widząc tak przyjazne, acz odmienne środowisko, Voytus poczuł się nieco przytłoczony. Rzadko kiedy bywał w obcych miejscach bez towarzystwa swoich rodziców, którzy zawsze pilnowali, by nie zrobił czegoś nierozważnego. Zastanawiając się nad tym, co powinien teraz zrobić, przycisnął swój bagaż do siebie i zaczął kierować się urywanym, niepewnym krokiem w stronę środka dziedzinca, co chwilę rozglądając się.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Jest to zdecydowanie miejsce, w którym nie możliwym jest poznanie każdego... Orkowie, Ludzie, inni Dunmerzy, kilka Elfów Wysokiego Rodu oraz oczywiście ta domniemana nauczycielka, która również jest Wysokiego Rodu. Od tych wszystkich unikatowych twarzy, młodemu Dunmerowi zakręciło się w trochę w głowie. Według planu lekcji, teraz powinna być lekcja Zaklinania z jakimś Orkiem... Ciekawe kto obsadził Orka w roli nauczyciela? Nawet jeszcze mamusia się nad tym zastanawiała, zanim odprawiła Voythusa. A ciekawe, gdzie są wszystkie klasy? A może jest jedna? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.

Avatar Woj2000
Jest to dla Voytusa dziwne, ale jeśli ktoś ważny tak zdecydował, to znaczy, że musiał mieć ku temu jakiś powód i trzeba się do tego dostosować. I dokładnie tak on sam zamierza zrobić, gdyż tak go uczono. Być posłusznym względem decyzji autorytetów.
W międzyczasie na chwilę zatrzymał się i skupił swój wzrok na domniemanej nauczycielce, próbując jednocześnie zebrać się w sobie, aby podejść i zadać kilka pytań o szkołę. Mimo chęci wykonania takiego kroku, wciąż powstrzymywało go przeświadczenie, że tylko niepotrzebnie zajmie tej pani czas.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
No cóż, panicz Resdayn nie dowie się tego tak długo jak nie postanowi uczestniczyć w lekcji Zaklinania. Dopiero wtedy wszystko będzie czarno na białym i się okaże jak to jest z tym zielonoskórym nauczycielem. A w kwestii nauczycielki... To chyba jej obowiązkiem jest pomagać uczniom oraz odpowiadać im na pytania, prawda? Poza tym nie wygląda na kogoś, kto mógłby źle potraktować Voythusa. Z rysów twarzy oraz postury trochę przypomina mu mamusię, prawdę mówiąc.

Avatar Woj2000
Widząc te podobieństwa do swojej ukochanej rodzicielki, mimowolnie się lekko uśmiechnął. Skoro jest tak podobna do mamy z wyglądu, to może ta pani będzie dzielić z nią także inne cechy? W każdym razie, w końcu zebrał się w sobie i podszedł do pani nauczycielki, jednak wciąż zrobił to nieco strachliwie, jakby obawiał się, jak zareaguje na jego obecność. W końcu, zgodnie z lekcjami historii od guwernenera, Altmerów i Dunmerów dzieli trudna przeszłość, zaś animozje między narodami wciąż są silne.
-Naprawdę przepraszam za to, ale, niestety, jestem zmuszony wam przeszkodzić. -odezwał się kurtuazyjnie i dyplomatycznie - Jestem tu nowym uczniem i.. chciałbym się dowiedzieć kilku rzeczy o tej placówce.
Na chwilę zamilkł, lecz zaraz potem szybko dodał:
-Oczywiście, jeśli Szanowna Pani ma na to czas lub ochotę. Jeśli nie, to nie będę przeszkadzać wam swoim natręctwem...

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
A jeśli nawet nie, to przecież Elfy Wysokiego Rodu przeważnie są bardzo dobrze wychowanymi osobami, które szanują swoich rozmówców, nawet jeśli w głębi duszy nie chcą z kimś rozmawiać. Przeważnie. No cóż, trzeba mieć nadzieję, że złotoskóra panna okaże się osobą o złotym sercu... Tak jak kochana mamusia!
Nauczycielka uniosła swoje zabarwione na żółty kolor oczy znad książki. Ma dość świdrujące na wylot spojrzenie. Wciąż trzymając w dłoniach dzieło oprawione w skórzaną okładkę, odrzekła lekko znudzona, nawet nie wstając:
-Ech... Moim obowiązkiem tutaj jest odpowiedzieć na twoje pytania. Niestety. Jeśli nie chcesz mi przeszkadzać, to po prostu się spytaj o to co chcesz widzieć.

Avatar Woj2000
Czując to świdrujące spojrzenie, Voytus silnie się zmieszał i natychmiastowo spuścił wzrok, niczym dziecko, które coś nabroiło.
-W takim razie.. - zaczął nieśmiało, wciąż wpatrując się w dół - Wie Szanowna Pani może, gdzie znajdę.. jakieś informacje odnośnie organizacji zajęć, planu szkoły i innych rzeczy tego typu?

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Nie tylko spuścił wzrok w ten sposób, ale także czuje się teraz dokładnie tak. Jak maluch, który ze wstydem przyznaje się swojej mamie, że coś przypadkiem zepsuł.
-Skoro już ze sobą rozmawiamy, to zadaj mi pytanie wprost... I patrzy mi w oczy jak ze mną rozmawiasz, bo wyglądasz w tej chwili żałośnie. - odpowiedziała ostro, wkładając do książki metalową zakładkę w postaci sztyletu oraz odkładając ją na bok.

Avatar Woj2000
Jedno jest pewne: po takiej reprymendzie to na pewno już czuje się tak, jakby faktycznie zrobił coś złego. Mimo wszystko, postanawia spełnić polecenie pani nauczycielki, podnosząc wzrok i spoglądając jej w twarz.
-Przepraszam, nie chciałem Pani urazić.. - odezwał się, lecz zaraz po tym dodał, starając się zabrzmieć bardziej pewnie - Czy mogłaby mi Pani powiedzieć, gdzie znajdę informacje o dokładnym planie szkoły i tym, gdzie znajdują się sale lekcyjne?

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Może i ta pani nauczycielka nie jest jak mamusia, ale... Voythus zdecydowanie czuje do niej szacunek. Nawet jeśli jest to Elfka Wysokiego Rodu, to wciąż.
Nauczycielka westchnęła głęboko, jakby miała tego wszystkiego dość.
-Przed chwilą powiedziałam, że masz się mnie spytać o wszystko, a nie o to gdzie można znaleźć informacje o tym czego szukasz... Nie ważne. Po prostu słuchaj uważnie, bo nie będę niczego powtarzać. - odpowiedziała chłodno, a następnie objaśniła swojemu rozmówcy plan lekcji oraz jak się okazało, jednej sali do lekcji.

Avatar Woj2000
Voytus słuchał tego wszystkiego bardzo uważnie, jednocześnie notując objaśnienia surowej pani do swojego notatnika. Jednakże przez ten cały czas z tyłu głowy tkwiło mu przeświadczenie.. że zrobił źle, nie rozumiejąc tego, co się do niego mówi.
Kiedy już wszystko zanotował, schował notes i ponownie się odrzwał.
-Bardzo Szanownej Pani dziękuję. I jeszcze raz przepraszam. Zarówno za kłopot, jak i za moje niezrozumienie pani wypowiedzi. Do widzenia.
Po czym, niewiele nad tym gestem myśląc, odruchowo się ukłonił i szybko oddalił się od tej pani, nie chcąc się już czuć źle za swoje czyny. Jednakże.. jednocześnie trochę ucieszył się z faktu, że pani Altmerka okazała się taka.. surowa. Co jak co, ale, nie wiedzieć dlaczego, zawsze czuł wielki szacunek i.. zainteresowanie względem tak szacownych i budzących poczucie pokory wśród rozmówców kobiet.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Najwyraźniej Voythus jeśli chce robić dobrze i nie złościć już tej pani, to powinien bardziej się skupiać na tym co się do niego mówi oraz na tym, żeby patrzeć swojemu rozmówcy lub też rozmówczyni w oczy. Zwłaszcza, kiedy będzie rozmawiał z tą ładną, surową panią. Nie wiadomo skąd u Resdayna takie skłonności do lubienia surowych kobiet, ale przecież nie ma tym nic zboczonego ani złego... Prawda? Wręcz kusi go, żeby wpatrywać się w tą piękną nauczycielkę o ostrych rysach twarzy. To by go po prostu bardzo, ale to bardzo usatysfakcjonowanowało... A może lepiej zająć się szukaniem innych nauczycieli lub nauczycielek?

Avatar Woj2000
Szczerze? To młody Resdayn sam nie wie, co ma myśleć o swoich preferencjach. Nigdy z nikim o tym nie próbował rozmawiać, ale nawet, gdyby próbował podjąć próbę, to i tak by nic nie osiągnął, gdyż za bardzo by się wstydził aż tak się otworzyć. Dodatkowo, co by taka osoba o nim pomyślała?
Jeśli zaś chodzi o pokusy, jakie są mu podsuwane, to,co prawda jest świadom, że byłoby to wyjątkowo niestosowne, ale... chyba nic złego się dla Voytusa nie stanie, jeśli przez krótką chwilą popatrzy się z odpowiedniej odległości i z ustronnego miejsca na tą obdarzoną urodą Altmerkę. Poza tym, zgodnie z jej słowami, zajęcia rozpoczną się dopiero za kilka chwil, więc...
-Na Azrę, nie wierzę, że to robię. - mruknął do siebie, po czym wyszukał jakieś ustronne miejsce z widokiem na Elfkę Wysokiego Rodu, po czym tam usiadł i zaczął się w nią wpatrywać. Na wszelki wypadek wziął w ręce swój notes, by w razie bycia nakrytym móc udawać, że robi się coś innego. Przecież to byłby wielki wstyd, gdyby to wyszło na jaw..

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
A szkoda, bo może gdyby kiedyś się komuś wygadał z tego wszystkiego, to byłoby mu lepiej na sercu... Ale teraz to nie ważne. Ważne jest to, że znalazł ustronną ławeczkę z której może spokojnie obserwować piękną twarz pani nauczycielki oraz resztę jej idealnych... Atrybutów, powiedzmy. Kiedy Voythus odszedł, wzięła książkę z powrotem oraz zaczęła ją spokojnie czytać. Ona naprawdę jest piękna. Zarówno kiedy się złości jak i kiedy na jej twarzy nie ma żadnych emocji. Po około 5 minutach wpatrywania się, pani odłożyła swoje czytadło na bok i zaczęła "przytulać sama siebie" za ramiona.

Avatar Woj2000
Widząc to, Voytus mógł przed sobą przyznać, że ta pani o dominującej osobowości dysponuje nie tylko urodą i.. walorami widocznymi w każdej sytuacji, ale też zdolnością ciągłego intrygowania pragnącego przebywania w jej pobliżu Voytusa. Nie spodziewał się, że zacznie przytulać samą siebie, jeśli tak można zinterpretować ten gest. Mimo wszystko, dalej kontynuuje podglądanie, lecz tym razem skupia większą uwagę nie na nieskazitelnej, ostrej twarzy, ale na jej równie pięknych, zgrabnych, wręcz atletycznych, nogach.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Ciekawe, co siedzi w głowie tak pięknej, majestatycznej istoty jak ona? Ciekawe jest również to, jakie przedmiotu ta piękna pani uczy oraz... Jak się nazywa. Przecież Voythus nawet nie wie jak ta pani się w ogóle nazywa. Nie zna jej imienia, ale mimo tego się na nią gapi. Nie żeby to było nieprzyjemne, oczywiście... A z pewnością można stwierdzić, że obserwowanie jej sprawia młodemu Resdaynowi nie tylko nieziemską wręcz przyjemność, ale do tego satysfakcję.

Avatar Woj2000
Tak.. to jest naprawdę ciekawe, zwłaszcza dla osoby tak urzeczonej jej osobą, jak Voytus. Jest pewien, że będzie musiał o to wszystko dopytać postronnej osoby, ale w sposób dyskretny, nie budzący podejrzeń.
A jeśli chodzi o wpatrywanie się, to prawda. Młodemu Resdaynowi sprawia to prawdziwą przyjemność. Podobnie jak.. imaginowanie sobie różnych rzeczy na jej temat. Przykładowo, próbuje sobie teraz wyobrazić, jakby to było podotykać jej włosów. Czy byłyby tak zadbane, jedwabiste i delikatne, jak te u mamy, które zdarzało mu się dotykać, gdy był jeszcze mały?
-Na pewno takie są - pomyślał rozmarzony -Przecież w całości jest idealna..

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Tak... Już sam ich wygląd utwierdza Voythusa w przekonaniu, że na pewno są jak jedwabna wata cukrowa. Niestety, jak na razie nie będzie mógł mieć z tą cudowną fryzurą kontaktu fizycznego bez irytowania pięknej Altmerki. W końcu na pewno nie chciałaby, żeby Resdayn marnował jej cenny czas, który mogłaby poświęcić na lekturę... Tego co ona w aktualnej chwili czyta. To byłby grzech teraz jej przeszkadzać.
Na oglądaniu tej ślicznej Elfki Wysokiego Rodu Voythusowi zleciało około pół godziny. Rozmyślenia i obserwacje przerwał mu męski, spokojny i lekko rozbawiony głos.
-A ty co chłopcze, ktoś na ciebie zaklęcie paraliżu rzucił? - zagadał wesoło, półgłosem.

Avatar Woj2000
Słysząc ten niespodziewany głos, zląkł się mocno. Tak, to teraz na pewno wszystko się wyda i dostanie reprymendę swojego potencjalnie dwustuletniego życia za niestosowne myśli i niezbyt subtelne wpatrywanie się w surowe i władcze nauczycielki.
Jego reakcją na zagadnięcie było wzdrygnięcie i szybkie powstanie z ławki połączone z gorączkowym rozglądaniem się.
-Nie. Nie. Żaden paraliż. Nikt nie rzucił. - mówił w sposób charakterystyczny dla siebie, gdy się przestraszy lub zdenerwuje: drżący, zalękniony i szybki, niemalze popadając w słowotok - Wszystko jwst dobrze. Ja sobie siedziałem. Jestem niewinny.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
I po co mu było takie wgapianie się w tą piękną nauczycielkę? Może i było przyjemnie, ale... Jakim kosztem? Voythus czuje się wyjątkowo zestresowany. Zwłaszcza, że nie ma rodziców, którzy mogliby go w tej chwili wybronić przed ewentualnymi konsekwencjami z tym związanymi.
Jak się okazało, jest to sam arcymag akademii, Maksymilian Trask.

Młody Resdayn czuje jakby miał zaraz zemdleć.
-Hola hola, po co te nerwy? O nic cię nie oskarżam, Voythusie. Przyszedłem tu z prośby twoich rodziców, żeby ci wszystko standardowo objaśnić. - odpowiedział lekko zdziwiony, cofając się o krok.

Avatar Woj2000
Widząc tak szacowną personę, jaką jest Arcymag, prawie zupełnie stracił głowę. Jednak spróbował doprowadzić się do porządku, stając w miejscu i ponownie spuszczając wzrok. Co prawda nie powinien tego tobić, ale naprawdę ciężko mu spojrzeć w twarz osoby ważniejszej.
-Przepraszam za to, panie Arcymagu - oznajmił niepewnie, lecz zaraz dodał odrobinę pewniej, słysząc wspomnienie o swoich rodzicach - I.. mama i tata o to Pana poprosili?

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
W dodatku, kiedy rozmowa przebiega w tak wyjątkowo niezręcznych okolicznościach... Przynajmniej wiadomo, że nawet tutaj rodzice troszczą się o swojego kochanego synusia. To trochę uspokoiło wewnętrznie młodego Resdayna, choć na zewnątrz wciąż jest bardzo roztrzęsiony, czego arcymag nie komentuje już prawdopodobnie dlatego, że jest osobą z taktem oraz wychowaną.
-Dobra tam, nie szkodzi, pamiętliwy nie jestem. Tak, poprosili mnie o to twoi rodzice, a moi znajomi. Poznałem ich kiedyś na przyjęciu dyplomatycznym w Rosji. Postanowiłem, że przy okazji oprowadzę nowego ludzkiego ucznia, który również wkrótce dołączy do nas.

Avatar Woj2000
Na całe szczęście Pan Arcymag najprawdopobniej nie zorientował się, dlaczego siedział tak znieruchomiały. A przynajmniej tak Voytusowi się wydaje.
-Och, naprawdę? - zapytał się zaintrygowany, w końcu zbierając się na odwagę i podnosząc wzrok - Nie wiedziałem, że mama i tata znają pana. W takim razie.. dziękuję, że chce pan spełnić ich prośbę.
Na chwilę zamilkł i mimowolnie zaczął dotykać swojego naszyjnika, by się uspokoić. Co jak co, ale dotykanie przedmiotów kojarzących mu się z czymś przyjemnym zawsze koiło jego zszargane nerwy. A właśnie taką rzeczą jest prezent od kochanej mamy.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
A to, że mu się tak wydaje wcale nie znaczy, że tak jest w rzeczywistości... Ale zdecydowanie korzystniej dla wszystkich by było, gdyby to nie były zaledwie przypuszczenie młodego Resdayna, lecz stan faktyczny.
-Tak, naprawdę. I nie ma za co dziękować, moim bardzo przyjemnym obowiązkiem jest wprowadzanie najnowszych uczniów w świat naszej Akademii. Masz może jakieś pytania, paniczu Resdayn? - odpowiedział spokojnym i cierpliwym tonem.
Dotykanie naszyjnika trochę uspokoiło Voythusa, tak jak to zazwyczaj działa w jego przypadku.

Avatar Woj2000
I z tego, co widać, może to być stanem faktycznym. Przecież nie dostał jeszcze reprymendy za swoje nieodpowiednie, a miejscami nawet i wszeteczne, zachowanie. Chyba nawet nie jest tak źle.
W każdym razie, Voytus postanawia zadać jedno, konkretne, acz w jego przypadku dość mocno ryzykowne, pytanie.
-Tak, mam dla Was jedno pytanie. - odezwał się, starając się zachować spokój i pełną kulturę - Kim dokładnie ta pani, która siedzi przy fontannie i czyta książkę?

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Ewentualnie arcymag zdaje sobie sprawę z tego co Voythus robił przez ostatnie pół godziny, ale ze względu na znajomość z państwem Resdayn nie czepia się ich syna... W każdym razie, najlepszy jest ten wariant w którym nie co robił przed chwilą Voythus ani nawet się tego nie domyśla.
Arcymag spojrzał się na piękną Elfkę od razu po usłyszeniu pytania swojego protegowanego.
-To jest Adriana z Rodu Daringów, moja doradczyni. A dlaczego pytasz? - odpowiedział spokojnie.

Avatar Woj2000
Adriana z rodu Daringów. Czyli nie dość, że jest idealna pod względem typowo fizycznym, to jeszcze jest arystokratką pełniącą ważną, dającą wiele autorytetu funkcję. Tak, pani Adriana jest, zdaniem Voytusa, bardziej niż perfekcyjna.
Pozostaje jeszcze tylko kwestia wytłumaczenia pytania. W tym celu użyje sposobu, który wyniósł z lekcji dyplomacji od swojego taty. Dlatego też postanawia powiedzieć tylko część prawdy.
-Cóż.. po prostu chciałem dowiedzieć się czegoś więcej o osobie, która wyjaśniła mi zagadnienia związane z planem lekcji i innymi organizacyjnymi rzeczami. - odpowiedział, starając się brzmieć najbardziej autentycznie, jak tylko potrafił. Co może być niezbyt skuteczne, zważywszy na to, że nie jest dobrym oszustem.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Nie można było wybrać sobie idealniejszego, perfekcyjniejszego, doskonalszego, piękniejszego, mądrzejszego i ważniejszego obiektu westchnień. Doradczyni samego arcymaga... To zaszczyt, że zgodziła się z nim rozmawiać z własnej woli! To trochę podniosło Voythusa na duchu. Arcymag kiwnął głową na znak, że rozumie, a następnie zdjął swój kostur z pleców i zaczął się o niego opierać.
-W porządku. Powinien tu tak jak wspomniałem przybyć niedługo kolejny nowy uczeń. Poczekasz tu chwilę ze mną, czy chcesz się przejść po dziedzińcu? - rzekł wciąż spokojnie.

Avatar Woj2000
-Wolałbym pozostać z panem. - odpowiedział już spokojnie, uświadomiony, że etap największego stresu już dla nuego minął - W końcu nieczęsto ma się okazję przebywać w towarzystwie kogoś tak ważnego i budzącego szacunek ja Pan, Panie Arcymagu.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Tak... Zdecydowanie już minął. Tyle dobrego w tym wszystkim. Dobre w tym wszystkim jest również oczywiście to, że arcymag nie zna prawdopodobnie niczego o tej wstydliwej sytuacji oraz to, że Voythus napatrzył się na pannę Adrianę.
-Schlebiasz mi, paniczu Resdayn... Ale jestem tylko arcymagiem. Naprawdę interesującą osobą jest tutejszy nauczyciel przemiany, pan Awiwa Solaris.

Avatar Woj2000
To prawda. Co się Voytus przez te pół godziny napatrzył na tą władczą Altmerkę, to jego. Tylko trochę szkoda, że nie poprzez niezrozumienie nieco stracił w jej oczach. Ale to chyba nic, czego później nie dałoby się naprawić. Dużo pokory, posłuszeństwa i na pewno pani Adriana zacznie zwracać na większą uwagę.
Lecz teraz Voytus odpowiedział z pewnym zaintrygowaniem na komentarz pana Arcymaga.
-Naprawdę? A w czym pan Solaris ma być bardziej interesujący od pana? Przecież pan jest Arcymagiem - kimś ważnym, kimś z pozycją, kimś, kogo mniej ważni powinni się słuchać. Samo to czyni z pana interesującego człowieka.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Arcymag odpowiedział bez chwili namysłu.
-Och, jest kilka fascynujących czynników, które na to wpływają. Na przykład ma 808 lat, czyli urodził się w XIII wieku. Już samo to jest niezwykle interesujące. Do tego nie musi jeść, pić, spać oraz ma nadludzki wigor. Nie wspominając już o tym, że nie znajdziesz na tej planecie lepszego maga przemiany. Nie znajdziesz, ponieważ to niemożliwe.

Avatar Woj2000
Voytus wysłuchał tego wszystkiego z uwagą, dziwiąc się przy tym niepomiernie. Nie spodziewal się, że kiedykolwiek usłyszy o kimś, jak się okazało, tak interesującym, jak pan Solaris.
-Miał pan rację, to faktycznie warta uwagi osoba. - odpowiedział, wciąż zadziwiony tym wszystkim.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Ciekawe w jaki sposób człowiek przeżył ponad 800 lat bez używania alchemii? Niebywałe.
-Nawet bardzo warta uwagi. Możesz mi uwierzyć, to nauczyciel bardzo surowy oraz co za tym idzie wymagający, ale to także dobry człowiek. Nie zraź się do niego od razu.

Avatar Woj2000
Nikt tu nie wspominał o nieużywaniu alchemii. Może to właśnie sztuka przygotowywania dekoktów uczyniła pana Solarisa tym, kim jest teraz. Ewentualnie mogło to mieć coś wspólnego z paktowaniem z demonicznymi siłami, ale.. to raczej inni patrzyliby nieprzychylnie na kogoś takiego. A przynajmniej Voytusowi się tak wydaje. W każdym razie, teraz trochę żałuje, że przed odejściem z domu rodzinnego nie dopytał się więcej o Akademię swojej mamy, gdyż też tu kiedyś uczęszczała.
-Ależ nie zamierzam się do pana Solarisa zrażać. - odpowiedział pokornie - Byłoby to brakiem szacunku względem jego osoby.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Z drugiej strony, Voythus nie słyszał jeszcze nigdy w swoim życiu, żeby ktokolwiek był na tyle uzdolniony, żeby alchemicznie przedłużać swoje życie do tego stopnia. To graniczy z niemożliwym! Nawet większość Elfów Wysokiego Rodu nie dożywa tylu lat, a pan Solaris tak... Tylko ciekawe, czy jest pomarszczonym staruszkiem, czy wręcz przeciwnie?
-Mądrze. Pan Awiwa zaskoczy cię na różne sposoby bardzo wiele razy, paniczu Resdayn. - odpowiedział obojętnym tonem.

Avatar Woj2000
O wszystkim tym Voytus zapewnie się niedługo przekona. Podobnie jak o innych magicznych rzeczach dziejących się w tej szkole.
-Jestem w stanie to uwierzyć, Panie Arcymagu. Jesteśmy przecież w Akademii Magi, tu wszystko jest możliwe. Oczywiście w granicach rozsądku i zgodnie z zasadami.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Killer:
Już drugi raz w ciągu tej godziny, zgromadzeni na dziedzińcu mogli usłyszeć świst zaklęcia teleportacyjnego Rekruterów Akademii. Z tym, że tym razem ktoś musiał być pijany albo zaspany, ponieważ zamiast gładko wylądować przed drzwiami naprzeciwko fontanny, Jack Strongarm z hukiem wylądował w fontannie, nieco obijając swój tyłek oraz ochlapując jakiś babsztyl co siedział na brzegu. Gdyby Jack mógł dorwać tego gnoja od teleportacji, to chyba by mu nogi z dupy powyrywał!
Woj:
Jak się okazało, uczeń spadający z nieba do fontanny również jest rzeczą możliwą. Gorzej, że ochlapana została pani Adriana... Kiedy już wycisnęła włosy z wody i odrzuciła przemoczoną książkę na bok, spojrzała się wściekłe na pośredniego sprawcę incydentu.

Avatar Woj2000
W takim wypadku Voytus jednego może pewien: reprymendę otrzyma srogą.
-O, chyba mu to nie ujdzie.. na sucho. - odezwał się do siebie, po czym cicho się zaśmiał z własnej krotochwili.
Kiedy już to zrobił, pozostawało mu tylko czekać na rozwój akcji i biernie przyglądać się temu, jak jego dama serca zareaguje w stosunku do naruszającego jej przestrzeń człowieka z fontanny.

Avatar ThePolishKillerPL
Na moment zdezorientowany, po czym zauważając domniemany babsztyl który skanuje go wzrokiem mordercy, odgarnął włosy z widoku.
-Uh...przepraszam, proszę Pani...? -rzekł, nieco zakłopotany. Prawdopodobnie zostanie przerobiony na mięsne wafle, zgadując po jej reakcji.

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Woj:
Oby Adriana okazała się jednak osobą o dobryms sercu... Voythus z doświadczenia wiem, że maga i Elfa Wysokiego Rodu naprawdę najlepiej jest nie denerwować jeśli nie chce się zginąć.
Arcymag kurczowo złapał za swój kostur, żeby w każdej sekundzie być gotowym do interwencji w tej dość niezwykłej sprawie z teleportacją w zdecydowanie nie to miejsce co trzeba.
Jak na razie, Adriana zachowuje spokój.
Killer:
-Tak, tak, odpuść sobie kretynie! Przez ciebie jestem cała mokra, a moja książka jest do wyrzucenia! Świetnie, głąbie! Tak jakbyś nie widział gdzie zaraz wylądujesz, poleciałeś prosto w ten punkt, z którego rozbryzg mnie całkiem przemoczył! Masz szczęście, ma.ma sobie strój nieelegancki, bo inaczej już by nie żył, smarkaczu! - wydarła się wściekła.

Avatar ThePolishKillerPL
-No...proszę pani, kontroli nad miejscem wylądowania w czasie teleportacji nie posiadam, więc to nie moja wina że trafiłem w fontannę. -rzekł ze stoicyzmem. Chyba to on się zachowuje bardziej dorośle niż ta pani.

Avatar Woj2000
No, te krzyki to dotarły aż do Voytusa i najprawdopodobniej także do Arcymaga. Pani Adriana naprawdę jest zdenerwowana, to młody Resdayn może w pełni przed sobą przyznać. A do tego ten cały winowajca..
-Hmm, niby to nie jego wina, ale na jego miejscu to bym błagał o wybaczenie. - pomyślał, jednocześnie splatając dłonie - Lepiej przyjąć na siebie nieswoją winę, niż żeby się niepotrzebne kłócić..

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Jurek:
To chyba jakiś ostrzał, bo to już trzeci świst teleportera w ciągu tej godziny. Najwidoczniej Rekruterzy dzisiaj są jacyś pijani bez wyjątku, bo Artur Klapka Took właśnie wylądował na głowie jakiegoś bliżej nieznanego mu chłopaka, robiąc przy ty rozbryzg, który porządnie ochlapał jakąś Elfkę Wysokiego Rodu. Wygląda jakby zaraz miała wybuchnąć ze złości. Dosłownie, po czubkach jej palców przebiegają kolejno ogień, elektryczność i mróz.
Killer:
Ledwo co zauważył niedojrzałość tej Altmerki,a na jego głowę spadł jakiś dzieciak i zrobił jeszcze większy rozbryzg niż wcześniej. TO JAKIEŚ ŻARTY?! KTO TUTAJ SIĘ ZAJMUJE TELEPORTACJĄ, GOBLINY?!
Woj:
Długo nie mógł Voythus skupiać na tym myśli, bo po chwili na głowę nowego ucznia spadł KOLEJNY nowy uczeń, ponownie ochlapując panią Adrianę... Ona chyba zaraz ich pozabija ze złości. Już nawet ma żywioły od zaklęć na palcach...

Avatar Woj2000
-Panie Arcymagu? - odezwał się zaniepokojony takim stanem rzeczy Voytus - Z całym szacunkiem dla pani Adriany, ale.. ktoś musi ją powstrzymać i ocalić skórę tym chłopakom.

Avatar ThePolishKillerPL
Zrzucił konusa za siebie. Pod skórą wprost bulgotało się w nim by nadziać bachora na fontannę jak na pal i go podpalić.

Avatar JurekBzdurek
//Let's have some fun//
Artur rozejrzał się dookoła szklistymi z zachwytu naiwnymi oczami i z uśmiechem na ustach wziął głęboki, szybki oddech. Gdyby widział go teraz ktoś znajomy, wiedziaby już niewątpliwie, co się święci. I miałby rację - chłopak zaczął gadać szybkim, wysokim głosem, żywo przy tym gestykulując -...Ojej, bardzo przepraszam, niechcący, nic ci się nie stało?, nie chciałem żadnej z pań ochlapać ani nic innego zrobić, err, to tak samo wyszło, te czerwone kapturki to zrobiły, ten, nie te z bajki, bo to była dziewczynka, swoją drogączemu ona się tak nazywała, nie miała nic innego wyróżniającego?, err, o czy..., a no tak, dzień dobry, jestem Klapka, to znaczy na imię mam Artur, a Klapka na drugie, ale używam drugiego, bo bardziej lubię trzech panów w łódce niż Sherlocka a to jakby od nich pochodzi, errr, przepraszam jeszcze raz, pomóc panience wstać? A pani ma taki śliczny świecący manicure, nie znuszczyłem go wodą errr.....- w tym miejscu chłopak przerwał na chwilę by zaczerpnąć powietrza, cały pąsowy na twarzy od niedotlenienia. Trudno uwierzyć, że udało mu się to powiedzieć na jeden oddech, nawet przy zawrotnym tempie, w jakim używał sylab

Avatar Andrzej_Duda
Właściciel
Woj:
-Zaufaj mi paniczu Resdayn, wiem kiedy należy interweniować w tym co robi panna Adriana, a kiedy nie. Żywioły na czubkach jej palców to pewnego rodzaju tik nerwowy. Znam ją dłużej od Ciebie, Voythusie, musisz mi wierzyć w tej sprawie na słowo.
Najwidoczniej Arcy-Mag miał rację, ponieważ Adriana wygląda teraz na bardziej zakłopotaną niż wściekłą.
Killer:
Och nie... BARDZIEJ SATYSFAKCJONUJĄCE BYŁOBY ZDEZINTEGROWANIE TEGO ŚMIERDZIELA NA PROCH!
Jurek:
Altmerka teraz wygląda na wyjątkowo zakłopotaną, jakby czuła się niezręcznie z powodu zestresowania albo nawet mocnego przestraszenia Artura. Took zauważył, że z jej palców zniknęły miniaturowe wersje zaklęć, a jej oddech spowolnił znacznie. Kilka razy zgięła i wyprostowała swoje szczupłe palce, a następnie opuściła luźno ręce. Spokojnym, ale wciąż lekko zirytowanym głosem odpowiedziała:
-Ech... Dobra, spokój dzieciaku. Uznajmy, że tutaj nic się nie stało, a ja wam obojgu wybaczam. Tym razem. I tak nie zrozumiałam w większości tego co powiedziałeś. - a następnie zaczęła sobie wyciskać wody z włosów - Masz może ręcznik dzieciaku? - spytała się, ściskając dłonie w pięści, a następnie prostując je w celu wyładowania tego całego stresu.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku

Dodaj nowy temat Dołącz do grupy +
Avatar Andrzej_Duda
Właściciel: Andrzej_Duda
Grupa posiada 1038 postów, 30 tematów i 15 członków

Opcje grupy Akademia Mag...

Sortowanie grup

Grupy

Popularne

Wyszukiwarka tematów w grupie Akademia Magów [PBF]