Yarrin

Avatar Abomination
Właścicielka
20 sierpnia, 21:27, edytowano 21 sierpnia, 18:35

Nadmorskie miasteczko położone w Cesarstwie Lorkhan. To tu, niedaleko doszło do erupcji magii, która kompletnie zniszczyła krajobraz i spaczyła ziemie. Bramy miasta są zamknięte, a wszystko dookoła osłaniają mury. Nikt nie może wejść i wyjść oprócz najemników, którzy przyszli pomóc miastu. Panuje tu duży głód, jedzenie stało się drogie. W biedniejszych dzielnicach dochodzi do bójek a czasem i zabójstw o bochen chleba. Straż nie działa najlepiej przez braki w prowiancie ale niektórzy starają się zaprowadzić pokój. Niedaleko miasta są farmy, lasy i inne budowle.
Ważniejsze miejsca:

Ratusz - To tu przesiaduje burmistrz i wysyła rozpaczliwie listy do najróżniejszych kompanii najemników w cesarstwie... Można do niego przyjść i zgłosić się jako najemnik. Z wielką ochotą da Ci zlecenie, bo w Spaczonych Ziemiach jest co robić.

Baraki - Tutaj sypia straż i trenuje na placu obok. Za dnia zwykle to miejsce jest puste, bo większość strażników jest na mieście. Kapitan straży, doświadczony weteran, starszy już człowiek, Jerome Curumo próbuje zaprowadzić porządek w mieście. Jest drugą osobą w mieście która zleca różne robótki dla najemników .

Kowal - Jeden z nielicznych kowali w mieście, uważany tutaj za najlepszego. Może Ci wykuć wszelką broń i pancerz jaki potrzebujesz, za odpowiednią cenę. Niestety, materiałów też nie ma za dużo, przez przebywanie z zamknięciu nie ma dostaw. Jeśli będziesz chciał czegoś solidnego, najpewniej odpowiednie surowce znajdziesz w Spaczonych Ziemiach.

Cmentarz - Od rozpoczęcia kataklizmu grobów przybyło wiele. Jest to jedyny cmentarz w miasteczku. Owym miejscem opiekuje się stary grabarz.

Karczma '' Pod bezgłowym umarlakiem' ' - Jedna z najstarszych karczm w mieście. Można tu wynająć pokój i się przespać, wypić porządny trunek lub zagrać w kościanego pokera z bywalcami.

Szpital - To tu leczy się wszelkie choroby mieszkańców i łata rannych strażników i innych ludzi. Od czasu erupcji magii pacjentów jest sporo, przez zamieszki na ulicach i napady bandytów. Jeśliś ranny lub chory, przyjdź tutaj.

Avatar Abomination
Właścicielka
22 sierpnia, 22:53
Niffin:
Po całkiem długiej podróży, bo zajęła Ci godzinę, dotarłeś pod bramę, chronioną przez metalową bronę a następnie drewnianymi, wielkimi drzwiami. Nad Tobą, na murach stało dwóch uzbrojonych strażników.
- Stać! Skąd żeś jest? Imię, status społeczny podać! I no, ten... Cel przybycia do miasta! Miasto jest zamknięte! Żeby żadne plugawce nie weszły! - Krzyknął jeden z nich.

Avatar um_ok
22 sierpnia, 23:31
Hiems przestał lubić miasta. Przestał lubić nawet wychodzić gdziekolwiek. Odkąd dowiedział się o zniszczeniu klasztoru żałował, że kiedykolwiek chciał się stamtąd wyrwać.
Szedł szybkim krokiem, sam w sumie nie wiedział gdzie. Chyba do szpitala, chcąc podnieść na duchu umierających. Był głodny. Cholernie. Ale to nie był czas na jedzenie. Zostało mu jeszcze trochę złota, kupi sobie coś. Westchnął cicho. Pieniądze na szczęście zostały w pokoju, przy sobie miał tylko jakieś zioła łagodzące ból. Rozejrzał się niepewnie na skrzyżowaniu dróg i odgarnal włosy za ucho, nie mając pojęcia gdzie ma się teraz udać.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 11:29
um_ok:
Był ranek, a ludzi na ulicy było stosunkowo mało. Znalazłeś się w placu targowym, gdzie kupcy sprzedawali resztki swoich towarów, a niektórzy nawet jakieś jedzenie, ale było cholernie drogie więc kolejka była prawie pusta. Mogłeś spytać jakiegoś przechodzącego mieszkańca o drogę bądź iść gdzie Cię wiatr poniesie.

Avatar um_ok
23 sierpnia, 12:44
Nie chciał nikogo pytać. Chyba nawet nie potrafił. Na samą myśl robiło mu się gorąco, a ręce zaczynały drżeć. Sam znajdzie drogę, przecież to nie może być takie trudne. Zaczął iść gdziekolwiek, a nuż mu się poszczęści.

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 12:45
Tengri stał na placu targowym. Patrzył i wspominał jak kiedyś handlował tu przyprawami i tkaninami. Teraz myślał tylko o powrocie do domu.
W pierwszym karawaseraju będą mnie znali i pomogą. Ale tak daleko. Trzeba jakoś opuścić tych północnych brudasów myślał

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 13:02
um_ok:
I poszczęściło Ci się... Zauważyłeś nieco dalej stąd jak dwóch medyków nosiło rannego mężczyznę z uliczki do dużego budynku przypominającego katedrę, co też trochę przypominało Ci klasztor...To musiał być szpital.

WladcaAwarow:
Słońce dopiero wschodziło, mieszkańców prawie nie było widać. Widziałeś innych kupców jak pozbywają się jakiś rupieci i innych ozdób żeby zarobić na podatki i jedzenie. Klientów mieli bardzo rzadko, większość ludzi siedziało w domach.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 13:02
Pod wrażeniem domyślności strażników potrząsnął lekko pasem. - Jestem myśliwym. Bywałem w tym mieście nie raz. Nazywam się Cain. - Rzucił niechętnie w stronę kontrolerów. - Chcę porozmawiać z kapitanem.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 13:05
- A po co Ci z nim rozmawiać, co ? Poza tym, pierwsze słyszę żeś myśliwy...
- Cichaj Bernard, kojarzę takiego starucha co sprzedawał skóry... Może to on. - Odparł drugi strażnik do kolegi.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 13:10
- To ten właśnie staruch. - Lekko podirytowany rozmową z przygłupami, jakimi są strażnicy, na powrót zapiął guzik kaftana, rozpięty prawdopodobnie w starciu z wilkiem. - Wpuśćcie mnie.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 13:10
- Nie odpowiedziałeś na pytanie. Po co chcesz iść do kapitana? - Zapytał ponownie.

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 13:13
Chociaż za dnia nikt się po moje towary nie dobija. Ciekawe jakie plotki o nim chodzą. Ciekawe czy myślą że mam jakieś jedzenie? Przyprawy w pewnym sensie są jedzeniem, a te głodne brudasy i pieprz by jadły myślał. Patrzył czy nie ma jakiegoś najemnika który by mu pomógł

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 13:16
Większość siedziała w karczmie albo stała gdzieś indziej ale zauważyłeś grupkę trzech uzbrojonych ludzi stojących przy jednej z uliczek. Obok nich stały też trzy osiodłane konie.

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 13:20
Podszedł do nich
-Panowie to najemnicy?

Avatar um_ok
23 sierpnia, 13:21
Przez chwilę wpatrywał się w budynek, czując nutę żalu. Cholerna wojna, cholerna magia! Powstrzyma chęć kopnięcia czegokolwiek i wszedł do szpitala. Chciałaby po porostu pomoc. Choćby za darmo.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 13:23
- Mam do niego sprawę. - Przewrócił oczami. - W związku z tą waszą magiczną erupcją.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 13:32
WladcaAwarow:
- A co ci do tego? - Spytał jeden z nich, dzierżył przy pasie miecz dwuręczny a jego pancerz był zrobiony ze stali. Reszta była wyposażona podobnie.

um_ok:
Bez problemu wszedłeś do środka... Wtedy zauważyłeś masę krwi i pacjentów na podłodze. Widziałeś także komnaty po prawej i lewej stronie, zamknięte drewnianymi drzwiami. Widocznie wszystkie łóżka były zajęte, więc inni musieli leżeć na podłodze na korytarzu. Na szczęście dwóch medyków łatało ludzi, dla których nie było miejsca.

Niffin:
- Dobra... Co mi szkodzi. Właź, byle szybko. Otwieraj bramę. - Wydał polecenie koledze obok a ten skinął głowę i podniósł bronę, po czym zrobił tak samo z drewnianymi wrotami. Miasteczko stało otworem.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 13:42, edytowano 23 sierpnia, 13:42
Wlazł, całkiem szybko. Jak zwykle niechętnie wchodząc między miejskie mury, wkroczył wolno do baraków, takich, jakimi je zapamiętał.

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 13:43
-Poszukuje kogoś do roboty jako ochroniarz. Dobrze zapłacę

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 14:33
Niffin:
Wchodząc trafiłeś na plac treningowych, gdzie widziałeś jak jeden strażnik pokazywał różne ruchy mieczem, a czwórka jego podopiecznych powtarzała je na manekinach. Mogłeś wejść do środka budynku, gdzie pewnie był kapitan straży.

WladcaAwarow:
Ostatnim zdaniem wyraźnie ich zainteresowałeś.
- Co będziemy ochraniać? Kiedy? Ile płacisz? - Zapytał ochoczo.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 14:36, edytowano 23 sierpnia, 14:42
Wszedł do środka, licząc na spotkanie z kapitanem, zastanawiając się, kto nim teraz jest. Pewnie któryś z byłych kolegów, którym klątwy nie przeszkodziły w pracy. Poprzedni kapitan, którego pamiętał pewnie już dawno nie żyje.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 14:45, edytowano 23 sierpnia, 14:45
Cóż, to było bardzo możliwe. Znalazłeś się przed drzwiami do gabinetu kapitana.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 14:49
Zapukał. Mimo braku jakiegokolwiek szacunku do miejskiej straży, lepiej nie mieć żadnych problemów z kapitanem.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 14:53
- Wejść! - Usłyszałeś krzyk nieco znajomego głosu ale zdecydowanie zachrypniętego.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 14:57
Być może i był znajomy. Wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi, patrząc na obecnego kapitana. Poprawił pas i wiszący przy nim miecz.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 15:02
Ujrzałeś siedzącego na krześle przy biurku wysokiego mężczyznę o krótkich siwych włosach oraz koziej bródce. Odziany był w stalowy pancerz. Twarz kogoś Ci przypominała, może byłego kolegę ze straży sprzed kilkunastu lat.
- Witaj. O co chodzi? - Spytał.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 15:10
Może i kogoś przypominała, jednak nikogo konkretnego. Spojrzał na brodę, usiłując przypomnieć sobie kapitana. - Ja w sprawie tego wybuchu. Ściślej - zastanowił się. - O co chodzi z tymi plugastwami? Na drodze do Yarrin napadł mnie cholerny wilk, bez futra, skóry, mięśni. Jakby martwa od dawna bestia nagle postanowiła jeszcze zapolować. Słyszałem, że szukacie ludzi żeby coś z tym zrobić.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 15:14
- Ano, szukamy. Nasz szanowny burmistrz skołował kilka grup najemników a ponoć i inni są w drodze. To o czym właśnie powiedziałeś... Pewno spotkałeś jakiegoś ożywionego wilka. Nekromancyja, czy jakoś tak. Też jesteś skłonny do pomocy?

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 15:16
- Skłonny do nagród za pomoc. - Sprostował, nie kłamiąc. - Co wiecie?

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 15:23
- Gówno wiemy. Nikt się tego nie spodziewał, nagle po prostu był wielki wybuch, który spustoszył całą okolicę. Nie wiemy co z panem tych ziem, hrabią Vanderlinem. Wczoraj jakiś prorok był na rynku, mówił, że miał wizję. Paplał coś o tym, iż to niby hrabia spowodował cały ten burdel i on sprowadzi zagładę na świat. Zwykły szaleniec, jest w lochu. Burmistrz wydał pismo, w którym pisze, że wszelki najemnik, który zechce pomóc miastu może zabrać sobie z Spaczonych Ziem dowolną rzecz jaką zachcę, więc to może posłużyć jako nagroda, a ja też odpalę coś z skarbca miasta jeśli coś zrobisz.

Avatar um_ok
23 sierpnia, 15:23
Krew nigdy nie przerażała Hiemsa. Co innego kontakt z nieznajomymi. Wytarł spocone dłonie w swoją szatę i podszedł do jakiegoś sanitariusza.
-Mógłbym porozmawiać z waszym przełożonym?- Chyba w szpitalu też jacyś byli, prawda?

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 15:26
-Będziecie ochraniać mnie. Muszę opuścić to miasto i wrócić do kraju. W zamian macie wszystko co zarobiłem, dwa tysiące złota, wschodnie tkaniny, egzotyczne przyprawy czy srebro. Mi to nie potrzebne

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 15:26, edytowano 23 sierpnia, 15:27
um_ok
Znalazłeś takiego przy jednym z rannych leżących na podłodze. Miał rany kłute na brzuchu, sporo. Sanitariusz właśnie go opatrywał i podawał jakieś zioła. Na chwilę oderwał się od pracy i spojrzał na Ciebie.
- Myślę, że tak. Jest w swoim biurze. Proszę mi nie przeszkadzać. - Wrócił do rannego.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 15:27
- Hm. - Przejechał ręką po brodzie. - To mam rozmawiać z burmistrzem? - Niezadowolony z faktu kolejnej rozmowy z kimś jeszcze wyżej postawionym. ponowił próbę przypomnienia sobie jakichkolwiek szczegółów z dawnej znajomości z kapitanem.

Avatar um_ok
23 sierpnia, 15:28
Biuro, biuro... Chciał zapytać gdzie jest, ale mężczyzna zdecydowanie powiedział żeby nie przeszkadzać. Chłopak westchnął i zaczął rozglądać się za jakimiś drzwiami które mogłyby być biurem.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 15:29, edytowano 23 sierpnia, 15:30
WladcaAwarow:
- Hm... A możesz pokazać te złoto? Tak dla pewności. Wolę nie zostać oszukany.

Niffin:
- Nie, nie. Możesz z nim i ze mną. Obaj jesteśmy od tego. - Odpowiedział. Kojarzyłeś rysy twarzy, to mógł być któryś ze strażników za czasów jak sam nim byłeś.

um_ok
Chodząc po korytarzu znalazłeś drzwi do pomieszczenia, które mogło być faktycznie biurem, miało nawet tabliczkę obok z napisem ''Gabinet''

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 15:32
- To słucham, co masz. - Wyprostował się. - Mogę zacząć od zaraz, tylko muszę porozmawiać z jakimś medykiem. - Spojrzał na ranę na lewej ręce.

Avatar um_ok
23 sierpnia, 15:33
Hiems zastanowił się i po chwili zapukał. Najpierw delikatnie, później jednak mocniej. Wyprostował się, uniósł głowę i potrząsnął ramionami, by wyglądać w miarę swobodnie.

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 15:53
-O nie nie. Nie nabiorę się. Złodzieje pod postaciom najemników.
Odszedł do miejsca gdzie przebywał wcześniej

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 16:55
Niffin:
Lekko krwawiłeś, ale to nic takiego.
- W porządku, znajdziesz takiego bez problemu w szpitalu. Od placu targowego na prawo znajdziesz karczmę a obok szpital. Co do zlecenia... Największym problemem w mieście jest głód. Niedaleko była taka farma, prowadził ją Lucian, dobry chłop. Dość długo go znam. Hodował zwierzęta i takie tam... Chciałbym żebyś się tam udał, sprawdził co z farmą i przynieść wszelkie jedzenie jakie możesz. Może miał jakieś zapasy w domu bądź stodole bo nie sądzę, żeby plony przetrwały erupcję.

um_ok:
// Jak czytasz to imię? ;v//
- Proszę wejść. - Usłyszałeś stanowczy głos w gabinecie.

WladcaAwarow:
Cóż, może to oni właśnie chcieli się zabezpieczyć przed złodziejem, chcąc widzieć czy na pewno dostaną nagrodę. W każdym razie opuściłeś ich i znowu zjawiłeś się na targu.

Avatar um_ok
23 sierpnia, 16:57
//Hajms chyba;; nie mam pojęcia irl

Uhh... Chłopak westchnął i wszedł do gabinetu. Cicho zamknął za sobą drzwi.
-Dzień dobry...- Powiedzial równie niepewnie.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 17:03
Skinął lekko głową. Według instrukcji kapitana udał się do szpitala, licząc na jakiś bandaż.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 17:09
um_ok:
Ujrzałeś sędziwego mężczyznę o długich siwych włosach i o brodzie prawie takiej samej długości. Siedział przy biurku i czytał jakiś list ale przerwał zaraz po tym jak zamknąłeś drzwi.
- Witaj młodzieńcze. W czym mogę pomóc? - Spytał spokojnie.

Niffin:
Trafiłeś tam po kilku minutach. W środku ujrzałeś wiele rannych ludzi na podłodze opatrywanych przez medyków i sanitariuszy. Po bokach korytarza widoczne były zamknięte komnaty.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 17:10
Podszedł do jednego z wolnych lekarzy, zgodnie z zamiarem prosząc o jakiś bandaż.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 17:20
Każdy którego widziałeś był czymś zajęty.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 17:29
- Oczywiście... - Podszedł do jednego, instynktownie próbując ocenić który może być w mniej pilnej sytuacji. Pokazał krwawiące lekko przedramię. - Potrzebuję bandaża.

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 17:30
Trafiłeś do sanitariusza, który właśnie kończył komuś opatrywać krwawiącą rękę. Spojrzał na twoje przedramię.
- Mhm... Proszę się schylić. - Wyjął z torby lekarskiej bandaż i opatrzył twoją ranę.

Avatar niffin
Moderator
23 sierpnia, 17:35
- Dzięki. - Poruszył lekko ręką. - Ile jestem winien?

Avatar WladcaAwarow
23 sierpnia, 17:36
Tengri myślał. I myślał. I myślał...
Wiem! Jestem przecież w nadmorskim mieście. Zrobię łódź. Potrzebuje tylko młotka, desek i gwoździ. Czymś pozapycham szpary i wezmę tylko trochę pieniędzy. Gdy dotrę na bezpieczne tereny wykupie za nie powrót do domu. To plan wykminił. Poszedł do kowala po gwoździe

Avatar Abomination
Właścicielka
23 sierpnia, 17:40
Niffin:
- Nic. - Odpowiedział krótko.

WladcaAwarow:
Dotarłeś do takowego po paru minutach. Ujrzałeś przy kuźni wielkiego, umięśnionego mężczyznę. Był łysy i miał brązową kozią bródkę. Ostrzył jakiś krótki miecz.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku