Pekin

Avatar Dark_Dante
Moderator
Stolica Chin, tutaj rozgrywa się największa bitwa powietrzna z obcymi. Niecelne strzały obu stron niszczą miasto i zabijają dziesiątki cywilów.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Taiyang Xiao Long siedział przy stole wraz z kilkoma pozostałymi generałami wszystkich rodzajów sił zbrojnych.
- Rzecz wygląda nieciekawie. Przedmieścia oberwały chyba najgorzej, pobliskie lotnisko wojskowe zniszczone, cywilne także. Do tego każdy kolejny chybiony strzał równa nam z ziemią miasto - Odezwał się prezydent Xi Jinping - Panowie generałowie, jaki macie plan działania?

Avatar Omeg12
Zazwyczaj w takiej sytuacji Taiyang poprosił by o dokładniejszy opis sytuacji, a po otrzymaniu go wdał się w dłuższy wykład o możliwych strategiach, taktykach i operacjach wojskowych, jednak to raczej nie tego oczekiwał sekretarz generalny.
- Prawda jest taka, że naszą najlepszą opcją jest po prostu kontynuowanie walki w takiej formie jak teraz i zbieranie informacji o naszym przeciwniku. Z obecnymi danymi nie jesteśmy w stanie sformułować żadnej innowacyjnej strategii, a wycofanie się i oddanie miasta jest poza dyskusją. I choć nie w sposób nie żałować tylu śmierci i zniszczeń, straty jakie obecnie ponosimy są akceptowalne z punktu widzenia wojny - powiedział generał dość ponuro, po czym dodał rozglądając się po kamratach - Chyba, że się mylę i ktoś z obecnych zna lepsze rozwiązanie.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Zebrani milczeli, jedynie Xi Jinping uderzył pięścią w stół i krzyknął:
- To zdobądźcie te dane! Wykradliście plany amerykańskich myśliwców, a nie możecie zdobyć informacji o wrogu, który jest raptem kilkanaście metrów stąd?!
- Kiedy nie mamy jak - Jęknął jeden z generałów - Ich maszyny są szybsze od naszych, mają jakieś zakłócanie radiowe i rakiety plot często pudłują, a stacjonarne działka przeciwlotnicze nie są w stanie nadążyć za nimi.

Avatar Omeg12
- Może da się coś zrobić - powiedział Taiyang szybko, zanim posypią się oskarżenia i groźby egzekucji - Gdyby skoncentrować wysiłki maszyn na konkretnej jednostce wroga, może udałoby się ją strącić i przejąć jej pozostałości w celach przeprowadzenia badań. Mógłbym wydać siłom powietrznym tego typu rozkaz, jednakże niemal na pewno będzie się to wiązało z dodatkowymi stratami i zapewne wymagało wsparcia którejś z sił lądowych aby przejęła obiekt.
Oczywiście jest też szansa iż tych ich statków po prostu nie da się strącić i tracimy czas. Ale wtedy nic co zrobimy nie będzie miało sensu - pomyślał ponuro

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Więc zróbcie to - Odparła głowa państwa.
- To i tak nie ma sensu - Wtrącił się kolejny, chyba jeden z generałów piechoty - Mamy sporo potwierdzonych zestrzeleń. Jeszcze więcej niepotwierdzonych i mnóstwo raportów o uszkodzeniu maszyn wroga. Ale co z tego, jak nigdy nie możemy znaleźć wraków. Do tego walki trwają nie tylko w powietrzu. Flota wyszła w morze, licząc na to, że się uratuje, a i tak jest masakrowana - Oskarżycielsko spojrzał na jednego z admirałów.
Ten, poniekąd wezwany ''do tablicy'' przytaknął.
- Owszem, ich okręty strzelają bardzo celnie i zakłócają nasze komputery. Strzelamy ręcznie lub ze zwykłych dział pokładowych, jak pół wieku temu. Do tego w reszcie kraju jest wroga piechota, wozy opancerzone, czołgi i jakieś inne szalone konstrukcje. Brak satelit i zakłócanie częstotliwości radiowych w nadajnikach krótkodystansowych nie ułatwiają nam sytuacji.

Avatar Omeg12
- Nie możemy znaleźć wraków... muszą świadomie unikać dopuszczania nas do ich technologii, zapewne przez systemy autodestrukcji.
Albo jesteście w piechocie aż tak niekompetentni, że nie potraficie nawet znaleźć statków które my zestrzeliwujemy
- Nie traćmy nadziei towarzysze - postanowił dodać bardziej dla otuchy niż dla wniesienia czegoś do dyskusji - Nasz kraj posiada największą armię jaka kiedykolwiek stąpała na powierzchni tej planety. Jeśli nie możemy przejąć inicjatywy, to możemy się chociaż utrzymać na tyle długo, aby poznać sposób działania wroga. I choć wątpię, żeby inne mocarstwa były w stanie dać popis lepszy od nas, to może udało im się już dowiedzieć czegoś czego my jeszcze nie wiemy, a nawet bez satelitów są sposoby globalnej komunikacji. To dopiero początek wojny. Prędzej czy później szala przechyli się na naszą stronę.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Powiem szczerze, jesteśmy ślepi i głusi - Twoją wypowiedź zignorował dowódca sił specjalnych, najbardziej odważny, lub szalony - Satelity zniszczone, radio zakłócone, internet padł. Nawet po kablu nie możemy zadzwonić, bo linie są przerwane a elektrownie uszkodzone. Jednostki lądowe już wróciły do systemu gońców. Nawet teraz mamy problem z koordynacją wojsk pięć kilometrów od nas. A co dopiero z drugim końcem kraju, czy flotą. Możemy tylko wierzyć w zdolności naszych dowódców polowych.
Prezydent wysłuchał wszystkiego w milczeniu i opadł na fotel.

Avatar Omeg12
- Więc - odezwał się, kiedy był już pewien iż prezydent nie chce nic powiedzieć - Mój inicjalny optymizm mógł być nie na miejscu. Jednak ów ograniczona ilość opcji w pewien sposób potwierdza to, co sugeruję. Nie mamy innego wyboru jak utrzymać przysłowiową linię i mieć nadzieję, że innym bardziej się poszczęściło.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Podobno Rosjanie jakoś dają radę - Odezwał się jeden z analityków - Ale jak oni utrzymują łączność? I jak dają radę ich zwalczać? My z samym lotnictwem nie dajemy rady, a oni wzięli wroga w paskudną wojnę pozycyjną chociażby w Wołgogradzie.

Avatar Omeg12
- No cóż, jak nasz kamrat powiedział, komunikacja globalna praktycznie już nie istnieje, więc nie mamy jak ich zapytać. No cóż, teoretycznie można by przeznaczyć parę jednostek powietrznych aby pełniły rolę gońców, ale w obecnej sytuacji każda maszyna poza polem bitwy to marnotrawstwo. Jeśli będą skorzy zdradzić nam coś ciekawego, to sami się z nami jakoś skontaktują.

Avatar Dark_Dante
Moderator
W tym samym momencie nad sztabem przeleciał Chengdu J-7 na bardzo niskim pułapie z prędkością jednego Macha. Zaraz za nim, z głębokim buczeniem, przeleciał myśliwiec obcych i wystrzelił kilka razy w stronę maszyny. Wszyscy podbiegli do okien, żeby zobaczyć rozgrywający się pojedynek.

Avatar Omeg12
Przez chwilę chciał ostrzec grupę najważniejszych ludzi w kraju od zbliżania się do okna podczas walki powietrznej, jednak prawda była taka, iż nie zwiększało to nijak już i tak sporego zagrożenia. Tak więc Taiyang do nich dołączył, starając się własnymi oczami ocenić zdolności bojowe maszyny obcych.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Kiedy J-7 wykonał nagły zwrot, żeby wejść miedzy dwa wieżowce, a potem zajść maszynę obcych od tyłu, to ta wykonała niemalże prostopadły skręt, potem dwie beczki i ustabilizowała lot, wciąż śledząc chiński myśliwiec. Na kadłubie brakowało jakichkolwiek oznaczeń i wydawał się być pokryty arkuszem jednego, lśniącego metalu.

Avatar Omeg12
- Mogę się założyć, że te ich maszyny są bezzałogowe - mruknął - W zasadzie, to czy mamy jakiekolwiek podstawy sądzić, iż nie walczymy wyłącznie ze sztucznymi inteligencjami?

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Nie mamy żadnych podstaw. Jedyną może być brak reakcji na próby kontaktu przed atakiem, ale to może być spowodowane niezrozumieniem lub brakiem chęci na kontakt. Albo... - Analityk aż się przeraził kontynuując swoją myśl - Albo ich obraziliśmy podczas próby kontaktu i stąd ten atak... Bo oni chcieli zawiązać międzygwiezdny sojusz, a my swoja głupotą doprowadziliśmy do inwazji.

Avatar Omeg12
- Nie daj się za bardzo ponieść. Gatunek, który rozpoczyna planetarna wojnę z powodu jakiejś urazy jest niezdolny do koegzystencji tak czy owak - odparł Taiyang, oczami wciąż starając się śledzić maszyny - Choć może Amerykanie w sekrecie postanowili wystrzelić na nich pociski nuklearne aby zobaczyć co się stanie. Nie zdziwiłoby mnie to zbytnio.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Wtedy wykrylibyśmy wybuch i opad satelitami, jeszcze przed ich atakiem. Nic z naszej strony agresywnego nie wyszło. Jedynie te nieudane próby kontaktu.
Pojawiła się druga maszyna wroga, wyglądająca zupełnie inaczej, pewnie nowy typ. Ta zaatakowała od boku, myśliwiec J-7 został uszkodzony i spadł w ruiny.

Avatar Omeg12
- No cóż... ten model nie jest szczególnie cenny. Choć w takim tempie opór powietrzny załamie się dość szybko - skomentował

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Żeby chociaż jednego dostać w swoje ręce... - Generał dywizji powietrznej patrzył wręcz z niezdrowym zachwytem na manewry maszyny.
- Generale! - Do pomieszczenia wbiegł żołnierz w podartym mundurze pilota - Oberwali od nas!

Avatar Omeg12
- Adresujesz mnie? - spytał się zbędnie Taiyang, po czym nie czekając na odpowiedź kontynuował - Ukłoń się proszę panu sekretarzowi, pozbieraj myśli i powiedz kto "oberwał" i jak dotkliwie.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Mamy ich myśliwiec, czeka kawałek za miastem! Poświęciliśmy całą kompanię, bo ich piechota chciała odbić wrak - Zaaferowany pilot machał rękami - Trzeba się śpieszyć!

Avatar Omeg12
- No dobrze, to jest wymówka dla pominięcia formalności - odparł, po czym zwrócił się do generała od "To i tak nie ma sensu" - Macie jak zadziałać? Dałoby się wysłać oddział zdolny do przetransportowania, lub chociaż przeskanowania wraku poza miastem?

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Gdzieś mam tutaj oddział szybkiego reagowania, może dadzą radę przetransportować wrak w jakieś bezpieczniejsze miejsce.

Avatar Omeg12
- Chyba zgodzimy się, że ta sytuacja warta jest uwagi. Radzę zacząć wydawać rozkazy. Możemy udzielić wsparcia powietrznego w razie konieczności.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Lotnictwo zostaje nad stolicą, i tak już dość oberwaliśmy - Uciął sekretarz.

Avatar Omeg12
Taiyang nie zgadzał się do końca z tą decyzją, lecz się na ten temat nie wypowiedział
- Czyli pozostaje mieć nadzieję, że do takiej konieczności nie dojdzie. Życzę powodzenia. Coś jeszcze towarzyszu? - ostatnie zdanie zwrócone było do pilota

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Potrzebuję maszyny, zestrzelili mnie jakieś trzy godziny temu, od tamtej pory robiłem za gońca.

Avatar Omeg12
- Twój zapał do walki jest godny podziwu, ale na twoim miejscu odpocząłbym chwilę i zapytał kogoś innego. Tutaj zajmujemy się sprawami na naprawdę wysokim poziomie. Dziękujemy ci za informację.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Kiwnął głową i wyszedł z pomieszczenia. Reszta osób milczała, wszystkie sprawy były już obgadane, a nowych informacji brak.

Avatar Omeg12
- Tak więc - odezwał się, aby przerwać niezbędną ciszę - Sugeruję, żebyśmy zostali w okolicy w razie, gdyby trzeba było wezwać kolejne zebranie. Ja najchętniej oszacowałbym teraz nasze pozostałe nam siły, ale najpierw... - odwrócił się w stronę analityka - moglibyśmy wymienić słowo lub dwa? Na osobności bądź nie, mnie to obojętne.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Więc w obecności wszystkich. Teraz każdy potrzebuje informacji. Co to za sprawa?

Avatar Omeg12
- Po prostu chciałbym poznać pańską opinię na temat problemu ograniczonej komunikacji. Nawet nie pomiędzy oddziałami, ale pomiędzy państwami. Jeśli chcemy mieć jak sformować prawidłową strategię, powinniśmy znać sytuację w reszcie świata. Rozumiem, iż sygnały radiowe są zagłuszane, ale czy nie możemy spróbować czegoś innego niż systemu gońców?

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Na dzień dzisiejszy pozostają gołębie i Morse szperaczami, ale to ostatnie tylko w przypadku morza. Innych opcji brak. Albo ich nie dostrzegam. Podobno US Army w Wietnami rozpyliło coś w powietrzu, że radio padło. Ale sami ów radio mieli, czyli środek działał na przestarzałą technologię, lub to oni mieli nowinkę. Sądzimy, że obcy zastosowali coś podobnego.

Avatar Omeg12
- Teraz mogę zabrzmieć trochę bardziej jak wariat niż zazwyczaj, ale czemu nie spróbujemy bardziej niekonwencjonalnych opcji? Jak laser o ogromnym zasięgu i Księżyc jako zwierciadło? Lub utylizacja dronów w charakterze listonoszy? Takie rozwiązania nie zastąpią wprawdzie komunikacji radiowej, jednak na tym etapie każda informacja przeniesiona za kontynent jest warta tyle, ile cała eskadra lotnicza.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Drony szybko stracimy. Poza tym, i tak brakuje nam możliwości sterowania. A laser... Najpierw trzeba taki laser mieć, wysłać jakoś komunikat i liczyć na to, że ktoś go dostrzeże, odczyta i nada odpowiedź.

Avatar Omeg12
- No cóż, nie będę podważał ów oceny sytuacji. Wiedzcie tylko, iż moim zdaniem komunikacja jest naszym najwyższym priorytetem. Bez niej mamy tylko powierzchowną kontrolę nad wojskami i żadnej kontroli nad losami wojny. A teraz pozwólcie, iż udam się zająć innymi obowiązkami.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Odprawili cię jedynie zdawkowym skinięciem głowy. Potem najważniejsze osoby w państwie zajęły się ponownymi naradami i hipotezami.

Avatar Omeg12
Taiyang skierował się do swojego gabinetu, jeżeli takowy w budynku miał.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Znajdował się na jednym z wyższych pięter.

Avatar Omeg12
Tak więc na jedno z wyższych pięter się udał

Avatar Dark_Dante
Moderator
Na dziesiątym piętrze blok się kończył, reszta była zniszczona a pokoje pełne gruzu.

Avatar Omeg12
Westchnął, po czym zszedł na dół i rozejrzał się za kimś innym z lotnictwa.

Avatar Dark_Dante
Moderator
Kilku pilotów siedziało na korytarzu, dowódcy wciąż obradowali.

Avatar Omeg12
- Witam panów - przywitał się krótko - Czy ktoś może mi powiedzieć, jak wygląda obecna sytuacja? Najlepiej przy użyciu liczb.

Avatar Dark_Dante
Moderator
- Sto procent sr*ki, zero szans na zwycięstwo.

Avatar Omeg12
- Poprosiłbym o jakieś... dokładniejsze zaokrąglenie, żołnierzu - odparł z pewną irytacją w głosie

Avatar Dark_Dante
Moderator
- A o czym tu mówić? Nie wiemy nawet, co się dzieje na przedmieściach, o reszcie kraju nie wspominając.

Avatar Omeg12
- To może tak: Ile maszyn pozostaje operacyjnych w zasięgu komunikacji?

Avatar Dark_Dante
Moderator
- W zasięgu? Trzy w ukrytym hangarze.

Odpowiedź

Pokaż znaczniki BBCode, np. pogrubienie tekstu

Dodaj zdjęcie z dysku